Dziwię się, że nikt tego nie zauważył.

Wszyscy mężczyźni w tym filmie zachowują się jak dzieci. Niedojrzali i śmieszni. Najmniej infantylny jest pedofil. Dokąd zmierzamy? Żony będą naszymi matkami i niańkami? A my to już tylko za przeproszeniem "Ciacha"?

10
  • Zgadzam się. Film pokazuje silne kobiety i w kontraście słabych, miękkich facetów. Brad jest nie tylko nieudacznikiem, to kompletna ofiara losu, nic nie potrafi zrobić jak należy. Oglądając film zastanawiałam się, czy współczesne kino prezentuje w ogóle konkretnych facetów, na których można liczyć? Żaden tytuł nie przychodzi mi do głowy.

  • nie lubie tego filmu jest nudny i poroniony słowem amerykańskie silenie się na kino "niezależne". Jedynie zauważalna jakaś taka mdła nieco rola Connelly. ale ona gdzie się nie pojawi to ma klase. Żeałuje że na tym byłem chociaz dla sceny pedofila tnącego się nożem może było warto

  • Miałam takie samo odczucie jak ty. Przeglądnęłam wszystkie recenzje i zdziwiło mnie, że nikt nie zwraca na to uwagi bo to film o życiu owszem, ale dla mnie przede wszystkim o silnych, władczych kobietach. Każda postać męska jest jak karykatura, nawet matka pedofila mimo, że jest starą schorowaną kobietą ma więcej życiowej odwagi niż jej syn.

  • a ja w ogole nie odbieram bohaterow przez pryzmat siły. Film zreszta inaczej do mnie przemawia iż sugeruje to jego tytuł (jak dla mnie infantylny właśnie jest tytuł).
    @ szacun to czy ktos ma klasę w filmie w największym stopniu zalezy od roli - np. aktorowi grającemu pedofila trudno byłoby uzyskac twoj sacun za klasę, co nie?

  • I myślę, ze też ten tytuł - "Małe dzieci" nawiązuje właśnie do tych mężczyzn. Świetnie pokazany jest tu ten kontrast: słaby mężczyzna - silna kobieta.

  • Dziwię się, że Cię to dziwi, skoro film ma tytuł "Małe dzieci".... Poza tym Sara wcale nie jest silną kobietą. Mąż zarabia, ogląda pornosy i nic poza tym go nie obchodzi, a Sara się temu poddaje i widzimy rozczarowaną swoim życiem kobietę, dla której własna córka jest głównie uciążliwym obowiązkiem ...

    • Nie dziw się, że mnie to dziwi. Zastanów się przez kilka chwil a przestaniesz się dziwić. W poprzednich postach i recenzjach nikt tego nie zauważył mimo naprowadzającego tytułu. I to mnie właśnie zdziwiło.

    • I nie ja mówiłem, ze Sara jest silną kobietą. Ten wątek rozwinął ktoś inny wiec znów jestem zdziwiony, że właśnie mnie go przypisujesz. W ogóle ta dyskusje staje się dziwna.

    • Jak dla mnie Sara prezentuje większą siłę niż mężczyźni przedstawieni w tym filmie. Przecież ona ma mężą, który ma ją i córkę gdzieś. Po czasie ona też nie przejmuje sie sytuacja w małżeństwie, nie chce gadac o problemie męża. Za to zajmuje się domem i córką. I tu racja, wychowanie córki nie jest jej głównym celem w życiu, ale myślę że interpretacja jej podejścia do corki jest indywidualna. Dla mnie ona jest taką własnie Pani Bovary. Chce od życia wiecej niż inni. Dlatego ma kochanka i chce uciec i zauważmy, ze córki wtedy nie chce zostawić w domu z mężem. a Brad? Ma żone, ale to ona zarabia. Mówi mu że ma sie uczyc aby być adwokatem, a on nawet nie ma jej odwagi powiedzieć, że nie chce. Myśle, że nawet nie potrzebuje jej tego mówić, podoba mu się, że ma zarezerwowany czas a by obserwować młodziez na desce. Jego życie płynie jak w sielance, ale pewnego wieczoru żona mu odmawia w łóżku a on akurat poznaje sare :) Niby się w niej zakochuje, ale gdy mają uciec on wykorzystuje okazje aby spróbować się na desce. A pedofil? Zyje z mama, ma świadomośc że ma odchylenie seksualne, ale stara sie żyć jako tako, lecz nawet jego matka mówi, że musi zmienicn swe życie, ze może życ normalnie, z kobieta u boku. To Mężczyzna potrzebuje w tej chwili mamusi jako osoby która popycha jego życie w przód. Niestety faceci sa tu wyraźnnie pokazani dla mnie jako ci mniej radzący sobie wżyciu. Żeby nie było , to żal mi tych 3 kbiet z placu zabaw. One miały charmonogram na wszystko nawet na seks i zostały im tylko marzenia. Żyły w przekonaniu że ich życie ma sens i jest wspaniałe. :)
      Pozdrawiam wszystkich

      • Jestem mężczyzną i przyznaję, że mężczyźni w tym filmie nie wypadają najlepiej. Mąż Sary woli jakąś Pussy-Katy-Wsadź we mnie kłodę i podeślij 200 dolarów, to Ci wyślę swoją ogoloną psitkę i swoje stringi.. Przecież to jest dopiero żałosne - w sensie postępowanie męża Sary.. Już by ten mąż Sary był mniej żałosny jakby chociaż zdradzał ją z jakąś normalną kobietą, ale on się nie nadawał do żadnej relacji. Dla mnie też tytuł nawiązuje do mężczyzn przedstawionych w filmie (choć nie jestem pewny też czy nie częściowo do niektórych kobiet z filmu). Sara przynajmniej próbowała coś zmienić w swoim życiu, choć też nie umiała porozmawiać z mężem.

        Bo panie z placu zabaw to niby były takie super??.. Prawiły (zwł. jedna) o moralności etc., takie święte, a tylko snują romantyczne fantazje z facetem, do którego nawet nie mają odwagi się odezwać, co jest bezpośrednim jak dla mnie odniesieniem do pornografii męża Sary i jest również żałosne.

        Żona Brada jest pragmatyczna, ma swoje grzeszki. Spójrzmy na to od jej strony - Brad nie okazywał jej zainteresowania przesadnego, a mimo to nie szukała zaraz jakiegoś przystojniaka, którego mogłaby mieć bez problemu. Nie była też do końca córcią mamusi, bo dopiero gdy naprawdę wyczuła romans męża, to uznała, że będzie pilnować męża, jak kogo, no właśnie jak dziecko, które nie wie co robi.. i niestety taka była w dużej mierze prawda.. Swawolny i niepoważny Dyzio umawiający się na zmianę życia, a zmieniający zdanie bo chce się pobawić na desce z jakimiś smarkaczami. Jak dla mnie w filmie brakuje spojrzenia psychologicznego ze strony żony Brada i jej uczuć, bo przecież czuła coś prawda i jest to wg mnie największy błąd i niedopatrzenie filmu!!..

        • P.S. Zresztą nie wiem czy dobrze to określiłem, do pełnej oceny filmu brakuje mi pewnych rzeczy, jak np. głębszego wniknięcia w myśli i psychikę żony Brata, która przedstawiona jest powierzchownie, bez głębszej analizy, nie słyszymy jej myśli, tak jak nam się przedstawia np. niektóre myśli Sary czy Brada.. Wiemy że jest wierna, że potrafi być opiekuńcza, że kocha swoją pracę, że jest osobą współczującą i jednocześnie piękną kobietą. Wiemy, że kocha dzieci myślę.

          Także relacje Sary z jej mężem - tu też jest jak dla mnie jeszcze większa po prostu wtopa filmu - bo nie poruszono w filmie w ogóle natury małżeństwa i relacji między Sarą i mężem.. Wiemy co robi po godzinach i że onanizował się do pornosów, ale nie wiemy czy Sara wcześniej czuła coś do męża i on do niej i co sprawiło, że ich małżeństwo to groteska akceptowana oportunistycznie przez obie strony.. No bo co hajtnęła się, żeby mieć męża z kasą?? Nie wiemy tego.

          To są dla mnie takie białe plamy, które sprawiają, że ogólny obraz jest ciągle niekompletny i nie do końca spójny i poukładany..


          • Mówisz o Bradzie jako "swawolnym Dyziu" - mnie najbardziej szokuje postać żony Brada -no nie cierpię baby :). Brad czuje się zgubiony w związku w którym traktowany jest jak dziecko - i to wcale nie najważniejsze (bo żona woli żeby w ich małżeńskim łóżku pozostał synek), nawet jego własny syn traktuje go niezbyt poważnie nosząc czapkę błazna. Cathy wygląda na babkę, która miała na życie dokładny plan i widać, że punkty: kariera zawodowa, mąż, dziecko ma już 'odhaczone'. Bardzo jej odpowiada sytuacja w której mąż jest nieporadny i może nim posterować, mimo że nie do końca jest jej posłuszny, bo nie zdał egzaminów prawniczych - wtedy to dopiero byłby związek idealny - można byłoby się pochwalić takim mężem wśród znajomych! Jego potrzeby, marzenia nie są dla niej zupełnie istotne, zauważa go dopiero jak włącza się jej "radar" na jego zdradę i skoro może od niej uciec/ uniezależnić się i nie bardzo może na to zaradzić, bo nie stać jej na próbę rozwiązania problemu w związku, to włącza w chytry plan mamusię, która zaczyna Brada pilnować jak niesfornego nastolatka, któremu 'w nagrodę' może kupi kiedyś telefon i pozwoli prenumerować gazetę.

            • Hmm.. no może w sumie masz rację. Choć jednocześnie to wina niedojrzałości Brada na równi. On w sumie dla mnie jest w sporej mierze niedojrzałym dzieciakiem chyba, choćby np. scena, że zamiast iść/jechać do tej postaci granej przez Kate Winslet, on zostaje bawić się na desce.

              W sumie jak się nad tym zastanowić, to w sumie to smutny film, bo czy ktoś tam w ostatecznym rozrachunku jest naprawdę szczęśliwy?

              • No tak - Brad biegnie na spotkanie z "nowym życiem" dopóki nie usłyszy w głowie "co Ci będzie baba rozkazywać". Zerwał się z łańcucha, to może teraz "wszystko". Więc dalej pozostaje w roli dzieciaka, któremu się udało nabroić. Jakby to wewnętrzne dziecko ciągle nie mogło się nasycić. Po wypadku prosi, żeby zadzwonili do żony. Wydaje się, że jego decyzja o pozostaniu jest podyktowana czym innym niż decyzja Sary: ona w końcu zdaje sobie sprawę, że powinna myśleć o dobru córki, jego chyba przygniata ciężar ryzyka związanym z 'byciem dorosłym'.
                Smutny film - to prawda, choć zakończenie odpowiada mi dużo bardziej niż gdyby reżyser zakończył 'happy endem'. Tak naprawdę strasznie trudno 'dorosnąć' i strasznie trudno wziąć odpowiedzialność za własne szczęście.

                • Ciekawa analiza :), pozwala spojrzeć może głębiej spojrzeć się poszczególnym postaciom. Nie wiem czy aż tak głęboko bym odbierał symbolikę jazdy na desce czy dokładnie w ten sposób - ale na pewno to coś, co świadczy o w sumie nietraktowaniu poważnie Sary i relacji z nią, chęci odsunięcia tego na coś nieokreślony tak naprawdę a w gruncie o myśli, że będzie po staremu może(?), co jednak w sumie nie świadczy o Bradzie dobrze :/.

                  A tak w ogóle to w tym filmie Brada mi ciężko ze względu na jego postawę życiową tak specjalnie lubić. Lubiłem postać, którą grał w "Opętaniu 1 oraz 2" - czasem myślę, że był stworzony do tych dwóch ostatni filmów.

                • *o Patricku Wilsonie rzecz jasna mowa, jakby ktoś miał wątpliwości ;).

                • W sumie nie da się ukryć myślę i moze nie warto o tym mówić nawet, że ten film pokazuje jednocześnie to jak ludzie żyjąc ze sobą tak naprawdę żyją każdy oddzielnym życiem i w efekcie są samotni, bo mają problem z rozmawianiem ze sobą, chyba o tym też jest ten film. Nie ma żadnej bliskości, w ich związkach, stąd każde poniekąd szuka swojego miejsca i zrozumienia swoich potrzeb u kogoś innego. W ostatecznym rezultacie chyba tylko Sara jest gotowa porzucić swoje dotychczasowe życie i najbardziej cierpi, bo zdaje sobie sprawę ze swojej sytuacji i to ona z tej 4-ki (2 małżeństw - Brada i jego żony i Sary oraz jej męża) najbardziej cierpi.

  • Pedofil był najmniej infantylny? Skoro tak twierdzisz, to zdecydowanie nie oglądałeś tego filmu zbyt uważnie. Był równie infantylny co reszta facetów.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: