jak rozumiecie zakończenie?

Spotkałam się z interpretacją, że te rozświetlone otwarte drzwi oznaczają nadzieję, nowy
początek itp. Ale jak dla mnie wymowa końcówki filmu jest smutna... On jej nie kocha. Lubi ją
bardzo, czuje się z nią zżyty, ale nie kochał jej prawdopodobnie tak naprawdę nigdy,
imponowała mu raczej, czuł się z nią dobrze, ale to nie do końca to, co oczekiwałby czuć wobec
"miłości swojego życia". Gdy ojciec mówi mu, że modlił się o śmierć matki, to nie mówi tego w
znaczeniu, że modlił się, aby już nie cierpiała, nie, on modlił się, aby sam mógł już odpocząć
od jej choroby, zgryźliwego charakteru, po prostu od niej. I Tomek popatrzył na niego z takim
zrozumieniem... z jednej strony można to odczytać jako "rozumiem cię tato, mama nie była
łatwą towarzyszką życia", ale z drugiej "rozumiem cię tato, ja też nie kocham swojej żony...".

A ona, Maria... przez cały film czułam wszystko i cierpiałam wraz z nią. Przed nią całe życie,
wychowywanie córki u boku ukochanego człowieka, który ją... bardzo lubi. Nie zrozumcie mnie
źle, nie jestem z tych kobiet, które uczepiają się na siłę faceta i ślepo, aż do bólu kochają. Ale ta
sytuacja przedstawiona w "Miłości" jest dosyć specyficzna... Polubiłam Marię, choć jest bardzo
mało podobna do mnie, a to mi się rzadko zdarza, aby aż tak bardzo lubić zupełnie różne ode
mnie osoby :).

Więc, co Wy sądzicie o zakończeniu?

3
  • Ja bym się tu odwołała do wcześniejszej sceny, gdzie Maria jest u "prezydenta". Wtedy kamera dla niego i osobno dla niej "robi miejsce" dla drugiej połówki (tak jakby obok nich stali ich małżonkowie), ale ich tam nie ma. Co wg mnie oznacza, że są opuszczeni. Można iść głębiej - są w zamkniętym pokoju, ale ona wychodzi z tego "układu"-pokoju. Więc być może coś czuła do swojego oprawcy, ale ich sytuacja była zamknięta. I teraz wracając do ostatniej sceny można powiedzieć, że nadal niema nikogo obok niej. A światło w wyjściu oznaczają wyjście ze związku, które będzie pozytywne. Ale może to zbyt daleko wysunięte wnioski :).

  • Myślę, że przeintelektualizowałaś/przeintelektualizowałyście.

    Lepiej napisz co sądzisz o zakończeniu, w którym rodzice biologiczni/legalni dziecka podają je do chrztu jako rodzice chrzestni. Czy to jest kpina z religii czy jakieś głębokie przesłanie artystyczne?

    • Zaraz, a może to dziecko, które podawali do chrztu: "Ilona Maria" to nie było ich dziecko, ale drugie po Irku dziecko Prezydenta i Prezydentowej? Może ja po prostu przespałem część filmu? Napiszcie mi jak to było naprawdę w tym filmie.

      • Nie mogę już edytować, ale na chrzcie widać Mecwaldowskiego, kolegę Tomka z pracy, w następnym szeregu. Czyli dziecko chrzczone było ich własne, co jest bez sensu.

        Także cały film podsumuję jako przegląd problemów statusu społecznego drobnomieszczństwa z ambicjami na mieszczństwo, nakręcone przez takich samych ludzi i skierowany dla takich samych ludzi na widowni.

    • Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem

      • Hmm, ciekawe. Kilka dekad temu były grupy społeczne, które w pracy i oficjalnie zajmowali się tłumieniem religii katolickiej w Polsce, podczas gdy prywatnie brali udział w nabożeństwach i sakramentach w podziemiach katedry w Warszawie.

        Czy ten film pretenduje do przedstawiania autentycznego życia jakiejś grupy społecznej we współczesnej Polsce? No nie wiem, Żydzi pretendujący do bycia Katolikami, bo inaczej nie mogli by wykonywać swojego wyuczonego wolnego zawodu?

        Czy też może ten film to zlepek scen do wyciskania łez nakręcony na chybcika bo akurat sponsorzy sypnęli kasą?

        No jak to jest? Nawt jak sam film jest słaby, to wiele ciekawego można dowiedzieć się z reakcji widowni.

        • Broń swojej religii gdzie chcesz ja mam ją w dupie, o prawdziwym życiu jak widzę pojęcie masz nikłe, niestety takie sytuacje się zdarzają, ale żeby je pojąć trzeba myśleć i rozumieć świat który nas otacza.
          P.S. Z reakcji pseudo krytyków też się można wiele dowiedzieć.Bez odbioru, yntelygencie.

        • Hej. Dziwi mnie To Twoje rozważenie na temat chrztu. Biologiczni, niebiologiczni, kpina, nie-kpina. A wystarczyłoby tylko abyś sprawdził, że dziecko do chrztu podaje matka lub ojciec, a nie chrzestni. Trochę wiedzy i dobrej woli. Poniżej krótki wyciąg z liturgii chrztu. Znajdziesz go na stronie większości parafi rzymsko-katolickich.
          "Czynności liturgii chrztu:
          Rodzice publicznie proszą o chrzest dziecka i razem z chrzestnymi zobowiązują się do wychowania go w wierze
          Rodzice i chrzestni (zaraz po kapłanie) kreślą znak Krzyża na czole dziecka
          Śpiew litanii ku czci Wszystkich Świętych
          Modlitwa kapłana o oddalenie mocy złego ducha (z egzorcyzmem)i nałożenie ręki szafarza na dziecko
          Modlitwa kapłana poświęcenia wody chrzcielnej
          Rodzice i chrzestni wyrzekają się szatana i składają wyznanie wiary w Boga w Trójcy jedynego (we własnym imieniu)
          Rodzice niosą dziecko do chrzcielnicy do chrztu (podaje dziecko matka lub ojciec) i udzielanie Chrztu
          Kapłan namaszcza głowę dziecka Olejem Krzyżma Świętego
          Rodzice podają szatę, którą kapłan nakłada na dziecko
          Ojciec (lub chrzestny) zapala świecę chrzcielną od Paschału"

  • Sądzę, że zakończenie jest optymistyczne, o czym świadczą nie tylko rozświetlone drzwi ale również uśmiechy bohaterów kilka sekund wcześniej. Miłości nie brakowało ani Tomkowi i Marysi, ani rodzicom Tomka. Nie odebrałam tego jak Ty, gdy ojciec Tomka mówił, że modlił się o śmierć żony - nie mówił o końcu cierpienia, ale nie mówił tez o zgryźliwym charakterze żony. Choroba nowotworowa jest bardzo ciężka dla rodziny, gdy musi się patrzeć jak bliska osoba strasznie cierpi, cierpimy razem z nią i śmierć wydaje się wtedy wybawieniem i dla chorego i dla nas, Jednak gdy już nadejdzie, odczuwamy to trochę inaczej, bo nie ulgę jak się spodziewaliśmy lecz żal po odejściu, żal że nie byliśmy lepsi dla tej osoby, budzą się wyrzuty sumienia. Pięknie to zostało pokazane w filmie, tak prawdziwie.
    Jeśli chodzi o Marysię to trudno mi uwierzyć, że gdyby nie kochała Tomka, zostałaby z nim po tych upokorzeniach. Ona walczyła o ten związek.
    Tomek natomiast stwierdził że nie kocha żony, jednak chwilę później czule ją przytula, rozśmiesza. Nie czuje tych fajerwerków, co na początku, i myli to z brakiem miłości. Gdyby ją jednak tylko lubił jak twierdzisz, to czy szalałby tak z zazdrości? Urażony zdradza ją z pierwszą lepszą, ale widać jak przedmiotowo traktuje dziewczynę z baru, a z jaką czułością żonę, niedługo potem tej samej nocy.
    To jest film o miłości, prawdziwej, w realnym życiu z realnymi problemami, pokonującej te problemy. a nie z bajek gdzie bohaterowie żyją długo i szczęśliwie. Świetny tytuł! :)

  • Bardzo mocno się z tobą zgadzam. ; )

  • Zakonczenie daje nadzieje ze powalcza o swój związek,miłosc ,i zycie razem

  • "Spotkałam się z interpretacją, że te rozświetlone otwarte drzwi oznaczają nadzieję, nowy
    początek itp."

    To jest znakomity przykład infantylnej nadinterpretacji.

    W ten sposób, można zobaczyć wszystko i wszędzie, w dowolnym momencie każdego filmu.
    Trzeba unikać takiego zabiegu, bo to dziecinne.

    • Najlepiej w ogóle nie interpretować, drzwi były tylko po to, żeby scenie dodać trochę światła. A kobieta była uśmiechnięta bo akurat tak ładnie wygląda, nie ma to nic wspólnego z treścią filmu. W ogóle był on tylko o tym, że kobieta została zgwałcona i według mnie zbyt mało akcji, dodałbym kilka wyścigowych samochodów i może jakieś morderstwo. Ehh to nudne polskie kino, kiedy w końcu dościgniemy nowoczesny zachód, tam w ogóle nie trzeba silić się na "infantylne nadinterpretacje".

      • Znakomity przykład manipulowania na niskim poziomie:). Wkładasz mi w usta idiotyczne twierdzenia; wiem, że to ironia, ale taka dość mało bystra. To, że krytykuję interpretowanie przez koleżankę otwartych drzwi jako nadziei traktując to jako infantylną nadinterpretację, nie ma żadnego związku z tym co próbujesz mi insynuować.
        A słowami "i według mnie zbyt mało akcji, dodałbym kilka wyścigowych samochodów i może jakieś morderstwo" oraz "ehh to nudne polskie kino, kiedy w końcu dościgniemy nowoczesny zachód" ośmieszasz się kompletnie:)
        W wypowiedzi widać typowego pseudo inteligenta, który od czyjegoś zdania o nadinterpretacji jednego szczegółu, przechodzi nie do polemiki z tezą, ale do wprowadzenia słabego, pretensjonalnego, ironicznego pomostu przyczynowego między twierdzeniem, a ośmieszającymi sztucznie przypisanymi twierdzeniami charakterystycznymi dla mało wymagającego kinomana (samochody, polskie kino be etc.)
        Cóż...

  • Chrzest oznacza, że stajemy się nowymi ludźmi, oczyszczonymi. Oni również przeszli swój "chrzest", pokonali kryzys, prawda ich wyzwoliła.
    A postać Dorocinskiego miała ze sobą największe problemy. Toż to totalne, skupione na sobie, obrazone na cały świat dziecko!

  • A co sądzicie o umierajacym wròblu na początku filmu?

  • Ja inaczej odebralam zakonczenie, wg mnie Tomek nie powiedzial, ze jej nie kocha, on zastanawia sie czy ja jeszcze kocha, a mozna go w jakis sposob zrozumiec, jest umeczony niejako wydarzeniami ostatnich tygodni, czuje sie jak w klatce, wlasciwie nie radzi sobie sam ze soba...Ja widze to tak, moze zbyt optymistycznie, oni sie razem wyplakali, jakby oczyscili, pojednali, a ten chrzest malej jest juz tylko zwieczeniem rodzinnego zblizenia, a poswiata, to jakby dobry duch, aniol, a moze nawet czuwajaca nad nimi matka (ktora w koncowce swojego zycia chciala zobaczyc wnuczke)...

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: