Ten film może wywołać... psychozę

obracając się w świecie zeświedczenia obyczajów, deprawacji, zepsucia i górnolotnych lecz próżnych konwenansów społecznych można przyglądnąć się społeczeństwu, w którym obecnie się obracamy.
Skąd można wiedzieć czy osoba, że tajemnicza aura romansu unosząca się nad tobą i potencjalnym adoratorem to nie jakaś podła intryga kolesi, którzy urządzają sobie zawody lub zawistnych koleżanek? Wdając się w jakiś romans możesz zostać wciągnięta/y w jakąs upiorną grę, paść ofiarą głupiego żartu, kiedy to twoja reputacja wizerunek, godność zostaną wystawione na szwank i publiczne pośmiewisko.
Film i książka niesie pozytywny przekaz, gdyż markizie i hrabi udało się wywołać skandal na miarę Paryża- miasta grzechu i rozpusty, ale skandal ten obrócił się przeciwko nim. Otóż bohater przypłacił to życiem, a ona wykluczeniem ze sfer towarzyskich. To nie oznacza jednak, że brakowało innych ofiar. Co ma począć biedna Cecile, która w oczach opinii publicznej okazała się nie skromną panienką z dobrego domu, ale zwykłą dz**, Danseny, który pobierał "nauki" u jednej z największych k**, pobożna pani Tourvel, która podobnie jak markiza została spalona w towarzystwie.
Zamysłem de Leclos było obnażenie poziomu deprawacji i zepsucia jaki panuje w wyższych sferach i dowieść tego, że prędzej czy później każdy ulegnie wpływom nawet tak pobożne matrony jak oszukane wyżej kobiety.

11
  • Jako żywo - Pfeiffer matroną w filmie nie jest.

  • Co do skandalu i jego konsekwencji:
    O panią de Tourvel nie musisz się martwić, umarła ze zgryzoty jeszcze przed vicehrabią Valmontem.
    Markizie z pewnością nie zależało na wywołaniu skandalu, przeciwnie lata "sukcesów" zawdzięczała temu, że działała w utajnieniu, pilnując by żaden z jej byłych kochanków nie był zainteresowany ujawnieniem związku z nią, a żadna z oszukanych przez nią osób nie domyśliła się, kto stoi za ich nieszczęściem.
    Tak więc skandal został wywołany całkiem świadomie przez Valmonta, któremu przestało zależeć na własnej reputacji. Przeciwnie, chciał ukarać markizę i siebie za śmierć pani de Tourvel. I jak się przyjrzysz scenie pojedynku, zauważysz, że popełnił samobójstwo. Cecyli tym już nie zaszkodził, bo w tym czasie była już w zakonie i stało się to za sprawą intrygi markizy.
    A zdruzgotany Danseny, pomógł mu w ujawnieniu korespondecji i wyszedł przy tym na osobę wykorzystaną i oszukaną - co było prawdą.
    Paradoksalnie mógł tym nawet uratować Cecylię, ponieważ wysłanie jej do zakonu było sposobem na zatuszowanie skazy na reputacji arystokratycznej panny. Po takim zaś skandalu pozostanie w zakonie mogłoby być trudne. A on mógłby się okazać nie tak złym (bo jedynym) kandydatem na jej męża. Ale to już dopowiadam, bo mam wrażenie, że szukasz happy-endu i morału w tej opowieści, która bajką nie jest.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: