Jak zawsze

Widzę, że rozpoczął się już seksistowski ból dupy.

206
  • Ciekawe, że dziś nie umieją zrobić nic oryginalnego z damską obsadą.

  • boli tak, że aż szczypi, auć.

  • Ten komentarz to definicja ignorancji. Jest tak przerażająco wiele dziedzin życia, w których kobieta za ten sam wysiłek jest mniej nagradzana. Czy nie jest to seksizm ze strony mężczyzn? Najwyższa pora zatrzeć różnice między kompetencjami kobiet i mężczyzn, a ten film całkowicie to realizuje.

    • Są też branże gdzie to kobiety górują i to one zarabiają zdecydowanie więcej od męzczyżn np. prostytucja.

      • Śmieszy mnie fakt, iż takie słowa przyszły komukolwiek do głowy. Uderzający brak taktu. Myślę, że mężczyzn boli to, że zaczynają być kontrolowani przez kobiety. Za każdym wielkim człowiekiem stoi jego matka.

        • Możesz sobie to w ten sposób tłumaczyć.
          Mężczyźni nie zaczynają być kontrolowani przez kobiety i nigdy nie będą. Ocean's 8 to wybitny przykład na to, że to kobiety chcą być jak mężczyźni. A jak wyjdzie? Jestem niemal pewien jak z 'Ghostbusters'. ;]

          • Kobiety chcą być RÓWNE mężczyznom. Taka drobnostka.

            • Chcieć to nie znaczy móc. Naiwni są ci, którzy uważają, że mężczyźni i kobiety są tacy sami albo równi. Nie są, za bardzo się różnimy w zbyt wielu aspektach.

              • No zobaczymy jak im wyjdzie. Przecież Ghost Busters w wersji kobiecej to był majstersztyk.

              • Są równi w swoich prawach. Twierdzenie że mężczyźni i kobiety nie są równi to jak twierdzenie że jesteśmy co najmniej innymi gatunkami. A to już kretynizm i jak nie mizoginizm. Współczuję facetom którzy przez stereotypowe myślenie o kobietach i wpajane od małego twierdzenia a`la "mężczyźni są z marsa, kobiety z wenus", "kobiety są uczuciowe a faceci nie płaczą" itd potem tylko je powielają w relacjach i związkach nadal traktując kobiety jak istoty które zawsze będą inne i których nie da się zrozumieć. BO NIE. Szkoda tylko że tacy faceci nigdy nie tworzą trwałych, solidnych związków a po każdej kłótni/rozstaniu potrafią tylko stwierdzić "nie rozumiem bab". Równość polega też na tym że podchodzisz do kobiety najpierw jako do człowieka a potem jako do osoby przeciwnej płci. Wszyscy mamy takie same mózgi, jak i potrzebę prawdziwej, prostej, szczerej komunikacji oraz okazywania uczuć. Tylko do takich rzeczy trzeba nabrać "masy" w głowie (nie na siłce) i poprzez normalne życie i kontakty w drugą płcią. Pozdrawiam serdecznie.

                • "Są równi w swoich prawach."
                  Pełna zgoda, ale jakich konkretnie praw kobiety w tej chwili nie mają?
                  "Twierdzenie że mężczyźni i kobiety nie są równi to jak twierdzenie że jesteśmy co najmniej innymi gatunkami." nie, to w zasadzie zależy o jaką równość chodzi. Jeżeli ktoś mówiąc równy ma na myśli - równo traktowany to się z tobą zgodzę, ale mam wrażenie, że autorowi postaw chodziło o równy - taki sam, co jest oczywiście nie prawdą.
                  'Szkoda tylko że tacy faceci nigdy nie tworzą trwałych, solidnych związków a po każdej kłótni/rozstaniu potrafią tylko stwierdzić "nie rozumiem bab".' Teraz to ty traktujesz koiety jak zgoła inny gatunek. Bo pewne kobiety w sytuacjach, kiedy nie są w stanie się dogadać z konkretnym mężczyzną (tutaj steoretypowo chodzi o jakieś hobby czy zainteresowania) też często mają takie 'faceci'. W sensie to robi jakiś typ ludzi, a nie jakaś płeć.
                  "Wszyscy mamy takie same mózgi" nie mamy, ale to nie znaczy, że nie możemy się dogadać.

                • Wyjaśnij teraz proszę pod jakimi względami mózg kobiet różni się od mózgu mężczyzn-bo o to chodziło mi w mojej wypowiedzi. I zauważ że nawet te kobiety które, podobnie jak faceci w ten sposób "psioczą" na przeciwną płeć to nie wyżywają się potem publicznie czy w sieci obrażając, przeklinając, wytykając cechy fizyczne czy psychiczne, plując jadem na mężczyzn. Porównaj skalę mizoginizmu i mizoandrii a najlepiej znajdź forum na filmwebie z wątkiem w którym forumowiczki wypowiadają się o mężczyznach w takim tonie i skali jak tutaj. Daj znać jak znajdziesz.

                • "Wyjaśnij teraz proszę pod jakimi względami mózg kobiet różni się od mózgu mężczyzn-bo o to chodziło mi w mojej wypowiedzi." Budową mózgu. Średni móz kobiety jest trochę inny niż średni mózg mężczyzny.
                  https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3110817/
                  http://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0149763413...
                  Sposobem w jaki mózg przekazuje i odbiera informacje
                  http://brainmap.org/pubs/Hill_BP_14.pdf
                  co skutkować może innym zachowaniem
                  http://brainmap.org/pubs/Hill_BP_14.pdf
                  Badania pokazują, że połowa agresji w sieci (w tym względem innych kobiet) jest generowana przez kobiety
                  https://www.demos.co.uk/wp-content/uploads/2016/05/Misogyny-...
                  "a najlepiej znajdź forum na filmwebie z wątkiem w którym forumowiczki wypowiadają się o mężczyznach w takim tonie i skali jak tutaj" znalezienie 10 takich wątków nie dowodziłoby niczego, bo dowód anegdotyczny niczego nie dowodzi. Nie mówiąc o tym, że takie porównanie wymaga precyzyjnej definicji mizoginii i mizoandrii, bo ja szczerze mówiąc nie znajduję w tym wątku jakiś szczególnych przejawów jednego czy drugiego.

                • Brawo. Szkoda że nie poszukałeś tych 10 wątków, mogę zrobić to za Ciebie :) I szkoda że ani razu nie odniosłeś się do tej nienawiści, agresji i jadu płynącej z postów w tej dyskusji którą tu podkreślam n razy. Dobrego wieczoru i dalszego myślenia o tym że zdania "baby nic nie potrafią dziś same zrobić" lub "są branże gdzie kobiety zarabiają więcej niż faceci, np prostytucja" są totalnie super. Wszystkim facetom tak myślącym i piszącym życzę aby ICH CÓRKI usłyszały kiedyś to samo :)

                • "I szkoda że ani razu nie odniosłeś się do tej nienawiści, agresji i jadu płynącej z postów w tej dyskusji którą tu podkreślam n razy."
                  Odniosłam.
                  "Nie mówiąc o tym, że takie porównanie wymaga precyzyjnej definicji mizoginii i mizoandrii, bo ja szczerze mówiąc nie znajduję w tym wątku jakiś szczególnych przejawów jednego czy drugiego."
                  Jak na razie to ty powielasz i powtarzasz stereotypy nie prezentując ŻADNYCH danych i dowodów na swoje tezy. Ja linkuje publikacje. Nazywasz powoływanie się na wynikającą z biologii cechę przejawem kretynizmem i mizoginizmem, chyba mamy zupełnie inne definicje tego słowa.
                  Naprawdę bycie dobrym i uczciwym, wrednym i małostkowym nie jest cechą szczególną ani kobiet, ani mężczyzn jest cechą ludzi. Ty z jednej strony chcesz, żeby podchodzić do kobiet 'normalnie i po ludzku' z drugiej strony sama stwarzasz ściany i przypisujesz negatywne cechy tylko jednej z płci. Albo lulu albo papa, jak mawiała moja babcia.

                • I jasne że możemy się dogadać; ba nawet musimy żeby jakoś tworzyć związki i ogólne społeczeństwo. Ciekawe tylko jak je tworzyć gdy ludzie jedyne co potrafią okazywać to nienawiść i uprzedzenia popędzane głupimi stereotypami.

                • Chyba za bardzo się zapędziłaś, Moja Droga. Nie mam pojęcia skąd w Twojej wypowiedzi wzięły się wzmianki o związkach oraz stereotypach i nie jestem pewien czy chcę to wiedzieć. Argument o siłce jest z tego wszystkiego chyba najbardziej żałosny; o moją 'masę' w głowie martwić się nie musisz a z kobietami bardzo dobrze się dogaduję.

                  Jedyną osobą plującą tutaj jadem jesteś Ty.
                  A zdania nie zmieniam i nie zmienię - mężczyźni i kobiety są różni. I to jest właśnie piękne (no ale Ty ewidentnie tego nie rozumiesz i doszukujesz się jakichś ataków na siłę - zluzuj trochę).

                  Również pozdrawiam i życzę więcej dystansu.

                • Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem

            • W jaki sposób "równe"? prawnie? a nie są? bo mi się wydaje ze maja nawet więcej przywilejów.

              Płcie nie mogą być "równe".

        • Za zbrodniarzami wojennymi również stały ich matki. Co próbujesz w ten sposób udowodnić? Że wszyscy wielcy ludzie zawdzięczają swoje sukcesy matce?

        • A powinna stać żona. Wszyscy za którymi stoi matka to zwyczajni maminsynki. I to jest chore w obecnych czasach, że matki swoich synów wychowują i traktują jak ... kobiety/dziewczynki. Ot np taka sytuacja z wczorajszych zakupów: mamusi spodobała sie dziewczęca czapka i na siłe próbowała przekonać sprzedawcę, że przecież to jest też czapka chłopięca. Rodziców należy słuchać i szanować, ale jak syn się żeni to żona jest jego rodziną i pępowinę maminą trzeba odciąć. Biedny i głupi ten, który tego nie zrobi.
          A odnośnie równouprawnienia: od dawna jestem za tym, aby kobiety stanowiły połowę załóg górników i hutników!!!
          Ale chyba jestem seksistą.

          • Dokładnie. Wszystko fajnie dopóki dzielimy przywileje. Ale gdy dochodzi do dzielenia obowiązków to nagle wszyscy bojownicy cichną.

          • Siłą będziesz te kobiety zaganiał do kopalń, żeby wypełniły 50%? Ha ha, nieźle to wymyśliłeś, pokazałeś feministkom, gdzie ich miejsce! Może przy okazji zagnasz do kopalń jakiś (np niezbyt imponujących siłą fizyczną) mężczyzn, którzy próbowali znaleźć pracę zgodnie z ich umiejętnościami, oczekiwaniami oraz warunkami fizycznymi. Świetnie to sobie wymyśliłeś, szkoda tylko, że to nie na temat, bo równouprawnienie nie polega na tym, o czym napisałeś.

            Analogicznie do twojego przykładu o górnikach i hutnikach można by powiedzieć: debile powinni stanowić 50% pracowników naukowych, to jest prawdziwe równouprawnienie!
            Oczywiście chodzi tu o analogię samego mechanizmu – nie próbuję porównywać kobiet do osób z niskim IQ, staram się jedynie znaleźć jakąś niszę dla ciebie.
            I jeszcze raz powtórzę – równouprawnienie nie na tym polega.

            PS. Niekoniecznie jesteś seksistą, może po prostu powtarzasz tanie hasełka, których sensu nie za bardzo rozumiesz? Z twojej wypowiedzi wynika też, że masz jakiś dziwny problem z mamą.

            • Nie wiem czemu na niego skaczesz. Przecież właśnie tego ,,Feministki" chcą. By pracować w miejscach w których wymagania w znaczącym stopniu przekraczają ich umiejętności, ale broń boże nikt nie może się czepiać i ma płacić tyle samo co facetowi który pracował w tej branży od 20 lat. Mówią o równouprawnieniu wygodnym dla nich, a nie dla ogółu.

              • "Przecież właśnie tego ,,Feministki" chcą."
                Tzn jakie "Feministki"? Nie istnieje żadna wielka międzynarodowa grupa zrzeszająca wszystkie osoby o feministycznych poglądach, żebyś mógł sugerować czego chcą "Feministki" (wszystkie feministki? statystyczna feministka? feministka wymyślona przez ciebie?).

                "By pracować w miejscach w których wymagania w znaczącym stopniu przekraczają ich umiejętności, ale broń boże nikt nie może się czepiać i ma płacić tyle samo co facetowi który pracował w tej branży od 20 lat. "
                Zadziwiająco dużo detali, same bzdury.
                Czy jakakolwiek organizacja feministyczna, ruchy społeczne, aktywiści wystosowali taki postulat, podejmują działania, które mają na celu zmiany w prawie w tym kierunku? Bo chcieć to sobie może każdy, ale nie oznacza to automatycznych zmian w prawie pracy.
                Skąd założenie, że kobieta ubiegająca się o pracę nie ma kwalifikacji? I to jeszcze w "znaczącym stopniu"? Skąd wziąłeś tego faceta z 20-letnim stażem pracy? I czemu nie kobietę - facet z 20-letnim stażem zarabia inne pieniądze niż kobieta z 20-letnim stażem?
                Ogólnie-> próbujesz przedstawić sytuację, w której faktycznym problemem rynku pracy są kobiety bez kwalifikacji, które mimo to są/będą w stanie dostać pracę, a potem uzyskać zarobki równe zarobkom osób z wieloletnim stażem (+ "ale broń boże nikt nie może się czepiać" co jest zabawne, bo jakoś nie widzę, żeby wstrzymywano się z krytyką kobiet na rynku pracy, łącznie z tobą w powyższej wypowiedzi). Jednocześnie nie przedstawiasz żadnych wiarygodnych źródeł podpierających twoje tezy.
                Pewnie dlatego, że takie zjawisko nie istnieje.

                Na koniec mój ulubiony argument -> obawa o dobro ogółu. Bardzo łatwo jest <próbować> upchnąć własne uprzedzenia i ignorancję pod przykrywkę troski o dobro ogółu.

              • nie, te "feministki" chcą mieć możliwość pracowania tam, gdzie mężczyźni, jeśli mają do tego wiedzę i/lub umiejętności, a także być za tę samą pracę identycznie nagradzane. nikt nie walczy o to, żeby NA SIŁĘ wszędzie pchać po równo mężczyzn i kobiet. ewidentnie nie rozumiesz pojęcia równości.

        • A ojciec nie? Środowisko? Szkoła? ...? Klasyczny przykład skrajnego subiektywizmu. Z drugiej strony na pewno jest tak, że za każdym zniszczonym życiem stoi jego matka, bo to ona urodziła dziecko, nie zastanawiając się czy potrafi mu zapewnić dobre życie (w szeroko rozumianym tego słowa znaczeniu). W większości sytuacji urodzenie dziecka przez kobietę jest szczytem egoizmu.
          A z prostytucją to rzeczywiście ktoś przegiął. Jednak nie zmienia to faktu, że kobiety mając teraz możliwości jakich nigdy nie miały w ogromnym procencie wybierają bycie ku...wami, co jest czymś bardzo smutnym.

        • "Za każdym wielkim człowiekiem stoi jego matka." yyyyyy co ?

    • Uważam, że kobieta powinna otrzymywać takie samo wynagrodzenie jeśli wykonuje DOKŁADNIE taką samą pracę jak mężczyzna. Niemniej różnice są i będą i nic z tym nie zrobisz. Jeśli na przykład przy pracy fizycznej kobieta może mniej nosić jak mężczyzna (bo jest np drobniejsza), to dlaczego mężczyzna wykonując cięższą pracę (w dodatku dłużej do emerytury) ma otrzymywać taką samą płacę? To by również nie było sprawiedliwe. Przypominam, że w demografii naszego społeczeństwa największa różnica liczebności pomiędzy kobietami i mężczyznami występuje w wieku po 65. roku życia, na korzyść kobiet.

    • Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem

    • Kobieta nigdy nie daje "takiego samego wysiłku jak mężczyzna", bo jest mniej wydajna :)
      Nie, mężczyzn boli to, że "kobiety"(chodzi o tej poyebane pokroju feminazistek) chcą coraz więcej PRZYWILEJÓW kosztem facetów. Ale to już nie jest seksizmem, co nie?

      rozumiem że za tymi złymi szowinistami też stoją mamusie? :P

  • A cóż to jest ten seksizm ? Kilka poprzednich feministycznych projektów robionych na siłę okazało się totalnymi porażkami, więc jest obawa o kolejny projekt mimo zebrania iluś dobrych znanych aktorek i trailer nie zachwyca - mamy tu wtórność do bólu - powiedzmy dupy.

    • Wprowadzenie kobiecej obsady jest prostym zabiegiem marketingowym przy próbie ponownego zarobienia na znanym już produkcie. Powiedzmy, że od Ocean’s Eleven (który też jest remake’iem) minęło zbyt mało czasu, aby odgrzewać ten sam pomysł na podobnych zasadach, więc zdecydowano się na bardziej „wyraźną” zmianę -> ekipa kobiet. To nie jest szczególnie skomplikowane.

      1)„Kilka poprzednich feministycznych projektów robionych na siłę okazało się totalnymi porażkami"
      Trudno nazywać to feministycznym projektem, gdy podstawowym celem jest kasa, a nie prawa kobiet itd.
      No i poza Ghostbusters (który nie jest feministycznym projektem, ale jest finansową klapą) żadne inne „feministyczne projekty robione na siłę”, które „okazały się porażkami” nie przychodzą mi do głowy. Możesz je wymienić.

      2)„mamy tu wtórność do bólu - powiedzmy dupy.”
      Wtórność w popkulturze nie jest niczym nowym, ani zaskakującym. W mainstreamowym kinie jest czymś OCZYWISTYM -> rebooty Batmana, Spidermana i wielu tematów superbohaterskich, wielokrotne powroty do serii, które odniosły w przeszłości sukces (Star Wars, Obcy, Park Jurajski, Godzilla, King Kong, Jumanji), remake’i (amerykańska Dziewczyna z tatuażem, Oldboy, Carrie). Czasem film jest sukcesem, czasem nie, ale „wtórność” nie jest najważniejszym czynnikiem.

      I wiadomo, że Hollywood to biznes. Tylko, że gdy pojawia się ta kobieca obsada wszyscy nagle walczą z wtórnością kina, oburzają się, że to nachalny feminizm, „obawiają” się o jakość filmu („więc jest obawa o kolejny projekt mimo zebrania iluś dobrych znanych aktorek”), tak jakby filmowe gnioty nie powstawały niezależnie od tego, czy głównym bohaterem jest facet, czy kobieta.
      Ogólnie -> reakcje na wieści o Ocean's 8 są tak ostre, tylko dlatego, że bohaterkami filmu będą kobiety? Wtf?

  • raczej kopiowanie tego samego

  • I kto tu ma ból dupy? Zamiast się cieszyć, że będzie być może spoko film, to jak zwykle krytyka. Boże jakie to polskie.
    Osobiście nawet przez myśl mi nie przeszło to, że w filmie biorą udział same kobiety. Jedyne o czym pomyślałam, to że swietna obsada. Tak samo było w przypadku innych Ocean`s. Jakoś nikomu nie przeszkadzało to, że grają tam głównie faceci. Ludzie weźcie się ogarnijcie i przestańcie hejtować cały świat. Lem miał rację...

  • Seksistowskie to jest robienie filmów z damską obsadą na siłę, bo przecież wiadomo że nie da się wymyślić czegoś oryginalnego tylko trzeba przerobić "klasyk" wciskajać na chama wyłącznie damską obsade wychodząc z założenia że " to był hit w męskiej obsadzie, zróbmy remake z samymi babkami, przecież kobiet jest na świecie więcej to sprzeda się lepiej " nie rozumiem tego idiotycznego toku myślenia. Skoro kobiety są równe(nie mam co do tego żadnej wątpliwości), ba nawet lepsze od mężczyzn nie powinny robić własnych autorskich filmów tylko kopiować męskie rolę?

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: