Bond vs Bond

Jednego roku wyszły 2 bondy. Jeden to "Ośmiorniczka" z Moorem. Drugi to powrót Connerego w "Nigdy nie mów nigdy". Wg mnie tę nietypową rywalizację wygrał młodszy Connery. Po tym jak wrócił do roli Bonda po raz pierwszy w filmie "Diamenty są wieczne" wydawało się że zrobił błąd. Wyglądał staro w porównaniu do poprzednich swoich występów jako agent 007, a i cały film nie powalał na kolana. Tym razem było jednak inaczej i Connery mimo iż starszy o 12 lat to jednak zaliczył udany (drugi) powrót, a zarazem świetnie pożegnał się z serią. Film idealny nie był, ale było miło zobaczyć go ponownie na tle Moore'a. Pan Roger wprowadził trochę za dużo humoru do serii, ale na szczęście potem zaangazowano Daltona, który był ostry i wyrachowany co było świetną przeciwwaga dla filmów z Moorem w roli głównej. Podsumowując - Ośmiorniczka (6) - Nigdy nie mów nigdy (6,5). Ostatni bond z Connerym...

4
  • Oj, sorry, to mamy różne zdania! dla mnie Ośmiorniczka 10 razy ciekawsza! i Roger lepszy (ja właśnie uwielbiam ten jego sarkazm, te teksty kwitujące różne sytuacje - to jest genialne!), chociaż Seana też oczywiście bardzo lubię

  • No pewnie!
    "Ośmiorniczka" to najgorszy film w cyklu.
    Roger Moore komrpomituje tu Bonda (wespół z reżyserem i scenarzystami) po całości. Przebiera się tu za... KROKODYLA! MAŁPĘ, a nawet KLAUNA i trudno nie odnieść wrażenia, że jest nimi wszystkimi, tylko nie Bondem. A scena gdy skacze na lianach w rytm melodii z Tarzana to już autoparodia. Wstyd!
    Zwłaszcza po tak twardo stąpającym po ziemi i z tego powodu właśnie udanym "Tylko dla twoich oczu".
    Chała.
    "Nigdy nie mów nigdy więcej" nie jest filmem bez wad (najgorsze jest to, że to remake "Operacji Piorun", też zresztą słabej), ale przynajmniej nie ośmiesza bohatera.

    • Zgadzam się,Roger Moore to świetny aktor,ale Bond z nim jest najgorszym w całym cyklu.W zasadzie nie wiadomo czy smiać się czy płakać w serii w jego wykonaniu.Dalton uratował i przywrócił Bondom dobre imię.Ale chyba ,jak na razie,nikt nie dorównuje Conneremu,chociaż Timoty Dalton ,gdyby może zagrał w większej ilości Bondów ,to kto wie...

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: