To mój ulubiony film z Jackie'm.

To był pierwsszy film jaki z nim obejrzałam i od razu go polubiłam. I film i Jackie'go. Dla mnie po prostu rewelacja, świetna komedia.

  • To był film mojego dzieciństwa i właściwie też pierwszy film z Jackie Chanem, który widziałem. Oglądałem go dziesiątki razy po szkole na VHSie moich rodziców. Wersja VHS, którą kupił mój ojciec była dosyć specyficzna, gdyż miała angielski dubbing oraz polskiego lektora :p :) (tam gdzie Jackie wpadł do bagna i musiał coś zaśpiewać była podłożona piosenka "London Bridge is falling down" :p )
    Ostatnio udało mi się pobrać nieco zremasterowaną wersję oryginalną, w języku chińskim i okazało się, że niektórych scen brakowało tej wersji, którą oglądałem naście lat temu na VHS, ale i ta wersja, którą pobrałem była uboższa o jedną czy dwie sceny w stosunku do tej pierwotnej. Może uda mi się kiedyś trafić na wersję kompletną.
    Niemniej jednak to trochę zaskakujące, że paniom też takie filmy się podobają, choć w gruncie rzeczy nie jest to klasyczne mordobicie tylko komedia z chińską kulturą w tle. Mi najbardziej podobały się walki lwów lub smoków na początku, oraz ogólnie walki sytuacyjne z użyciem dostępnych przedmiotów - to znak rozpoznawczy Chana. Do dziś obejrzałem z nim znacznie więcej tytułów, więc nie chce mi się wierzyć w to, że sama też nie sięgnęłaś po inne filmy z Chanem :)

    • Sięgnęłam, sięgnęłam. Mój drugi ulubiony to "Pięść smoka". Ogólnie wolę te starsze filmy z Jackiem Chanem. Te hollywoodzkie nie mają tego klimatu, że się tak wyrażę.
      A co do "Młodego mistrza" to tytuł na VHS pod którym to oglądałam to był: "Młody mistrz kung-fu" i jeszcze tam było przetłumaczone to co on tam pije podczas ostatniej walki. Miał to być płynny tytoń. Ile w tym prawdy ? Nie wiem. Przynajmniej jest jakieś pojęcie co to może być bo w innych wersjach nikt się nie pokusił o to. I dokładnie to samo co Ty to był angielski dubbing z polskim lektorem. Chciałabym zobaczyć tą wersję jeszcze raz :)

      • He, he, he :p a to ci dopiero, wyczytałem gdzieś na tym forum, że ponoć to było opium z tytoniem, a może samo opium (w filmie lektor mówił, że to zepsuta woda na tytoniu, jak dobrze pamiętam), no to chyba faktycznie mógł dostać takiego kopa :p Dokładnie tak było z tym tytułem w polskiej wersji i miałem problem ze znalezieniem tego filmu po latach! "Pięści smoka" nie widziałem jeszcze, ale pewnie poszukam, ogólnie o te starsze produkcje rodem z Chin, Tajwanu i Hongkongu jest niesamowicie trudno. (przypomina mi się przemówienie takiego jednego naszego posła z tym Hongkongiem:) podaję link:
        http://www.youtube.com/watch?v=UJk8D1hGVQo
        Mam zamiar niedługo wreszcie obejrzeć "Pijanego mistrza", bo też nie widziałem jeszcze. Te Hollywoodzkie bywają zabawne, ale w większości brakuje im odpowiedniego scenariusza oraz, tak jak to słusznie ujęłaś, klimatu. Ja tą kuriozalną wersję z angielskim dubbingiem i polskim lektorem "Młodego mistrza" mam na VHSie jeszcze do dziś, tylko że nikt już prawie nie ma tych kaseciaków, a umierające powoli DVD wypierają odtwarzacze BluRay. Taka chyba kolej rzeczy :) Widzę, że mimo wszystko z biegiem lat Twoje zamiłowanie do Chana nie zmalało.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: