Dystrybutorzy tym sloganem reklamowym- którego zresztą w Polsce użyto jako tytułu głównego- zrobili filmowi wielką krzywdę!

użytkownik usunięty

"Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj" - phi! Może i hasło chwytliwe ale sugerujące głupawą
komedyjkę z dziwkami, strzelaninami i tonami koksu.
NIC BARDZIEJ MYLNEGO! "W Brugii" to kunsztownie napisany (choć trzeba przyznać, że
nieco gorzej wyreżyserowany) bardzo mądry film!
Na pierwszy rzut oka mamy tu faktycznie okraszoną tonami qrwowania komedię
kryminalną - bardzo dobrą zresztą - ale siłą tego filmu jest kryjąca się pod ta fasadą
druga płaszczyzna.
Bo tak naprawdę dla mnie to jest KLASYCZNY MORALITET! I to w rozumieniu tych
średniowiecznych przedstawień teatralnych, o których gdzieś tam się przy okazji "Stabat
mater dolorosa" uczyliśmy w liceum na polskim. Opowieść o wielkiej winie, strasznym
grzechu oraz szansie na jego odkupienie. Jeśli popatrzy się na ten film w ten sposób to
zaczynają nam się zazębiać w spójną całość takie elementy jak :
1) gadka o krwi Chrystusa w kielichu i oglądanie w muzeum "Sądu ostatecznego" pędzla
Boscha (tego malarza, nie tego od pił, szlifierek i innych kosiarek :D), - no bo po cholerę
takie wtręty w zwyczajnej komedii kryminalnej??
3) upiornie-jasełkowo (jak jakieś oniryczne demony) poprzebierani statyści w finale
4) to że wyrwanie świetnej kobiety poszło Ray'owi tak gładko i szybko że aż z punktu
widzenia logiki akcji irytująco banalnie (ona miała stanowić jego szansę na nowe życie)
5) umiejscowienie czasu akcji tuż przed świętami
6) wreszcie wyjaśnia nam się czemu akcja dzieję właśnie w Brugii. Przecież mogłaby
kompletnie gdziekolwiek poza Wielką Brytanią i też by wyszła dobra komedia. Dla samej
akcji nie ma to kompletnie znaczenia. Ale tu nie chodzi o widoczki czy użyteczność, ale o
to, że jak wspomniał Ken "Brugia to najlepiej zachowane miasto średniowieczne" Tak
średniowieczne jak korzenie moralitetu.

Albo znalazłem faktyczny klucz do tego filmu, albo wydoiłem o piwo za dużo i przemówcie
mi szybko do rozumu bo w takim ujęciu "Najpierw strzelaj potem zwiedzaj" jawi mi się
jako jeden z najbardziej chrześcijańskich filmów wielu ostatnich lat., prawdziwy
średniowieczny moralitet z optymistycznym mimo wszystko zakończeniem gdyż główny
bohater dostaje druga szansę- przeżywa i odzyskuje pragnienie życia dalej. Komedia
kryminalna z tak głębokim drugim dnem? Kto by się spodziewał po takim tytule? No
właśnie, K***A NIKT!!!! I tu kończę jak zacząłem – ukłonem w stronę dystrybutorów!

Po długim wahaniu między 8 a 9 jednak wystawiam Brugii dziewiątkę i chcę tam
koniecznie kiedyś pojechać.

  • tak, moralitet, tylko ta straszna scena przypadkowej śmierci niewinnego chłopca... dla mnie najokropniejsza scena, jaką widziałam w kinie - film oglądałam ponad 4 lata temu i od wyjścia z kina staram się ją zapomnieć a najbardziej bym sobie życzyła, abym jej nigdy nie zobaczyła (poza tym film mi się podobał)

  • gościu, o JEDNO piwo za dużo? jedno?
    oczywiście, film jest genialny, polskie tłumaczenie... nie, tego wręcz nie wypada komentować; prezentuje bardzo wysoki poziom i zaskakuje. dla mnie to mistrzostwo, że udało się włożyć tyle porządnych metafor w kryminał! w strzelankę! w sensacyjną zabawkę. ale żeby aż moralitet, to nie. moim zdaniem jest na odwrót: sceneria dodaje smaczku, ten karnawał noworoczny [+ scena pościgu jak danse macabre] i bajeczna Brugia, i atmosfera świąt - jak wielki, błyszczący cukierek na choince, aż chwilami zdawało mi się, że czuję zapach cynamonu. ale to jest tło. znaczy, myślę, że moralitet to by była drobna nadinterpretacja. to się aż za gładko zazębia, sądzę, że dla reżysera to by było za proste, gdyby miało być tak jednoznaczne.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: