Aktorstwo

Film naprawdę niezły, ale "gra" Keiry to jakiś koszmar. Bardzo sztucznie, po prostu widać, że odwala
robotę i kompletnie nie wczuwa się w postać. Chyba po prostu wie, że tu ma zrobić smutną minę, a
tu zdziwioną. Suabo

6
  • kompletnie sie z toba zgodze- jedyne co jej w zyciu wyszlo to rola w star wars

  • Muszę się zgodzić, oprócz zakończenia strasznie klimat filmu popsuła jej sztuczna gra.

  • A ja się nie zgodzę, mnie przekonała swoją grą. Piękna aktorka i z Brody'm idealnie pasuje do pary. Zakończenie - magia.. :)

  • Dawno nie oglądałam filmów z Keirą. Ostatnio ponownie obejrzałam "Obłęd" i przypomniałam sobie, co mnie w niej irytowało - pominę już słabą grę, ale te jej miny - wypchnięty cały czas w przód podbródek, przymrużone oczy (chyba to miało być seksowne i ponętne spojrzenie), i te usteczka - raz wydęte, raz nie. Rozczarowała mnie w tym filmie. Nie pamiętam, czy w innych też cały czas stroiła takie irytujące miny.

  • Dla mnie film jest przereklamowany. Nie jest zły - daję mu 6/10, ale widziałem z tego rodzaju lepsze filmy. Tu długimi momentami mimo że film nie jest długi wieje jednak nudą, choć swój klimat ma. Muzyka jest całkiem fajna. No i zakończenie mnie zdecydowanie nie przekonuje (wiem, że to dzieje się w umyśle głównego bohatera a nie w rzeczywistości). Studium obłędu jednak na swój sposób pokazane ciekawie. Po obejrzeniu ponownym w ciągu paru dni stwierdzam, że mało co tam działo się naprawdę, a większość w głowie głównego bohatera i z postaci to wg mnie nawet dr Becker nie istniał - jedynie jestem pewny, że dr Lorenson istniała raczej, choc w sumie ciężko czegoś na pewno być pewnym ;).

    • Oczywiście nie było żadnego wkładania do szuflady, choćby dlatego, że dr Becker, to kolejne z wcieleń głównego bohatera i jestem tego pewien. Rudy to kolejne wcielenie po Starksie, a odnośnie tego co się stało tej dziewczynce, to po tym jak główny bohater ją zgwałcił oraz zabił i wg mnie w rzeczywistości podwędził w jakiś sposób auto - ten kierowca tego samochodu to znowu wcielenie głównego bohatera (zielona gumka trzymana w rękach - tak samo jak przez Rudiego), zabicie policjanta to wg mnie fakt, Starks został wtedy ranny i to był ten jego uraz w głowę, po którym został uznany za niepoczytalnego i trafił do zakładu.

      Żadnej wojny w Iraku nie było - w sensie główny bohater w niej nie brał udziału :) ;), a obrazy główny bohater wykreował z oglądania telewizji i stworzył własne projekcje, notabene z Bobackiem, którego też zgwałcił i zabił. Ktoś dobrze wg mnie mówił, że w pewnym momencie nasz psychopata wykreował dobrego Jacka Starksa, który miał rzekomo kreować przyszłość postaci, których tej przyszłości pozbawił.

      • Korzystając również z omówień innych zgadzam się z elementami wskazującymi, że dr Becker to wcielenie któreś głównego bohatera:

        1. W scenie z pielęgniarką, Jack Starks słyszy go ale pielęgniarka nie (ani nie widzi),
        2. Dr ma takie samo uzębienie jak główny bohater - stąd te zbliżenia myślę na zęby.
        3. Łykanie prochów ciągłe przez Beckera,
        4. W scenie na terapii grupowej Jack robi miny do drka, ale ten moment pokazuje, że tylko on go widzi.

        • Tym niemniej nie upieram się przy takiej intepretacji i fajnie jakby każdy miał własną, byle umiał ją jakoś uargumentować, dla mnie główne fakty z filmu są takie:

          1. Jack Starks nie był w Iraku - jedynie jego umysł myślal, że tam był ;),
          2. Ted Casey - to jedno z wcieleń głównego bohatera - Ted zgwałcił oraz zabił dziewczynkę i tego chłopca Bobacka,
          3. Dr Becker to kolejne wcielenie głównego bohatera, tak samo jak Rudy czy Ted Casey.
          4. Sanitariusz pakujący Starksa do szuflady (notabene urojone wydarzenie w głowie Starksa), to wg mnie jedynie pacjent zakładu, któremu Ted nadał "dodatkową"/inną rolę.
          5. W wyśnionej przyszłości Starks jest z Jackie i Jackie kocha się z nim, jak było naprawdę dla mnie jest jasne, dlatego te sceny nie odbieram romantycznie, tak samo jak nie odbieram Starksa jako miłego gościa.

          Późna pora, to na razie tyle, pewnie coś albo dużo pominąłem.

          Pozdrawiam, całkiem fajnie, że film pozwala rozwinąć różne teorie i zmusza do myślenia.

          Dziękuję wszystkim, którzy włożyli sporo trudu w jego intepretację, dzięki temu udało mi się to wszystko poskładać mniej więcej do kupy :).

          • Na koniec dodam tylko, że wiemy również, że w scenie w samochodzie z dorosłą Jackie na końcu Starks krwawi, a więc za chwilę jego krótka sielanka znowu się skończy. Muzyka końcówa i klimat mogą co po niektórych zmylić, ale dla mnie jest jasne, że to nie jest żaden "happy end". Wg mnie nieprzypadkowo zresztą Jackie jedzie do szpitala, gdzie jedzie też Starks razem z nią, a więc piekło za chwilę powróci. W miejsce starej osobowości pojawi się lub zastąpi ją zupełnie nowa - Rudy..

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
o