Polski film o miłości

Polski film o miłości.

Otóż film opowiada o Panu Mężu (Dorocińskim), którego Żona (Kijowska) została zgwałcona przez Pana Szefa
(Popiełuszko), w którego ramiona sam Mąż ją wpychał, bo wietrzył korzyść dla własnych biznesów w mieście.
Oryginalność fabuły polega jednak na tym, że kiedy Pan Szef zgwałcił Żonę (w ostatnim miesiącu ciąży), to, uwaga,
krzywda Żony jest drugorzędna. W zasadzie nie jest istotna. Naprawdę skrzywdzony, zdradzony i upokorzony jest Pan
MĄŻ. To on cierpi. (Żona też cierpi, ale od kiedy dowiaduje się o tym Mąż, to nie od gwałtu cierpi, ale że widzi cierpienie
męża.) On już w ogóle chyba nie kocha takiej zhańbionej Pani Żony. "Ktoś spał w jego łóżeczku. Ktoś pił z jego kubeczka".
I o tym jest właśnie ten film.
Ale, jak tytuł sugeruje, jest to też film o Miłości. Miłości Pana Szefa do Żony (cudzej), który, gdy ta odrzuca jego awanse,
gwałci ją. Miłości Męża do Żony, pod warunkiem, że nie zgwałcił jej Pan Szef, bo może wcale tak naprawdę jej nie zgwałcił
i nie wiadomo, czyje tak naprawdę jest to dziecko.... I miłości Żony do Męża. Bo tak. Bo Żony kochają Mężów.

2

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: