Do wszystkich osób zainteresowanych tym, jakimi Wachowscy inspirowali się koncepcjami religijnymi tworząc swój film!

Na cho-miku w wersji PDF dostępna jest książka amerykańskiego religioznawcy Josepha Campbella pt. "Bohater o tysiącu twarzy”, którą Wachowscy inspirowali się pisząc scenariusze wszystkich trzech filmów z serii Matrix. Campbell w swojej książce porównał historie bohaterów występujących w wierzeniach ludów całego świata i przedstawił pewną uniwersalną strukturę mitu, którą nazwał Monomitem. W ramach tego klasycznego wzoru wyprawy bohatera wyróżnił trzy fazy tj. Odejście, Inicjacje i Powrót a w ramach poszczególnych faz pewne charakterystyczne dla mitów bohaterskich etapy. Większość tych etapów występuje w ukazanej w trylogii Wachowskich historii Neo.

W oparciu o prace Campbella Christopher Vogler opracował podręcznik pt. ''Podróż Autora. Struktury Mityczne dla Scenarzystów i Pisarzy", poświęcony temu, w jaki sposób wykorzystywać teorię monomitu przy pisaniu scenariuszy filmowych i książek. W swoim podręczniku przedstawił nieco zmodyfikowaną w stosunku do tej, którą zaprezentował w swojej książce Campbell teorię monomitu ( http://www.thewritersjourney.com/hero%27s_journey.htm#Hero ).

Wrzucam tutaj link do krótkiego wywiadu z Voglerem, w którym omawia fabułę pierwszego Matrixa przez pryzmat tej swojej koncepcji monomitu.
https://www.youtube.com/watch?v=8AG4rlGkCRU

Jako swego rodzaju ciekawostkę podaję informację, że z tej książki korzystał także George Lucas pracując nad scenariuszem Gwiezdnych wojen.

http://film.org.pl/wewn/star-wars-ewolucja-scenariusza-26575...

Także James Cameron w pewnym stopniu, co prawda nie aż tak dużym jak Wachowscy inspirował się teorią Campbella pisząc scenariusz pierwszego ‘’Terminatora’’.

https://adairjones.wordpress.com/2010/01/19/monomyth-james-c...
http://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1111/j.1540-5931.2008....

31
  • Link do jednego z artykułów nie chce się otwierać w związku zacytuje jeden moim zdaniem najistotniejszy w kontekście tego co napisałem powyżej fragment tego artykułu: ,,Many filmmakers acknowledge a debt to Campbell. George Lucas, for example, has said he relied on the hero’s journey in creating Star Wars. The Wachowski brothers used it as a model for The Matrix series. It’s undeniable that James Cameron also relies on this structure for his films.’’

  • Więzienie umysłów (1995) Cyber Vengeance

    http://www.filmweb.pl/film/Wi%C4%99zienie+umys%C5%82%C3%B3w-...


    Jest rok 2005. Cały system penitencjarny znajduje się w prywatnych rękach. Wielki potentat R.D. Crowley (Robert Davi) stworzył nowoczesne więzienie w rzeczywistości wirtualnej. Umysły pensjonariuszy uwięzione są w labiryntach przeróżnych gier, wykreowanych przez Crowleya. Aby rozgrywki były ciekawsze, Crowley zaprasza do "zabawy" sportowców, którzy żądni wysokiej nagrody, w wirtualnym świecie toczą zaciętą, często śmiertelną walkę z prawdziwymi przestępcami"odsiadującymi" wyrok. Interes Crowleya kwitnie aż do czasu, gdy Will Singleton (Greg Smith) podejmuje pracę strażnika więziennnego.

    Zafascynowany możliwościami jakie daje wirtualna rzeczywistość, zaczyna rozwijać swoje umiejętności w sztuce walki. Powodowany sympatią do pewnego niewinnego skazańca, włamuje się do systemu, próbując zniszczyć wirtualną technologię.

    Jego zamiary zostają jednak odkryte i teraz Will wpada w sam środek komputerowej gry, w której podróżując w czasie walczy z bezwzględnymi mordercami, wykorzystując wszystkie swoje zabójcze zdolności. Aby uniknąć pewnej śmierci, Will z pomocą więźniów musi zniszczyć wirtualne więzienie i uwolnić usidlone w nim umysły.
    [opis dystrybutora dvd]

    http://www.filmweb.pl/film/Matrix-1999-628/discussion/Wi%C4%...

  • Można tam też znaleźć pracę niemieckiego religioznawcy Kurta Rudolpha pt. ‘’Gnoza. Istota i historia późnoantycznej formacji religijnej’’. To na pewno właśnie tą książką inspirowali się Wachowscy wprowadzając do filmów z serii Matrix nawiązania do głównych założeń religii gnostyckiej.

  • A czy tak czasem nie było tam tajemnicy jak po zażyciu pigułki niewiadomego pochodzenia, od przypadkowo nieznanego człowieka którego reputacja daje wiele do życzenia, może wprawić w stan odlotu?

  • cyt: "Do wszystkich osób zainteresowanych tym, jakimi Wachowscy inspirowali się koncepcjami religijnymi tworząc swój film!"

    - Jak to jakimi? Wszystko zerżnęli skopiowali i splagiatowali. Bez trudu jestem wskazać dzieła którymi inspirowali się Wachowscy, ale nie potrafię wskazać ani jednego dzieła, które dałoby inspirację jakiemukolwiek filmowi z Matrixa poza "Nieśmiertelny 5: Źródło", Vikingdom: Krwawe zaćmienie(2013) Vikingdom, Resident Evil 4 i inne takie gniota. Kto poszedł drogą Matrixa zaszedł donikąd.

    • użytkownik usunięty

      Dziubasku, Matrix na zawsze zmienił kino akcji, a przede wszystkim gry komputerowe. Bez tego tytułu nie byłoby choćby rewelacyjnego Maxa Payne'a.

      "BULLET TIME"
      - technika użyta w "Matrixie" do przedstawienia scen walk. Dany obiekt, np. skaczący bohater, jest fotografowany przez 100 nieruchomych aparatów (ustawionych dookoła niego), które wykonują serię wielu zdjęć (około 1200 na minutę). Następnie zdjęcia te są skanowane do komputera i układane w serię przypominającą sceny z filmu animowanego. Komputerowo dorabiane są także ujęcia przejściowe, które nie zostały uchwycone przez aparaty. Taka seria zdjęć może być zaprezentowana odbiorcy szybciej albo wolniej bez utracenia ostrości obrazu. można też odnieść wrażenie, że kamera obraca się dookoła postaci.
      Technika ta została potem wykorzystana w innych filmach (np. w "Aniołkach Charliego"), grach komputerowych (Max Payne) oraz sparodiowana w "Shreku" i w serii Straszny Film. Do połowy 2002 roku "bullet time" pojawił się w ponad 20 różnych filmach.
      Braciom Wachowskim oczywiście nie spodobało się to, że ich "bullet time" wykorzystany został w tak wielu innych filmach, więc postanowili wymyśleć coś nowego i zaskakującego. Tym razem będzie to technika nazywana "virtual cinematography". Dzięki niej ma zatrzeć się granica między rzeczywistością a efektami komputerowymi. W czasie walki Neo z Agentem Smithem nie będzie można np. rozpoznać, który z Hugo Weavingów jest prawdziwym aktorem, a który tylko efektem specjalnym. Taka sama technika zostanie wykorzystana także do przedstawienia pojazdów, przedmiotów i pokojów oraz wszystkiego, co sobie wymarzą Wachowscy.

      Na efekty wizualne w drugim „Matriksie" wydano fortunę. Gigantyczna ekipa informatyków, pirotechników, dekoratorów robiła wszystko, by nas zadziwić. Nauczyli Neo latać, sklonowali agenta Smitha i urządzili pokaz kung-fu na dachu pędzącego tira.

      Keanu Reeves zgodził się poczekać na swoją gażę (38 min dolarów), aż druga i trzecia część „Matriksa" przyniosą zyski. Wszystko po to, by udało się zrealizować wizje Wachowskich. A były one śmiałe. Bracia reżyserzy chcieli bowiem stworzyć efekty wizualne nic do podrobienia. Pierwszy „Matrix" odniósł gigantyczny sukces, ale zaraz pojawili się naśladowcy. Wykorzystywali elementy z „Matriksa" w reklamie czy w innych filmach. Wachowskich najbardziej zirytowały sceny walki z „Aniołków Charliego". Tym razem postanowili nakręcić sekwencje, których nikt nie zdoła skopiować.
      Według producenta Joela Silvera efekty specjalne do nowych „Matriksów" biją na głowę wszystko to, co dotychczas widziano w kinie. - Nasi fani, jak również renoma pierwszego filmu, nie pozwalają nam nakręcić czegoś kiepskiego - mówił w wywiadzie Silver. - Poprzeczka jest ustawiona bardzo wysoko.
      Twórcy nic żałowali czasu ani pieniędzy, by tę poprzeczkę przeskoczyć. „Matrix Reaktywacja" i „Matrix Rewolucje" kręcone były jednocześnie. Prace trwały cztery lata. Zdjęcia kręcono trzy miesiące w Ameryce i dziewięć miesięcy w Australii w 2001 i 2002 roku.
      Gdy pierwszy „Matrix" kosztował 65 min dolarów, budżet „Reaktywacji" był już niemal dwa razy większy: wyniósł 127 mln. „Rewolucje" kosztowały 110 mln.
      Dla porównania, bardzo efektowne pod względem wizualnym trzy części .Władcy Pierścieni" kosztowały kolejno 109, 94 i 94 mln dolarów.

      W przeszłości filmy raczyły nas wieloma zapierającymi dech w piersiach scenami pościgów samochodowych, ale na pewno nie widzieliście jeszcze takiej jazdy - zapowiada David Ellis, drugi reżyser odpowiedzialny za tę sekwencję. Nakręcił miedzy innymi: walki kung-fu na dachu tira i tylnym siedzeniu cadillaca oraz pościg motocyklowy pod prąd.
      Szukanie odpowiedniego pleneru trwało miesiącami. Żadna z istniejących autostrad nie spełniała jednak wymagań braci Wachowskich. Zdecydowano się więc zbudować scenografię za 2,4 min dolarów. Na terenie dawnej bazy amerykańskiej marynarki wojennej w Alameda w Kalifornii powstała pięciokilometrowa pętla z wszystkim, co niezbędne: pasami, plotkami, znakami drogowymi, wiaduktem. Nakręcenie sceny trwającej 25 minut trwało kilka tygodni, podczas których wywożono na złom kolejne pojazdy. Twórcy jednak są pewni, że pościg w „Matriksie" przejdzie do historii kina.
      Jednak nie będzie to jedyna warta obejrzenia scena w filmie. Jak w każdym porządnym kinie akcji będą też wybuchy i pożary. Specjalna ekipa czuwała nad eksplozjami helikopterów i budynkami wylatującymi w powietrze. Przed detonacją dokonywano czasem kilkudziesięciu i więcej prób na makietach, dokładnie odmierzając proporcje ładunku, by stworzyć idealne mieszanki substancji wybuchowych. Używano także oleju w sprayu, by podtrzymywać ogień. Eksplozja miała być bowiem nie tylko skuteczna i bezpieczna, ale i ładnie prezentować się na ekranie.
      Podczas kręcenia ze względu na olbrzymi hałas detonacji trzeba było ewakuować znajdujących się w okolicy ludzi i zwierzęta, przede wszystkim hodowane w tej okolicy konie wyścigowe. Autokary przewoziły na czas eksplozji całe rodziny na lunch w oddalonej o kilkadziesiąt kilometrów restauracji. Konie wywożono na kilka godzin na odległe pastwiska.
      Niektóre sceny powtarzano w nieskończoność, by uzyskać optymalny efekt.

      • ludzie, mi się tego nie chce czytać.

      • Chłoptasiu ja miałem, mam i będę miał w D U P I E twojego Matrixa. To filmidło nigdy mnie nie interesowało. Ten film nie jest taki młody na jaki wygląda bo kręcono go w 1998 roku a doczekał się premiery w 1999 roku. To nie znowu tak wcześniej. Co do komputerowych efektów specjalnych to cała społeczność filmweba, nieważne jaki ma stosunek do Matrixa, czy to pozytywny, cy to negatywny chórem powie ci, że Matrix jest przodownikiem w komputerowych efektach specjalnych. Jak te efekty robiono to mnie G Ó W N O obchodzi jak ten film. Jeszcze w czerwcu 1013 roku nie miałem problemu z tym żenującym balastem. Dwie godziny z życia zmarnowane. Swoją drogą Matrix poza swoimi fikuśnymi efekcikami specjalnymi którymi nafaszerowana jest już prawie cała GNIOT- kinematografia), bo kto poszedł śladami Matrixa źle na tym wyszedł nie wniósł zupełnie nic nowego. Bo jak już to wszystkie inne pozostałe elementy składowe filmu istniały przed 1999 rokiem z których Wachowscy kradli pomysły. Nie obchodzi mnie to czy się ze mną zgadzasz czy nie, ale Wachowscy sami przyznali się , że do wykreowania Matrixa inspirowali się wieloma dziełami. No i jak do tej pory to oni maja rekord spraw w sadach o naruszenie praw autorskich i praw pokrewnych. Przypadek? Nie znam , ani jednego normalnego filmu któremu Matrix dałby inspirację i, ale znam sprzed 1999 roku około 100 filmów starszych od Matrix gdzie ciągle widzę zapożyczenia (kradzież praw autorskich z braku pomysłu), przez Braci Wachowskich i ich Matrix. Sa takie filmidła jak Nieśmiertelny 5: Źródło, czy Król Wikingów z Dominikiem Purcellem i wiele innych, no Może Resident Evil 4, ale to na motywach gry z 19994 roku, ale to gniota. Więc nie ma czego się chełpić. Co do efektów specjalnych w tym filmie, nie robi na mnie wrażenia wstrzymanie czasu, panienka robiąca szpagat, a kamera obraca się wokół niej, spadające z helikoptera kule, strzelanie z prawdziwego karabinu maszynowego na Pustyni Mohawe do gipsowych ścian. Bieganie Neo na komisarianie policji, czy komputerowe efekciarstwo.

        PODSUMOWANIE:
        Brak kobiet (przynajmniej ładnych) Carry Ann- Moss to taka Baba Jaga, że gdyby mnie i ja zostawiono na bezludnej wyspie a od tego zależało przetrwanie rodzaju ludzkiego ludzkość by wyginęła.

        Switch to typowy babochłop i przejaw dymoirfizmu płciowego, baba 2 metry wzrostu, nieurodziwa, ubiera się za faceta, strasznie nieatrakcyjna, trudno odróżnić ją od mężczyzny czy kobiety i ta fryzura.

        Neo (Thomas Anderson) to taki super Hero który ma w sobie Thora, Supermana, Batmana, Zielona Latarnie, Erica Dravena, Connor Macleouda, Kapitana Amerykę, Zimowego Żołnieża, Ras Al Ghula, Dartaha Vadera, Henriego Duckarta, że hej. Nic tylko niech wszyscy obecni założą sutanne i czarne okulary. ŻENADA.

        Morfeuzz Piekny mentor, nauczyciel i mistrz. Może się równać z Juanem Sanchezem Villa-Lobos Ramirezem, Ra al Ghulem czy Obi van Kenobim. No i mistrz i mentor wskazujący drzwi przez które może przejśc tylko wybraniec., Morfeusz to Diler, ale w Mrocznym mieście "Dark City" Był Psychiatra dr Daliel Paul Schreber, który uwolnił umysł Johna Murdocha, pokazał mu co ma zrobić i zbawić surrealistyczna rzeczywistość.

        Matrix???!!! Z CZYM DO LUDZI?


        • użytkownik usunięty

          Dziubasku, Matrix na zawsze zmienił kino akcji, a przede wszystkim gry komputerowe. Bez tego tytułu nie byłoby choćby rewelacyjnego Maxa Payne'a.

          "BULLET TIME"
          - technika użyta w "Matrixie" do przedstawienia scen walk. Dany obiekt, np. skaczący bohater, jest fotografowany przez 100 nieruchomych aparatów (ustawionych dookoła niego), które wykonują serię wielu zdjęć (około 1200 na minutę). Następnie zdjęcia te są skanowane do komputera i układane w serię przypominającą sceny z filmu animowanego. Komputerowo dorabiane są także ujęcia przejściowe, które nie zostały uchwycone przez aparaty. Taka seria zdjęć może być zaprezentowana odbiorcy szybciej albo wolniej bez utracenia ostrości obrazu. można też odnieść wrażenie, że kamera obraca się dookoła postaci.
          Technika ta została potem wykorzystana w innych filmach (np. w "Aniołkach Charliego"), grach komputerowych (Max Payne) oraz sparodiowana w "Shreku" i w serii Straszny Film. Do połowy 2002 roku "bullet time" pojawił się w ponad 20 różnych filmach.
          Braciom Wachowskim oczywiście nie spodobało się to, że ich "bullet time" wykorzystany został w tak wielu innych filmach, więc postanowili wymyśleć coś nowego i zaskakującego. Tym razem będzie to technika nazywana "virtual cinematography". Dzięki niej ma zatrzeć się granica między rzeczywistością a efektami komputerowymi. W czasie walki Neo z Agentem Smithem nie będzie można np. rozpoznać, który z Hugo Weavingów jest prawdziwym aktorem, a który tylko efektem specjalnym. Taka sama technika zostanie wykorzystana także do przedstawienia pojazdów, przedmiotów i pokojów oraz wszystkiego, co sobie wymarzą Wachowscy.

          Na efekty wizualne w drugim „Matriksie" wydano fortunę. Gigantyczna ekipa informatyków, pirotechników, dekoratorów robiła wszystko, by nas zadziwić. Nauczyli Neo latać, sklonowali agenta Smitha i urządzili pokaz kung-fu na dachu pędzącego tira.

          Keanu Reeves zgodził się poczekać na swoją gażę (38 min dolarów), aż druga i trzecia część „Matriksa" przyniosą zyski. Wszystko po to, by udało się zrealizować wizje Wachowskich. A były one śmiałe. Bracia reżyserzy chcieli bowiem stworzyć efekty wizualne nic do podrobienia. Pierwszy „Matrix" odniósł gigantyczny sukces, ale zaraz pojawili się naśladowcy. Wykorzystywali elementy z „Matriksa" w reklamie czy w innych filmach. Wachowskich najbardziej zirytowały sceny walki z „Aniołków Charliego". Tym razem postanowili nakręcić sekwencje, których nikt nie zdoła skopiować.
          Według producenta Joela Silvera efekty specjalne do nowych „Matriksów" biją na głowę wszystko to, co dotychczas widziano w kinie. - Nasi fani, jak również renoma pierwszego filmu, nie pozwalają nam nakręcić czegoś kiepskiego - mówił w wywiadzie Silver. - Poprzeczka jest ustawiona bardzo wysoko.
          Twórcy nic żałowali czasu ani pieniędzy, by tę poprzeczkę przeskoczyć. „Matrix Reaktywacja" i „Matrix Rewolucje" kręcone były jednocześnie. Prace trwały cztery lata. Zdjęcia kręcono trzy miesiące w Ameryce i dziewięć miesięcy w Australii w 2001 i 2002 roku.
          Gdy pierwszy „Matrix" kosztował 65 min dolarów, budżet „Reaktywacji" był już niemal dwa razy większy: wyniósł 127 mln. „Rewolucje" kosztowały 110 mln.
          Dla porównania, bardzo efektowne pod względem wizualnym trzy części .Władcy Pierścieni" kosztowały kolejno 109, 94 i 94 mln dolarów.

          W przeszłości filmy raczyły nas wieloma zapierającymi dech w piersiach scenami pościgów samochodowych, ale na pewno nie widzieliście jeszcze takiej jazdy - zapowiada David Ellis, drugi reżyser odpowiedzialny za tę sekwencję. Nakręcił miedzy innymi: walki kung-fu na dachu tira i tylnym siedzeniu cadillaca oraz pościg motocyklowy pod prąd.
          Szukanie odpowiedniego pleneru trwało miesiącami. Żadna z istniejących autostrad nie spełniała jednak wymagań braci Wachowskich. Zdecydowano się więc zbudować scenografię za 2,4 min dolarów. Na terenie dawnej bazy amerykańskiej marynarki wojennej w Alameda w Kalifornii powstała pięciokilometrowa pętla z wszystkim, co niezbędne: pasami, plotkami, znakami drogowymi, wiaduktem. Nakręcenie sceny trwającej 25 minut trwało kilka tygodni, podczas których wywożono na złom kolejne pojazdy. Twórcy jednak są pewni, że pościg w „Matriksie" przejdzie do historii kina.
          Jednak nie będzie to jedyna warta obejrzenia scena w filmie. Jak w każdym porządnym kinie akcji będą też wybuchy i pożary. Specjalna ekipa czuwała nad eksplozjami helikopterów i budynkami wylatującymi w powietrze. Przed detonacją dokonywano czasem kilkudziesięciu i więcej prób na makietach, dokładnie odmierzając proporcje ładunku, by stworzyć idealne mieszanki substancji wybuchowych. Używano także oleju w sprayu, by podtrzymywać ogień. Eksplozja miała być bowiem nie tylko skuteczna i bezpieczna, ale i ładnie prezentować się na ekranie.
          Podczas kręcenia ze względu na olbrzymi hałas detonacji trzeba było ewakuować znajdujących się w okolicy ludzi i zwierzęta, przede wszystkim hodowane w tej okolicy konie wyścigowe. Autokary przewoziły na czas eksplozji całe rodziny na lunch w oddalonej o kilkadziesiąt kilometrów restauracji. Konie wywożono na kilka godzin na odległe pastwiska.
          Niektóre sceny powtarzano w nieskończoność, by uzyskać optymalny efekt.

          RAZE???!!! Z CZYM DO LUDZI?

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: