zabok7 zabok7
ocena: 4

tzn jest bardzo śmieszny czego nie da się powiedzieć o filmie Altmana

  • specjalized specjalized
    ocena: 5

    mocno średni ten film jest... oprócz podsłuchiwania nocnych zabaw Gorących warg nic tam nie zauważyłem śmiesznego

    • sulinar_2
      ocena: 8

      dlatego ze to nie jest glupia komedia a porzadne kino

      • nadszyszlownik
        ocena: 5

        Uchodzi za porządne. A nie jest. To taki wór z pomysłami na film, mnóstwo kompletnie niepowiązanych scen - jakby ktoś planował serial ale jednak zrobił film. Aktorstwo jest sporo gorsze niż w serialu, aktorzy słabo dobrani (porównajcie Henry'ego B.) humor także. Scena z meczem futbolu amerykańskiego trwa 20% filmu i przypomina filmy dla nastolatków. Jestem wielkim fanem serialu MASH, wczoraj zobaczyłem film i bardzo mnie rozczarował.

        • mrs_robinson mrs_robinson
          ocena: 8

          Cóż, scena meczu rzeczywiście była dość nużącą, ale z resztą zarzutów się nie zgodzę. Nie widziałam co prawda serialu, więc może brak mi porównania... Niemniej bardzo lubię takie filmy, pełne "kompletnie niepowiązanych scen". To mi trochę przypomina dramat epicki i jest czasem znacznie ciekawsze od misternej fabuły. Aktorzy byli - przynajmniej wg mnie - idealni. No a humor po prostu wyważony, wynikający raczej ze zwykłych codziennych sytuacji, nie jakichś tam gagów, obliczonych z góry na efekt komiczny. Poza tym to film, jakby nie było, o wojnie. Poza tym szpitalem polowym żołnierze tracą zdrowie czy też życie. Należy docenić złoty środek, który udało się osiągnąć twórcom. Nie zrobili z "MASH" ani moralizatorskiego dramatu ani idiotycznej błazenady, kpiącej z ludzkich tragedii.

  • Kroll95 Kroll95
    ocena: 9

    Mi się wydaje że odwrotnie niż zabok.
    Fajnie arogancko sie zachowywali w stosunku do tego pułkownika w Japonii

    • Rodion_Raskolnikow Rodion_Raskolnikow
      ocena: 8

      Film bardzo dobry, ale mimo mojego uwielbienia dla Sutherlanda jedynym prawdziwym Hawkeye'm pozostanie dla mnie Alan Alda. ;)

      • wojteczek
        ocena: 8

        A ja mam wprost przeciwnie. Alan Alda trochę za poczciwą ma twarz, a Sutherland ma ten swój sarkastyczny uśmieszek :-) Poza tym film chyba wyznaczył kierunek dla późniejszych produkcji w stylu 'Akademia Policyjna', czyli główni bohaterowie, którzy starają się z dystansem podejść do środowiska, w którym znaleźli się wbrew własnej woli. Oczywiście ich antagoniści to przeważnie służbiści, ludzie sztywni, podporządkowani rozkazom.
        Osobiście mam do tego filmu ogromny sentyment, bo pierwszy raz obejrzałem go w telewizji w cyklu '100 filmów na stulecie kina', czyli to była połowa lat 90. No i od razu zapada w pamięć piosenka pojawiająca się we wstępie. Niestety telewizyjny M.A.S.H. posiada wersję ze zmienioną aranżacją i przez to zupełnie pozbawioną uroku oryginału.

        • Rodion_Raskolnikow Rodion_Raskolnikow
          ocena: 8

          Odnośnie Sutherlanda i Aldy to właśnie mam wrażenie, że ten drugi gra Pierce'a w znacznie bardziej sympatyczny sposób. Tak naprawdę wydaje mi się, że film ma dwa zasadnicze problemy - 1) jest filmem (trwa raptem 2 godziny, ma ograniczoną liczbę wątków i bohaterów; w serialu - "MASH" liczy ich aż 11, sporo - jest czas na rozbudowanie wątków, wymianę postaci nudnych/wypalonych) 2)wiele osób ogląda go PO zapoznaniu się z serialem i ogląda go przez pryzmat serialu właśnie.

          Z kolei co do muzyki to mi się obie wersje piosenki podobają, filmowa nieco bardziej. ;)

          • wojteczek
            ocena: 8

            No tak tak, Alda jest bardziej sympatyczny, a Sutherland przez ten swój charakterystyczny wyraz twarzy już na starcie wygląda niezbyt przyjaźnie. Być może dlatego Altman właśnie Sutherlanda obsadził w tej roli.
            I oczywiście, że po zaznajomieniu się z serialem (który ja znam słabo) film wydaje się mnie zaskakujący, bo trzeba było zamknąć fabułę w ciągu 2 godzin. Poza tym - co jest dla Altmana charakterystyczne, a zostało chyba zapoczątkowane tym filmem - to nie Sutherland czy Gould są bohaterami, a raczej samo miejsce, czyli szpital. To powoduje, że nie ma tu konkretnej fabuły, a jedynie zlepek różnych sytuacji. I to też jest w tym filmie bardzo przyjemne :-) Później Altman poszedł tym tropem w swoich kolejnych produkcjach.

  • peeroog peeroog
    ocena: 10

    Uuu... świetne spostrzeżenie!!! Bo MASH-serial ma być tylko i wyłącznie śmieszny, a MASH-fabularny ma być gorzki, ironiczny i antywojenny - poczucie humoru jest tu jedynym sposobem na to, by przetrwać. Zresztą wymowna jest ostatnia bodajże scena, kiedy towarzystwo rżnie w pokera, a z terenu szpitala wywożą dżipem umarlaka w prześcieradle - po to, żebyś nie zapomniał, że kilka kilometrów dalej trwa rzeź zwykłych ludzi podsycana przez generałów (vide: świetnie sportretowany w filmie generał, któremu w głowie tylko pielęgniarki, wóda i meczyk od czasu do czasu). Zobacz zresztą, że zupełnie odwrotnie oceniliśmy film "1941" - dla mnie będący kupą gagów, taką głupawą amerykańską komedyjką, którą podniecać mogą się dzieciaki z podstawówki/wczesnego gimnazjum. A że temat wojenny - przecież wszystko można okpić i obśmiać. Grunt, żeby był z tego obśmiania jakiś większy pożytek, niż parę salw śmiechu.

    • zabok7 zabok7
      ocena: 4

      no cóż, być może masz rację. może to zależy od podejścia do filmu. Ja najpierw oglądałem serial i podszedłem do filmu zapewne podobnie oczekując prostej rozrywki a nie przemyśleń. ale nie zmienia to faktu, że trochę mnie wynudził. być może a nawet na pewno film ten miał być gorzki, ironiczny i antywojenny ale jakoś nie zachwyca. jest wiele dużo lepszych takich dzieł. Co do 1941 to są to zwykłe hollywoodzkie fajerwerki świetnie nakręcone, z dobrą akcją i momentami absurdalnym humorem gdzie ma być śmiesznie i brawurowo - i tak właśnie wg mnie jest :)

      • peeroog peeroog
        ocena: 10

        Ja też obejrzałem fabularny po serialu i moja pierwsza reakcja była identyczna, jak Twoja. Obejrzałem go już parę razy i zauważam, że coraz mniej się na nim śmieję, a coraz bardziej mnie przejmuje. Co do "1941", to baaardzo chciałem go obejrzeć, bo przegapiłem go w kinie w latach '80 - byłem chyba w 4/5-tej klasie podstawówki i wtedy moi koledzy tarzali się po ziemi przedstawiając sobie gagi - okazało się, że po latach (bo widziałem go stosunkowo niedawno) w ogóle to do mnie nie dotarło - może dlatego że podskórnie spodziewałem się czegoś głębszego, choć nie powinienem był :-) generalnie nie przepadam za tematyką wojenną, może dlatego próbuję szukać w tego typu filmach jakichś uniwersalizmów, które by mnie jakoś ujęły/zdziwiły/zaskoczyły itd.

        • zabok7 zabok7
          ocena: 4

          jeżeli nie widziałeś to polecam Paragraf 22 :)

wczytuję Ladowanie

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: