Jack Starks to Ted Casey – chory psychicznie gwałciciel, jest to ukazane w jednej scenie

Może być spojler, tylko dla tych co objrzeli film.
Film nie jest kopią “Drabiny Jakubowa” ani też nie można go interpretować dowolnie, ponieważ reżyser jasno wskazał w filmie jego sens, co udowodnię poniżej:)

Po pierwsze: morderca policjanta bawi się w końcowej scenie w barze zieloną gumką(1:27:32), tą samą gumką bawi się Rudy McKanzie w zakładzie psychiatrycznym widząc upadek na lodzie Jacka(1:25:35) i uwaga… tę samą gumkę ma Jack Starks przypiętą do plecaka razem z nieśmiertelnikami w scenie kiedy odpina je dla małej Jackie(05:45). Co sugeruje wyraźnie, że wszystkie te postacie to jedna osoba Ted Casey, który jest chorym psychicznie weteranem wytwarzającym rożne osobowości w swojej psychice. W filmie tylko raz Brody gra Teda Casey’a, w scenie kiedy drugi raz mają go wsadzić do szuflady, idzie sam, nie ciągnięty, pewnym kozackim krokiem, potem uderza doktora Beckra kaftanem w twarz raniąc go (18:50), czego potem nie pamięta jako ciapowaty Jack Stars, pytając się doktora co mu się stało w twarz.

Po drugie: W scenie kiedy Jack i Jackie spotykają dr.Bekersa pod kościołem (1:10:42) doktor wymienia 3 nazwiska pacjentów zamykanych w szufladzie: Nathan Piecedowski, Jackson McGregor i Ted Casey- to najważniejsza scena, ponieważ po wymienieniu każdego nazwiska pojawia się szybki flesz ze zdjęciami wymienionych pacjentów. Przy pierwszych dwóch nazwiskach zdjęcie we fleszu jest rozmazane i słychać potępieńczy jęk(te osobowości już nie żyją), po nazwisku Teda Casey’a pojawia się wyraźnie zdjęcie Brodego i szyderczy śmiech. Tutaj reżyser wyraźnie wskazał kim jest Jack Starks- Tedem, który wytworzył sobie w podświadomości postać dobrego Jacka ratującego dziewczynę, bo nie umiał sobie poradzić z wyrzutami sumienia, a przynajmniej jego zdrowa dobra część.

Także film nie jest o podróżach w czasie, o umierającej podświadomości żołnierza, ani nie jest romansidłem gdzie główny aktor przemieszcza się do 2007 roku z ciałem i zaczyna nowe życie w ukochaną. To jest chory psychicznie człowiek z wieloma osobowościami, które umierają co jakiś czas( stąd stwierdzenie „kiedy umarłem po raz pierwszy”), wszystko jest jego urojeniem. Jeśli ktoś ma co do tego wątpliwości to proponuje przeczytać oryginalny scenariusz, a przynajmniej ostatnie jego zdanie : dailyscript. com/scripts/The_Jacket.html :

"The happy sound of their engine on the highway continues,
uninterrupted, for some seconds, before, first faintly then
louder, we hear a racking, all too familiar sound: the DRAWER creaking as it's opened once more..."

W luźnym tłumaczeniu : wśród szczęśliwych dźwięków silnika na drodze po kilku sekundach usłyszał znajomy dźwięk otwieranej szuflady po raz kolejny. Postać Jacka Starksa umarła w psychice, w szufladzie obudził się właściwy Ted Casey, który ciągle jest chory i w szpitalu psychiatrycznym. Tak mówi oryginalny scenariusz, z którym ciężko się kłócić.

To moje konkluzje po jednym obejrzeniu filmu, już teraz mogę przytoczyć więcej przykładów, że Jack jest Tedem, a wszystko to jego złudzenia, choćby fakt, że wychodzi sobie po odpięciu kroplówki ze szpitala psychiatrycznego dla ciężkich kryminalistów jak z supermarketu, fakt, że dwoje lekarzy wsadza umierającego krwawiącego kolesia bez zająknięcia do szuflady, albo że Rudy Mckanzie jest w szpitalu psychiatrycznym dla kryminalistów bo przez dwa miesiące nie jadł- stek bzdur które nie mogły się wydarzyć w prawdziwym świecie, tylko w wyimaginowanym świecie chorej psychicznie osoby.

Przy dramatach psychologicznych nie można nastawiać się na happy endy, ani na otwarte wyjaśnienia, to gatunek dla miłośników myślenia i dociekania, trzeba włączyć umysł na najwyższe obroty. Ale jeśli ktoś nie radzi sobie z tym, to niech myśli, że Jack żyje długo i szczęśliwie z Jackie w 2007 roku ;) Film to prawdziwe arcydzieło dla wymagających:)

113
  • Kurczę. Ledwo zwracałam uwagę na te szczegóły i trochę mi teraz wstyd :P Ale świetnie wyjaśnione, bardzo logicznie. Dzięki :)

  • Dokładnie, ale moim zdaniem główny bohater nie jest też żadnym weteranem wojennym, ta postać również została całkowicie wykreowana przez umysł gwałciciela, podczas gdy widział emisję wojny w Iraku w zakładzie (leci w telewizorze na korytarzu, później tę samą emisję widzi Jackie i to w nią bohater wkleił swoją postać już na początku filmu). Przypadkiem też nie jest, że tę jego osobowość (pierwszą zabitą osobowość ,,moja pierwsza śmierć'') zabija dziecko - ten sam chłopiec, którego później w jego wyobraźni leczy elektrowstrząsami pielęgniarka z zakładu! Oczywistym jest, że chory syn koleżanki pielęgniarki, nie walczył w Iraku i nie postrzelił bohatera, przed trafieniem do zakładu. Świadczy to o tym, że choroba psychiczna nie jest spadkiem po wojnie, jest to jedynie historia, którą wymyślił bohater na jej usprawiedliwienie.
    Co do chłopca myślę, że jest ofiarą gwałtu, tak samo jak mała Jackie. Bohater wymyśla sobie historie, w których jego działania pomagają skrzywdzonym przez niego dzieciom, żeby odciążyć własne sumienie. Wyobraża sobie Jackie starszą, która z własnej woli uprawia z nim seks, tworzy w swojej głowie dobrą postać - Jacka Starksa, której życie poświęca, by pomóc dziewczynie żyć normalnie i szczęśliwie. Identyfikator z danym Jacka Sparksa, który jej daje, gdy spotyka ją z matką na poboczu, nie jest czymś, co ma mu przypominać kim jest, kiedy się zgubi i zapomni, jak powiedział, jest to ten identyfikator, który dano mu na samym początku filmu, na wojnie, kiedy lekarka zorientowała się, że żyje, po postrzale przez chłopca, ale ,,został już ometkowany''.
    Jak zpydu słusznie zauważył, bohater nie ważne, którą jest w danym momencie postacią, towarzyszy mu zielona gumka do włosów, przypominająca, że wszystkie te postaci, to jedna osoba. Potwierdza to jeszcze kilka innych bardzo ciekawych szczegółów np. fakt, że kiedy Jack rozmawia z Rudym w zakładzie, ten daje mu rady, jak powinien zachowywać się w szufladzie, by odkryć jak najwięcej, mimo, że żaden inny pacjent, poza Jackiem, nie jest zamykany w szufladzie, więc skąd o tym wie i skąd wie co robić? Bo to tak naprawdę jest to kolejna osobowość, którą wymyślił Ted dopiero w szpitalu (narodził ją w swojej głowie dopiero w grudniu 1992 -wtedy trafił do szpitala), potwierdza to fakt, że kiedy Ted jako Jack, będąc w szufladzie, widzi swój grób w ,,przyszłości'', obok jest też nagrobek Rudy'ego Mackenziego, z którego dowiadujemy się, że ,,urodził się'' w grudniu 1992 (!) i zmarł (umrze) w listopadzie 2014. Główny bohater nie próbował zmienić biegu czasu, by ratować swoje życie, a jedynie robił coś, co zmieni życie Jackie i Babaka, dlatego, że po to został wykreowany, tylko po to, żeby za nich umrzeć, to on sam - Ted Casey już na początku zaplanował uśmiercić Jacka w styczniu 1993, tak samo jak już podświadomie chce zabić kolejną swoją osobowość - Mackenziego w roku 2004.

  • Więcej czynników przemawia za tym, iż nie mamy do czynienia z podróżami w czasie. Jednak zastanawia mnie jeden aspekt. Wydaje się być poprawną argumentacja, mówiąca o tym, że wydarzenia roku 2007 to urojenia, czyli wytwory umysłu głównego bohatera. W ostatniej scenie widzimy natomiast Volkswagena New Beetle. Jest on odwzorowany w najdrobniejszych szczegółach. W roku 1992 Starks nie miał możliwości zapoznania się z wyglądem tego auta, gdyż zostało ono zaprezentowane dopiero w 1997 roku. Nie mógł on sobie uroić tego wyglądu, na pewno nie tak dokładnie. Wychodzi na to, że ten obraz przyszłości nie został przez niego stworzony. Wielce prawdopodobnym może być również to, że twórcy po prostu nie zwrócili na to uwagi.

  • Ja uważam, iż film jest opowieścią chorego umysły, który chce się rozgrzeszyć z win, ulżyć sumieniu czy jakby to nie nazwać - u kresu swoich dni w 2004 roku. Cała historia to wytwór chorego psychicznie gwałciciela, mordercy, który od 1992 roku do 2004 przebywał w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym dla kryminalistów jako Ted Casey, potem z osobowością Jack Starks, a następnie jako osobowość Rudy McKenzie, i jak wynika z tego co mówi umierał już kilka razy.

    Teda Caseya widać w osobie Jacka Starka kilka razy nie tylko w tym jego masz rację strasznie kozackim kroku podczas udawania się na kolejną sesję w szufladzie, widać go również podczas sesji terapeutycznej w grupie gdy podjudza McKenziego, widać go jak siedzi na fotelu przy pierwszej rozmowie z jego "kumplem" McKenzie, jak odpowiada dr Lorenson to nie potulny i grzeczny Jack.

    Co do twierdzenia, iż Nathan Piecedowski, Jackson McGregor to wcześniejsze wcielenia Teda Caseya nie jestem do końca przekonany, dlaczego?
    Otóż oznaczałoby to, iż sam Ted Casey to też kolejna osobowość kogoś - nazwijmy tego kogoś pacjentem X - a kolejne wcielenia pacjenta X - to Jack Straks i Rudy McKenzie. A zatem w myśl powyższego cała opowieść to fikcja wariata, którego godności nie poznajemy, zostaje on pacjentem X, który opowiada nam ową historię w 2004 roku, kiedy umiera jego ostatnia osobowość, co wiemy ze sceny z grobami.

    Może rzeczywiście Nathan Piecdowski, Jackson McGregor to byli jacyś inni przestępcy chorzy psychicznie, których traktował taką szufladową terapią, zanim pojawił się Ted Casey, o czym mówi sam dr Becker.

    Zresztą w całej opowieści jedynie słowa dr Beckera w 1992 roku wydają się określać prawdę tzn. w scenie z dr Hopkinsem, gdzie tłumaczy dlaczego przyjął taka, a nie inną terapię, w scenie przy kroplówce na fotelu jak opowiada Jackowi kiedy zniknął Ted Casey, w scenie jak zostaje uderzony kaftanem mówi do Jacka, że jedynym urojeniem jest jego chore sumienie.

    W opowieści nie ma zachowanej chronologii czasowej, wariat czasu nie liczy, ale też dlatego, iż opowiadana jest z perspektywy 2004 roku przez Teda Caseya z osobowością Rudiego McKenziego, dla którego 2007 rok to przyszłość w której wszystko "naprawił".
    Z całej historii wynika, iż do zakładu w 1992 roku trafił Ted Casey, jego świadomość znikła i pojawiła się świadomość Jacka Straksa (o czym mówi dr Becker), która "żyła" rok, ale w tym też czasie dla potrzeb osobowości Starksa "urodziła się" osobowość kumpla Rudiego, który pomógł mu radą w podróżach do przyszłości, ale tak naprawdę twarz Rudiego jak patrzy na upadek Starksa prze okno z ową zieloną gumką to o 11 lat starsza twarz mordercy policjanta - 27 letniego Caseya, bawiącego się ta samą gumką, gdzieś w pubie. Osobowość Jacka Starksa miała "rozgrzeszyć' sumienie chorego umysłu Teda Caseya.

    Czysty obłęd, co tu dalej pisać :) Nam nie chorym psychicznie ciężko to ogarnąć, dlatego film jest bardzo dobry ;)

    • użytkownik usunięty

      Rozwijając wariację można też przyjąć, że to Dr Backer jest leczony przez Dr Lorenson lub również jest osobowością.

      Argumenty (tak bez dokładnego opisu scen):
      - rozmowa Backer z Lorenson przed szpitalem, pada tam stwierdzenie, że z leczeniem osobowości Casey’a nie poszło Lorenson dobrze
      - przy wkładaniu Starks’a do szuflady asystują Backer’owi osoby, które w 2007 roku są pacjentami szpitala, a na pewno jedna
      - Backer w kilku scenach, gdy Starks jest wkładany do szuflady, zażywa leki
      - rozmowa Backer’a ze Starks’em, wyłania się zza pleców pielęgniarki
      - W 2007 roku lekarz pytany o Dr Backer’a mówi, że nie zna takiego Dr
      - Dr Lorenson pytana w 2007 roku o to, czy Dr Backer może wiedzieć więcej o urazie Starks’a przybiera dziwną minę i mówi, że tak
      - wydaje mi się, że celowe były kadry na usta Dr Backer’a i Starks i że mają takie same wady uzębienia
      - w 2007 roku Dr Backer na nowo ma urojenia, początkowo nie poznaje Starks’a, po chwili dociera do niego co się dzieje, leci mu łza w oku, robi się smutny, odchodzi, mamy cofnięcie i Starks mówi Backerow’i, że osobowości będą go zawsze nawiedzać, tu też Dr Backer ma łzę w oku
      - jak Starks upada pod koniec i Dr Lorenson z lekarzem idą do szuflady, Lorenson mówi, by postąpić z nim jak z Backer’em
      - w końcówce Dr Backer znów łyka leki

      Pewnie dałoby się wygrzebać więcej. Takie tam rozważania pod pewnym kątem. Film bardzo dobry.

    • użytkownik usunięty

      Rozwijając wariację można też przyjąć, że to Dr Backer jest leczony przez Dr Lorenson lub również jest osobowością.

      Argumenty (tak bez dokładnego opisu scen):
      - rozmowa Backer z Lorenson przed szpitalem, pada tam stwierdzenie, że z leczeniem osobowości Casey’a nie poszło Lorenson dobrze
      - przy wkładaniu Starks’a do szuflady asystują Backer’owi osoby, które w 2007 roku są pacjentami szpitala, a na pewno jedna
      - Backer w kilku scenach gdy Starks jest wkładany do szuflady zażywa leki
      - rozmowa Backer’a ze Starks’em, wyłania się zza pleców pielęgniarki
      - W 2007 roku lekarz pytany o Dr Backer’a mówi, że nie zna takiego Dr
      - Dr Lorenson pytana w 2007 roku o to, czy Dr Backer może wiedzieć więcej o urazie Starks’a, ta przybiera dziwną minę i mówi, że tak
      - wydaje mi się, że celowe były kadry na usta Dr Backer’a i Starks i że mają takie same wady uzębienia
      - w 2007 roku Dr Backer na nowo ma urojenia, początkowo nie poznaje Starks’a, po chwili do ciera do niego, co się dzieje, leci mu łza w oku, robi się smutny, odchodzi, mamy cofnięcie i Starks mówi Backerow’i, że osobowości będą go zawsze nawiedzać, tu też Dr Backer ma łzę w oku
      - jak Starks upada pod koniec i Dr Lorenson z lekarzem idą do szuflady, Lorenson mówi, by postąpić z nim jak z Backer’em
      - w końcówce Dr Backer znów łyka leki

      Pewnie dałoby się wygrzebać więcej. Takie tam przemyślenia pod pewnym kątem. Film bardzo dobry.

    • użytkownik usunięty

      Rozwijając wariację można też przyjąć, że to Dr Backer jest leczony przez Dr Lorenson lub również jest osobowością. Argumenty (tak bez dokładnego opisu scen):
      - rozmowa Backer z Lorenson przed szpitalem, pada tam stwierdzenie, że z leczeniem osobowości Casey’a nie poszło Lorenson dobrze
      - przy wkładaniu Starks’a do szuflady asystują Backer’owi osoby, które w 2007 roku są pacjentami szpitala, a na pewno jedna
      - Backer w kilku scenach gdy Starks jest wkładany do szuflady zażywa leki
      - rozmowa Backer’a ze Starks’em, wyłania się zza pleców pielęgniarki
      - W 2007 roku lekarz pytany o Dr Backer’a mówi, że nie zna takiego Dr
      - Dr Lorenson pytana w 2007 roku o to, czy Dr Backer może wiedzieć więcej o urazie Starks’a, ta przybiera dziwną minę i mówi, że tak
      - wydaje mi się, że celowe były kadry na usta Dr Backer’a i Starks i że mają takie same wady uzębienia
      - w 2007 roku Dr Backer na nowo ma urojenia, początkowo nie poznaje Starks’a, po chwili dociera do niego, co się dzieje, leci mu łza w oku, robi się smutny, odchodzi, mamy cofnięcie i Starks mówi Backerow’i, że osobowości będą go zawsze nawiedzać, tu też Dr Backer ma łzę w oku
      - jak Starks upada pod koniec i Dr Lorenson z lekarzem idą do szuflady, Lorenson mówi, by postąpić z nim jak z Backer’em
      - w końcówce Dr Backer znów łyka leki

      Pewnie dałoby się wygrzebać więcej. Tak, czy inaczej takie tam przemyślenia pod pewnym kątem. Film bardzo dobry.

    • użytkownik usunięty

      Rozwijając wariację można też przyjąć, że to Dr Backer jest leczony przez Dr Lorenson lub również jest osobowością.

      Argumenty (tak bez dokładnego opisu scen):
      - rozmowa Backer z Lorenson przed szpitalem, pada tam stwierdzenie, że z leczeniem osobowości Casey’a nie poszło Lorenson dobrze
      - przy wkładaniu Starks’a do szuflady asystują Backer’owi osoby, które w 2007 roku są pacjentami szpitala, a na pewno jedna
      - Backer w kilku scenach gdy Starks jest wkładany do szuflady zażywa leki
      - rozmowa Backer’a ze Starks’em, wyłania się zza pleców pielęgniarki
      - W 2007 roku lekarz pytany o Dr Backer’a mówi, że nie zna takiego Dr
      - Dr Lorenson pytana w 2007 roku o to, czy Dr Backer może wiedzieć więcej o urazie Starks’a, ta przybiera dziwną minę i mówi, że tak
      - wydaje mi się, że celowe były kadry na usta Dr Backer’a i Starks i że mają takie same wady uzębienia
      - w 2007 roku Dr Backer na nowo ma urojenia, początkowo nie poznaje Starks’a, po chwili dociera do niego, co się dzieje, leci mu łza w oku, robi się smutny, odchodzi, mamy cofnięcie i Starks mówi Backerow’i, że osobowości będą go zawsze nawiedzać, tu też Dr Backer ma łzę w oku
      - jak Starks upada pod koniec i Dr Lorenson z lekarzem idą do szuflady, Lorenson mówi, by postąpić z nim jak z Backer’em
      - w końcówce Dr Backer znów łyka leki

      Pewnie dałoby się więcej wygrzebać. Tak, czy inaczej takie tam rozważania pod innym kątem. Bardzo dobry film.

      • W takim razie, jeśliby przyjąć, że dr Backer jest jedną z osobowości stworzonych przez Teda/Starksa, możemy założyć, że to nie McKenzie opowiada cały film a właśnie dr Backer. McKenzie umiera w 2004r, ale dr Backer nadal żyje w roku 2007. Lecząc swoich "pacjentów", Backer stara się uzdrowić swoją przeszłość, a więc to on jest tą "podstawową" osobowością. Te wszystkie osobowości się zresztą ze sobą cały czas przeplatają.

  • użytkownik usunięty

    Rozwijając wariację można też przyjąć, że to Dr Backer jest leczony przez Dr Lorenson lub również jest osobowością.

    Argumenty (tak bez dokładnego opisu scen):
    - rozmowa Backer z Lorenson przed szpitalem, pada tam stwierdzenie, że z leczeniem osobowości Casey’a nie poszło Lorenson dobrze
    - przy wkładaniu Starks’a do szuflady asystują Backer’owi osoby, które w 2007 roku są pacjentami szpitala, a na pewno jedna
    - Backer w kilku scenach gdy Starks jest wkładany do szuflady zażywa leki
    - rozmowa Backer’a ze Starks’em, wyłania się zza pleców pielęgniarki
    - W 2007 roku lekarz pytany o Dr Backer’a mówi, że nie zna takiego Dr
    - Dr Lorenson pytana w 2007 roku o to, czy Dr Backer może wiedzieć więcej o urazie Starks’a, ta przybiera dziwną minę i mówi, że tak
    - wydaje mi się, że celowe były kadry na usta Dr Backer’a i Starks i że mają takie same wady uzębienia
    - w 2007 roku Dr Backer na nowo ma urojenia, początkowo nie poznaje Starks’a, po chwili dociera do niego, co się dzieje, leci mu łza w oku, robi się smutny, odchodzi, mamy cofnięcie i Starks mówi Backerow’i, że osobowości będą go zawsze nawiedzać, tu też Dr Backer ma łzę w oku
    - jak Starks upada pod koniec i Dr Lorenson z lekarzem idą do szuflady, Lorenson mówi, by postąpić z nim jak z Backer’em
    - w końcówce Dr Backer znów łyka leki

  • Aż mi się wstyd zrobiło kiedy pojąłem, jak mało z tego filmu zrozumiałem. Świetne opracowanie fabuły!

  • Mam podobne odczucia na temat analizy fabuły, co Wy. Jednak mój punkt widzenia jest trochę inny.

    Rusztowaniem oraz spoiwem całej fabuły jest postać Starksa, którego sylwetkę mamy zarysowaną na początku filmu. Według mnie wszystko, co się przytrafia bohaterowi do chwili pobytu w szpitalu jest prawdziwe. Postacie dr Bakera i Lorenson jako pracowników/opiekunów szpitala także są prawdziwe. Prowadzą oni rozmowę na temat sposobu leczenia Casey'a przez dr Lorenson, które zakończyło się fiaskiem oraz śmiercią pacjenta. Dla mnie ten moment stanowi punkt zaczepny dla wszystkich bohaterów. Zaczyna się bowiem terapia Starksa, który zaczyna powoli przyswajać osobowość Casey'a. Oczywiście zakładam przy tym, że skądś o tym musiał wiedzieć. Prawdziwy Casey umarł jeszcze przed przybyciem Jack'a do szpitala. Pacjent jedynie zaczął tworzyć na nowo jego osobowość. Całe "podróże" w czasie to urojenia Starksa, który swoją podświadomością chwyta postać dziewczynki, która (jak sam stwierdził w sądzie) jest ostatnią klarowną rzeczą jaką pamięta.
    Tak więc mamy chorego psychicznie Starksa, który zaczyna wytwarzać wokół siebie odrębną rzeczywistość. Nie może on być prawdziwym Casey'em bo pamiętajmy, że Rudy przedstawia mu się przy pierwszym spotkaniu oraz traktuję jako nowo przybyłego. Także cała "terapia" dr Bekera jest dla mnie wymysłem głównego bohatera. Zawsze, gdy bohater jest pakowany do lodówki na zwłoki robi to ten sam Staff w postaci pielęgniarki, typa oraz dr Bekera. Kiedy personel sprowadza Starksa do piwnicy zawsze chwile przed tym jest on odosobniony, a także nikt nie widzi jego zniknięć. Nawet sama dr Lorenson nie jest w stanie nigdy zauważyć, że pacjent znika z bloku i sama musi się go pytać co się z nim dzieję. Zatem wszystkie podróże w czasie oraz piwnicowa terapia, to urojenia w momencie, gdy Starks ma zejście i powraca do swojej drugiej osobowości - Casey'a. Każdy powrót do rzeczywistości jako Starks towarzyszy zasłabnięciom oraz długim odsypianiom pod kroplówką. Sam dr Beker istnieje, ale jego opinia u innych pacjentów sprawia, ze w głowie bohatera tworzy się nowy obraz doktora jako szalonego naukowca.
    Jestem też w stanie stwierdzić, że historia podróży w czasie jest tworem obróconej rzeczywistości przez połączenie dwóch osobowości bohatera. Dorosła dziewczyna jest jego wizją, która wciąż rozpamiętuje tajemniczego nieznajomego, któy podarował jej swój nieśmiertelnik. Sadystyczny członek personelu staję się bezbronnym członkiem społeczności pacjentów w tym samym szpitalu, w którym pracował. Pacjent jest leczony ze swoich problemów w miejscu, w którym niegdyś pracował i które prawdopodobnie pomogło wywołać chorobę. Doktor, którą wszyscy mają w dupie staje się nagle ordynatorem całej placówki. także sławy przynosi jej cudowne uratowanie chorego chłopca, mimo że sama wcześniej doprowadziłą do śmierci pacjenta dzięki metodyce własnych terapii.
    Także każdy moment, w którym bohater podróżuje w czasie swoim Tardisem dla trupów jest po prostu zwykła próbą uporządkowania własnych myśli, osobowości ? Próba uświadomienia sobie rzeczywistości, przejścia d własnego "ciała". Zabija w ten sposób wszystkie inne osobowości - symbolika kostnicy/"umierałem wiele razy" ? Jedyna prawdziwa styczność z szufladą to moment, w którym bohater na końcu jest do niej wkładany przed własną śmiercią.

    Taka jest w skrócie moja opinia. Przepraszam jeśli jest to dość chaotyczne, ale piszę świeżo po seansie o 4 nad ranem i nie chcę aby coś mi umknęło ;)

    Zawsze też istnieje możliwość, że całą historia w filmie jest jedynie wizją, halucynają, śpiączką wytworzoną w głowie śmiertelnie postrzelonego żołnierza na froncie w Iraku ;)

  • Masz rację i jesteś bardzo spostrzegawczy,ale ten wytwór wyobraźni Caseya jest znakomity i dzięki temu wytworowi dla mnie to arcydzieło..

  • Wow, szacun dla ciebie za rozkminke. Faktycznie, to trzyma się kupy.

  • Jeśli chodzi o ten moment, gdy pyta Backera co stało mu się w twarz... Myślę, że Starks chciał chciał się upewnić, że może wierzyć w to co mówi Backer, dlatego spytał się go o to co stało mu się w twarz.

  • Wasze spostrzeżenie jednak są naprawdę miażdżące. choć obawiam się, że może być to nadinterpretacja, lub druga, otwarta droga dla sensu filmu jeśli widz, właśnie taki jak Wy, zauważy ukryte szczegóły. "umierałem kilka razy" zarezerwowałabym jednak dla samego faktu że bohater był zamykany wielokrotnie w szufladzie w kostnicy. mimo wszystko - szacunek za Wasze spostrzeżenia :)

  • Świetnie opisane, cholera, obejrzałem go drugi raz, żeby się upewnić, że wszystko zrozumiałem, a tu się okazuje, że tak naprawdę nie zrozumiałem nic. Ta gumka rzeczywiście przyciągnęła moją uwagę, ale nie mogłem jakoś połączyć faktów, żeby wytłumaczyć dlaczego pojawiła się u tych osób. Fakt, że Rudy Mackenzie jest w szpitalu, bo przez dwa miesiące nie jadł też wydał mi się jakiś dziwny. Wychodzi na to, że trzeba obejrzeć jeszcze raz z w pełni uruchomionym myśleniem i zwracaniem uwagi na szczegóły :)

  • A co powiecie na to:
    Realna postacia (fundamentem) jest Backer, ktory dostaje sie do zakladu psychiatrycznego za gwałt i morderstwo. Chcac wyzdrowiec wine przypisal wytworzonemu we wlasnej glowie Tedowi. Jak kazdy, i on chcial wyzdrowiec wiec tworzyl kolejne postaci by sobie pomoc. By moc to zniesc siebie stawia w postaci lekarza, stad mamy wrazenie ze Baker nie wie co robi, eksperymentuje, bierze leki. Scena, gdy Baker wychodzi z !kosciola!(nie podobne to do prawdziwego lekarza, psychiatry) I rozmawia o oraz z innymi osobowosciami byloby jak wspomnienie przeszlosci z ktora sie uporal i dlatego jest na wolnosci w podeszlym wieku. Smierc kazdej z osobowosci jest jak zamkniecie rozdzialu pewnej traumy. Najpierw Ted- uporanie sie ze zbrodnia, Starks- rozgrzeszenie za zbrodnie, Rudy- ogolne polepszenie stanu psychicznego nastepujace w 2004 roku. 2007 to moment w ktorym Baker zostal wypuszczony i opowiada swoja historie.

    Uderzenie w twarz? Nie trudno zrobic sobie krzywde gdy zapinaja cie w kaftan. Osobowosc Teda krzywdzi obraz lekarza. Choroba nie chce zostac wyleczona.

    Baker(lekarz) wychodzacy na swieta? To kryzys w postawie. Dzieje sie to tuz po ciezkich skutkach leczenia(pierwsza dluga "podroz")

  • Nic z filmu nie zrozumiałam i nie przemówił do mnie za wyjątkiem owego "uderzenia w głowę", co wydało mi się dziwnym zbiegiem okoliczności, że raz ranny w głowę biedak i jeszcze będzie uderzony, więc zwróciłam uwagę, że, gdy Jack upada na parkingu, to jest to tożsame ze "strzałem", czyli to była ta sama śmierć, de facto jedna.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: