Grawitacja dobra, Interstellar świetny ale Marsjanin to poezja !

Wczoraj obejrzałem film "Marsjanin" w Multikinie Targówek w Warszawie. Gdybym mógł dać 100 gwiazdek to dałbym bez wahania. Dlaczego?

Film "Marsjanin" jest adresowany do grona ludzi którzy posiadają minimum wiedzy o lotach kosmicznych. Jeśli ktoś nie interesuje się astronautyką to wiele zdarzeń są dla nich naciągane, zmyślone czy śmieszne.

Jako krótkofalowiec przyznaję, że NASA odwaliła kawał dobrej roboty. W filmie pojawiła się też ESA której wiele osób nie zna. Poznacie ją gdy odszukacie sobie w internecie Samanthę Cristoforetti, pierwszą włoszkę która na pokład Międzynarodowej Stacji Kosmicznej ISS zabrała express do kawy.

Właśnie podczas seansu w momencie użycia expresu do kawy pojawił się na sali śmiech. Kochani - polecam wam artykuł o nazwie: "Historyczne espresso na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej" to zrozumiecie, że firma Lavazza zrobiła specjalny express do użytku na ISS-ie i można pić w kosmosie kawę!

Szeroko komentowano produkcję prądu, wody czy sadzenie ziemniaków. Dla wielu było to śmieszne ale gdy astronauta zostaje sam to chcąc przeżyć musi walczyć o swój byt.

Osobną kwestią na filmie jest muzyka. Lecąc w kosmos zabiera się ulubione swojemu sercu rzeczy więc nie dziwię się wykorzystanie muzyki lat 80-tych. Każdy ma inny gust a o gustach się nie dyskutuje.

Bombą dla mnie jest wykorzystanie ASCII oraz telemetrii do kontaktu. I tu znowu pojawiają się pojęcia dla wielu osób zbyt trudne. Dlaczego ASCII? Ponieważ przy opóźnieniu czasowemu w przesyłaniu wiadomości, czasem trzeba szukać rozwiązań które pozwolą przesłać tekst szybciej niż standardowo.

A telemetria? No tu się kłania krótkofalarstwo ponieważ telemetria to dziedzina telekomunikacji zajmująca się technikami przesyłu wartości pomiarowych na odległość. I nie ma tu nic śmiesznego ponieważ krótkofalowcy na ziemi bardzo często odbierają dane telemetryczne z satelity FUNcube-1 który jest na wysokości 630 km więc można przesyłać dane na dalekie odległości zawierające parametry typu napięcie, moc, liczba resetów itp.

Również decyzje związane z ratowaniem Damona są z życia wzięte. To, że życie kilku członków było ważniejsze niż 1 to było do przewidzenia, że Szef NASA tak się zachowa. Po pierwsze - tu działają emocje a po drugie to jest pewna odpowiedzialność którą się bierze na siebie w przypadku niepowodzenia.

Może śmieszy wielu całkowite zjednanie całego świata celem ratowania jednego człowieka na Marsie ale powiedzcie sobie szczerze - czy bylibyście totalnie na NIE gdyby jakiś Polak utknął w kosmosie? Wątpię.

Do filmu nie mogę się przyczepić z żadnej strony - wszystko było pokazane tak, jak jest. NASA nie firmuje swojego loga tak dla jaj. Jeśli szukacie więcej informacji na temat tego filmu to polecam na smartfony aplikację NASA gdzie znajdziecie sporo informacji o produkcji filmu.

Wiem, że wiele osób będzie mnie krytykować za tą opinię i pisać, że zapewne jest to sponsorowany wpis ale ja zamiast narzekać wolę rzetelnie opisać film tak, by zainteresować zarówno tych, którzy coś wiedzą o kosmosie oraz tych którzy nie wiedzą a chcieliby się dowiedzieć więcej.

POLECAM!!

279
  • Dzięki za ciekawy tekst. Jestem świeżo po seansie i muszę się tylko z Tobą zgodzić :) Od czasu przeczytania książki czekałam na ten film z niecierpliwością i nie zawiodłam się.

  • No niestety nie wszystko zostało pokazane tak jak jest. Przede wszystkim wydarzenie, które było punktem wyjścia dla całej historii opowiedzianej w filmie czyli gwałtowna burza piaskowa, na Marsie nie ma prawa wystąpić. A to z tej prostej przyczyny, że atmosfera na Marsie jest zbyt rozrzedzona (ok 0,8 kPa na Marsie, ok 100 kPa na Ziemi).
    Czytałem niedawno artykuł, w którym autor opisał jak na jakiejś konferencji prasowej dziennikarz, biegły w dziedzinie astrofizyki, zadał pytanie twórcy książkowego pierwowzoru dlaczego popełnił to przekłamanie, na co ten z głupim uśmieszkiem odpowiedział, że przecież ludzie przede wszystkim chcą emocji. Ten żenujący przykład traktowania czytelnika czy też widza jest dość symptomatyczny i obrazuje coraz powszechniejszą w ostatnim czasie tendencję: ludzie łykną każdą głupotę byleby dostali "emocje".
    Z tych nieścisłości można jeszcze wspomnieć o nieuwzględnieniu faktu, że na Marsie jest o wiele mniejsza grawitacja niż na Ziemi (ok 1/3 ziemskiej) i dlatego sposób przemieszczania się astronautów po jego powierzchni powinien wyglądać nieco inaczej niż to zostało pokazane w filmie.

    • Kolego@ taksidrajwer - film "Marsjanin" nie jest na faktach. Ponadto, skąd wiesz jak jest na Marsie skoro ludzie jeszcze na nim nie byli? Ja napisałem recenzję i podparłem ją faktami no ale zawsze musi znaleźć się ktoś, kto jak w przypadku Grawitacji upierał się, że jak luk się otwarł to Sandra Bullock nie mogła przeżyć a szkoda, że wielu zapomniało, że Sandra wtedy śniła. Jeśli więc film nie jest na faktach to reżyser ma prawo pokazać swoją wizję Marsa a rzeczy naokoło zgadzają się. Miłego dnia!

      • "(...) Film "Marsjanin" jest adresowany do grona ludzi którzy posiadają minimum wiedzy o lotach kosmicznych. (...)"

        Przepraszam, źle zinterpretowałem ten fragment Twojej recenzji, ja niestety posiadam trochę więcej niż minimum wiedzy o lotach kosmicznych.

        • Kolego @ taksidrajwer - skoro wiesz więcej niż minimum o lotach kosmicznych to dlaczego nie pracujesz dla NASA? Oni takich ludzi jak Ty potrzebują i to nie jest przytyk w twoją stronę.

          Po raz ostatni zaznaczam - film "Marsjanin" nie jest na faktach. Jeśli NASA zaakceptowała wizję reżysera o Marsie to znaczy, że fabuła filmu im się spodobała.

          A tak na marginesie -
          ..dlaczego nie napisałeś własnej recenzji tylko komentujesz innych?

          Rozumiem, że łatwiej jest komentować opinię kogoś niż samemu publikować swoją recenzję.

          • Po to jest możliwość komentowania żeby z niej korzystać. Najpierw piszesz o potrzebnej wiedzy do zrozumienia filmu, a jak ktoś ją posiada to się bronisz, że to nie jest film na faktach... Jeśli piszesz bez sensu to nie spodziewaj się pozytywnych komentarzy.

          • Bardzo dobrze, że takidrajwer napisał - skupiłeś się jedynie na rzeczach, które są "sensowne" i pisałeś opinię tendecyjnie, a jak kolega taksidrajwer słusznie zauważył - nie wszystko jest "sensowne". Zostałeś znokautowany logiczną argumentacją, a nie tekstami pt. "czemu nie pracujesz dla NASA", które do dyskusji nic nie wnoszą.

          • "Kolego @ taksidrajwer - skoro wiesz więcej niż minimum o lotach kosmicznych to dlaczego nie pracujesz dla NASA? Oni takich ludzi jak Ty potrzebują i to nie jest przytyk w twoją stronę."

            Spokojnie, jeśli ktoś ma spor wiedzę o astronomii nie musi pracować od razu w NASA.
            Sa ludzie dla, których jest to tylko hobby a sporo wiedzia. To że na marsie nie ma burz to raczej wiedza podstawowa w pierwszej lepszej ksiażce o podstawach układu słonecznego tego się dowiesz, tj. z grawitacja że jest znaczniej mniejsza niż na Ziemi - nie trzeba lecieć na jakaś planetę żeby się dowiedzieć jaka tam jest siła grawitacji.
            Od lat potrafimy obliczyć grawitację planet na odległość na podstawie ich masy itd. nim powstały pierwsze komputery :P

            Chociaż widziałem tylko trailer to od razu zauważyłem, że coś nie tak z grawitacja.
            Ale na sto procent pójdę na ten film i te dwa elementy fantastyki mnie nie zraża tak jak w przypadku Interstaller też było kilka takich elemtów i sporo uproszczen, żeby każdemu laikowi ten film się spodobał, także mnie to jakoś bardzo nie raziło.

            A tak na marginesie to chyba gatunek sc-fi to chyba taki film który opowiada historię która według obecnych możliwości technologicznych nie jest możliwa, ale za parę lat może być. To skoro takie uproszczenie z grawitacja na marsie, że jest zbliżona do ziemskiej to tu ocieramy się o fantasy (być może się mylę co do określenia gatunku tak tylko przyszło mi na myśl)
            bo grawitacja na Marsie nie zmieni się a już na pewno nie w przeciagu przyszłych 50 lat :P

            Ale i tak obowiazkowo idę na tan film i myślę że mimo to mi się spodoba chociaż trailer już pokazał jak się skoczy, ktoś dał ciała.

            • sorry miałem napisać że nie ma burz tylko sa zamiecie pyłowe, ale sa to sezonowe burze chyba występuja nawet raz w roku marsjanskim sa do przewidzenia i raczej takiej misji by nie planowano nasa żeby wpaść w taka zamieć

            • ..."ocieramy się o fantasy.... "
              Raczej ocieramy się o normalność i zwykłe uproszczenie. Niedociągnięcie o którym mówicie, wynika z tego samego powodu, dla którego w wielu zwykłych, fabularnych filmach jedne miejsca grają inne, lub pomija się szczegóły typu czasowy aspekt występowania niektórych produktów. Zbyt oczywiste lub nieistotne by tracić czas i pieniądze na zajmowanie się nimi. Fantastyką byłoby gdyby próbowano w jakiś wyimaginowany sposób wytłumaczyć brak różnicy w grawitacji, a fantasy - gdyby to był sposób magiczny. Tekst w nawiasie świadczy, że to rozumiesz. Bez odpowiedzi.

            • Taka mała zagadka. Jak poruszał by się człowiek na Ziemi gdyby włożył ołowiane buty? A jak by się poruszał człowiek na marsie, gdyby jego kombinezon był na tyle ciężki (nawet celowo dociążony) że wymagał by od astronauty takiej samej siły mięśni jak do poruszania się na Ziemi w normalnym ubraniu? Czy to nie zniwelowało by efektu mniejszej grawitacji?

              • A jak wygladalby botanik ( zaden tam ekspert czy mechanik z Nasa ) ktory przez iles-set dni zjadal tylko ziemniaki ? czy mialby on sile nosic owe olowiane buty I walczyc z grawitacja, do tego wykonujac te bardzo precyzyjne prace ? Film moze byc fantasy napewno nie sci-fi bo to co w nim sie dzieje jest niemozliwe. Zwykla propaganda bez polotu, schematyczna, do bolu przewidywalna I tragicznie zagrana. Moja opinia.

                Drugi po Interstellar bohater ktory to laczy uprawe roli z lotami w kosmos az sie boje pomyslec bo w przeszlosci ukonczylem Technikum rolnicze.

                • A czy Ty chodząc po ziemi i wykonując precyzyjne prace musisz walczyć z grawitacją??? Dociążenie kombinezonu nie zmuszało by do walki z grawitacja ale imitowało ciążenie takie jakie jest na Ziemi. Bez owego dociążenia chodzenie oraz inne czynności ruchowe wydawały by się dla bohatera filmu dziwnie i nienaturalnie lekkie co właśnie wtedy by sprawiało problem. Poza tym w filmie nie jest powiedziane że zjadał on tylko ziemniaki. Były one podstawą objętości posiłków ale nie ich głównym składnikiem odżywczym którym w istocie były specjalne produkty przywiezione z Ziemi.

                • Ja również nie lubię takich nielogicznych filmów. Żarł ziemniaki przez rok i byl tłuściutki i umięśniony. Musze swojemu staremu gotować zamiast siłowni.

                • Zgadzam się z opinią @sphinx_j , a do tego ziemniaki to nie tylko twór by zapchać kichy, mają w sobie dość węglowodanów, trochę witamin - a z tego co pamiętam to gdy ziemniak już trochę poleży jest bardziej kaloryczny kosztem jakiejś tam witaminy.. To nie jest tylko pożywka by nie czuć głodu! No i on miał posortowane i odliczone porcje jedzenia :> a kolejną rzeczą jest że bez jedzenia człowiek może przeżyć nawet miesiąc, bez wody ciężko będzie o tydzień.. Zadbał i o wodę (nie wiem ile w tym prawdy, nie jestem chemikiem) więc to na pewno sporo pomagało, nawet jeśli nie jadł syto, to spalał zmagyzowany tłuszcz i glukozę.. wg mnie przetrwanie w takich warunkach(żywieniowych) jest jak najbardziej możliwe. Mniej wiarygodnie dla mnie wyglądała akcja z przedziurawieniem rękawicy - ale powiedz mi, czy ktoś to próbował? Nie wiadomo do końca jaki może być efekt, i czy nie byłby chociaż trochę zbliżony do tego co zrobił bohater filmu?:> zresztą to jest film! nie rozumiem dlaczego pseudo znawcy lub hobbyści tak ostro go oceniają. To nie jest dokument, tylko film! I nie chodzi mi o to że skoro film to można nas okłamywać, ale o to że film ma bawić, sprawić przyjemność w oglądaniu, zainteresować itd itd.. Jak polecą ludzie w końcu na Marsa to będziemy wiedzieć jak się tam sprawy mają i wysnujemy bardziej rzeczywiste wnioski.

                • A widziałeś te porcje ? Te, które były okrutnie malutkie i jeszcze musiał je dzielić, gdy dowiedział się, iż potrwa to jednak dłużej, niż przewidywali, latanie pod plandeka w kosmosie tez jest ok, zaklejanie kombinezonu taśma tez musi być książkowe, wdychanie izotonu tez jest spoko. Nie no nie ma się, do czego przyczepić, film mnie nie bawił, nie uczył (raczej ogłupiał) zbrakło tylko tej powiewającej amerykańskiej flagi.

              • No zniwelowałoby. Sprawdźmy teraz ile musiałyby ważyć takie buty lub kombinezon.
                Przyspieszenie grawitacyjne Marsa - 0,38 ziemskiego
                masa astronauty - powiedzmy 80 kg
                Czyli aby ciężar naszego astronauty był na Marsie taki sam jak na Ziemi należałoby go wyposażyć w buty lub kombinezon o masie ok 130 kg (80/0,38 - 80 = 130,5)
                Taką masę ma np bryła ołowiu w kształcie sześcianu o krawędzi ok 22,5 cm więc objętościowo to w sumie niewiele.

              • Oglądając wczoraj film stwierdziłem: "Bzdura, tam jest 1/3 ziemskiego ciążenia, więc powinni skakać!", na co kumpel stwierdził, że pewnie mają bardzo ciężkie kombinezony. Siedzę więc, oglądam dalej i myślę... Mówię: "Nie mają cięższych kombinezonów, bo po tym jak rozbija sobie kask i skleja go taśmą, to z pomieszczenia do którego wchodzi zabiera kask i kombinezon przewieszając go sobie przez rękę. Więc gdyby był taki ciężki, to by go nie podniósł tak lajtowo!", na co kumpel: "Podniósł, bo jest małe ciążenie". Piszę to śmiejąc się teraz z tego:-D ale jednocześnie to taka śmieszna przestroga, że lepiej 2 lub nawet 3x pomyśleć zanim się postawi tezę, że coś jest nielogiczne i niemożliwe.
                Myślę, że mieli cały kombinezon odpowiednio ciężki, bo gdyby tylko buty ich trzymały mocno powierzchni, to by się kołysali jak ukwiały w wodzie.
                Pozdrawiam Wszystkich:)

              • Co do normalnych ruchów postaci masz rację. Jednak czy chciałbyś jako widz
                katować sie powolnym ruchem astronauty przez cały film. Nawet sceny nieważkości w statku matce ograniczono do minimum ,aby nie nużyć badziewnymi namiastkami nieważkości. W filmie Apollo 13 kręcono prawdziwy efekt nieważkości w samolocie lecącym po paraboli. Z uwagi na koszty wspomagano się efektami komputerowymi. W Marsjaninie ruch kołowy części mieszkalnej pozwalał na normalne funkcjonowanie astronautów w z grawitacją zbliżonej do ziemskiej.

          • Panie USmaniac - po pierwsze to nie jest recenzja, tylko pana opinia o filmie, która w dodatku powinna być rozpoczęta od "Uwaga! Spojler!".
            Po drugie - pana logika uwłacza logice. Argument "skoro tyle wiesz o lotach kosmicznych, to czemu nie pracujesz dla NASA" jest powalający. Ale skoro pan tyle wie o lotach kosmicznych - czemu pan nie pracuje dla NASA?

          • "Kolego @ taksidrajwer - skoro wiesz więcej niż minimum o lotach kosmicznych to dlaczego nie pracujesz dla NASA?"

            Te zdanie pokazuje Twój poziom inteligencji i automatycznie rozwiązuje tą dyskusję oraz jasno tłumaczy kto nabija żałosnym filmom tak wysokie oceny.

            • dokładnie - polecam nałożyć białą plendekę temu panu na plecy żeby udawał naukowca jak w kitlu :) plandeka dobra na wszystko, jak lekarstwo, komora dekompresyjna została urwana przez atak ciśnienia a potem ciśnienie rozmyśliło się i polubiło folię z plastrami, tak jakby to było na ziemi w przeciętny dzień lata, żadne ciśnienie nie jest potrzebne - wystarczy zasłonka przed wiatrem zaklejona plastrem. Po prostu śmiech z zażenowania, tam gdzie występuje logo NASA jest blamaż i bezmóżdże jak z lotami "na księżyć". Poziom królika Bugsa.

              • Musisz mieć na prawdę nudne życie skoro ten film to dla Ciebie tylko 3/10. Obejrzałeś trochę sci-fi, które nie mają nawet połowy aspektów co ma "Marsjanin" - sam oceniałem podobnie, widzę dość dobry gust nawet, ale na prawdę aż tak Cię ten film zabolał że aż 3/10? Nie rozumiem tego. Zgadzam się z ciśnieniem bo na marsie ~1kPa a na ziemi ~101,000 kPa, ale czy To wykluczało by użycie takiej grubej folii , zacisniecia jej pasami a potem po sklejania 'duck tape'? Nie wiem, przydaly by się badania ;) pozdrawiam

                • może trochę przesadziłem efekty, pojazdy rekwizyty, to wszystko zasługuje nawet na 4/10 :) moze nawet 4.5 ha ha ha
                  jak juz pisałem nieadekwatne urywanie haba z hukiem a potem te plastry, nie ujął mnie, o ile w Grawitacji tych efektów trochę jest to tutaj jakoś słabo, troche jak dokument ten film, przynudnawy, wolę filmy sf niż science-documentary gdzie science jest naciągane. Dla mnie totalne rozczarowanie

                • Nic się nie przejmuj dla mnie ten film to też rozczarowanie. Aż sam się dziwię dlaczego dałem 5. W sumie ogladałem go na 2 razy "bo aż tak mnie wciągnał" ;) Podsumowując to film dla dzieciaków którym podobają się takie filmy jak Interstellar, Avatar, Avangers, Igrzyska Śmierci i inne gówna serwowane nam w obecnych czasach . Zaczynam wątpić czy hollowodzkie kino potrafi zrobić dobry film. A póki co pozostaje mi oglądanie bajek na mini mini razem z moimi maluszkami bo poziom tam jest znacznie lepszy niż w Hollywood :)

          • dokladnie zgadzam sie z przedmowca. czy tylko ja mam wrazenie, ze film pisany pod agencje kosmiczna nasa i pod jej upadajacy wizerunek :-).

          • Chyba jesteś niepoważny.
            Robisz recenzje oczekując na komentarze, a kiedy ktoś już skomentuje nie po Twojej myśli, to karzesz mu pisać własną?
            Trzeba było od razu napisać, że komentować mogą tylko Ci, którzy chcą wysłać Tobie wieniec pochwalny.
            Do tego jesteś arogancki. Jak można komuś kazać tworzyć filmy, bo ma trochę więcej wiedzy i oczekuje przede wszystkim realistki? Fantastyka nie polega na tym, aby serwować rzeczy niemożliwe. Prawdziwe SF wyprzedza nasze czasy, a rzeczy, które w danej chwili wydają się niemożliwe, stają się wykonalne w przyszłości.

          • Do USManiac-Nie chciałam dołączać do dyskusji, ale nie dałeś mi wyboru.Dawno żaden tekst nie wprawił mnie w tak dobry humor i mimo że Cię nie znam to... czuję do Ciebie sympatię , więc chcę Ci pomóc.Przeczytaj jeszcze raz swoje wypowiedzi...powolutku...1. "Skąd wiesz jak jest na Marsie skoro ludzie jeszcze tam nie byli" - :) :) :) 2. "skoro masz więcej niż minimum wiedzy o lotach kosmicznych to dlaczego nie pracujesz dla NASA " spadliśmy z mężem z krzeseł :) :) :) 3." Dlaczego nie napisałeś własnej recenzji tylko komentujesz innych" -zauważyłeś gdzie jesteś???gdzie piszesz??? .Pozdrawiam dzieciaku :)

          • Człowieku co byś nie napisał on znajdzie coś nie tak . To typ człowieka ktory szuka dziury w całym, i jaki film by nie był nigdy nie będzie taki jak on by chciał żeby był . (sry za błędy)

          • Ty jestes psychopata, czyli dno.
            Zycze ci dla twojego dobra zebys nigdy nie mial dzieci ... A partner/partnerka sobie z toba szybko da rade i zrobi porzadek.

      • "Skąd wiesz jak jest na Marsie..." jest akurat głupim stwierdzeniem, bo "ludzie" są tam już od dawna...

        • Rozważanie o życiu na planecie Mars jest akurat dla mnie tematem ciekawym, ponieważ Istnieje stanowczo za wiele przesłanek to potwierdzających. Nie mówię już nawet o samej historii Sumeru, czy Aztekach, którzy wiedzieli o tej planecie rzeczy, których nie powinni wiedzieć (np. dobę co do sekundy).

          Przykładowo taki filmik, gdzie jeden Major omawia przykład planety Mars, oraz misję na księżyc.

          https://www.youtube.com/watch?v=_ngvIP0Za9M
          Link po ang, ale w lepszej jakości

          https://www.youtube.com/watch?v=2RwkXYZVF5E
          Tu wersja z napisami, choć słabo przetłumaczona.

          Ogólnie od paru lat, to słuchałem już wywiadów z wieloma ludźmi związanymi tak z NASA, nie tylko mowa o astronautach, bo był nawet jej współzałożyciel i jak znajdę z nim wywiad to jeszcze go tu wkleję.

          https://www.youtube.com/watch?v=GIXdJfU3f9E
          Na tym filmiku natomiast parę osób z NASA mówi o procederze tuszowania zdjęć

          W jednym z takich wywiadów jeden gość od NASA nakazał, aby sprawdzić sobie współrzędne na mapce księżyca, które udostępniła NASA. Ja te widziałem te współrzędne i faktycznie tak jak mówił, a widać tam było zdecydowanie obiekt którego nie powinno być. Za jakiś czas jednak już tego obiekty na tej samem mapce nie było, ZATUSZOWALI go ale tak śmiesznie, że filtrem "rozmazującym", więc jeśli się dopatrzyłeś, to wciąż widać było ten obiekt pod tym rozmazaniem. Dopiero później zatuszowali już całkowicie te miejsce tak, aby faktycznie nic już nie było widać. Również kiedyś widziałem filmik, który był na Discovery. Prezentował prace na wahadłowcu, a jeden z gościu w studio którego audycje słuchałem polecił przyjrzeć się temu filmu dokładniej. W tle bowiem leciach jakiś obiekt, a normalnie pomyślałbym, że to może być meteor. Problem jednak w tym, że ten obiekt w pewnym momencie, zatrzymał się, po czym ruszył w przeciwnym kierunku z takim przyśpieszeniem, że zdecydowanie sugerowało to pojazd kosmiczny. Ja nie wierzę w przypadki, a takie szczegóły pokazują mi, że elity nie są szczere z ludźmi.

          • To że kiedyś mogło być życie na Marsie albo nawet, że żyli tam ludzie jest możliwe. Przez miliony a nawet miliard lat szacujac wiek na ok 4,5 mld ślady cywilizacji na zewnatrz dawno, mogły się zatrzeć. To jest niewyobrażalny szmat czasu.
            Żeby sie o tym dowiedzieć musiałby tam polecieć człowiek i przeprowadzić wykopaliska bo łaziki na baterie słoneczne o nikłej mocy nie sa w stanie tego odkryć.
            Mars wyglada tak jak będzie wygladać Ziemia za miliony lat a dajmy przykład na to Wenus której atmosfera składa się z dwutlenku węgla i chyba z ułamka azotu tak jak kiedyś na Ziemi przed powstaniem życia.
            Najciekawsze planety sa te małe skaliste najwięcej można z nich się dowiedzieć, a nie olbrzymy gazowe chociaż one też sa fascynujace ze względu na ogrom zjawisk na nich zachodzacych :)

            • Z tego co przedstawia historia Sumeru, to w Mars prawie co uderzyła olbrzymia kometa wielkości sporawej planety. Przeleciała jednak wystarczająco blisko, że zniszczyła całą atmosferę na Marsie i całe życie. Zamiast jednak w Mars, to ta olbrzymia kometa uderzyła (według wiedzy z Sumeru) w inną planetę, znajdującą się tuż obok planety Mars i co ciekawe dziś akurat tam jest prze olbrzymie gruzowisko, którego pochodzenie NASA określa jako pozostałości jakieś starej planety. No jest to ciekawe, że takie rzeczy wiedzieli prymitywni ludzie Sumeru, a znali cały układ słoneczny jak i jego historie.

              https://www.youtube.com/watch?v=BYeh4gzlzKQ

              Tutaj filmik może trochę nie do końca związany z planetą Mars, ale jego autor twierdzi, że wiedza z sumeru jest potwierdzona w naszym DNA, że można udowodnić te manipulacje, o której piszą tabliczki.

              Cóż oczywiście zawsze można rozważać, że ludzie sumery mieli bujną fantazje, ale ta ich fantazja lepiej tłumaczy, tzn. sensowniej całe pochodzenie człowieka, niż to co znamy obecnie. A już wiara w Boga i te wierzenie w 7 stworzenia, to już totalna magia, w którą jednak wierzy wielu ludzi.

              • To ciekawe muszę zerknać.
                A ja wierzę w teorię superstrun i w dziesiaty wymiar hehe, w pewnym sensie w naukowym aspekcie oczywiście. Według tej teorii stworzenie świata czyli wielki wybuch a następnie rozszerzanie się wszechświata nastapiło błyskawicznie.

                To samo można powiedzieć o konstelacji oriona, czemu tyle cywilizacji starożytnych nawiazywało do niej, a może obcy badź nasi przodkowie z tamtad przybyli z obawy przed supernowa betelgeza, która choć jeszcze tego u nas nie widać być może już eksplodowała i stała się supernowa.

                Można wiele rozważać na temat tego czy wymysł Boga od zarania dziejów był potrzeba psychologiczna człowieka czy bogowie byli zaawansowanymi cywilizacjami czy też Bóg istnieje a w koncu coś od czegoś musiało mieć swój poczatek.:)

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: