A podobno ładni mają w życiu łatwiej...

Kawałek naprawdę niesamowitego obrazu. I nie będę pisać, że porwał mnie główny motyw - dorastania chłopca, bo ,,tak trzeba", zresztą nie utożsamiałam się z gł.bohaterem, pewnie przez to, że jestem kobietą. Mnie zainteresowała raczej strona alegoryczna. Te wszystkie zachowania, zjawiska społeczne (które występują do dziś) i ich wpływ na jednostki. Niebywały, zmysłowy klimat i otoczka stworzona dookoła kobiety. Cudo! Bellucci jest piękna na ekranie i czaruje. Malena jest milczącą, pełną pokory i strachu kobietą (spojrzenie praktycznie cały czas skierowane w dół). Wybrzmiała i to się liczy, o to chodziło, więc na temat aktorstwa jako takiego trudno się wypowiadać.
Lubię filmy o miasteczkach, zatrutych obłudą i zazdrością. Są wyjęte z życia.
Moralitet XX wieku.
Dla tych co nie widzieli polecam też ,,Czekoladę" z Juliette Binoche i
Alfredem Molina.( także z 2000 roku)

pozdrawiam, a wy jak myślicie - czy ładni mają w życiu łatwiej?
( tylko bez trolli, bardzo prosze... :) )

4
  • I jeszcze film w klimacie ,,Maleny" - polecam również Bigasa Luny ,,Księżyc i pierś" z młodym Bielem Duranem! Podobna tematyka... przyjemne zdjęcia i hiszpańsko - francuski klimat!

  • Znakomity film, klimat prowincjonalnego miasteczka jakże często możemy spotkać i w naszych - "wielkich".
    Czy "ładni" mają w życiu łatwiej?
    Jednak - zdecydowanie tak:-)

  • No cóż, podobno ładni mają łatwiej w życiu. I twierdzę, że jednak jest to prawda, aczkolwiek - jak było widać - nie zawsze. Zazdrość jest nie do pokonania.

    8/10 dla filmu.

    • no cóż...na ogól tak jest...jednak w tym przypadku zazdrość i obłuda ludzka przerosła wszelkie granice. Kobiety wymyślały na jej temat rózne historie żeby ją oczernić i w ten sposób pokazać jakie one są czyste i święta a mężczyźni także wymyślali jej coraz to inne romanse naśmiewając się w grupie a tak naprawdę wystarczyło by zeby skinęła palcem a każdy by za nią poleciał. Ech...w scenie pobicia marzyłem o tym by jeden z amerykańskich żołniezy ostrzelał te wszystkie stare dewoty...aż mi ciśnienie podniosły:P:P

  • Ładni może i mają łatwiej w życiu, zwłaszcza jeśli mają odpowiedni
    charakter i podejście do życia. Wówczas potrafią sprytnie z urody
    korzystać. Piękni mają jednak ciężko, chociażby z powodu zawiści otoczenia.
    Dotyczy to zwłaszcza kobiet. Pozdrawiam.

  • Więc nigdy nie zrozumiesz tym że chłopca jarają starsze panie, nauczycielki, ciocie :) pozdrawiam

  • Dla mnie film przerażający. Również zainteresowały mnie głównie te aspekty, co Ciebie. Film pokazuje podłość ludzką,obłudę, niskie instynkty. Malena początkowo jest bardzo porządną kobietą, zakochana w mężu, oczekująca na jego powrót. I tylko dlatego, że jest piękna spotyka ją nieszczęście. Przez cały film miałam wrażenie, że życie całego miasteczka jest ciągle skupione na niej. Boże, jaka zawiść w tym tkwi, jakie kobiety były zazdrosne, mimo że Malena miała taki dobry charakter. Żadna z nich nie chciała jej poznać, wszystkie oceniały na podstawie swoich wyobrażeń. Faceci też nie byli lepsi, te komentarze... Jak już doszło do linczu żaden jej nie pomógł, nawet Renato(cały czas mnie to zastanawiało, czemu ani słowem się nie odezwał, kiedy wszyscy ją krzywdzili?)
    Nie można powiedzieć, że Malena stając się prostytutką stoczyła się - była do tego zmuszona przez sytuację, w której ją postawiły głównie kobiety z tego miasta.

    Dla mnie najbardziej smutna scena to ta końcowa, kiedy Malena jest na targu, baby dalej ja obgadują, ale przecież ma męża, nie jest już taka wystrojona... Mówią jej "dzień dobry" tak jakby pytały, czy już będzie taka jak one(a może jest w tym nieśmiała prośba o wybaczenie?). Chwila zastanowienia... Malena odpowiada. Ulga. Już są milutkie, już jej wciskają pomidory, ubrania. Przyjmuje ich pomoc, prezenty, ale jest smutna i taka pozostanie już do końca. Zniszczono w niej człowieka.
    Można by jeszcze kilka słów napisać o jej mężu. Genialny facet, ale też został okropnie potraktowany przez mieszkańców. Podobała mi się ta duma jaką widać w jego oczach, gdy wraca z Maleną do miasta i idą przez plac. Zresztą to bardzo piękna scena, która pokazuje siłę ich uczucia.

    • Bardzo podobają mi się twoje spostrzeżenia. Ładnie i trafnie je opisałaś. Dałbym ci za to lajka:)

    • Zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości. Ostatnio miałam dyskusję na temat filmu i mój rozmówca był bardzo krytyczny w stosunku do postaci Maleny ("jak można się było puszczać, na pewno były inne możliwości wyjścia z sytuacji"). Otóż nie, nie było innych możliwości, ona próbowała początkowo wszystkiego aby przetrwać, ale te próby zawiodły. Nikt nie traktował jej jak człowieka, a jedynie jako obiekt, przedmiot. Łatwo jest oceniać kogoś z perspektywy spokoju i dobrobytu. Ona była całkowicie zdana na siebie w tak trudnych czasach.

      Jej mąż wykazał się dużą dojrzałością nie potępiając jej po powrocie - sam dobrze poznał oblicze wojny i zdawał sobie sprawę, że trudne warunki mogą popchnąć człowieka do rozmaitych zachowań.

      To zdecydowanie jeden z moich ulubionych filmów, zawsze chętnie do niego wracam. A muzyka Ennio Morricone... zachwycająca!

      PS. Z tą ładnością nie zawsze jest tak różowo jak się to przedstawia - czasami dużo korzystniejsze jest właśnie bycie przeciętnym, wtopienie się w tłum, niż rzucanie w oczy (zawiść, zazdrość). No i ten stereotyp, że ładni ludzie mają sieczkę w głowie... Nie oburzam się na to, bo sama często w pierwszym odruchu jestem zdziwiona, że ktoś ładny jest jednocześnie inteligentny. Taka już ludzka natura.

    • Lepiej bym tego nie ujął. Świetnie to napisałaś. A sam film jest niebywały. Nie można o nim zapomnieć po oglądnięciu....

    • Ja odebrałam scenę na targu odrobinę inaczej. Nie pomyślałam, że to ich prośba o wybaczenie, a raczej takie "badanie terenu". Miejscowe kobiety sprowadziły Malenę do jedynego akceptowalnego przez nie poziomu, który w praktyce oznaczał przeciętność. Po powrocie Malena wydawała się już utemperowana, nie wyróżniała się tak bardzo. Kobiety chciały wybadać czy nadal jest dla nich zagrożeniem - czy dalej będzie się "stawiać", czy może jednak przystanie na ich warunki... Malena przełknęła swoją dumę i zgodziła się żyć na ich zasadach, ale to był tylko rodzaj paktu o nieagresji, bo obie strony musiały czuć, że mentalność Maleny jest inna i ona nigdy, prawdziwie, nie będzie jedną z nich.

      Oczywiście to tylko moja interpretacja ww. fragmentu filmu. Scena jest naprawdę świetna i pozostawia duże pole do rozmyślań :)

  • Dla mnie ten film to hiperbola prostego zjawiska jakim jest lęk przed innością i nienawiść, w jaką taki lęk się może przeistoczyć. Bardzo mądry obraz, doskonale ukazuje mechanizm takich zachowań.

    Co do piękna fizycznego i jego wpływu na życie - nie sądzę, żeby to uroda sprawiała, że człowiekowi jest łatwiej w życiu. Pojmowanie "piękna" jest rzeczą bardzo względną, podlega wielu czynnikom takim jak moda, gusta, świadomość wykreowana przez media masowego przekazu... Osobie, która mieści się w utartych schematach piękna, nikt nie zagwarantuje, że któregoś dnia nie pojawi się inna moda, która ją z takowego grona "pięknych" wykluczy.

    Myślę, że tym, co sprawia, że naprawdę żyje się łatwiej jest pozbycie się lęku przed brzydotą. Media wykreowały w nas przekonanie, że to odpowiedni wygląd czyni nas wyjątkowymi. Boimy się brzydoty, ale tak naprawdę nie chodzi o strach przed brakiem urody, a raczej przed utratą wypracowanego wizerunku - brak urody obnaży nasze pozostałe braki. Wizerunek jest tylko fasadą, za którą kryjemy własne lęki. Tak naprawdę boimy się przeciętności... Tego, że nie ma w nas niczego więcej, niczego co czyni nas wartościowymi i wyjątkowymi. To okropna pułapka i chyba wszyscy w nią wpadamy.

  • Podobny wątek można znaleźć w filmie "Grek Zorba". Tam mamy realia greckie ale sytuacja niemalże identyczna.

  • Mnie w filmie urzekły zarówno wątki zawiści jak i samego nastawienia chłopaka. Wszystko to jest jak na wyciągnięcie dłoni do "wyczucia" z filmu, trzeba tylko nieco myśleć oglądając. No i muszę przyznać że momentami była to dla mnie świetna komedia i niejeden raz prychnąłem ze śmiechu, chodzi oczywiście o fantazje chłopaka (podobno w zagranicznych wersjach wycięte, ja oglądałem włoską). Ale podejrzewam, że kobiety tego nigdy nie zrozumieją, no sory, nie da się porównywać do czegoś czego się nie przeżyło samemu, jednak film na tym wiele nie traci więc ok. W dodatku w 41 widzieliście jakie on miał świerszczyki, wyglądały jak obrazki co ksiądz daje po kolędzie :D Musieli się chłopcy bawić inaczej, tutaj mówię o uganianiu się po ulicach. Śmieszne wątki ale zrozumiałe.
    Jeszcze dwa słowa o tym infantyliźmie, w połowie filmu na moment zatraciłem wrażenie co jest realne a co jego wyobrażeniami. Po scenie kiedy adwokat zgwałcił (nie ma tego pokazane dosadnie ale chyba to się stało nie?) chłopak mówi/myśli coś o tym jak bardzo urażony się czuje przez nią a tymczasem ja tylko czekałem jak wejdzie do mieszkania i walnie adwokata jakimś garnkiem w łeb :) Bo że Malena nie oddała się dobrowolnie to chyba każdy widział. I jest wiele takich momentów w filmie które pokazują właśnie jak 13 letni chłopak nie wie nawet na co patrzy ani nawet co czuje. Dopiero właśnie w następnych scenach gdzie jest pokazane, jak Malena się stacza żeby tylko mieć co jeść byłem pewny co się stało w tamtej scenie z adwokatem, więc można rzec że ten film sprawił że rozumowanie tego chłopaka stało się moim, dziwne to było. Poza tym, gdyby go pozwała to raczej marne szanse na wygranie sprawy, więc logiczna całość jest, mimo tego pogubiłem się na chwilę i to pozytywnie. Ocenę jaką dałem każdy widzi i uważam że jest w pełni zasłużona więc nie będę się już rozwodził nad moimi wrażeniami po seansie.

    Chciałem tylko wspomnieć o scenie o której tu wspominacie i chyba nie rozumiecie, kiedy wyciągnięto ją z burdelu i zlinczowano, element charakterystycznym przy tych "widowiskach" było ścięcie włosów. Otóż po wyzwoleniu Włoch były to widoki na ulicach może nie masowe ale bardzo częste. Ma to po części związek z prostytucją, ale zwykłe ladacznice raczej takich katorg nie przeżywały. Chodzi o to, że linczowano tylko kobiety które podczas wojny oddawały się Niemcom za grubą kasę. Świetnie taka scena jest pokazana w serialu Kompania Braci, gdzie jeden amerykański żołnierz właśnie jak ktoś tu wcześniej zasugerował chce od razu interweniować, po kilku sekundach tłumaczą mu co tu się w ogóle wyprawia i o co chodzi a ten oczywiście uspokaja się i ogląda razem z tłumem.
    No więc wiecie, żeby się wyrwać z tłumu i zacząć pomagać takiej dziewczynie trzeba było mieć chyba jakąś bardzo potężną władzę i autorytet, no i wielkie jaja ze stali, bo każdy bał się co drugi o nim pomyśli. Spokojnie bym te linczowania prostytutek obcujących z Niemcami porównał do palenia czarownic na stosie ale egzekucji ludzi na stryczkach albo gilotynach, gdzie wyrok nie koniecznie musiał być adekwatny do czynu bądź w ogóle całe przestępstwo było wrabianiem drugiego człowieka. Aha, i sprawa oczywista, Włochy przestały być faszystowskie, stąd (m.in.) ta cała farsa o Niemców, no ale to podejrzewam każdy z historii pamięta.
    Kto przeczytał dzięki za uwagę, lubię sprawę wyjaśnić dokładnie, ale lakonicznym niestety nie dane mi było się nauczyć być :)

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
o