100% cukru w cukrze

Smutnie prawdziwy film, a te prawdy, ktore wnosi to (pozwole sobie wypunktowac):
1. Nalezy zajsc w ciaze w wieku lat 16-17. To pozwala na zalozenie bardzo kochajacej rodzinki i zdobycie tytulu matki roku. Mdlo mi bylo, gorzej niz na seansie kultowego serialu 'Siodme niebo'
2. Jesli masz ochote na rozkochanie w sobie przystojnego bruneta, on pojawia sie w dokladnie tym samym momencie i nawet nie musisz go kokietowac. Ot, tak poprostu jest twoj! Kobiety uszy do gory!
3. Jesli szukasz nowej zony dla meza i nowej mamusi dla swoich pociech, bo niestety za 2 miesiace masz zejsc z tego swiata, to sie nie martw, bo w sasiedztwie pojawi sie urocza mloda pani, kochajaca dzieci. Malo tego - pielegniarka z pedriatrii!! Zyc, nie umierac!
4. A to juz prawdziwy smaczek (kuriozum roku):
okazuje sie, ze BLIZNIETA SYJAMSKIE MOGA BYC ROZNEJ PLCI!!
Co tam 'zloty niedzwiedz' - nobla dac!

5
  • Krótko pisząc film mnie nie przekonał, życie układa się ludziom w różny sposób, natomiast to, co Ann zaplanowała, spełniało się jakoś samo punkt po punkcie, prawie bez wysiłku.

  • Niestety muszę się z Tobą zgodziec jeżeli chodzi o te punkty. Jednak nie zmienia,m zdania ,że film warto obejrzeć. Pozdrawiam

  • Popieram, ale... jak dzieje się w tych komediach romantycznych? Czy to przypadkiem nie są podobne scenariusze?
    Film warto obejrzeć nawet mimo tych błędów, gdyż pozwala spojrzeć ludziom na świat z innej strony. Widzisz, ona - można powiedzieć - zmarnowała swoją młodość, urodziła dzieci i tak naprawdę nie miała okazji cieszyć się ze swojego życia. Obejrzałam ten film dobry rok temu i nadal pamiętam go ze szczegółami...
    Ależ to polskie kino rozwinięte - dopiero teraz premiera?!

  • ~> miedzianka 100% cukru w cukrze
    no wlasnie tego sie obawialem. nie widzialem filmu. przeczytalem krotkie recenzje i stwierdzilem ze moze byc nawet ciekawy, porusza ciezkie zyciowe sprawy. jednak to co akurat napisala miedzianka, moze byc dla niego zagrozeniem. no i jednak jest.
    trudne zyciowe tematy trzeba umiec poruszac, zeby nie wpasc w pułapkę i nie wyszedl naiwny melodramat.

  • I jeszcze jeden punkt do MINUSÓW:
    5. Zbyt wyidealizowane postacie lekarza, sąsiadki, fryzjerki czy choćby samego kochanka. Toż to same dobre duszki!

    • tak ! brakowalo jeszcze jakiegos czarnego charakteru ktory by smial sie z powodu sytuacji bohaterki !!!ZLO!!!
      a poza tym to cie zgodze ze mnogosc zbiegow okolicznosci troche mnie smieszyla, az takiej łopatologi nie musiano stosowac
      za to uwiodl mnie minimalizm opowiadanej historii, bez fajerwerkow, rozhisteryzowanych ludzi, teatralnych gestow i hektolitrow lez

      • Właśnie, mnie również urzekła prostota tego filmu...
        bez zwrotów akcji, rozpaczy... tak odmiennie

        Czy w każdym filmie potrzebny jest jakiś zły charakter? wtedy jest bardziej życiowo? wątpię...

        Ja się bardzo cieszę że film kończy się w najlepszy możliwy sposób (chyba że brać pod uwagę cudowne uzdrowienie ale nawet wtedy pozostałby problem zdrady, miłości do dwóch mężczyzn ;) ) bo oglądając go po prostu współczułam bohaterom i życzyłam im jak najlepiej.

        Pomimo takiego naiwnego zakończenia uważam że to piękny, głęboki film który na pewno warto zobaczyć...
        ...bo wiele się można z niego nauczyć jeżeli oglądają go nie skupiamy się wyłącznie na tym że chcemy by nas coś zaskoczyło czy zszokowało lecz na tym co do powiedzenia ma tak młoda osoba w obliczu nadchodzącej śmierci, co wtedy jest do niej najważniejsze, jak zmienia się jej podejście do otaczającego ją świata

        - polecam :)

  • przecież film nie musi mieć nic wspólnego z rzeczywistością :) zresztą bardzo rzadko jest inaczej :)

    • otóż to. niewiem skąd to oburzenie jakby to miał być jakiś dokument. chodziło o coś innego. film piękny

    • użytkownik usunięty

      Film nie musi mieć nic wspólnego z rzeczywistością, ale co innego jak film jest po prostu naiwny.

      • czy komedie romantyczne nie sa oderwane od rzeczywistosci ? a czy nie sa naiwne ? i czy przecietny film nie zaczyna sie od tego ze w nudnym zyciu zaczyna sie cos dziac i dzieje sie nagle zle a pozniej pieknie lub od razu pieknie ? dla mnie nie ma sie co czepiac tego bo mozna to znalezc w wiekszosci filmow.
        dla mnie film jest piekny nie patrzac na rezysera, aktorow, czy inne kwestie oceniane w filmach. porusza sprawe ktora zawsze dawala mi do myslenia.
        nie ocenialabym bohaterki na podstawie jej dotychczasowego zycia,to ze mlodo zaszla w ciaze, przeciez tak sie zdarza. roznie sie dzieje. a to ze ulozyla sobie jak ktos napisal szczesliwa rodzinke mimo to ze tak mlodo zaczela, wydaje mi sie ze jakos piekna to sytuacja nie byla, napewno mniej naiwna niz w innych filmach,kiedy 18-latkowie maja wlasny dom, samochod, i nie pracuja. a stworzyli szczesliwa rodzinke dzieki milosci i postawie jaka prezentowala Ann. (nigdy nie narzekala, choc szczerze znalazloby sie pare powodow do tego)
        mi sie bardzo podobala jej postawa po tym jak sie dowiedziala ze umrze. gdybym znalazla sie w jej sytuacji chcialabym umiec zachowac sie podobnie.

        • użytkownik usunięty

          Różnica w naszym podejściu polega na tym, że porównujesz ten film do filmów komercyjnych, które z zasady są proste i naiwne. Nic dziwnego, ze na ich tle film wypada lepiej. Jednak ten film porusza poważny temat i dlatego ja oczekuję, że akcja nie będzie toczyć się tak jak w komedii romantycznej, kiedy coś powstaje z niczego i wystarczy się tylko rozejrzeć by odnaleźć szczęście.

          • Spoiler >
            Dziwne, że przy takiej ilości dołujących rzeczy chcecie ich jeszcze więcej. Nie wystarczy, że zaszła w ciążę w wieku 17 lat i musiała zrezygnować z planów, ma męża który nie ma stałej pracy, mieszka w przyczepie, jest sprzątaczką, umrze za dwa miesiące w wieku 23 lat. Chyba starczy tych dramatów. To dobrze że udaje jej się z większością rzeczy z listy (nie zrobiła włosów, nie paliła, nie doczekała pikniku na plaży), inaczej film byłby jak życie jej matki, której marzenia nigdy się nie spełniły. Gdzie miała szukać żony dla męża, dać ogłoszenie? To że akurat wprowadziła się druga Ann to przypadek, które czasem się zdarzają (zgadzam się że fakt iż była pielęgniarką na pediatrii, która nie chce dzieci z powodu traumy to trochę przegięcie). Poznała Lee i to już dla mnie bardziej prawdopodobne, bo wystarczyło, że odmówiłaby kawy w pralni i znajomości by nie było (zresztą nie był to książę na białym koniu, bogaty i przystojny, który pokochał ją od pierwszego wejrzenia, tylko przeciętny facet zraniony przez kobietę). Polecam drugi film tej reżyserki i tej aktorki Życie ukryte w słowach, jest jeszcze lepszy.

            • mam mieszane uczucia co do tego filmu, sa ludzie,ktorych non stop dopadaja dziwne przypadki, ta dziewuszka miala szczescie w nieszczesciu. Jak sie umiera to przypuszczam, ze niektore rzeczy widzi sie inaczej. Dziwi mnie tylko, ze zaufala lekarzowi z pierwszego lepszego szpitala i jako matka nie poszla do innej kliniki po konsultacje. Mialam podobna sytuacje w rodzinie i konsultacja i przeneisienie czlonka rodziny do innego szpitala uratowalo tej osobie zycie, chociaz mowili w 1 szpit, ze trzeba czekac na smierc. Po 2. to fajnie miec kochanka :D

            • ale jakich dramatów? dramat byłby gdyby zaszła w ciążę z gwałtu, a tak to była jej wina, chyba wiedziała skąd biorą się dzieci w wieku 17 lat. śmierć również nie jest dramatem - każdy z nas wie, że umrze, poza tym ta świadomość, że przecież po śmierci nie będziesz żałować niczego. mieszkanie w przyczepie? nie mam nic przeciwko jeśli miałabym szczęśliwą rodzinę. warunki mieli okej. to nie luksusowe domy są gwarancją ani warunkiem szczęścia. gdzie miała szukać żony dla męża? nigdzie :)

        • romantyczny film o umieraniu na raka? było coś takiego, Love story, średni, ten z kolei - zupełna pomyłka, miedzianka świetnie wypunktowała wszystko co sprawiło, ze natychmiast o filmie zapomniałam, tym bardziej, że w tym czasie (kiedy go oglądałam, jakies trzy lata temu?) znalam osobę młodą borykająca się z takim "wyrokiem" i nijak mi się to nie przekładalo na ten durny film...
          i co jest fajnego w posiadaniu kochanka tuż przed śmiercią? nie lepiej dowiedzieć się o złudzeniu "miłości romantycznej" (jeśli się już czlowiek musi zeszmacić), gdy się jest młodym i ZDROWYM? Co jest romantycznego w zdradzaniu męża?

        • czemu porównujesz ten film do komedii romantycznej, gatunku z reguły beznadziejnego? okej i tu i tu naiwnie - moja ocena tego filmu jest więc również negatywna, jak w przypadku komedii romantycznych. i jeszcze jedno ajeva - odwróć sytuację - chciałabyś, żeby ukochana osoba umierając zachowała się wobec ciebie jak bohaterka tego filmu? pomyśl. nie wiem, w sumie może chciałabyś.

  • Miedzianko!Prawdziwa z Ciebie..żmija!"Życie pisze takie scenariusze,o jakich filozofom się nie śniło.."Dziewczyna dżwiga swój wyrok-z taką siłą,o jaką trudno posądzać 23-latkę..Może to właśnie..ciąża w wieku 17 lat? I "konieczność wcześniejszego dorośnięcia"dała jej tę siłę?Ogromne poczucie odpowiedzialności za swą rodzinę-nie pozwoliło jej na postawienie swej tragedii-na pierwszym miejscu?By..jak najdłużej bliskich nie ranić-tylko..czerpać z widoku ich szczęścia-siłę na to,co ją spotkało i co ją czeka?Sąsiadka-uczuciowa piguła-i lekarz-nazbyt ludzki..Bo..nas przyzwyczajono do..odczłowieczonych adeptów sztuk medycznych..Może..prywatny szpital;niewielki;lub..dla starszych i niezamożnych?Gdzie ..tragedia 23-latki już niemal z grobu-proszącej o diagnozę-może tragedia..poruszyła lekarza?Może..w niewielkiej mieścinie-ją po prostu znał?Lub przyjmował jej dzieci?Stąd o dzieci pytał?Dalej-wspaniały brunet..Akurat się trafił..Wspaniały-ale..emocjonalna wydmuszka"po przejściach"..Bankruci-się wyczuwają i..przyciągają..No i..bliżnięta bywają i dwujajowe..Różnią się płcią i wyglądem..Co nie przeszkadza im być zroślakami..Czepiasz się szczegółów-a tego..o czym jest ten film-nie zauważasz..

    • Dodam tylko do wypowiedzi 'dobbiacco attersee', ze zakonczenie filmu jest nadzwczaj różowe, romantyczne, czy naiwnie pozytywne, ale nie musialo sie zdarzyc. To bylo tylko marzenie Ann, modlila sie o to zarliwie , niekoniecznie do boga. A zarzuty innych ogladajacych o samych dobrych duszkach w jej zyciu bardzo mnie dziwia. Zgorzkniala matka- zadnego wsparcia; lekarz - w skrocie - emocjonalny niedouk; kolezanka z pracy - ofiara tabloidow; fryzjerka - plycizna intelektualna; pielegniarka - trauma, wycofanie; kochanek - "wydmuszka", ojciec - nieudacznik. To Ann ma dla nich wszystkich serce i czas, nie szuka u nich pocieszenia czy pomocy. To ona ma sile ich wspierac. Wspanialy film, cudowna aktorka. Ocenilem na 10, z malutka przesada, zeby troszke podciagnac film w rankingu.

      • w sumie masz sporo racji. ten film chyba lepiej odbierać jako marzenie umierającej dziewczyny niż jako ciąg przypadków, bo wtedy kompletnie się nie obroni.

        podobny temat o wiele lepiej przedstawił Zanussi w "życiu jako chorobie przenoszonej drogą płciową" - o wiele bardziej autentycznie to wyszło. Szczerze polecam zamiast tego, mimo całej sympatii do Sarah.

  • Ja dorzuciłbym jeszcze jeden argument przeciw filmowi, mianowicie, brak krytyki głównej bohaterki.
    Film jest masakrycznie subiektywny. "Lista" i decyzje głównej bohaterki są bardzo dwuznaczne moralnie i niesamowicie egoistyczne, nie ma ŻADNEJ oceny jej postawy. Ostatecznie bohaterka naraziła na szok z powodu swojej śmierci całą rodzinę, złamała serce obcemu mężczyźnie, zdradziła kochającego ją męża, wprowadziła na swoje miejsce inną kobietę jednak zostawiając po sobie ślad dla dzieci na najbliższe paręnaście lat (po cholerę zostawia dzieciom matczyne porady skoro jest ktoś kto ma im ją zastąpić) i ostatecznie zostawia swój plan do dokończenia obcemu człowiekowi, który albo będzie musiał się babrać w jej przeszłości przez co najmniej dekadę, albo ją zawiedzie.

  • mnie się wgl nie podobało, wyidealizowany i zero jakiejś akcji. <bleee>

  • Cóż, rzeczywiście przesadzili.. dużo lepszy byłby film bez tego romansu, bez tej Ann, sąsiadki, ale i tak daję 6, choć wierzę, że trochę zmian i byłoby 8..

  • Ale tylko 1 to przesada. Mimo tego przerysowania, prostoty, przewidywalności i tak poryczałam się na końcu.

  • "Prorok" Paulo Coelho w Alchemiku wkłada w usta głównego bohatera taki tekst:
    "Jeśli czegoś pragniesz, to cały Wszechświat robi wszystko żebyś osiągnął cel".

    Jak to się ma do rzeczywistości? Ano nijak. Powiedziałbym; "jeśli czego pragniesz, to może nie cały Wszechświat, ale jego znaczna cześć zrobi wszystko żebyś tylko tego celu nie osiągnął". Krótko mówiąc zaj.... Cię.

    Tak się mają zwidy i bajania, do realnej rzeczywistości w której żyjemy. Wybór należy do każdego z nas.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: