To moje miasto i moje ulice

Myślisz, że jesteś twardy bo mieszkasz z mamą i handlujesz Maryśką? Sądzisz, że jest ci ciężko bo niema pracy i
żyjesz z dnia na dzień? Na pewno nie byłeś w Rio. Nie tłumacz się tym, że pieniądze, czas, rodzina, najnowsza gra,
czy odcinek Twojego ulubionego sitcomu Ci przeszkodził tylko sięgnij po "Miasto Boga".

Bardzo ciężko było mi dobrać odpowiednią klatkę z filmu ponieważ film jest o życiu. Spróbuj podsumować życie
jednym obrazkiem. Jasne że możesz się kierować nastrojem i wyjdzie Ci wtedy słoneczko albo kibel, ale to nie takie
proste. W "Mieście..." jest jak w życiu, miłość, przyjaźń, mordobicie, bieda i bogactwo. Wszystko wrzucone do jednego
kotła i porządnie zamieszane. Smaku dodaje fakt, że historia jest na autentycznych wydarzeniach. Genialne zdjęcia,
świetna muzyka i autentyczna gra aktorów powoduje, że wsiąkasz w historię. to mniej więcej takie uczucie jak
poranne wstawanie, wtapiasz się w pościel prosząc o jeszcze.
Film pokazuje drugie dno Rio de Janeiro. Tutaj niema hacjend z telenoweli, ani karnawału. Tu jest brutalna walka o
życie i wpływy, dzieci mordują dzieci, przyjaciele przyjaciół. Mimo wszystko film bardzo lekki i każdy odnajdzie się w
upalnym "Mieście Boga".

Jeżeli to Cię nie przekonuje to spróbuj się dowiedzieć dlaczego trzeba podgrzać banana. Odpowiedź w filmie.
Gwarantuję, że jak już znajdziesz odpowiedź nie przestaniesz oglądać.

Opinia opublikkowana także na :
http://artitheart.blogspot.com/2014/01/to-moje-miasto-i-moje...

6
  • Lepiej bym tego nie ujęła :D

  • a ja osobiście uważam że traktowanie tego filmu jak arcydzieło jest nieporozumieniem, jak zobaczyłem "Kurczaka" w autobusie i tekst że jego historie poznamy później od razu pomyślałem o "Pulp fiction", skakanie po historiach wielu bohaterów ze świata przestępczego - Pulp Fiction, Mały Ze w Miasto Boga, Zed w Pulp Fiction, przypadkowe postrzelenie przyjaciela w Miasto Boga, przypadkowe postrzelenie w głowę w Pulp Fiction, generalnie film mimo swej bezwzględności, dramatu jaki się w nim rozgrywał, został zrobiony w stylu czarnego humoru jak w Pulp Fiction, oglądając film miałem wrażenie że to film Tarantino, jego styl. Co do samej historii tych ludzi, to jest to bajeczka z kaszką na dobranoc jeżeli patrzeć na życie dzieciaków w Afganistanie, Iraku, Syrii i wszędzie tam gdzie zawitała wojna. Nie znalazłem absolutnie nic co mogłoby mnie zaszokować, bo rzeczy jakie się tam działy nie są niczym nadzwyczajnym, miejsce wygląda jak jedno z wielu których można zobaczyć w "Boso przez świat", latanie z pistoletami wojny gangów dilerzy wpływy itd. to nie historia z Brazylii takie rzeczy działy się na całym świecie i ciągle się dzieją. Dla ludzi tam mieszkających jest to normalne miejsce, normalne miasto, jak każde inne, siostra która była na śdm w Rio mówiła że w slumsach jest dużo bezpieczniej niż w Brukseli gdzie naprawdę się bała (kto był ten wie o co chodzi) tak że ja daję 7/10

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: