pablo12000 pablo12000
ocena: 3

Z tym, że wiem dlaczego. Film męczący, pseudo-ambitny, pseudo wzruszający. Pierwsza połowa filmu wprawiła mnie w taką senność, że musiałem przerwać i wypić kawę. Oczywiście zaraz wszyscy zaczną mnie krytykować, jakie to wielkie przesłanie niesie film...tylko ja się pytam jakie ? Bycie rośliną to wielka tragedia ? Racja, ale co to za odkrycie ? Jest dużo lepszy film "Przebudzenia" o takiej tematyce z zdecydowanie lepszym aktorstwem. Tutaj brak fabuły. Twórca chciał przedstawić życie chorego człowieka. Każdy wie, że jest ono ciężkie, nie potrzeba do tego żadnych filmów. Historia - nic nadzwyczajnego. Jakby to ująć ""shit happens". Może się to zdażyć każdemu, a że zdarzyło się akurat pisarzowi, który był na tyle zdespreowany, żeby w taki sposób "napisać" książke to inna sprawa. Film nudny, nie ma żadnej przyjemności z oglądania, męczący, nie godny polecenia. Moje pytanie brzmi, co takiego świetnego i nadzwyczajnego w tym filmie jest ? Bo nawet klimatu nie ma, a dzieła bez fabuły powinny być klimatyczne...3/10.

  • użytkownik usunięty

    To nie jest pseudo-ambitny film. To jest dramat bez tandety emocjonalnej, podejmujący ciekawy problem.

    • pablo12000 pablo12000
      ocena: 3

      Ciekawie w filmie została zrobiona tylko jedna rzecz -kamera w oku.

    • 866789s94 866789s94

      'tandeta emocjonalna'- zajebiste określenie. widac, że czytałeś recenzję właśnie tego filmu

  • Cucullus Cucullus
    ocena: 9

    Myślę, że przesłaniem tego filmu nie jest fakt, że bycie osobą kaleką, czy "warzywem" jak to ująłeś, jest ciężkie. Również nie uważam, żeby bohater filmu był "zdesperowany"... Sytuacja, z którą przychodzi mu się zmierzyć jest impulsem do stworzenia piękna. O ironio, w kalekim ciele - piękny umysł. Myślę, że film opowiada o człowieku, który już tak często mieliśmy się o tym przekonać, w sytuacjach ekstremalnych, jest zdolny do niesamowitych rzeczy. Mówisz, że nic w tym odkrywczego i po co o tym robić filmy... Może tak, ale w takim razie o czym robić filmy? Co jest warte filmowania, jeżeli nie człowieczeństwo i jego przymioty takie jak miłość, żal, smutek... Jeżeli chodzi o sam film, to również uważam, że jest zrobiony po prostu świetnie. Jak sam przyznałeś motyw kamery w oku jest bardzo dobry, świetnie oddaje perspektywę bohatera. Ale to co mnie zachwyciło najbardziej w tym filmie, to wewnętrzny dialog bohatera, który ze sobą prowadzi.. Niesamowicie autentyczny, szczery i niewymuszony. Dla mnie mistrzostwo.
    Żeby jednak było wszystko jasne, to że mam inna opinię od Ciebie nie oznacza, iż w jakikolwiek sposób wartościuję Twoją osobę, Uważam jednak, że Twoje podejście do filmu jest troszkę spłycone. Może miałeś zły dzień? Może byłeś zmęczony? Czasami nie wszystkie filmy podchodzą za pierwszym razem. Proponuję, żebyś zobaczył go ponownie, bo naprawdę jest to świetny film.
    Pozdrawiam.

    • pablo12000 pablo12000
      ocena: 3

      Zaspany na pewno byłem, bo mało spałem wcześniej ale chyba nie to jest powodem. Moim zdaniem film jest po prostu zbyt prosty- wszystkie momenty w filmie odczuwałem w sposób bierny, nie było momentów które by mi się bardziej czy mniej podobały. Początek mnie zachęcił tym, o czym mówisz - kamerą w oku i wewnętrznym dialogiem (tak, przyznaje racje, to było świetne) jednak z czasem tego wewnętrznego dialogu i ujęć z tej ciekawej kamery było coraz mniej, W drugiej części filmu więcej czasu oglądało się sparaliżowanego człowieka na wózku niż jego wewnętrzne dylematy. Niewiele wiemy nawet o procesie powstawania książki. W całym utworze dominuje uczucie beznadziejności, i tak też odbiorca to odbiera. Ja jednak nie lubię filmów typu- zasmućmy odbiorce, zgarnijmy kasę. Irytowały mnie w filmie przedłużenia nic nie znaczących scen. Irytował mnie fakt, że świat marzeń tego człowieka nie został pokazany dogłębniej. Więcej czasu oglądaliśmy pogrążoną w żalu żonę i ojca niż to, co zapowiadał początek - świat tego człowieka. Drugi raz raczej nie podejdę do filmu z takiego względu, że boję się że znów stracę 1,5 godziny

    • szklaneskrzydla

      A dla mnie główny bohater był zwykłym egocentrykiem, a napisanie książki pozwoliło mu kontynuować napawanie się swoją osobowością. :) Ciekawa jestem co sądzisz o mojej interpretacji?

      • Cucullus Cucullus
        ocena: 9

        Hmm.. Twoja interpretacja wykracza poza moje postrzeganie tego filmu. Powiedziec o glownym bohaterze, ze byl egocentrykiem, podczas kiedy jego swiat ograniczal sie w znakomitej wiekszosci do niego samego, wydaje mi sie byc az nazbyt oczywiste.. Jezeli jestes zamkniety, sam w sobie, przez dlugi czas, naturalne ze zwracasz sie ku sobie. Nastepnie, w momencie kiedy zyskujesz mozliwosc wyrazu, chcesz dac mu ujscie. Tak szczerze powiedziawszy to zgodze sie z Toba chyba w 100%, nie zgadzajac sie jednoczesnie w ogole:) Dał upust swojej osobowosci, swojemu talentowi, ale nie w formie kontynuacji, tylko nowej jakosci. Niezaprzeczalnym jest zupelna zmiana światopoglądu u gównego bohatera. Ten temat jest wielowymiarowy, ale powiedziec, że był egocentrykiem, w takim rozumieniu jak mnie się zdaje że go użyłeś/aś jest w moim mniemaniu skrajnie powierzchowne. Jednak szanuje Twoją opinie, każdy ma swoje odczucia. Pozdrawiam.

  • pawel1234zg
    ocena: 9

    jestes koles smieszny, skoro wolisz ogladac filmy tarantino skadinad genialne to spoko ogladaj je i juz. a jak nie umniesz otworzyc sie na takie kino to tylko mozna powiedziec SZKODA

    • pablo12000 pablo12000
      ocena: 3

      Widzę tu samo bla bla a zero konkretów. Nie jestem żadnym wielkim fanem Tarantino, chociaż on robi ciekawsze filmy od tego. A Ty, "koleś" jesteś bardziej śmieszny ode mnie, ulegasz pseudo ambitności tego filmu, a to przecież inteligentnemu nie wypada oceniać ambitnych filmów słabo, co ? Takim tokiem rozumowania idą osoby oceniające ten film. Mówisz o tym, żeby się otworzyć na film. Otworzyłem się, miałem nadzieje na coś dobrego, a zobaczyłem tutaj nic ponad smutną historię sparaliżowanej osoby jakich są tysiące. Film powinien w jakiś sposób wpływać na odbiorce, a nie tylko przedstawiać historię. I nie mówię tutaj o leczeniu bezsenności.

      • pawel1234zg
        ocena: 9

        tarantino robi kino rozrywkowe! jest w tym najlepszy to nie ulega podwazeniu. nie prawda ze film jest dobrze przyjety przez krytyke to juz jestem na TAK, np '3000 mil do graceland' uwazam za dobre kino rozrywkowe a zostal zjechany przez "specjalistow"
        ten film mnie poruszyl i juz, tutaj sie roznimy. natomiast widze ze masz wsrod swoich zbiorow 'Amelie' no to tam sie nie roznimy
        pozdrawiam

        • pablo12000 pablo12000
          ocena: 3

          Amelia pomogła mi wypatrzeć sobie pogląd na osoby w jej typie, a tutaj niczego takiego nie dostałem, stąd różnica w ocenie. Może niektórzy coś w tym filmie widzą, ja niestety nie. Może czego innego oczekiwałem od filmu. Pozdrawiam.

  • kor86 kor86
    ocena: 5

    Z tą sennością to absolutna prawda! Jestem pewna, że przez nią umknęło mi około 30 minut filmu, ale nie miałam poczucia, że coś straciłam. Odniosłam wrażenie, że ten materiał filmowy najlepiej prezentowałby się w formie etiudy - krótkie, mocne, dające do myślenia. Natomiast wyrobił mi ochotę na przeczytanie książki. Czuję, że można byłoby się w niej rozsmakować.
    A tak btw. okropne jest kiedy ktoś krytykuje czyjeś zdanie, poprzez pryzmat innych filmów, które ten ktoś ocenił wyżej (a'propos filmów Tarantino). Nie rozumiem dlaczego niektórzy roszczą sobie ekskluzywne prawo do posiadania umiejętności słusznego oceniania. I jeszcze to stosowanie argumentacji ad personam...

  • plantum plantum
    ocena: 9

    "Film męczący, pseudo-ambitny, pseudo wzruszający. "

    Jeszcze nigdy nie oglądałem równie wzruszającego filmu.
    Ten typ kina zwykle omijam szerokim łukiem. Dziwię się że ktoś może nazywać ten film pseudo ambitnym.

    ale cóż ja mogę
    są różni ludzie...
    tobie się podoba "Dziewczyna z Tatuażem"
    a ja po samym zwiastunie czuję że wydałby mi się przereklamowany

    • pablo12000 pablo12000
      ocena: 3

      Aha, czyli nie oglądałeś ale już mnie jedziesz za to, jak oceniam ? Reklamowany jest owszem, ale nie jedyny, który jednocześnie zarabia i jest dobry.

      Co do tego filmu, to nadal uważam, że jego jedynym zadaniem było wzruszyć odbiorce, a nie wykształtować w nim jakieś prawdziwe emocje.

  • astat_2 astat_2
    ocena: 4

    Zgadza się film jest nudny i dla mnie jego jedyny plus to wartość edukacyjna - można się dowiedzieć co nieco o syndromie zamknięcia i sposobach rehabilitacji, a także o życiu owego pisarza, chociaż zbyt znany i wybitny to on raczej nie był.

    • Horlan Horlan
      ocena: 10

      Naprawdę? Jedyny plus to "wartość edukacyjna"? Ciekawe, bo to nie jest film ani moralizatorski, ani mający za zadanie czegoś nauczyć. A co z ogromną wartość czysto filmową? Nie dostrzegasz jej?
      A skoro film Cię nudził, to chyba po prostu dokonałeś niewłaściwego wyboru. Wystarczy porządnie skupić się przez te dwie godziny i zaangażować wewnętrznie w losy bohaterów, a gwarantuję, że nawet najbardziej powolny z dramatów będzie Cię trzymał w napięciu emocjonalnym. No chyba, że się takich filmów zwyczajnie nie lubi, ale po co je w takim wypadku oglądać, a tym bardziej wypowiadać się na ich forum? Bo Twoja opinia to takie pozbawione obiektywizmu 'nie bo nie',

  • scorpio84 scorpio84

    Pierwsa połowa filmu wprawiła Cie w senność? Jeśli tak zrealizowane zdjęcia wprawiają Cię w sennośc to gratuluję wyczucia smaku.

    • pablo12000 pablo12000
      ocena: 3

      Jeśli Twoim wyczuciem smaku w zdjęciach jest oglądanie murów szpitalnych i uważasz to za interesujące, to cieszę się, że robisz ironiczne uwagi na temat mojego gustu.

      Może kamera w oku jest interesująca, ale nie aż tak, żeby 3/4 filmu w niej spędzić. A brak zmiany ujęć sprzyja senności, dodatkowo wszędzie ta sama kolorystyka - jeśli nie wiesz, ludzki organizm zasypia tylko gdy do jakiegoś czynnika z zewnątrz się przyzwyczai (gdyby światło migało, zasnąłbyś dopiero, gdybyś się przyzwyczaił, że miga). Nie trudno się przyzwyczaić do czegoś, skoro wszędzie ta sama kolorystyka, ta sama kamera, a zawartość kamery wydaje się jakaś odległa. A więc i łatwo zasnąć. Pomijając techniczne sprawy zasypiania, to film jest po prostu słaby, to po prostu pseudo-wymuszacz łez. Są takich filmów tysiące, nie odkrywają one nic nowego, a ja szukam w każdym filmie czegoś, czego wcześniej nie widziałem. A jeśli widziałem, to jeszcze bardziej można wpaść w senność.

  • mzo123

    Ciekawe, że porównujesz ten film właśnie do "Przebudzenia"... Przecież to są filmy o zupełnie innej tematyce. I chociaż oba to dzieła wybitne i poruszające różnią się całkowicie. Chodzi mi przede wszystkim o sposob spojrzenia na chorobę.
    W tym filmie pierwszy raz spotkałem się w ogóle z takim przedstawieniem paraliżu od "wewnątrz". Z tego co się orientuje jest to rozwiązanie nowe i według mnie bardzo oryginalne. Dlatego zdecydowanie lepiej w tym aspekcie prezentuje się "Motyl i skafander".
    Z brakiem fabuły muszę się z Tobą niestety zgodzić, ale trudno przedstawić życie takiego człowieka w formie ciekawej historii. Jeśli chodzi o klimat (według mnie) został bardzo dobrze oddany. Być może budowała go właśnie kamera w oku, wewnętrzne dialogi i dłużyzny (ja jakoś nie zasypiałem a wręcz wchłaniałem te momenty).

    • aplauz aplauz
      ocena: 4

      Film zdecydowanie poniżej oczekiwań. Ktoś dobrze to podsumował, główny bohater jest egocentrykiem.

  • czewrony czewrony
    ocena: 8

    a ty jestes pseudo znawca filmow

    • pablo12000 pablo12000
      ocena: 3

      Zabijasz mnie swoją argumentacją.

      • czewrony czewrony
        ocena: 8

        fak u polbo

        • pablo12000 pablo12000
          ocena: 3

          Przemyślę to i być może wdrożę tę zasadę kiedyś.

wczytuję Ladowanie

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: