Wskazówek ciąg dalszy

Kubrick to nie Bay. Jego filmy specyficznie się ogląda, bo jest mistrzem wskazówek. To jest pewnego rodzaju gra z widzem: "im więcej wiesz o świecie i o filmie tym lepiej mnie zrozumiesz".

"Oczy szeroko zamknięte" to wizualne arcydzieło. Barwy w nim wykorzystane sa przemyślane do najdrobniejszego szczegółu.Lekceważenie kolorów to nie jest mądry pomysł, bo to barwy właśnie w dużej mierze wpływaja na nasz odbiór filmu. Ale w tym filmie mają jeszcze jedno zastosowanie: świadomość ich znaczenie pomaga w rozumieniu tego skomplikowanego i, co tu kryć, po prostu trudnego filmu.

Już same napisy początkowe o tym świadczą. Mamy kremowy napis na czarnym tle. Nieby nic specjalnego. A jednak - napis jest kremowy, a nie biały. Ten film nie jest taki prosty, jak nam się wydaje.

To dzieło definiują 2 kolory: czerwony i błękitno-fioletowy. Ważną rolę odgrywa też kremowo, złoty i zielony, ale o tym za chwilę.

Tytuł; i już widzimy ciemną ulicę spowitą złotym światłem, kolorem zapomnienia, i kolorem pamięci. A także kolorem raju.
Dom Billa i Alice jest na razie złoto-czerwony. Luksus, ale jaksrawo - czerwone zaslony są jakby zapowiedzią. Już na tym etapie dostajemy wskazówkę. Wychodzą, Bill gasi światło. Widac tylko okno, podświetlone na błękit, na tym etapie mógłby być bez znaczenia, ale że tak nie jest, o tym sie wkrótce przekonamy.

Idą do sali balowej, w której złote światełka są wszędzie. Ludzie tańczą w złotej poświacie. Bezpieczeństowo. Bill i Alice są tam akceptowani, znają gospodarzy. Nic nie powinno zakłócić sielanki.

Bill ma czarny garnitur, Nick - biały. Lekarz i pianista. Kontrast. Oni się nie mogą do końca porozumieć.

Bill idzie do gabinetu Zieglera i znajduje tę dziewczynę, Mandy. Pokój jest cały zielony. Mandy jest przykryta zielonym kocem. Ale to nie jest zdrowa, żywa zieleń. Wrócimy do niej później. Mandy leży na czerwonym fotelu. Ten odcień czerwieni to odcień Zieglera. Nasycony, erotyczny, prowokujący, ale bez ładunku energii, jaką niesie czerwień Billa.

Bill i Alice leżą na czerwonym łóżku. Czerwień określa Billa, jest kolorem energii, działania, jest prostolinijna. Jest taka jak Bill. Z kolei błękitno- filoteowy to kolor tajemnicy. W pierwszej połowie filmu prawie unika Billa (oprócz sceny w sypialni, kiedy okłamuje żonę, że nie przystawiał się do 2 modelek). Ale teraz Alice zaczyna cofać się w stronę błękitu. W każdym ujeciu jest pokazana z księżycowym błekitem (tak sobie go nazwałam, mam nadzieję, ze wiecie o co mi chodzi) w tle. Kolor tajemnicy. Ona coś ukrywa.
Kiedy Marian wyznaje mu miłość także jest pokazana z błękitem w tle. .

Kiedy widzimy pierwszy raz Domino, szyld obok niej i Billa jarzy się błękitem i czerwienią. Wchodzą w czerwone drzwi, to znak: coś ciekawego, mocnego, erotycznego. Obok jaśnnije błekitna szyba sklepu.

Dziewczyna zdejmuje kurtkę. Fioletowa suknienka. Fiolet to kolor zmysłowy, ale aseksualny. Kojarzy się z tajmeniczymi rytuałami, z religiami, tu działa jak ostrzeżenie. Bill nie śpi z nią. Później dowiadujemy się, że jest nosicielką HIV. Dzwoni do niego żona. Ubrana jest w najbardziej zwyczajny odcień niebieskiego, jaki jest możliwy. Sygnalizuje coś prozaicznego, banalnego, ale koniecznego.

Bill idzie do Sonaty i spotyka Nicka. I znowu czerwień i błękit. Prostollinijny, uczciwy Bill jest na tle czerwieni, Nick siedzi na złamaniu błękitu i bladej czerwieni. On też coś ukrywa,

Kiedy Bill rozmawia z właścicielem sklepu z kostiumami, obok niego jarzy się błękitny neon. Millich wchodzi do 2. części sklepu, błękitnej. Córka właściciela i Bill także filmowani są w błękitnym świetle.

Bill jedzie czerwonym samochodem. Ale to nie jest jego czerwień, to kolor zgaszony i miałki. Pałac też jest podświetlony na czerwono, ale to jest ciężka, erotyczna czewień, która spowija pokoje jak mgła.

Bill wchodzi w czerwony krąg. To jest jego czerwień, ale jakby przytłoczona przez otaczajacą go czerń. Zwróćcie uwagę na zabarwienie jego płaszcza, kiedy wchodzi w krąg światła. Czerń zastępuje nasz księżycowy błękit. W księżycowym błękicie stoi Mandy, kiedy się za niego ofiarowuje.

Wraca do domu, ale teraz cały dom ma kolor tajemnicy. Ich łóżko nie jest już krwisto czerwone, ale przygaszone, jakby kolru starego wina.

Krata, przez którą patrzy Bill na dom masonów też jest w kolorze księżycowego błękitu.

Jeszcze tylko dwie sceny:

Bill idzie przez spowite błękitem (już nie złotem) miasto. W pewnym momencie błękit przobraża sie w jego czerwień, a lekarza zaczyna śledzić czlowiek. Daje mu spokój, dopiero, kiedy Bill przystaje przy jasnobłękitnym kiosku. On go nie obserwuje. On żąda od niego złożenia przysięgi milczenia, co Bill robi, chociaż nie wypowiada ani jednego słowa.

Scena rozmowy u Zieglera.

Czerwony stół bilardowy. Nie znam się na tym, ale wydaje mi się, że takie stoły zazwyczaj sa zielone. Zielona jest za to lampa nad stołem. Ale, jeśli przyjrzymy się uważnie, możemy zobaczyć, że świato, które pada na twarz Harforda jest czerwone (powinnoo być lekko zielonkawe, skoro takie są lampy). Wszystko jest na odwrót. Stąd wiemy, że Ziegler tak naprawdę kłamie. W penym momencie Billa zaczyna otaczać zieleń, ale niezdrowa, zepsuta zieleń, kolor pleśni. W tym domu wszystko jest zepsute i tylko lekarz to dostrzega.

Kończę teraz. A, jeszcze jedno: to nie sa głupoty. Magia kolorów jest udokumentowana i przeprowadzono na jej temat liczne badania.

35
  • Musze jeszcze raz obejrzeć Oczy pod tym katem. Faktem jest, że filmy Kubrick'a są wielopłaszczyznowe i z reguły nie o tym, o czym pozornie wydają się być. Jest w nich masę symboliki, którą nie każdy potrafi zauważyć a co dopiero odczytać. Można więc oglądać je wiele razy i ciągle odkrywać coś nowego co rzutuje na fabułę i sens dzieła. Dzięki za wskazówkę.

  • genialne! masz całkowitą rację, wszystko układa sie w całość

  • Kolory to jedno ale wskazówek jest tu od groma i jeszcze trochę chociażby nawiązania muzyczne do Bethovena, Fausta jak i do malarstwa po przez maski weneckie i wiele wiele wiele innych…Logiczne połączenie tych wszystkich wskazówek daje logiczny obraz filmu podsumowującego poprzednia dzieła. Do rozumienia Kubricka potrzebna jest wiedza po za filmowa dlatego żaden z wielkich krytyków nie pisze prawdy tylko wymyśla teorie z kosmosu. Kubrick wiedział, że nie wielu zrozumie ten film dlatego nazwał go jak nazwał.

    ps. a stół bilardowy to nawiązanie do mechanicznej pomarańczy, stół ten jest jednym z elementów spajających te filmy bo tu i tu występuje ale nie służy do grania w bilard, a czerwony bo czerwień to kolor tego filmu ;)

  • Przez chwilę sprawdziłem, czy nie przepisałeś tego z "Jeśli to fiolet, ktoś umrze". ;)

    Bardzo dobra interpretacja, czasem wydawała się nieco naciągana pod tezę, niemniej gratuluję spostrzegawczości lub też cierpliwości na taką analizę.
    To, że kolor odgrywa w tym filmie ogromną rolę widać od pierwszych scen.

  • ale bzdury ;p

    • Cieszę się, ze wyraziłeś swoją opinię.

      • spoko majster

      • Zachęcony też ośmielę się wyrazić swoją.

        Bez względu na to jakie dane dzieło jest ciekawe, zagadkowe, poetyckie, złożone itp.
        Jedno jest dla mnie najważniejsze, a tutaj szczególnie rażące.

        Aplikowanie przemocy, lęku, negatywnych = przykrych obrazów np.
        uśmiercając kolejnych bohaterów w paranoicznej atmosferze lęku i nagonki..

        nie jest zdrowe, przyjemne ani tym bardziej mądre.

        To tak jak by babrać się w gównie i mówić, że to sztuka malując je sprejem
        i tam, ku kolorom kierować uwagę zapominając o smrodzie..

        Gdzie wasza wrażliwość ludzie..
        Czy po ciągłym poddawaniu się dawką tego typu brutalnych, barbarzyńskich scenariuszy
        przy ciągłym zalewaniu się przemocą w kinie, gdzie non stop mordują się..
        straciliście ją zupełnie.. a wraz z nią zdrowy rozsądek to do przyglądania się autentycznej
        EMOCJONALNO-UCZUCIOWEJ wymowie dzieła, którą wasza podświadomość chłonie jak gąbka..

        Ale kto się nad tym zastanawia, gdy idzie bezrefleksyjnie przez życie za głupimi modami jak ta owca.

        • Sztuka zawsze eksploatowała temat śmierci, przemocy choroby. Przez wieki robila to w mniej lub bardziej subtelny sposób, ale zawsze była to jakaś metoda wywołania emocji u odbiorcy. Ani ten film tego nie wymyślil, ani wspólczesna popkultura, ani żaden postmodernizm.

          • Nie uważam, że temat śmierci, choroby, przemocy jest pozytywny, miły i mądry (skoro jak w sekciarskiej doktrynie religii - jest wałkowany od dawna, wyrzucany na tapetę i niemal czczony). Delektowanie się negatywnymi tematami bezpośrednio przekłada się na cierpienie.

            Równie dobrze można powiedzieć, że ludzie od zawsze zabijali się, mordowali i chorowali z własnej głupoty (czyli nie wiedzy o tym na czym polega zdrowie i że choroba nie jest naturalna, koniczna, a wynikiem zaniedbania, nie umiejętności życia, tak jak przemoc i walka jest wynikiem nie umiejętności porozumiewania się - czyli znów to wynik głupoty, która przekłada się na ludzkie cierpienia - np. zniszczenie, choroby i przemoc).

            Nie twierdzę, że ten film, kultura, czy pop modernizm to wymyślił.
            To nie ma zresztą ŻADNEGO znaczenia - kto co powiedział.
            Liczy się efekt końcowy.

            Jak dla mnie babranie w bagnie jest cuchnące.
            Ci którzy oglądają gówno w TV mają gówniane życie.
            Ale na tym to już polega, że świnie babrają się w błocie.

            Warto to zaakceptować, że większość ludzi jest niezbyt mądra i sama szkodzi sobie.

            • Ale gdyby nie istniały brud, smród i ubóstwo, skąd mielibyśmy wiedzieć czym są czystość, bogactwo i piękno?

              Sztuka od zawsze przerabia te "złe" tematy - początkowo zapewne aby oswoić z nimi ludzkość, później, bo poznała, że to sposób na wywołanje skrajnych emocji, w niektórych okresach dlatego, że "brud, smród i ubóstwo" były nieodłącznymi towarzyszami ludzkości - halo, epidemia dżumy?
              "Złe" emocje są konieczne, żeby wyzwolić dobre.

              • Każdy wybiera to co lubi (dlatego o gustach trudno dyskutować).
                Sam nie lubię negatywnych obrazów, tak jak przemocy, intryg, rozpaczy itp w kinie.

                Dla mnie to też kwestia praktyczna.
                Bo czym podświadomość się naładuje
                tym się potem żyje (tak doświadcza).

                Wybieram więc piękne treści, by tworzyć piękne, pozytywne uczucia.

                ____________________________________________________________ _____________

                Poprzednia odp. była długa, ale przepadła (bo edytowałem w przeglądarce, która się cofnęła).

                Jeśli chcesz wiedzieć jak ogromną rolę odgrywają obrazy, emocje
                to poczytaj o podświadomości.

                Co do "oswajania" (nie uważam, że to dobre słowo).
                Bo to niewolników oswaja się z idą, zła, cierpienia, trudu.
                Aby nie buntowali się biorąc to za standard, za normę swego losu (łez padołu).

                Dlatego w TV tworzy się negatywny obraz świata.
                Bo większość ludzi żyje w niewoli (zmuszona do pracy).
                Dzięki karmieniu ich lękami, trzymają się swego kieratu (doceniając że w ogóle mają prace).
                Religia podobnie od dziecka robi pranie mózgu na ideę zła, cierpienia (wmawiając, że świat to takie małe piekło gdzie za jakiś grzech zostali zesłani by odpokutować - czytaj odpracować).

                To wyrafinowana psychomanipulacja (a kino zastępuje religijne zastraszanie)

                • Mało kto chodzi do kościoła, ale większość spędza godziny przed TV.
                  Więc poprzez ten kanał programuje się porządane wzorce
                  zalęknionej ofiary "złego świta" (temu służy katastrofizm, negatywizm i masę złych wiadomości, którymi co dzień zasypuje się miliony ciemnych potomków, dawnych pańszczyznianych chłopów, którzy żyli tylko po to aby tyrać na swego pana, nie mając nawet pozwolenia na opuszczanie swej wsi, ani ożenku bez jego zgody).

                  Niewolnictwo nie zniknęło ale wyewoluowało i mało kto wie co to jest wolność, albo ma wiedzę o świecie, o własnym umyśle, o psychice (by wiedzieć jak negatywna informacja go truje).
                  Większość paliła, teraz chyba co raz popija, co najmniej kawę.
                  To wszystko jak negatywizm mediów po woli ich wyniszcza.

                  Gdyż dobry niewolnik to dobrze zastraszony, słaby wewnętrznie, zależny emocjonalnie i finansowo (nie za zdrowy, nie za silny, a na pewno nie szczęśliwy, pogodny.
                  Bo nie będzie się miało czym go łasić do robienia tego czego normalnie by nie robił. Czyli pracy, na rzeczy, które nie są mu potrzebne w dużej mierze, ale z czym skojarzono jego wartość i szczęście,którego na próżno w nich szuka).

                • Dodam, że zawsze najlepiej zastrasza się obrazami śmierci.
                  Dlatego jest ich pełno w filmach (wręcz kult zabijania).

                • Kubick świetnie wpisuje się z tym dziełem w ideę zastraszania. Jego film jest znakomitym narzędziem czarnej propagandy (którą znamy z kościoła, od mafii itp. - dobrze zastraszyć słuchacza, sugerując że zostanie zgładzony on lub co najmniej jego bliscy. To wystarczający sukces, aby nie mieszał się w nie swoje sprawy. Kubrick pod pozorem "zdradzania tajemnic" koncentruje się na tym wątku z jasnym (ww.) przekazem.

                  Równie dobrze mógłby być to film z czasów stalinowskich czy coś ze średniowiecza. Gdzie straszono demonami.

                  Wiem, że ludzie mają masochistyczne skłonności.
                  Oglądają masakry, horrory, intrygi w serialach chłonąc to duchowe g. jak by były to delicje.

                  Oswojeni ze złem, cierpieniem mają już znieczulice.
                  Uodpornili się na codzienne dawki tego typu mentalnej trucizny.

  • https://www.youtube.com/watch?v=SEbLC-_goVI tu jest trochę na temat kolorystyki ;)

  • Jeżeli chodzi o scene rozmowy u Zieglera. To ja dostrzegłam, ze wszystko to co mówi jest kłamstwem po jego grze aktorskiej, kolory faktycznie tylko to potwierdzają. Mylił się w zeznaniach, był zdenerwowany, i widać było, że zapewne jemu też "góra z domu" postawiła warunek do przekonania go, bo inaczej poniesie przez to srogie konsekwencje. Domyślam się, że był jedynie pionkiem w tej całej zabawie, nikim ważnym więc bał się o własną dupę.

  • Niesamowite, oglądając film zupełnie nie zwróciłam uwagi na symbolikę kolorów, choć w scenie, kiedy Bill zostaje zdemaskowany rzeczywiście płaszcz wydawał mi się niebieski i doszłam do wniosku, że to nie przypadek. Myślę, że gdyby nie Twój wpis to nigdy bym na to nie wpadła, dziękuję :) Klimat tego filmu jest niesamowity... Muszę go obejrzeć jeszcze raz, ale przede wszystkim chciałabym przeczytać "Traumnovelle", o której mi przypomniał. Miałam to zrobić już dawno (zachęciła mnie moja profesor z literatury niemieckiej), ale jakoś w natłoku codziennych obowiązków wypadło mi to z głowy.

  • wie ktoś o co chodziło
    z wątkiem z telefonem od córki pacjenta Billa, która dzwoni do głównego bohatera po śmierci jej ojca i wyznaje Billowi miłość?

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: