Kino wojenne w najbardziej klasycznym z możliwych wydaniu, gdzie podział na dobrych i złych jest niezwykle klarowny, wręcz czarno-biały (grany przez Holdena oficer to uosobienie wszelkich cnót, podczas gdy wróg to bezosobowa, bezuczuciowa masa), jest tradycyjny dla tego rodzaju kina wątek melodramatyczny, no i oczywiście "koszarowe" życie i humor (tutaj bryluje Mickey Rooney), bardzo przypominające "kawaleryjską" trylogię Johna Forda.
Mimo tego "Mosty Toko-Ri" są dziełem ze wszech miar godnym uwagi i jednak dającym do myślenia. Dedykowany amerykańskiemu lotnictwu morskiemu film jest jednak obrazem o dość pacyfistycznej wymowie. Żołnierskie życie odarte jest tu z romantyzmu, wojna to żadna tam przygoda, ale narażanie życia w każdej misji, w każdym lądowaniu. a heroiczna na pozór śmierć jest prosta, zwyczajna, niemal niezauważona. Zresztą jeden z dowódców wypowiada pod koniec znaczącą kwestię, że "ci ludzie walczą w tej wojnie tylko dlatego, że tu są", nie wierzą więc raczej w jej sens i nie wnikają po czyjej stronie jest słuszność, tylko raczej beznamiętnie spełniają obowiązek wynikający z żołnierskiej przysięgi.
Piękny w sumie jest ten wątek romansowy, głównie za sprawą duetu wybitnych aktorów: uroczej Grace Kelly i tym razem melancholijnego i przeczuwającego śmiertelne niebezpieczeństwo Williama Holdena.
Mało znany, ale warty polecenia film wojenny.
- bazadziś urodziny mająNajbliższe odcinki
-
Chirurdzy
za 3 dni (Polska)
odcinek: s8e23 -
Gra o tron
dzisiaj (USA)
odcinek: s2e10
-
- społecznośćrecenzje użytkowników
-
Prosta historia
Nietykalni, 2011
autor: wronka_78 -
E.T... grać... w statki
Battleship: Bitwa o Ziemię, 2012
autor: kulak4
-


Ladowanie