NIE MIEJCIE OCZU SZEROKO ZAMKNIĘTYCH !

Że Stanley Kubrick był geniuszem wie każdy kto otarł się choć trochę o jego twórczość. W jego dorobku artystycznym nie było filmu słabego, tylko mniej lub bardziej dobre, w zależności od subiektywnych ocen ludzi, jak i samej krytyki. Niemal każdy obraz tego wielkiego twórcy, był w historii kina wielkim wydażeniem. Z niecierpliwością czekano na każdy tytuł mający się niebawem pojawić. Teraz gdy Kubrick już niestety nie żyje wiemy, że warto było czekać...
Oczy szeroko zamknięte jest chyba jednym z najmniej docenionych jego filmów. Opinie są bardzo różne. Czytając forum uzmysłowiłem sobie jadnak, że u podstaw głównie negatywnych ocen leży przede wszystkim ignorancja, brak wrażliwości i zrozumienia bardzo delikatnie i subtelnie aczkolwiek sugestywnie podanych wątków. Nie tylko niesamowity klimat przemawia za tym filmem, chociaż jest on bardzo silnym atutem tego dzieła. Jak ktoś już wspomniał, co bardzo mi się podobało, problem dotyka naszej wyobraźni i tego gdzie może ona nas zawieść. Kubrick stawia bardzo ważne pytania o zdradę, jej granice, gdzie się zaczyna, a gdzie tak naprawę kończy; o zazdrość, która może nas bezwolnie doprowadzić do całkowicie wyimaginowanych wniosków, owładnąć i zmanipulować. Mówi o szczęściu w małżeństwie, jego braku i silnych namiętnościach, które targają człowiekiem zagubionym w tak zawiłych kwestiach. Waga tych pytań, które przecież nierzadko bagatelizowane w naszym codziennym życiu, jest ogromna, bo w jakimśtam stopniu czy natężeniu dotyczą nas wszystkich. Reżyser w mistrzoswski sposób podchodzi do tematu, próbuje otwrzyć nam ( zamknięte przecież ) oczy na cienką granicę jaka istnieje pomiędzy pozorowaną rzeczywistością, a światem naszych pragnień i namiętności. W świetle problemu warto zastanowić się nad znaczeniem tytułu filmu, a wszystko stanie się bardziej oczywiste.
Ciekawym także wątkiem jest ukazanie elitarnego światka bogaczy, gromadzących się w zamkniętych i tajnych stowarzyszeniach masońskich. Poszukujący szczęścia i ujścia swojej wyobraźni poprzez orgiastyczne imprezy, szukający sensu i duchowego zaspokojenia poprzez całkowite wyzwolenie ciała z okowów wstydu, poprzez zmyślne praktyki seksualne i wyuzdanie.
Zestawienie obu wyraźnych wątków obok siebie daje pewien kontrast. Małżeństwo ( czyli wszelkie ograniczenia, które się z nim wiążą zarówno psychiczne jak i fizyczne ) czy całkowite rozpasanie w ramionach anonimowego ciała gotowego na wszystko ? Co daje nam szczęście i gdzie powinniśmy go szukać ?
Ten film stawia bardzo ważne pytania, jest tam tego znacznie więcej, ale nie chciałbym nazbyt narzucać pewnych interpretacji, mądrzyć się i odrzeć go z unikalnej metafizyki. Wszyscy, którzy chcą obejrzeć film niech go nie trywializują, a ci którzy już widzieli niech zechcą zajrzeć głębiej, również w siebie i... nie miejcie oczu szeroko zamkniętych.
Pozdrawiam

10

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: