To zdecydowanie nie jest ten Scorsese, jakiego lubię

Wciąż nie wiem, co to niby miało być... Rozterki misjonarza na obczyźnie? Historii żadnej tam nie ma, poza tym, co można by przeczytać w opisach - film o prześladowaniach chrześcijan w XVII-wiecznej Japonii. Ale o tym, to se wolę książkę przeczytać niż przez prawie 3 godziny słuchać natchnionego smęcenia księżula o sarnich oczach. :/ Który w dodatku uskutecznia gadkę z Bogiem, a w co bardziej kiczowatych momentach Bóg mu nawet odpowiada! Pretensjonalne flaki z olejem.

Jedyna refleksja po seansie - największy idiotyzm w historii ludzkości to zabijanie i umieranie w imię prymatu jednej wersji bajki nad inną.

141

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
o