W dużym skrócie

Bardzo mnie ten film zaskoczył, wnioskując z opisu spodziewałam się kompletnie innej treści - nie mniej okazał się bardzo dobry i przenikliwy.
SPOILER! W dużym skrócie i uogólniając porusza tematykę tego, jaką krzywdę jest w stanie zrobić społeczeństwo osobom, które jakimiś znakami szczególnymi (charakter, zachowanie, pasja, ideały; w przypadku Maleny - ponadprzeciętna uroda) wychodzą poza schemat. O tym, że czasem trudne sytuacje popychają do jeszcze trudniejszych rozwiązań czy decyzji. Bo co kobieta w tamtych czasach mogła zrobić, aby się utrzymać, gdy została wdową, jej ojciec zmarł, nie miała rodziny? Czy to, że Malena poszła pracować w burdelu, nie było koniecznością i wbrew niej samej? Przecież tak broniła się we wcześniejszej scenie gwałtu.
Również o tym, że bardzo łatwo o pomówienia, zwłaszcza a małych, zamkniętych środowiskach, gdzie wytknęcie jest równe wykluczeniu z życia - jakiegokolwiek.
I w końcu o tym, jak bardzo ogół jest skłonny wyładowywać swoje frustracje różnej genezy (tutaj: sytuacja polityczna, rewolucja, po której Malena zostaje wyciągnięta za ubrania przez kobiety, okrutnie pobita i publicznie napiętnowana, a następnie wygnana) na przypadkowych jednostkach. W tej sytuacji rzucili mi się bardzo w oczy mężczyźni, którzy wcześniej tak Malenę wielbili i adorowali, a gdy była krzywdzona, przyglądali się w milczeniu. No tak. Odpowiedzialność zbiorowa. Czyli w grupie nikt nie czuje powinności pomocy. Łatwiej ignorować wydarzenia lub pomyśleć sobie "dlaczego ja mam zareagować? Niech to zrobi ktoś inny".
Piękna, a zarazem smutna historia.
I piękna postawa męża, który rok później wracając z żoną do miasta mimo tego, że wcześniej również został znieważony, szedł dumnie, z podniesioną głową, prowadząc obok swoją kobietę.

4

    Zgłoś nadużycie

    Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
    o