Grifter Grifter
ocena: 4

Na początek bardzo proszę o wyrozumiałość, bo jestem chyba jedyną znaną mi osobą, której film się nie spodobał...



Straszne rozczarowanie.
Pierwszy, wysokobudżetowy film Peckinpaha zwiastował świetne widowisko, zaprawione goryczą, zasnute posępnym mrokiem. Zamiast tego, otrzymujemy mdłe, mało ciekawe i niezajmujące kino trącące banałem, bez dosadnej (jak to można było wywnioskować na początku po komentarzu z offu) puenty.
Dziwna sprawa – film posiada niby wszystkie elementy, z którym można zbudować wielkie kino, ale małe doświadczenie Peckinpaha dało o sobie znać, lub wręcz przeciwnie, ten jeden raz, zawiódł go jego świetny zmysł - obraz rozbity na kolejne sceny nie ma w sobie za grosz dramaturgii, a cały konflikt zostaje zdegradowany do kilku przepychanek, krzywych spojrzeń i banalnych bom-motów wygłaszanych ze śmiertelną powagą przez postaci.

Rzecz to strasznie rozlazła, począwszy od przydługiej ekspozycji (jak można to było zrealizować świetnie i z przytupem pokazuje choćby przypadek „Parszywej dwunastki”), przez kolejne nic nie wnoszące mieszanki wątków (ten kobiecy można sobie było darować, tym bardziej, że niewiasta, jak to zwykle u Peckinpaha bywa, jedyne co ma do zrobienia, to rozłożenie nóg), na trywialnym finale kończąc.
Nawet znakomici aktorzy nie pomogli – tutaj nikt nie staje się lepszy, ani gorszy, nie przejdzie żadnej przemiany i nie wyniesie nic z całego konfliktu, co najwyżej niczym Gary Cooper odjedzie w kierunku zachodzącego słońca.

Nie tego się po Peckinpahu spodziewałem. Ale to moja wina. Tak to jest jak wcześniej obejrzałem kilka jego arcydzieł…

Moja ocena - 4/10

  • jabu jabu
    ocena: 4

    Witam,
    w pełni się podpisuję pod taką oceną "Majora ...". Uwielbiam Peckinpaha, ale ten film sprawia wrażenie wyjątkowo niedorobionego. Z tego co sobie przypominam Peckinpah nakręcił go w dużo dłuższej wersji, niż ogólnie dostępna. Kazano Mu ją drastycznie skrócić, co zrobiono i, być może, w tym m.in. tkwi powód dla, którego film wydaje się nie do końca "doszlifowany".
    pozdrawiam,
    Jabu

    • Grifter Grifter
      ocena: 4

      No to jest nas dwóch :)

      Jeszcze dłuższa wersja? Kurcze, ledwie przeżyłem tą krótszą ;)

      Swoją drogą, to jedyny film Peckinpaha (choć nie wszystkie jeszcze widziałem), jaki mi nie przypadł do gustu. Poza tym, patrząc na upartego, jawi mi się jako kopia "Rzeki czerwonej" Howarda Hawksa, tyle, że w każdym aspekcie jest znacznie bardziej poślednia...

      Trzymaj się !!

  • Falszywy_Prorok Falszywy_Prorok

    już miałem Peckinpaha dodać do ulubionych i nareszcie się do niego przekonać a tu taki feler.

    "....przez kolejne nic nie wnoszące mieszanki wątków (ten kobiecy można sobie było darować, tym bardziej, że niewiasta, jak to zwykle u Peckinpaha bywa, jedyne co ma do zrobienia, to rozłożenie nóg), na trywialnym finale kończąc."

    o przepraszam nie tylko,wszak główną rolę w pierwszym peckinpaha filmie gra kobieta i to jej jest poświęcona cała historia (sam film to takie mini-Pewnego razu na dzikim zachodzie) a na rozkładanie nóg nie było czasu bo bohaterowie ciągle musieli użerać się z Indianami ;)

    co do Majora,to dałbym mu może nawet i 6 z plusem,ale Heston obniża wartość filmu (jak zawsze,oprócz wyjątku arcydzieła jakim jest "Dotyk zła") jak i reszta aktorów.

    • NickError NickError

      Sorry, ale Richard Harris przy Hestonie błyszczał.

  • Kazek_5

    Zgodzę sie z powyższą opinią. Niby pomysł jest i to nawet na doskonały film, ale cóż, wykonanie nie wyszło... Można było dodać jeden porządny wątek i film zasługiwałby na dobre 8, ale w takiej postaci nie zasluguje.

wczytuję Ladowanie

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: