yonten yonten
ocena: 7

nic dziwnego, że tutaj same takie recenzje;-)

film żyje diametralnie innym rytmem niż obrazy, do których przyzwyczaja nas mainstream.
wszyscy zanurzeni są w swój nieco senny rytm, zaprzeczają wmawianej nam obłudnie w
europie zasadzie 'klient nasz pan', każdy usiłuje wciągnąć bohatera w swój świat.

mechanik, który ma niezłą neurozę, przyszedł klient, więc trzeba przejąć całkowitą
kontrolę nad sytuacją, za pomocą psa, potem wmuszanego śniadania, by w efekcie, gdy
już się jest panem sytuacji, beztrosko usnąć w hamaku.

te same mechanizmy widać dalej. kolejny młodociany tym razem mechanik zamiast
szukać części zajmuje się roztaczaniem wizji klasztoru szaolin, agituje klienta, do czego
dołącza się po chwili jego matka, w innym temacie, chrześcijańsko, co oczywiście dla
synka w stylu martial art jest niestosowne, choć minutę temu robił to samo, tylko
bardziej w stronę szaolin;-)

permanentne wkręcanie innych w swoje życie. 'potrzymaj dziecko na chwilę...o już śpi,
trzymaj dalej' i leci opowieść o śpiewaniu w chórze i że dobrze szło, ale...'
'lubisz psy? to idź z moim na spacer'...
trochę jakby wszyscy mieszkali na jakiejś odległej samotnej planecie, którą odwiedził zabłąkany wędrowiec i w końcu jakiś kontakt, starają się to wykorzystać do cna, wyssać
przechodnia, mimo iż to on przyszedł po pomoc.
albo może jak w bajce o jednym takim, co niósł worek aż do momentu, gdy udało mu się
zrzucić go na kogoś innego i wtedy ten kolejny niesie dalej ciężar. aż do dziś;-)
chyba bohaterowie filmu tacy właśnie są, znudzeni swoim życiem, chętnie by przekazali
swój worek komuś przypadkowemu.
co wynika z zajmowania się cudzym psem, szybko demaskuje wady tego systemu i na
swoje szczęście wędrowiec wyciąga z tego równie szybko naukę i uczy się odmawiać,
cechy (zwanej przez blade twarze asertywnością) której również musimy się uczyć w tym
zakłamanym świecie, gdzie od dziecka kreują nasz wizerunek jako osoby miłe i najlepiej
ciągle się uśmiechające.
jednak twórca idzie dalej- gdy udaje się w końcu komuś przekazać psa (przypadkowo)
dotychczasowy właściciel znajduje w sobie inne uczucia, niż tylko egoizm- zostawia psa
znalazcom, bo widzi, że tam pies ożyje dokazując z dzieciakami. (a przynajmniej tak mu
się wydaje na pierwszy rzut oka, równie dobrze mogą go zagłaskać albo znudzić się i
porzucić na pustkowiu)

sam bohater zachowuje tutaj pierwotnie pozycję obserwatora, raczej wycofany, co może
związane jest z wiekiem- i tutaj dobrze dobrane.
gdy dana mu jest przestrzeń- mieszkańcy dziwnej planety przestają być natarczywi,
przyjmuje oferowane mu dary- idzie do kina, poznaje nowe dla niego przestrzenie,
pomaga szukać psa, zostaje piastunką (i nie tylko;-), przeżywa przy tym własne
przemiany, demoluje rodzinny samochód w nieoczekiwanym porywie. buntu na
niespójną rodzinę, na swoją niemoc w reakcji na nieoczekiwane/ dziwne zdarzenia, na
własną izolację i usztywnienie (czego chyba dobrą manifestacją jest trafienie słupa na
szerokiej i prostej drodze na wstępie). te wszystkie perypetie wyciągają go z izolacji
trochę za uszy, ale zmienia się stosunek do matki, stać go na ciepły gest, przestaje być
sztywnym obserwatorem, zaczyna własny wątek. i o to chodzi.

matka, którą poznajemy jako rękę w wannie z papierosem i pełną popielniczką. kolejna
neuroza... pięknie pokazane.

w sumie bardzo spójna przypowieść o życiu, wadach i jednocześnie tym, co nas niesie i
jak to projektujemy na innych.

kojarzy się w pewnym sensie z 'stellet licht' carlosa reygadosa, też film niby o niczym, i
snujący się leniwie, ale bardzo wnikliwy.

  • Julla_sky Julla_sky

    świetny tekst - brawo! dokładnie - to spójna opowieść, tylko opowiedziana jakby w innym języku.
    tu tez ten film jest ciekawie opisany: http://www.polityka.pl/kultura/film/292549,1,recenzja-filmu-...

  • cinefilo cinefilo

    Zgadzam się, mainstream ogłupia i lasuje nam mózgi i dlatego potem traktujemy naprawdę dobre obrazy jako nudne, niewarte obejrzenia szmiry. Zgadzam się z Twoim tekstem, a co do reżysera to naprawdę świetnie ukazał życie normalnych ludzi i zwykłe problemy, których nie możemy się wyzbyć w normalnym życiu. Obejrzę każdy film reklamowany Eimbcke'em jaki będzie. Sztuka warta uwagi!

wczytuję Ladowanie

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: