anatra anatra
ocena: 8

Ciekawa jestem jak rozumiecie zachowanie starszej pani, która spała w jednym pokoju z Christine i była tak bardzo zainteresowana jej losem? Początkowo byłam przekonana, że jest takim dobrym duchem czuwającym nad bohaterką, cały czas starała się nią zajmowac, była bardzo przejęta. Na pewno wyraźnie skontrastowano ją z resztą towarzystwa, zwłaszcza z kilkoma postaciami, z których wyzierała jakaś małośc, prostactwo.
Ale w ostatniej scenie, gdy pojawia się z tym wózkiem inwalidzkim, było w tym coś złowieszczego, przynajmniej ja to tak odczułam. Czekam na opinie:)

  • Paulus3000 Paulus3000
    ocena: 7

    Wydaje mi się że starsza pani z pokoju Christine nie była dobry duchem. Jej pomoc i opieka nad Christine wydawały mi się trochę wymuszone, z jednej strony pomagała jej (np. pchała wózek), ale z drugiej nie pamiętam żeby okazywała jej chociaż trochę ciepła. Starsza pani na pewno była lepsza od reszty towarzystwa, które wydawało się być miłe, ale po uzdrowieniu było już zazdrosne i niezadowolone że szczęście spotkało akurat Christine.
    Podanie tego wózka wygląda dziwnie i faktycznie trochę złowieszczo, ale główna bohaterka w końcu siada na niego, więc może to niezręczna uprzejmość ze strony starszej pani.

    • anatra anatra
      ocena: 8

      no własnie, jak usiadła na tym wózku, to trochę jakby się poddała...uznała, że wszyscy ludzie, którzy ją otaczają, mają rację....

      • _Garret_Reza_ _Garret_Reza_
        ocena: 4

        W czym mają rację?

  • nicram222

    Mi się zdaje, że ta starsza Pani była taka przewidująca, a nie złowróżbna. Miała współczucie w swoim działaniu w przeciwieństwie do reszty. Wiedziała kiedy i co zrobić - fajne to było. To był najnudniejszy film w moim życiu, przez to bardzo ciekawy i paradoksalnie śmieszny. Ten bal jak PRL-owski dancing hehe.

  • saraa5
    ocena: 5

    Wg mnie ta osoba nie kierowaly zadne przyjazne uczucia. Blizsze jej byly zazdrosc i troska o sama siebie. Wykorzystuje dziewczyne jedynie do swoich celow, czego swietnym przykladem jest scena w kosciele podczas blogoslawienstwa. Podprowadza dziewczyne pod sam oltarz , bo tylko w ten sposob moze sama znalezc sie blizej niego. Jej "radosc" z uzrowienia dziewczyny to tak naprawde wiara,ze jej tez moze sie uda dostapic tej laski. i wreszcie scena koncowa, gdzie ja wyczytuje z jej twarzy, tylko i wylacznie satysfakcje z faktu,ze uzdrowienie jest tylko chwilowe.

    • Dexterb Dexterb

      Na początku filmu jest przecież scena, w której starsza pani pyta, jakie warunki należy spełnić, żeby dostąpić cudu - dla mnie to wystarczający argument żeby twierdzić, że jest ona chłodno kalkulującą egoistką.

  • Mikez Mikez

    Starsza pani, zwłaszcza w ostatniej scenie, wygląda jak Javier Bardem, co pozwala podejrzewać, że jest to zamierzone przez reżyserkę skojarzenie jej z postacią Chigurha z "To nie jest kraj dla starych ludzi". Czy tylko ja to zauważyłem?

    ;)

    • ntx ntx

      O rany, specjalnie zwróciłam na to uwagę pod koniec filmu :D
      Szok, i te ich identyczne niemalże fryzury... ;)

wczytuję Ladowanie

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: