Wasze intepretacje.

Jak interpretujecie ten obraz, z jakimi interpretacjami się spotkaliście i jak się do nich odnosicie? Jestem ciekaw waszego zdania, nie bójcie się nawet zaszaleć i udać się w rejony nadinterpretacji. Mile widziane teoretyczne spostrzeżenia, mile widziana również psychoanaliza freudowska, jungowska, lacanowska itp.

1
  • Nie wiem, czy Jerzy Skolimowski i Roman Polański pisząc scenariusz tak głęboko zastanawiali się nad znaczeniem tego filmu. Sam do końca go nie rozumiem i interpretuję na różne sposoby, ale chyba właśnie przez to jest rewelacyjny, nieco tajemniczy i zapada w pamięci.

    • mam w d... Skolimowskiego i Polańskiego, oni nie żyją, nie liczą się[oczywiście jako autor], liczy się odbiorca i jego moc interpretacji, że tak się wyrażę, z całym szacunkiem dla osób fizycznych jakimi są Jurek i Romek, których bardzo lubię, szanuje i życzę im by żyli jak najdłużej:)

      • Powodzenia, z beznadziejnym autorem piszącym beznadziejny tekst, robiącym beznadziejny film nie miałbyś czego interpretować, więc nie chrzań, że nie liczy się zamysł twórcy.

        • owszem liczy się, ale to jest nic w porównaniu z tym co może widz, jak dzieło żyje niezależnie od jego twórcy;p

          • Ja to odczytałem w sposób następujący:
            Pomijam oczywiście czysto samczą, biologiczną rywalizację o samicę, która rozgrywała się od zawsze, wśród wszystkich gatunków i zawsze rozgrywać się będzie. No chyba, że staniemy się samowystarczalni, obupłciowi i nie potrzebny będzie nam partner w celu rozmnożenia. To sprawa oczywista.
            Według mnie główny zamysł filmu to konflikt pomiędzy postaciami męskimi (wiem, wiem - banał, ale chwila). Najważniejsze są w tym przypadku motywy. Jak mówi nasza szanowna bohaterka, mężczyźni są "tacy sami" z tą różnicą, że wędrowiec jest "o połowę młodszy i o połowę głupszy". Walka toczy się w wyniku zazdrości, nie tylko o samicę, lecz również o życiową sytuację obu panów.
            Andrzej zazdrości młodemu, ponieważ młody jest idealistą (jeszcze na razie). Według niego jego poglądy nie zostały zweryfikowane przez "życie", przez usilne starania aby zdobyć godziwą pracę i godziwy zarobek (co łączy się z przymusem pójściem na ugodę, kompromis, gdy często zapomina się o własnych zasadach moralnych, dobrych manierach itd. - im więcej wygód chcemy tym bardziej elastyczny musi być nasz kręgosłup). Widzi więc w młodym podróżniku siebie - ale nie w sytuacji teraźniejszej, lecz przeszłej. Jest to nie tylko sentymentalna refleksja. Jest to również refleksja natury moralnej. "Szczeniak" w odróżnieniu od Andrzeja ma jeszcze szansę wybrać drogę heroicznej postawy, drogę wolnomyśliciela, nie zgadzającego się na porządek świata, na jego konsumpcjonizm i dążenie po trupach do celu.
            Andrzej jest już natomiast po drugiej stronie gówna. Nie może już się odwrócić. Straciłby wszystko. Musi być "silny i mądry". Nie może dopuszczać do siebie żadnych moralnych rozterek aby nadal utrzymywać status samca alfa. Inaczej byłby niewiarygodnym gówniarzem, hipokrytą, który nie może się zdecydować czy idzie z prądem (łatwo i przyjemnie - jachcik), czy raczej pod prąd (szlachetnie ale samotnie - piechota). Jezioro i jacht jest świetną metaforą - jest wiatr - można płynąć razem z nim i "zbierać kokosy".
            Bohaterka podejrzewa, że prędzej czy później "szczeniak" z idealisty stanie się człowiekiem idącym na daleko posunięte ustępstwa podobnie jak Andrzej. W tym aspekcie reżyser daje widzowi nadzieję, że świat nie jest wyprzedany do ostatniego miejsca, że jeszcze są tacy, którzy wybierają drogi wyboiste i kręte, którzy chodzą po kupach jeleni i dzików a nie ślizgają się na gładkiej tafli wody.
            Jeżeli ktoś zechce przeczytać powyższe wypociny - szczerze dziękuję.
            Pozdrawiam.

            • No cóż, całkiem zgrabna interpretacja. Oczywiście Polański ze Skolimowskim pewnie połowy tego wcale nie chcieli umieścić, ale to, co wywnioskowałeś z fabuły zdecydowanie broni się przed krytyką. Z tym, że pojęcia "metafora" sugerują, że te elementy były zawarte w filmie z premedytacją. Powiedziałbym bardziej, symbole. Nóż - zdecydowanie, był świadomym zabiegiem, ale jacht, nie wydaje mi się. Chociaż w sumie najlepiej byłoby przeczytać autobiografię.

              • Bardzo dobra interpretacja i w przeciwieństwie do kolegi wyżej uważam nawet, że Polański w dużym stopniu by się z nią zgodził. Dlaczego? Roman z początku chciał sam zagrać rolę pasażera, nawet miał pewne doświadczenie aktorskie, ale producenci mu na to nie pozwolili bo był początkującym filmowcem. Sugeruje to w dużym stopniu, że sympatyzował z tą postacią i wartościami, które ona przekazuje. Tymi wartościami, o którymi pisze zdrojek - idealizm, postawa heroiczna, ja bym tutaj powiedział o odrzuceniu wartości tradycyjnych, skostniałych przekonań i o nonkonformiźmie. I o ile nie jestem entuzjastą interpretowania wszystkiego w filmach Polańskiego przez pryzmat jego biografii to tutaj ewidentnie coś jest na rzeczy. Polański jako reżyser zawsze wyznawał te wartości. Wizja kinematografii w jego czasach była podyktowana przez ministerialne wytyczne propagowania ideałów socjalistycznych a tym obrazem Andrzeja mógłby być z powodzeniem Andrzej Wajda (zbieg imion przypadkowy) koncentrujący się na historii, okupacji itd. Polański całkowicie odrzucał ten ugruntowany kanon. Chciał robić filmy dotykające natury człowieka a nie koncentrujące się na wielkich wydarzeniach ówczesnych czasów, przez co był odrzucany przez większość środowisk.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: