Michelle,Michelle....

Chyba nigdy nie wyglądała tak pięknie,jak w tym filmie....A sam film nic sie nie zestarzał. Wciąż wzrusza i porusza. Nie wiem,może przemawia przeze mnie wyłącznie olbrzymi sentyment do tego filmu (i tamtego czasu),ale nadal ogląda mi sue świetnie,mimo wielu uproszczen,nie czuje,ze oglądam jakąś bajeczkę. Zasługa w swietnym scenariuszu (zresztą znakomitego autora),no i w haryzmie samej Pffeifer-jest znakomita (o urodzie nie wspominając)

5

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: