Do tych, którzy uważają ten film za gówno.

Przytoczę tu jeden genialny komentarz z Youtube.

"To MIAŁO być przesadzone, to miał być kicz (w pozytywnym sensie, jeśli ktoś wie, o co chodzi). To miała być okazja do międzypokoleniowego dialogu i tak jest. Reżyser w ścieżce, którą obrał, jest konsekwentny. Zero szacunku? Wąsko myślicie, albo niewiele wiecie. Film powstawał 8 lat. Komasa siedział w muzeum powstania i studiował tę historię, i szukał, i tworzył wszystko to sobie w głowie. To miała być historia o herosach, ale w tych herosach sporo też człowieka.
Dubstep i kule latające w powietrzu? Czemu nie? Wolę to, taka nowatorska, wręcz autorska wizja zjada na śniadanie tych wszystkich Amerykańców kładących w kilku minutach kilkanaście batalionów na tle podniosłej muzyki, a wszystko w slow motion. W końcu umierają, ale nigdy przed łzawą sceną z wyuczoną i sztuczną kwestią na ustach. W "Mieście 44" starcza czasu tylko na ostatnie spojrzenie, a później czołg rozrywa kogoś na kawałki - właśnie w taki osobisty sposób, trochę pryzmatyczny, Komasa ukazywał rzeczywistość powstaniową."

153

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
o