Zawiodłam się na tym filmie tak potwornie jak tylko można. To wcale nie oznacza, że jest do bani ale moje oczekiwania były taaaakie. Problem tkwi w tym, że ani krztynke (tak to się pisze?) się nie wciągnęłam. To tak jak leżec na plaży na Antarktydzie - chciałeś plaży masz plażę, a że nie jest w tropikach cóż...bywa.Warto tylko Jeremego Daviesa i muzykli Briana Eno i U2 (jeden z najlepszych soundtracków)
/forum/1000919/topic/192397/edit


Ladowanie