Intruder666 Intruder666
ocena: 1

Generalnie jestem wielkim fanem starego kina s-f - kiedy jeszcze nie było możliwości maskowania dziur efektami specjalnymi, fabuły czasami osiągały poziom dziś niespotykany (jak na przykład bardzo mało znane Quiet Earth, również z 1985 roku). Po tak wielu pozytywnych opiniach zdecydowałem się obejrzeć Enemy Mine i cóż - pierwsza myśl jaka przychodzi mi do głowy to: CO JEST Z WAMI LUDZIE?!

[SPOILER ALERT] 4,5 tysiąca głosów, średnia "bardzo dobry" filmowi o kosmicie, którego ust nie będę komentował; który skrzeczy po swojemu w taki sposób, że miałem ochotę odgryżć sobie uszy, a po angielsku mówi jak upośledzony murzyn; do tego czyta żydowski Talmud (o przepraszam, Talmon...), jest hermafrodytą i w połowie filmu postanawia urodzić dziecko i na szczęście umrzeć; jego biedna rasa jest wyzyskiwana przez białych ludzi; źli umierają jak muchy, a dobrzy *nie wiadomo w jaki sposób* zostają nagle, cudownie odnalezieni, w obozie bandytów, zaraz po przyjęciu kuli prosto w serce! Nic tu się kupy nie trzyma, a do tego potwór który atakuje nieszczęsliwych rozbitków jest dokładną kopią Sarlacca z Gwiezdnych Wojen... Obejrzałem go do końca, tylko po to by sprawdzić czy to możliwe, że z każdą chwilą będzie coraz gorzej... Było. Nie pamiętam filmu, w którym marzyłem o śmierci jednego z głównych bohaterów po pierwszej minucie oglądania. [KONIEC SPOILER ALERT]

Jak dla mnie - pomyłka.

Zostawiam oznaczenie o Spoilerze, ale po prawdzie to co napisałem to przeciwieństwo Spoilera, coś bardziej jak TimeSaver, albo Defender, ostrzegający przed zmarnowaniem czasu i brukaniem swojego dobrego zdania o starej, dobrej fantastyce ;)

  • annihiluzz annihiluzz
    ocena: 10

    Przykro mi. Jak dla mnie jeden z najlepszych filmow sci-fi.

  • Mavelius

    Możesz pisać co chcesz. Efekty rzeczywiście gorsze niż np. w Gwiezdnych Wojnach z tamtego czasu, ale o ileż lepszy scenariusz.

    • Intruder666 Intruder666
      ocena: 1

      Czytaj ze zrozumieniem - o efektach w tym filmie słowa złego nie powiedziałem, ponieważ dla mnie stara fantastyka nie na efektach polega, a na sile przekazu i przesłaniu. Mam więc poważne zastrzeżenia do dziur w fabule (np. cudowne odnalezienie rozbitka, dokładnie w chwili jego prawie-śmierci), przewidywalnego scenariusza i stereotypizacji charakterów (w tym wrzuceniu wszystkich chyba cech postaci uważanych przez reżysera za dyskryminowanych w kosmitę - hermafrodyta, kobieta w ciąży, Żyd, Murzyn oraz upośledzeni umysłowo...). Dodaj do tego bezczelne kalki z innych filmów (typu Sarlacc z GW) oraz strasznie irytujące odgłosy przez pół filmu i to mi wystarcza jako przepis na katastrofę.
      Ale proszę - jestem otwarty na dyskusję - cóż tak genialnego scenariusz tego filmu zawiera? Przesłanie o przyjaźni między podziałami? Że dyskryminowani bardzo zyskują przy bliższym poznaniu? Niewiarygodna prawda, że dwóch wrogów może zmienić się w serdecznych przyjaciół? (i to właściwie, jak wynika z fabuły, w wypadku gdy ich głównym motywem jest zwiększenie swoich szans na przeżycie?). Brr, co druga kreskówka dla dzieci o tym mówi... ja wolę poświęcić swój czas na filmu pokroju "Stalkera" czy "Quiet Earth".

  • acidity acidity
    ocena: 3

    Do tej oazy szczęścia o której piszesz, należy dołożyć fatalną grę aktorską chyba każdego aktora występującego w tym filmie. W sumie punktuję tylko "za odwagę" pokazania publicznie tego gniota i za zaskakujące dla mnie umieszczenie historii Robinsona Crusoe na innej planecie :łoł:

  • PanTrojkat PanTrojkat

    Quiet Earth to kino faktycznie co najmniej znakomite. Jeśli mówisz, że jest aż tak źle, to póki mam co oglądać - Enemy Mine odkładam :P

    • Bodzepor Bodzepor
      ocena: 7

      Nie słuchaj go, film jest całkiem dobry jak na tak już z lekka leciwą produkcję.

      • Intruder666 Intruder666
        ocena: 1

        Najlepiej samemu obejrzeć i na końcu odpowiednio ocenić na 1 ;) jeżeli nie szkoda Ci godziny i 48 minut ;) A ja skorzystam z okazji, że pojawił się kolejny obrońca tego filmu i ponowię swe nie-reteoryczne pytanie, na które poprzedni zwolennicy nie raczyli odpowiedzieć: cóż dobrego ten film w sobie ma?

        • Bodzepor Bodzepor
          ocena: 7

          To jest po prostu fajny film SF do obejrzenia w niedzielne popołudnie, który jest bajką z morałem, że przyjaźń wygrywa ponad podziałami i to by było na tyle. Masa ludzi go doceniła właśnie za to. Nie podobał ci się? No to twoja brocha, wstaw to swoje głupkowate 1, golnij sobie kielicha na rozluźnienie i idź lulu, a nie napinasz się i mędrkujesz, jakby kogoś obchodził twój nonsensowny dżihad wobec tego filmu.

    • Intruder666 Intruder666
      ocena: 1

      Przy okazji: gdybyś znał jakiegoś mało znanego rodzynka s-f pokroju Quiet Earth, nie obrażę się za rekomendację! Dla filmów po których napisach siedzi się w ciemności jeszcze przez pół godziny, próbując podnieść szczękę, warto żyć! :)

      • camelgd

        Technicznie rzecz bioraz szczeka opasc nie moze gdyz jest czescia czaszki - opasc moze rzuchwa :-)

        Film pamietam za malolata jak ogladalem i wlasnie sobie o nim przypomnialem - w glowie siedzi jako film dobry - czas odswiezyc i ocenic na nowo. Pozdrawiam.

  • g4lu84

    Podoba mi się Twój post Intruder666. Bardzo dobrze się czyta taką ironiczną krytykę. Nawet się trochę pośmiałem.

    W każdym razie zupełnie się z Tobą nie zgadzam jeśli chodzi o ocenę filmu hehe. Owszem jest prosty, naiwny i momentami irracjonalny. Ale z drugiej strony te same zarzuty można przedstawić większości filmów sci-fi z Gwiezdnymi Wojnami na czele. Poza tym żaden z tych elementów w tym filmie akurat mnie nie drażnił bo były w miarę elegancko wyważone. Mamy tu po prostu fajnie skrojoną bajkę z morałem w niezłym klimacie. Powiedziałbym, takie mroczne przygodowo-baśniowe sci-fi dla dużych dzieci.

    U mnie dochodzi jeszcze element sentymentalny - to jeden z magicznych filmów mojego dzieciństwa przy VHS. W każdym razie polecam to każdemu kto lubi takie klimatyczne baje. No i ma też wartość edukacyjną - można za pomocą tego filmu uczyć dzieci pewnych cennych wartości o których Intruder666 wspominał. A na każdym dziecku ten film zrobi na pewno duże wrażenie i co za tym idzie, dobrze zapamięta tą lekcję ;)

    • Zetnakatel Zetnakatel

      Gwiezdne Wojny nie są filmem SF zacznijmy od tego.

      • g4lu84

        Prawda - to fantasy ocierające się o sci-fi. Co nie zmienia faktu, że oba filmy można wrzucić do jednego worka, a moja wypowiedź nie traci sensu.

        • g4lu84

          Zresztą klasyfikowanie filmów do sci-fi jest mocno umowne, i nieoczywiste. Głównym zarzutem w kierunku Gwiezdnych Wojen jest osadzenie wydarzeń w przeszłości i brak wyjaśnień dotyczących działania przedstawionej w filmie technologii.

          Ale już Diuna jest uważana za jedną z prekursorek sci-fi mimo, że można znaleźć sporo podobieństw w SW :> . Zaryzykowałbym nawet, że SW to Diuna dla dzieci hehe

  • GhostDeath GhostDeath

    Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem

  • batonzo

    Dla mie to fenomenalny film z dzieciństwa. Nagrany na kasetę ( taka dużą ) do odtwarzaczy już nie używanych. Film niepowtarzalny, który rósł razem ze mną. Jak ktoś mówi, że dno to znaczy, że czegoś w tym życiu nie rozumie. Ja mogę to oglądać wiecznie i wciąz mi sie łza w oku zakręci. Efekty specjalne ? Są tu nieważne. To film o uniwersalnych prawdach ludzkosci, o przyjażni, o miłosci, o cierpliwości, o tym, czego już jest dzisiaj coraz mniej.

wczytuję Ladowanie

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: