mangomel
ocena: 6

to niebywałe atuty filmu. Ale na nic się one zdają skoro fabuła jest co najmniej dziwna. W gruncie rzeczy jej idea jest prostacka, mało inspirująca, oczywista i nudna. To wszystko zostało co prawda ubrane i ubarwione dosyć zadziwiającymi scenkami ale całość sprawia wrażenie, iż zostało wymyślone przez kogoś maksymalnie zakręconego. Przez 3/4 długości film jest nieco niezrozumiały, niekonkretny, czasem mało konsekwentny ale wciąż daje poczucie, że na koniec wszystko się wyjaśni w widowiskowym finale. Potem okazuje się, że aż takie skomplikowane i niewiadome nie jest, a raczej zostało celowo tak zrobione by stworzyć klimat - niestety lapidarnie. Ów finał to wiele hałasu o nic. Jest lakoniczny i zrobiony po łebkach. No i co po sobie pozostawia? Jakieś głębsze przesłanie? Przemyślenia? Wzrusza, porusza, buduje nas? A może chociaż rozśmiesza czy zapiera dech? Nic z tego. Pozostawia po sobie na krótko jednynie pejzaż ładnych scen retro-steampunkowych. To prawda, inne filmy tego typu jak Sin City, Bazyl czy Parnassus także stanowią jedynie rozrywkę i trochę sztukę dla sztuki. Nie mniej Masto zaginionych dzieci pozostawia nie tylko niedosyt ale wręcz żal, że praca i pieniądze włożone w dbałość o obraz i klimat zostały.... zmarnowane.

  • hypernova hypernova

    Po części masz trochę racji, ale jedynie w tym, że pieniądze są w jakiś sposób zmarnowane, Pomysł na film bardzo dobry, scenografia i kostiumy mistrzowskie, fabuła mogła być bardziej zawiła, ale w sumie po co?. Film zabiera nas w podróż do dzieciństwa, można zapomnieć o bożym świecie i obudzić się wraz z napisami końcowymi, tak jakby ktoś kradł nasze sny...)

wczytuję Ladowanie

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: