Wyjasnieine -Dlaczego nie rozumiecie tego filmu

Kubrick został za ten film zamordowany. Chciał uchylić zasłony i pokazać szarym ludziom że świat tajnych organizacji masonerii , Iluminati, rządzących zakulisowo światem ,bawiących się w okultystyczną otoczkę orgie itd to fakt. Niestety tuż po ukazaniu wydawcy swojej wersji został zamordowany. To co możemy obejrzeć to wersja okrojona i cenzurowana, złożona z materiału który nagrywa się z aktorami na rozgrzewkę. Stąd problem z oceną filmu.

Ciekawostka , scena orgii została nagrana w prywatnej willi w Anglii jednego z potężniejszych illuminati Waltera Rothschilda który udawał przyjaciela Kubricka .Sam Kubrick był przez długi czas pod wpływem tego środowiska. O tym opowiada ten film. Tylko że Billowi sie upiekło a realnym życiu Kubrick został zamordowany. Zmarł na zawał serca , tylko że był zdrowy jak byk a nikt w rodzinie nie miał problemów z sercem. Zaledwie dzień po złożeniu pierwszego cięcia folii do Warner Brothers. W tym momencie film został zarekwirowany przez Warner Brothers i mocno edytowany.

40
  • Gdyby masoneria miała zabić Kubricka zrobiłaby to przed nakręceniem jego ostatniego filmu. Czysta logika nakazuje tak myśleć. Skoro są tak potężni to czy ryzykowaliby i czekali aż film zostanie skończony (praca nad nim trwała 2 lata więc mieli sporo czasu by zorientować się "co jest grane") który mówiąc łagodnie nie sprzyja im? Kubrick zmarł na zawał bo jest to bardzo częsta przyczyna śmierci. Mając na uwadze fakt, że miał 70 lat jest to coś normalnego,a zdrowy jak byk na pewno nie był. Dlatego śmieszy mnie, że są ludzie którzy wierzą w teorie spiskowe o rzekomym zamachu, ale nigdy nie przedstawiają ciekawych argumentów. Bo to, że dla Ciebie film jest ocenzurowany i masz problem z jego oceną nic mi nie mówi choćby z tego względu, że dla mnie Oczy szeroko zamknięte to arcydzieło w którym nie ma ani jednego momentu który wydawałby się niedokończony, powiem więcej - każdy wątek wydaje się pieczołowicie dopracowany tak jak to zawsze u Stanleya bywało i jeśli to miałaby być mocno okrojona wersja to nie wyobrażam sobie rzekomej pełnej bo musiałby to być zupełnie inny film - ale tak czy owak żaden materiał bez własnej woli Kubricka nie został wykasowany. W końcu był on Żydem, a oni są ponad wszystkimi :-)

    • mówisz o masonerii jakby to był kolos na glinianaych nogach co ze strachu wszystkich śledzi i boi sie byle reżysera i jego filmu. Jest odwrotnie, to sa cyniczne przez wieki bezkarne rody o sięgającym kosmos ego.To była dla nich rozrywka , gościa podpuścić , obejrzeć se film i skasować. Żydzi sa wpływowi ale to nie oni żądza światem tylko wyrośli z templariuszy i jezuitów ruch zwany illuminati który przyjął w swoje szeregi trochę żydów ale musieli się wyrzec swej religii

      • Bo masoneria jest obecnie takim kolosem na glinianych nogach, to nie te czasy gdy tak wielcy ludzie jak Beethoven identyfikowali się z illuminati. Choć w USA mają się najlepiej dlatego Kubrick chciał zwrócić na to uwagę. U nas np. wolnomularze mieli spore wpływy ale to się skończyło tuż przed wybuchem II wojny światowej. Żydzi są potężni sami w sobie , to naród wybrany a na niwie kinematografii idealnie to widać - wałkowany holocaust i wiele nagradzanych filmów fabularnych czy dokumentalnych, a o katowanych Chińczykach przez Japończyków nie ma praktycznie znanych szerzej filmów. Mogę się zgodzić z tym, że film Kubricka specjalnie nisko oceniono przez krytyków, chciano go wyprzeć aby mało kto o nim mówił poważnie - być może illuminati mieli na to wpływ, ale ja nie wierzę w żadne kasowanie materiału bo to mijałoby się z celem. Skąd w takim razie znajdowałaby się kilkunastominutowa scena ceremonii w pałacu? Ktoś zapomniał to wyciąć? Przecież nikt wcześniej ani później nie ukazał tak idealnie obrządku masonów i z pewnością gdyby ktoś był nieprzychylny Kubrickowi usunął i zniszczyłby jak najszybciej taki materiał.

        • Słuszne spostrzeżenia.
          Ciekawi mnie jak odnisół by się do hipotezy, że ten film sprzyja Iluminati
          Ponieważ siła, prawdziwa siła leży nie w symatii, a w strachu
          przeciętnego obywatela, który nie podejmuje wielu działań
          będąc świecie przekonanym, że zginie jak bohaterka filmu
          która naraziła się bo kogoś ostrzegała przed tym, że on zginie
          (czyli to już nie trzyma się kupy - aby zabić piękną modelkę,
          zamiast tego, kto mógłby zagrozić ugrupowaniu znając jego tajemnice).

          Innymi słowy, co myślisz o tym, że takie filmy nadają wagi siły tajemniczej organizacji.
          Bo prawdziwa władza jest zaszczepiana w umyśle, jako idea.
          Ludzie którzy się boją czegoś są w stanie niewoli.
          Podporządkowani jak ofiary sekty,
          lub ideologii postępują nie racjonalnie
          wg. programu, który w głowie zaszczepi im się.

          Patrz religie opierają się na strachu, przez Szatanem, piekłem, sądem, karą, bożą sprawiedliwością
          której aktualna wykładnią jest "nieomylny" papież, jaki niegdyś przewodził nawet armii na polu bitwy.

          Czyż nie trudno byłoby się oprzeć aby znając ludzką naturę zaszczepić masą programów nie zauważalnie poprzez rozrywkę - ot filmy..
          Co jest silniejsze - umysł logiczny - czy podświadomy (którego decyzji i przekonań nie znamy, bo nie widzimy, a które można zaszczepiać bardzo dyskretnie - jak w reklamie to robi się - nie tylko podprogowej).

          Pozory mogą być mylące.
          Najważniejszy jest efekt, który łatwo przewiedzieć..
          Puszczać różne spiski i przekonania w obiek, aby funkcjonowały na językach, przeszły do kultury to idealny sposób urabiania opinni..

          Kto podskoczy, kto się ośmieli zaryzykować życie (bo tak będzie myślał po seansie)
          jeśli nawet organizacja nie będzie miała realnej siły, ale 90% populacji będzie się jej bała..
          To wygrywa w każdym konflikcie jednostki na zasadzie (wybrać swoje życie - czy prawdę).

          Albo narazić się - aby zginęli jacyś niewinni ludzie (w filmie przyjacielski pianista i piękna modelka -co ma na celu wzbudzić uczucia, czyli manipulować na podświadomym poziomie).
          Główny bohater pozostaje bezsilny i z poczuciem winy, że przez CIEKAWOŚĆ, WŚCIBSKOŚĆ
          przyczynił się do śmierci dwojga niewinnych osób, które mu POMAGAŁY.
          Dzięki czemu miał też uniknąć własnej śmierci (gdyby nie wstawiennictwo piękności).

          Co widz otrzymuje - jakie przekonanie to poza świadome, silne, nacechowane emocjami przesłanie:

          NIE WTYKAJ NOSA W NASZE TAJEMNICE - bo narażasz bliskie, niewinne osoby i siebie.
          (więc jeśli nawet ciekawość silniejsza niż dbanie o siebie, miej dobro innych na uwadze).
          ------------------------------------------------------------ ------------------------------------------------------------ -----------------------------------------------
          ------------------------------------------------------------ ------------------------------------------------------------ -----------------------------------------------
          ------------------------------------------------------------ ------------------------------------------------------------ -----------------------------------------------

          Konkretnie przesłanie plus legenda Kubricka, który ponoć padło ofiarą to może być zręczna manipulacja - nastawiona na konkretne zyski. Czyli stworzenie pożądanego obrazu SILNEJ, mściwej i bezdusznej organizacji, która nie cacka się bo ma swoje dziwne reguły i każdego zabije bez pardonu.

          Nawet swojego ulubionego pianistkę oraz najpiękniejszą modelkę/prostytutkę.

          Czyż dla osoby myślącej kategoriami owoców (a nie pozorów, czyli pierwszego planu)
          ten film nie wydaje się być jednym wielkim ostrzeżeniem puszczonym w świat do milionów..

          Mamy wszystko ale jesteśmy bezwzględni.. dla zasady eliminujemy nawet użytecznych nam ludzi..
          Nie podskakuj "Kowalski", bo jeśli nasze drogi kiedyś skrzyżują się to masz wiele do stracenia - bój się nas.

          Być może Kubrick nie informuje, ale zaszczepia lęk. Lęk który jest silniejszy od rozumu i najlepiej działa. To na nim opiera się prawdziwa władza. Więc to nie informowanie, a zastraszanie być może/

          Co sądzisz o takiej koncepcji?
          ________________________________

          • Jeden do drugiego mówi.. mamy co sobotę orgię, ale wtrącają się w nasze sprawy..
            chodzą za nami.. katoliccy oszołomi.. mogą zaszkodzić interesom.. węszące psy..
            Weź drogi Kubricku nakręć taki film (jesteś chory, niedługo zejdziesz.. dorobimy
            do tego legendę.. że podpadłeś nam wydając tajemnicę.. plebs kupi to, weźmie na języki
            i zanim jakikolwiek dziennikarz będzie próbował wyrobić kolejną orgię zastanowi się 13 razy,
            po czym odpuści nie chcąc narażać siebie, rodziny i osób postronnych.
            Stworzymy etos bezpardonowej, mającej bezlitosne zasady organizacji, która zabija bez mrugnięcia oka, wszystkich, którzy zechcą złamać jej tabu. Dając jednak szansę coś o tym opowiedzieć, tak jak tobie i niby później cię dopadniemy - a głupie stado owiec to kupi.

            Nas będzie zaś chronił strach, który jest najsilniejszą bronią - dzięki twemu dziełu rozejdzie się szybko, tak jak plotki o twoim morderstwie (no gdybyś nie był chory bracie to załatwili byśmy tobie nowe życie. Bo jak już nie jeden z nas po oficjalnej śmierci nadal żyje:)
            ____________________________________________________________ ___________________________________________

            Tak to wyobrażał bym sobie - ma sens.. jak ma owoce.. co myślą ludzie jest ważne..
            Bo jak myślą tak postępują właściwie. Dobrocią się mniej zyskuje niż strachem.

          • Strach to jeden z przewodnich motywów w kółko powtarzanych przez Kubricka. Innymi były szaleństwo, wojna czy technologia. Kubrick miał osobowość lękliwą, do wielu tematów podchodził wnikliwie, racjonalnie, ale i z ogromny dystansem. Być może tak było, że film ma przerażać masy przed tajnymi stowarzyszeniami.

            • Nie znam innych dzieł, ani twórczości Kubricka.
              Skoro jak twierdzisz, miał osobowość lękliwą..
              być może łatwo dał się zmanipulować taką wizją,
              którą szczerze tutaj przedstawił.
              Strach obezwładnia, wyłącza racjonalne myślenie
              jak panika (w której ludzie tratują się itp)

              "z kim kto się zadaje taki się staje"
              "kto kogo słucha, co czyta tym żyje"
              Wszyscy oddziałujemy na siebie.

              Sensacje jak życie gwiazd są modne.
              Ale trudno robić z strasznych wizji radość życia,
              a ta jest najważniejsza - dlatego nie będę zagłębiał się w motywy Kubricka
              (tak jak chodzę po szpitalach zgłębiając motywy szaleństwa, tak też wycofuje się
              z wcześniej gorących, wciągających mnie, emocjonujących tematów różnych ..
              no jak to ująć praktycznych teorii.. z których najistotniejszą wydaje się kościół,
              który trawi całą kulturę, narzucając od dziecka swoje wzorce myślenia..
              Na czele z ideą lęku i zła.
              Bo właśnie wszystko odziały-wuje..
              a papranie się w g. na dłuższą metę powoduje nim przesiąknięcie.

              To tak piszę ogólnie do użytkowników forum - którzy fascynują się tropieniem zła.
              Po prostu sam zmądrzałem i rezygnuję bo w życiu jest wiele pięknych rzeczy wartych uwagi.

              Czym człowiek życie, na czym się koncentruje tak się czuje.
              To co każdy ma z życia to uczucia..

              Więc warto świadomie wyzierać płaszczyznę zainteresowania..
              zostawiając świnią papranie się w błocie (negatywnych, przykrych idei)
              a samemu zajmować się rzeczami twórczymi, budowaniem wolności i szczęścia.
              /dla siebie, a nie na siłę dla masy, która jak tytułowe Minionki ze zwiastuna
              z powodu głupoty i tak wszystko zepsuje.. Prawdziwa widza o świecie chyba długo pozostanie elitarna, ukryta.. Bo mało kto tym co istotne interesuje się, żyjąc głupstwami.. Wiedza to wolność.. wolność to dążenie i realizacja szczęścia.

              Tak to rozumiem.. że są 3 światy. Świat rządzących elit, świat pośredni (czego uosobieniem mogła by być klasa średnia) i świat większości spowitej w mroku.

              Z każdej perspektywy niemal wszystko wygląda inaczej (pozorne zło okazuje się być dobrem, a pozorne dobro złem. często co dla niewolnika masowej kultury cnotą, głupotą dla wolnego (myślącego niezależnie). Co dla wolnego dobrem złem dla ograniczonego.

              Każdy widzi świat przez pryzmat programów, które nabędzie w procesie wychowania.

              Einstein mawiał:
              "Tzw. zdrowy rozsądek to zbiór zabobonów i uprzedzeń nabytych do osiemnastego roku życia"

              Zachęcam aby sięgać poza to co masowe ..
              bo tam jest wolność właściwie

      • Ciekawe z jakich żródeł tak wiele oń wiesz?

        • czytałem strony o teoriach spiskowych po WTC , przekonali mnie . Strony warte uwagi a nie jakieś oszołomskie powiązane z new age.

          • Jakie to są "oszołomskie powiązane z new age" (bo się nie orientuję - daj przykład tych teorii plis:)

            WTC jest jak testn ainteligencje:)
            Każdy kto myśli odrobinę samodzielnie zauważy (nie trzeba tutaj żadnej teorii).
            Budynek został wysadzony i tyle (bo inaczej tak pięknie i szybko by się nie zawaliły -to aż 3 wieżowce ze stali, która nie zapada się równo jak domki z kart).

            To, że WTC jest przekrętem to nie znaczy, że można to zrzucić na ...
            powiązawszy to z filmem i życiem Kubricka.

            Bywa, że gdy wydarzy się coś, jakiś zamach (choć to nie był on - wiemy)
            zgłasza się kilka organizacji, aby sobie go przypisać.

            Na pieczeni historii WTC może wypłynąć masa teorii.
            To stało się bardzo nośne hasło.
            Jeśli jedno jest prawdą, to nie oznacza, że drugie.


            Przy okazji - czy wiesz dlaczego wierze WTC tak błyskawicznie się zawaliły (też się tym interesowałem:)?



            • Podpowiem, że nie chodzi o wyburzenie tradycyjnymi metodami (bo to bardzo skomplikowana operacja i nie uzyskało by się takiego dziwnego efektu).

            • Bzdura z tym, że budynki nie mogły się zawalić. Tam było sporo paliwa które stopiło stał.

              • O.k. przyjmijmy hipotetycznie, że wybuchł pożar i budynek zawalił się w skutek osłabienia konstrukcji.

                1. Czy widziałeś kiedyś metalową wierzę, która zawala się na własne fundamenty.

                Coś takiego jest nie możliwe (wierze się przewracają, a nie zapadają)
                Konstrukcja wieżowców to głównie stalowa kratownica, która pracuje
                jak mosty, mogąc przyjmować huragany itp.

                2. Czy widziałeś kiedyś metalową konstrukcję, która zamienia się w stertę gruzu pod wpływem pożaru, czy czegokolwiek.
                To pół kilkometrowej wysokości olbrzymi budynek wykonany głównie jak mosty, z bardzo grubych belek (nie z betonu, a z metalu)
                Powinien być gigantyczny stos, a nie pył, który rozpierzchł się po Manhattanie.

                3. Czy widziałeś kiedyś budynek który zawala się w skutek uszkodzenia z prędkością swobodnego spadania (dokładnie tak jak byłby wyburzany.. co jest bardzo skomplikowane). To są tysiące ton i gdyby nawet część wyższych pięter zawaliła się, to reszta nie ma prawa się złożyć jak domek z kart. Bo to jest konstrukcja obliczona na wytrzymałość spełniająca rygorystyczne normy z ogromnym zapasem nośnej siły.

                Jeśli nawet coś się zawala to NIGDY w taki sposób, bez żadnego oporu.
                Porównaj wyburzenia i zapoznaj się z nieudanymi.

                BARDZO TRUDNO jest wyburzyć wieżowiec.
                Są nieudane wyburzenia robione pirotechniczni przez specjalistów,
                gdzie betonowe bloki się b=przewracają na bok, albo składają do połowy,
                a co dopiero kratownica (ze stalowych grubych belek skręconych jak most)
                ____________________________________________________________ _____________________
                W końcu szczegóły techniczne:

                4. Nie możliwe jest aby aluminiowy samolot, delikatny i lekki, więc cienki jak puszka w porównaniu do karoserii auta, mógł przebić się przez ścianę tego budynku, którego otacza gęsta palisada metalowych profili o grubości 2x przekraczającej pancerz czołgu.

                Aluminium (tym bardziej cienkie) nie ma prawa (wg. praw fizyki) przebić się przez o wiele twardszy (tym bardziej grubszy) materiał.

                Samolot powinien strzaskać się i opaść w dół (tym czasem na filmach, będących ewidentnym fotomontażem niczego takiego nie widać).
                Wprost przeciwnie na zdjęciach ściany pentagonu nie ma śladów po samolocie, a z dziury wystają papiery więc nie mógł się spalić podczas wybuchu. Potem dopiero ściana zawaliła się.. Trawnik czysty (mówi się, że podrzucono tam jakieś koła dla od podwozia samolotu czy coś..)
                Krater ewidentnie po pocisku, przebił szereg ścian pentagonu tworząc na końcu okrągłą dziurę. Samolot to nie pocisk, płaszczy się i rozpada. Jest bardzo delikatny i potrafi się ZŁOŻYĆ od siły własnego ciężaru podczas nieudanego startu, zaledwie lekko odrywając od pasa.

                Musi być lekki by się wznieść z łatwością i nie zużywać jak czołg gigantycznych ilości paliwa (bo nie jest pociskiem do niszczenia na wojny, a do częstych komercyjnych lotów).

                Więc wiesz samolot jest jak wydmuszka jajka rzucona w płytę gipsowo kartonową. Jak byś się nie starał nią rzucić zmarszczy się przy kontakcie z twardszą ścianą.

                5. Większość paliwa wypaliła by się przy wybuchu (to benzyna).

                6. Temperatura topnienia stali jest wyższa niż uzyskana z pożaru tego typu paliwa. Spróbuj spalić metalowy pręt płomieniem se spirytusowej kuchenki.

                7. Sąsiedni, sporo niższy, ale też wieżowiec -stanowiący część kompleksu "budynek nr 7" (jeden z 3 które zawaliły się tego dnia) nie został trafiony a zapadł się identycznie, czyli jak byłby wyburzony.


                • Kopiuj wklej , stek bzdur i tyle.

                  Wieża pisze się przez ż z kropką , tak apropo.

                • Jeśli sam nie potrafisz sformułować wypowiedzi potrzebując stosować metodę kopiuj wklej to nie znaczy, że inni tak robią.

                  Więc mnie nie obrażaj - nie kopiuję, tylko piszę sam od siebie!

                  Po drugie "ż" nie ma żadnego związku z tematem
                  a próby dezawuowania nie przejdą (czyli podkopywanie wiarygodności wytykając nie istotne błędy).

                  Po czwarte każdy głupiec potrafi powiedzieć/napisać
                  że coś jest "stekiem bzdur".

                  Mądry, albo co najmniej myślący argumentuje swe wypowiedzi.

                  Więc jeśli chcesz się zrehabilitować odnieś się choć do prostego faktu, że budynki z metalu nie zawalają się z siłą swobodnego spadku (bez specjalistycznych systemów JEDNOCZESNEGO zdetonowania elementów nośnych..


                  Co do zderzeń, Jeśli chcesz dyskutować z prawami fizyki zgłoś się do psychiatry (albo zastanów nad proporcją miliony ton stali i lekki, pusty w środku samolot).

                  Samolot z metalową wierzą nie ma żadnych szans i za nic nie wpadnie do środka (bo jest ze znacznie miększego, cieńszego materiału).!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

                • sorry, ale dyskusja na argumenty z kimś kto twierdzi że "samolot powinien odbić się od budynku i spaść w dół" bo wieŻa jest "twardsza" a samolot "miększy ...

                  to jest rozumowanie przedszkolaka :)

                • Przyszły mi na myśl 3 pytania

                  1. co miałeś z fizyki? (dyskutujesz z niedoszłym belfrem fizzy z NKF na UV)
                  2. czy posiadasz wyobraźnie? (pozwalającą na oderwanie się od przyjętej "prawdy" aby móc zapoznać się z alternatywną)?
                  3. otwarty umysł jest niezbędny do dyskusji (bez niego nawet jej widać nie chcesz zacząć)

                  Argumenty to argumenty i bez względu na osobę.
                  CZEGOŚ możesz nie wiedzieć kolego,
                  ale widać chcesz pozostać w swojej nie wiedzy
                  unikając konfrontacji! (a może jednak zmienisz zdanie
                  -bo nie możesz zakładać Z GÓRY czego się dowiesz.
                  Na tym polega rozmowa - ale do tego trzeba mieć ODWAGĘ
                  i minimum wyobraźni, aby uwzględnić INNY niż założenie obrót rzeczy.

                  Wg. mnie Twoje założenie jest błędnie.
                  Jeśli jego nie skonfrontujesz to się o tym NIE przekonasz.
                  To nie moja strata, bo mam obszerną wiedzę i jedna dyskusja mnie nie zmieni. Ale Tobie by się raczej przydała
                  - bo wydajesz się niezwykle pysznym, wręcz zaślepionym
                  (w tym nierzecznym, sprzecznym z prawami fizyki i logiki wyobrażeniu całego przebiegu zdarzeń).

                • Fakt, do rozmowy z oszołomem, trzeba mieć odwagę. Bo jesteś nim, jeśli uważasz że samolot nie ma prawa wlecieć do biurowca, bo jest "miększy" niż biurowiec.

                  No bo biurowiec jest taki ogromny, to jakim cudem samolot może mu podskoczyć ,

                  NO NIE Panie niedoszły belfsze fizyki na NKFUV cokolwiek to za twór jest

                • Chwileczkę, po woli

                  po pierwsze dyskusja nie polega na obrażaniu rozmówcy

                  po drugie czytaj ze zrozumieniem - mowa była o twardości materiałów

                  W ZDERZENIU to się liczy..

                  spróbuj zniszczyć syrenką czołg
                  bez względu na to jaka jest wielkość obiektów
                  bez względu na prędkość któregoś z nich

                  LICZY SIĘ TWARDOŚĆ MATERIAŁU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

                  GRUBY STALOWY PANCERZ
                  (wykonany na ogromną wytrzymałość)

                  kontra

                  Lekka blaszana, cieniutka karoseria
                  (którą siła uderzenia zwinie na pancerzu
                  bo jest wykonana pod kontem lekkości i ekonomii
                  w przeciwieństwie do czołgu)


                  TO BYŁ PRZYKŁAD

                  ściany WTC były wykonane z belek ze stali o grubości 2x większej niż PANCERZ CZOŁGU !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


                  I nie wiem jak by się starać, nie możliwe jest aby przebić je
                  aluminiowym, lekkim i miękkim kadłubem samolotu


                  Patrz zdjęcia z katastrof lotniczych przy małych prędkościach - przy starcie przed oderwaniem samolot potrafi złożyć się, bo o coś zahaczy

                  Samolot jest nastawiony na nośność, nie wytrzymałość zderzeń

                  Budynek był zaprojektowany jak mosty według surowych norm, znacznie przewyższających napór i ciśnienie podczas huraganów (więc taki samolot to dla niego nic)

                • jeśli wg Ciebie 100 ton, rozpędzone do kilkuset kilometrów na godzinę, to "pikuś"

                  to jesteś OSZOŁOMEM

                  niedoszły belfer kufa jego mać LOL

                  pewnie studiowałeś "alternatywną" fizykę, gdzie kilo piór, jest lżejsze od kilograma stali LOL

                • Prędkość działa tylko na niekożyść MIĘKSZEGO i SŁAbszego obiektu - takie są prawa fizyki.

                  Nie znając ich można zapoznać się z kwestią wytrzymałości budynków o konstrukcji stalowej.

                  Oto przykład 3 NIEUDANYCH prób wyburzenia małego, 10-ciu piętrowego wierzowca w Polsce..

                  To bardzo skomplikowane i TRUDNE..

                  Samolot nie ma możliwości zawalić budynku z METALU
                  a napewno w ten sposób, że trafi w górne piętra..

                  To wbrew wszelkim zasadą zachwania się konstrukcji..

                  Obejżyj 2 minuty filmu z 2-go nie udanego wybużenia w Polsce:

                  "Wyburzenie wieżowca w Jelczu-Laskowicach"

                  https://www.youtube.com/watch?v=fUKi57Eysgw


                  Takich przypadków jest więcej!



                • Nie jest rozsądnym wypowiadanie się w kwestiach o których nie ma się pojęcia.

                  Chodzi o FAKTY, a są one następujące:

                  1. Wyburzenie prostego budynku z przykładu w Jelczu-Laskowicach to tylko 10 pięter, a kilkadziesiąt ładunków i miesiąc pracy przy osłabianiu konstrukcji, aby miała możliwość się złożyć! I mimo to nie udało się to im 2x
                  (budynek ANI DRGNĄŁ) Bo to stalowa kratownica jak WTC

                  2. Może nie wiesz co to był za budynek "Przekrój rdzenia każdej z wież był prostokątem o wymiarach 26 × 40 metrów i powierzchni 1 040 metrów kwadratowych (!!!) Każdy z rdzeni składał się z 47 połączonych ze sobą kolumn (stalowych) zwężających się z każdym kolejnym piętrem, gdyż wraz z wysokością spada nacisk na podstawę (na przykład rozmiar kolumny CC501 u podstawy wynosił 558 × 1371mm, na 44. piętrze 482 × 1117 mm i na 78. piętrze 406 × 914 mm). W rdzeniu znajdowały się wszystkie windy i klatki schodowe (A, B, C). Jedno piętro wieży miało 3600 m², w tym 2560 m² powierzchni użytkowej, a cała wieża łącznie 256 000 m² powierzchni użytkowej. Całkowita powierzchnia użytkowa kompleksu wynosiła 1 393 500 m², co czyni go największym dotychczas zbudowanym."

                  To jest gigantyczna, zwięzła konstrukcja nie do ruszenia przez samolot lub inne tego typu drobiazgi..
                  (trzeba jednak wyobraźni i minimum wiedzy o zachowaniu stalowych konstrukcji, aby zdać sobie sprawę z mistyfikacji, którą zasugerowano głupim masom, wierzącym w cokolwiek co im się poda na wizji).


                  Zobacz jak zachowują się budynki podczas wyburzeń, gdzie coś źle SKALKULOWANO:

                  "10 niesamowitych i nieudanych wyburzeń budynków na całym świecie/10 Demolition Failures"
                  https://www.youtube.com/watch?v=xIG7GpCKLqU

                • Znalazłem czyjś filmik, który dobrze to wyjaśnia (oddziaływania fizyczne)

                  "11 września 2001: Wieże zostały wyburzone'

                  https://www.youtube.com/watch?v=ETACdX0cFE4



                  "11 września 2001: Wieże zostały wyburzone, samoloty miały odwrócić uwagę. Przeczytaj opis."

                  https://youtu.be/0WsDYaWdiEk?t=18m19s


                  ____________________________________________________________ _____

                  Jeszcze raz przemyśl TO, nie możesz wypowiadać się o czymś o czym nie masz pojęcia, a sugestie scenariusza tylko z jednego źródła (media).

                  To ignorancja, naiwność i głupota - brać coś na wiarę pierwszej lepszej osobie (źródłu).

                  Ja spędziłem godziny na studia tematu
                  i porównałem różne wersje, wyjaśniłem wątpliwości..

                  Jest ich wiele, ale kilka masz pod ww. linkami.

                  1. Budynek stalowy nie zawali się po uderzeniu samolotu
                  2. Pożar nie zawala stalowej konstrukcji.

                • 3. Nie możliwe jest zawalenie ze swobodnym spadkiem, bez oporu niższych pięter.. (ew. zgniatanych)

                  https://www.youtube.com/watch?v=dC8RZWuCV-4


                  Więc to jedna wielka mistyfikacja..

                  _________________________________________________________

                  Powstaje pytanie (na które sam odpowiedz sobie)

                  Jak trzeba być głupim, aby uwierzyć w tak ewidentny fotomontaż (jaki przedstawiły media)
                  ALBO jak trzeba być pysznym,
                  aby powtarzać tę bzdurę
                  (nie zadając sobie fatygi jej sprawdzenia)

                  od choćby oglądając taki oto krótki film
                  (i porównując i innymi materiałami)

                  Zapewne wolisz być pyszny niż głupi..
                  (poza tym zmień awatar, bo jest ...
                  przesadnie podkreślający to pierwsze)

                • Nie mam czasu czytać tych twoich elaboratów, ani tym bardziej "dyskutować" z Tobą.
                  Masa błędów ortograficznych, i rozumowanie skończonego debila który twierdzi że 100 tonowy samolot nie ma prawa wbić się w budynek.

                  Nie pochwaliłeś się gdzie to studiowałeś tę fizykę alternatywną:) Pewnie w Tworkach LOL

                • Jeśli "nie masz czasu" -czyli NIE CHCESZ
                  to się nie odzywaj (bo to jest jak troling
                  - prowokujesz i nabierasz wody w usta).

                  To wymówka - nie chcesz się. przyznać do błędu
                  (już miałem doczytania z tak pysznymi ludźmi,
                  że nie potrafili przyjąć do wiadomości faktów,
                  uciekając od rozmowy).

                  Po drugie, haskimi odzywkami określasz tylko swój poziom

                  Po trzecie nie myślisz, nie czytasz, ze zrozumieniem
                  i powtarzasz tę samą głupotę, że masa samolotu ma jakieś znaczenie..

                  FIZYKA, FIZYKA, FIZYKA i jeszcze raz logika..

                  ALUMINIUM NIGDY NIE PRZEBIJE STALI BO JEST WIELE MIĘKSZE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!!!!!!

                  Po czwarte, nie umiesz nawet rozszyfrować skrutów (które podawałem)
                  UV - Uniwersytet Warszawski
                  oraz NKF - nauczycielskie kolegium fizyki


                  Sorry - ale aby rozmawiać trzeba mieć minimum rozumu!

                • UV , Uniwersytet Warszawski,

                  jakie to oczywiste :)

                  Nic dziwnego że nie skończyłeś tam fizyki, skoro twierdzisz że masa samolotu nie ma wpływu na zniszczenia, bo samolot jest MIĘKSZY

                  tym razem już naprawdę bez odbioru kurzy móżdżku. :)

                • Dobra - jeśli jesteś taki przemądrzały
                  podaj przykład, że:

                  Miększa - jak twierdzisz (rzecz)
                  Miękki obiekt

                  niszczy, uszkadza

                  TWARDSZY

                  _____________________________________________________

                  Ciekawe - jak skomentują to obserwatorzy
                  mający większe IQ od przedszkolaka? :)

                  Bo to banalnie prosta sprawa

                  Miększa rzecz, bez względu na swą masę
                  nie uszkodzi twardszej
                  (masa i ew. prędkość,
                  czyli składowe siły zderzenia

                  ZAWSZE, ale to ZAWSZE

                  działają na niekorzyść obiektu miększego, delikatniejszego
                  (którym w tym wypadku jest cieniutki AULI MINOWY kadłub samolotu.

                  Jakbyś nie wiedział, aluminium jest lekkim, kruchym i miękkim materiałem (także jego stopy w porównaniu do STALI).

                  Dlatego nie robi się aluminiowych czołgów, słupów, ani konstrukcji budynków.. ale np. karoserie drogich aut i samoloty (które i tak rozpadną się lub uśmiercą pasażerów przeciążeniami przy katastrofie, więc nie ma znaczenia czy są to konstrukcie z metalu najwytrzymalszego.
                  Za to liczy się ciężar bo przelicza się to na bardzo drogie paliwo..


                  To tak przy okazji..

                  Proszę o przykłady..

                  Coś miękkiego uszkadza coś twardszego..
                  Poza tym echh..

                  Cieszę się, że zrezygnowałem i nie zostałem belfrem
                  bo dzisiejsza rozwydrzona młodzież to także kosmiczne beztalencia, aby nie powiedzieć głąby bez minimum wyobraźni (a ta - umiejętność abstrakcyjnego myślenia - jest niezbędna do zrozumienia podstawowych zjawisk fizycznych - takich jak oddziaływania sił)

                • Podam przykład za Ciebie (obawiając się, że nawet tego nie jesteś w stanie zrobić).

                  Lekka wydmuszka (to pusta skorupka po jajku)
                  nigdy nie przebija metalowej kratki wentylacyjnej
                  (masz takie w starych budynkach - np. w szkole)

                  Bez względu czy rzucisz 5 ton wydmuszek
                  pokruszą się o metalowe pręty z płaskiej blachy.

                  Twardość konstrukcji ma wpływ na jej wytrzymałość
                  - nie masa..

                  Skrajny przykład:
                  - Weź 5 ton ton puchu i zrzuć na szklany słoik.
                  Myślisz, że popęka.. (puch nadal będzie miękki i lekki, więc ugnie się)

                  Jeszcze inny..
                  bańka mydlana i kartka papieru.. albo kartonowe pudło.
                  Bez względu na to ile baniek zbierzesz to pękną nie przerywając papieru..

                  Jeden wojskowy inżynier od balistyki, a konkretniej wielkich bomb - wyraził się tak o tej sprawie:

                  "Aluminiowy pocisk nigdy nie spenetruje stalowego pancerza"

                  Więc gdyby ten samolot sprasować do innej, zwięzłej formy to też nie miał by szansy..

                  Jednak jest luźną konstrukcją, PUSTĄ W ŚRODKU
                  i ewidentnie nie ma szans z budynkiem, który
                  też ma swoją masę pochłaniającą siłę ew. uderzania czegoś innego, co się oń nie roztrzaska..


                  Idąc twoim prostym rozumowaniem, koncentrującym się na wadze (a nie materiale i jego konstrukcji)..

                  gdyby nawet samolot był też ze stali, to

                  masa budynku 250 000 ton
                  kontra 100 ton samolotu

                  daje proporcje 1/2500

                  innymi słowy samolot jest DWA TYSIĄCE pięćset razy lżejszy,
                  więc przy uderzeniu jego energia rozejdzie się

                  To tak jak byś zderzył samochód z wózkiem sklepowym

                • Temat WTC jest niezwykle ciekawy, bo widać jak działa manipulacja, jak wiele osób naiwnie wierzy oficjalnej wersji, mimo odrzucając inne.. (nie wiedzieć czemu skoro wystarczy zapoznać się, przyjrzeć bliżej FAKTOM) np. tu:

                  https://www.youtube.com/watch?v=IP2CPsS_ENc

    • masoneria niczego ani nikogo sie nie boi, oni nie potrzebuja nawet stwarzac pozorow, sa zajebistymi manipulatorami i mistrzami propagandy ,

      • Nie wiem do którego fragmentu się odniosłaś, ale masz oczywiście rację.

        • Myślę, a bardziej mam nadzieję, że nie do filmu, który wydaje się być jednym wielkim nie porozumieniem (przynajmniej jeśli chodzi o ten wątek - dla którego zdecydowałem się z nim zapoznać - patrz komentarz do mej oceny).

          Jestem ciekaw skąd ludzie czerpią w ogóle wiedzę (bo to co mówią przypomina mi radio, o którym mówią, że ma ryja)?

          Gdybym nie znał FW (będąc tu pierwszy raz) zapytał bym:
          Jak można mówić o czymś czego się nie zna (a o czym się słyszało od tego zagorzałego wroga)>?

          • Nie wiem do czego się odnosisz.

          • Ano, niektórzy posiadają niesamowicie dużą wiedzę na temat TAJNYCH ugrupowań. Czytając posty i komentarze w Internecie widzę oczyma wyobraźni ludzi, którzy zamykają się w pokoju, zasłaniają okna, bajdurzą te swoje komentarze, a na noc odłączają sieć - żeby Microsoft albo Zuckerberg przypadkiem nie śledził. Żyjemy w czasach, w których człowiek chory nie pójdzie do lekarza, "bo go trują", a "lekarstwo na raka zostało dawno wynalezione, tylko koncerny farmaceutyczne to ukrywają, bo zarabiają na tonach innych leków, które są przepisywane dla chorych" - takie rewelacje czytałem. Czasami zastanawiam się, po co panikować i rozsiewać tę panikę dookoła - czemu nie można normalnie cieszyć się życiem i robić swoje, bez szukania konspiracji na każdym kroku?

            • Wiesz to...cóż mógłbym odpisać..

              To co nazywa się prawdą jest względne (każdy medal ma dwie strony).

              Nie rozumiem czegoś takiego jak "teoria spiskowa", ponieważ..
              cała historia ludzkości jest jak jeden wielki spisek:)

              Ogólnie można podzielić ludzkość na tych, którzy:

              1. wierzą w to co im się mówi oficjalnie (religia, szkoła, media)
              Robiąc to i tak jak im się powiedziało (czyli żyjąc w schemacie:
              kościół, oficjalna nauka, lekarze, sport w telewizji + fast foody, alkohol i inne trutki).

              2. nie mają zaufania to podawanej im na siłę "wizji świata"
              (która jest dość skomplikowana - mówi się, że politycy starają się, ale mylą,
              że w świecie jest jeden wielki chaos, masę zagrożeń i nikt na tym nie panuje.
              Czyli trzeba się bać, trzymać blisko kościoła i zwiększać kompetencje władzy aby ona nas broniła tak jak kościół przed grasującym po świecie złem. Patrz wiadomości to litania wszystkich nieszczęść. Tak jak by na świecie działy się tylko złe rzeczy warte uwagi). To ewidentna psychomanipulacja - jak w kościele zastraszanie).

              Ci podważają to co oficjalne i szukają alternatyw zanim pójdą do lekarza, który lobowany przez koncerny poda im taki lek, aby kuracja TRWAŁA JAK NAJDŁUŻEJ aby wyciągnąć od pacjenta jak najwięcej kasy. Bo to BIZNES i nikomu nie zależy aby ludzie byli zdrowi, albo szybko ich leczyć (bo nie było by możności na nich zarobić). Biznes farmakologiczny to gigant - patrz czego na głównych ulicach jest najwięcej - banków i aptek, wyrosło jak grzybów po deszczu - obok monopolowych (dziwne prawda - uzależniono ludzi od trucizn i sami za nie płacą rozwalając sobie umysł i organizm, oraz budżet żyjąc na kredyt).

              3. wiedzą o co chodzi w życiu, czym jest świat i nie potrzebują lekarzy, leków, ani szukania bo nie chorują i nie generują sobie zbędnych problemów (bo dbają o siebie korzystając z alternatywnej wiedzy i nie tworzą sobie problemów, przynajmniej aż tak jak większość ludzi, którzy są wrzucani na miny - poprzez indoktrynacje od kołyski, tresurę w szkole na wykonywanie poleceń i nie myślenie samodzielne, oraz pranie umysłów non stop przez media, gdzie rozwala się ich psychikę min. zalewem przemocy, agresji -popatrz na przekrój filmów akcji - to istmie rzezie).
              Kiedyś były areny z gladiatorami rozpruwającymi się dla widowni, dziś to sztuczne zbrodnie, ale dla podświadomości to nie ma większego znaczenia (wzorzec zła i trauma funkcjonuje na ukrytym poziomie co objawia się poprzez lęki przed nieznanym. Większość ludzi pracuje na etacie bo boi się ryzyka, pracują min. na korporacje pożerające rynek małych firm). Dzięki czemu ludzie dzielą się na super bogatych i względną biedotę, czyli niewolników uzależnionych od nich (tak jak było dawniej. Możni posiadający całe wsie wyrobników).

              4. Tych którzy nie potrzebują "wiedzieć" co jest prawdą bo to oni piszą historię, planując sto lat do przodu. Np. największe wojny (kto wie ten wie, że były, są dokładnie opisane na początku w IX-tego wieku). Dlań pieniądze to nie cel, a narzędzie kontroli (lub co najwyżej rozrywki -jak gry w ruletkę lub szachy).

              Zwróć uwagę, że wartość pieniądza jest zależna od deficytu, od nań zapotrzebowania. Jeśli czegoś jest nadmiar to traci znaczenie.
              W sytuacji gdy pieniądz jest bardzo pożądany można w cudzysłowu kupować ludzi,
              tzn. ich wolę (wolność dosłownie - zmuszając ich aby działali wbrew sobie za pieniądze). Ale to jest przestarzałe i nie pewne, jeśli zestawi się to z nowym sposobem kontroli - na poziomie umysłu. Jak to Stalin zauważył: Propaganda lepsza od czołgów. Mimo, że był ewidentnym katem narodu, ludzie po jego śmierci masowo płakali, bo zaszczepił im swój kult. Każde, najgorsze nawet kłamstwo stanie się prawdą (trzeba je tylko często powtarzać). Dlatego w religii masz rytuały i zadawane 2x dziennie modlitwy, dlatego reklamy powtarzają się co chwile itp.
              Podświadomość słucha i zapamiętuje (a gdy coś jest podświadome - to CIĘ z ukrycia kontroluje. Tak tworzy się wyznawców i ofiary sekty,tak tworzy się kamikadze, żywe bomby i hipnotyczną armię, która dobrze zindoktrynowana na rozkaz odda życie).

              To gra!
              Tutaj o nic nie chodzi.
              To pole rozrywki. Jedni bawią się na górze prawdziwymi żołnierzami,
              inni bawią się grami komputerowymi robiąc to samo,
              a jeszcze inni, dzieci plastikowymi żołnierzykami
              (przynajmniej tak było za moich czasów
              - samemu malowało się je jak modele).

              Życie to gra i są rożne poziomy (wtajemniczenia).
              Film "matrix" i "trzynaste piętro" zdradzają niektóre szczegóły.

              Możesz zadać sobie pytanie - kto rządzi, co jest tą maszyną - centralnym komputerem.. i czym jest świat.

              To wirtualna rzeczywistość (ale mało kto o tym wie - bo ten kto na to wpadnie, to odkryje z automatu ma władzę nad ... nie powiem, bo bo o tym trzeba się przekonać, aby móc w to uwierzyć. Bo ta masowa edukacja jest gorzej jak średniowiecze, ona odwraca kota ogonem i robi z człowieka idiotę).

              Pomyśl tylko - jeśli potrafisz oderwać się na chwilę od dogmatów, czyli społecznych prawd - komu się opłaca.. tak opłaca, czynić ludzi silnych, mądrych i niezależnych, skoro cała ta władza nie opiera się o pieniądze - jak ludzie myślą. Tylko o wiedzę i wewnętrzną siłę. Jeśli zabierzesz bogatemu biznesmenowi cały majątek i dasz biedakowi z pod mostu, to po pewnym czasie bogacz znów będzie bogaty, a biedak biedny (to mentalność, a nie posiadanie, okoliczności, znajomości - decyduje o sukcesie). Wiedza o tym jak działa ludzki umysł i czym jest świat też jest dostępna współcześnie nie płonie się na stosie, nie ma cenzury jak dawniej.
              Kto chce może sięgać po wiedzę tajemną i uczyć się jej
              (mimo, że dawniej się nie śniło, że tak będzie
              - jest. Ale ludzie są niewolnikami przyzwyczajeń.
              Oni wierzą, że świat jest taki jak ich nauczono).
              Żyją w schemacie pasąc się jak głupie owce
              Gdzie pasterz wskaże tam pójdą.
              Zrobiono o nich ostatnio komedie
              - obejrzyj koniecznie zwiastun "Minionki"

              http://www.filmweb.pl/video/zwiastun/nr+1+%28polski%29-36373


              Wg.mnie nie ma jakiś tam spisków, jest tylko dobrze zorganizowana władza, która jak każda nie jest zainteresowana aby została obalona, rozmyta..
              Dlatego osłabia ewentualną konkurencje.

              Słuchaj gdybyś miał niewolników w dawnych czasach (jak w filmie "Trudno być Bogiem") http://www.filmweb.pl/film/Trudno+by%C4%87+Bogiem-1989-37848
              To czy dał byś im technologie, aby pozabijali się lub przy okazji CIEBIE (?)
              Czy czekał byś aż dorosną (bo dziecku nie daje się zapałek bo spali dom).

              To jest pytanie retoryczne.

              Bliżej współczesności (zanim postały maszyny od niemal wszystkiego).

              Gdybyś miał pod swą komendą ludzi, którzy w zamian za wynagrodzenie
              pracują dla ciebie - czy dał byś im tak dużo wiedzy i bogactwa, aby byli silni i nie zależni, tj. samodzielni. W rezultacie czego nic od ciebie nie potrzebowali.

              Czy stwarzał byś takie pozory, że jesteś im potrzebny jako władca, zarządca, kapłan czy ktokolwiek kto stoi na górze danej piramidy, złożonej z wpatrzonych w niego ludzi (jako w źródło prawdy, prawa, powinności, albo chociażby wzór do naśladowani, idol).

              Świat to tylko jedno wielkie pole opcji wyboru. Każdy jest wolny na tyle ile uważa i wie (bo wolność to wiedza wg. mnie - Większość nie wie, że ma wybór dlatego go nie dokonuje. Np. idzie do lekarza i przyjmuje trucizny, bo myśli, że to leki - patrz film: http://www.filmweb.pl/film/Si%C5%82a+my%C5%9Bli-2011-400296)... Więc wg. WIEDZY wybierasz i doświadczasz swoich wyborów (czyli cierpisz wierząc, że to normalne, że tak trzeba, lub żyjesz w pokoju, albo cieszysz się z kontrastu).

              Możesz być kim chcesz - nie musisz być owcą gnaną trendami (robiąc większość czasu to czego nie chcesz i normalnie byś nie robił, ale wierzysz, że to nie zbędne - dlatego chodzisz do tzw. pracy, której podobno większość ludzi nie lubi - nie wiem bo nigdy nie pracowałem, mało co rozmawiając z takimi ludźmi bo w mym towarzystwie nikt nie pracuje na etacie).

              Jednak kto się z kim zadaje taki się staje.
              Media, religie, edukacja to bardzo silna władza
              organizowana na poziomie UMYSŁU.
              Czyli jak w sektach, gdzie ofiara nie wie, że jest ofiarą
              (żyjąc w błogiej nieświadomości i cierpienie biorąc za normę, albo nawet kata za wybawcę. Bo typowa ofiara sekty, ma wszystko odwrócone i nie da się łatwo wydobyć z więzienia, choćby znęcano się nad nią - syndrom sztokholmski).

              Więc wiesz - to tylko NIEWINNA informacja, powtarzanie robi swoje.
              (kto co ogląda, gdzie chodzi tym przesiąka. Kościół i szkoła tresują na ideał niewolnika, który nie ma zdania, a przestrzega prawa zawartego w formułkach,
              które latami musiał klepać na ocenę. Tak że zbudował autorytet tych instytucji.


              Więc wiesz zawsze masz wybór:

              Ograniczone, bezwolne Minionki (do złudzenia przypominające robotników, tę klasę)

              http://www.filmweb.pl/video/zwiastun/nr+1+%28polski%29-36373

              albo nie ograniczony, wolny człowiek (który sam zarządza swoim życiem, kierując się gdzie chce, tylko dlatego, że chce, a nie ktoś mówi, że ma, powinien, lub musi - lub podąża za szarą masą, w owczym pędzie nie zadając sobie nawet pytania po co i dokąd zmierza - czyli nie myśli, a powtarza coś za innymi: księdzem, rodzicem, nauczycielem, dziennikarzem lub internetem, który jest jednym wielkim śmietniskiem. Ostatecznie będąc niewolnikiem obcej prawdy, bo nie wie, nie potrafi stworzyć własnej - czyli być wolnym i kierować się własnym.. ).

              Alternatywny zwiastun to np:
              http://www.filmweb.pl/film/Jestem+Bogiem-2011-548252

              Więcej w filmie http://www.filmweb.pl/film/Sekret-2006-408150

              ____________________________________________________________ ____________________________

              Podsumowując (bo rozpisałem się jak zwykle:)

              Można sobie tłumaczyć, że to zwykła ekonomia sprawia, iż wiele rzeczy się zataja.

              Ważne aby cieszyć się życiem, ale głupio było by ograniczać się tylko do oficjalnej propagandy (myśląc i działając tak jak ona sobie tego życzy - w skrócie być jej ofiarą - czyli koncernów, które bywa, że zagalopowują się wyciskając ludzi jak cytrynę).
              Bo wszystko można wmówić i to bardzo łatwo (np. patrz film: http://www.filmweb.pl/film/Niepami%C4%99%C4%87-2013-535756)

              Problem ludzi polega na tym, że im się nie chce sięgać dalej, po nowe.
              Żyją jak w koleinie, w tym znanym sobie schemacie.
              Jeśli ich rodzice, środowisko narzekało to narzekają.
              Jeśli ich rodzice i otoczenie pracowało u kogoś to pracują.

              Życie to rozwój, a tzw. teorie spiskowe to ciekawy przystanek na drodze do poznania wyższej prawdy. To pretekst do nauki, to jakiś etap który wywala z hipnotycznego snu, który budzi. Nie chodzi aby niepokoić się (mówiąc, że wszystko jest złe, podejrzane). Chodzi o to aby pójść dalej, znaleźć alternatywie, rozwiązanie (ja znalazłem dla siebie - bo te "rewelacje" o tajnej władzy, poznałem już hen hen temu, w szkole, od kolegi którego ojciec był ogólnie mówiąc dyplomatą (tak jak dziadkowie mojej byłej). Wtedy jeszcze chyba nie było internetu w Polsce (a gdy kończyłem pierwszą szkołę, abonament miesięczny wynosił coś ponad tysiąc zł m-c, czyli tyle co pensja i mało kogo było na to stać).

              Wiedza, sposób bycia, zależy od środowiska (to ono kształtuje życie).
              Wg. kabały (która jest systemem wiedzy, a nie zabobonu jak to większość myśli, bo tak ich nauczono trzymając od mądrości z daleka - gdyż głupim łatwo manipulować).. więc wg. wiedzy uchodzącej za tajemna, to od środowiska zależy wolność w ogóle (wszystko co się myśli, pochodzi bowiem stamtąd. To kształtuje życie). Gdy ludzie oglądają g. (seriale, tą rąbankę w TV) to mają g. w głowie.
              Gdy chodzą do Kocioła i tam się ich zastrasza, łamie psychicznie (wtłaczając niegodność i poczucie winy, precyzyjnie opracowanymi rytuałami) to stają się bezwolnymi, godzącymi się z cierpieniem niewolnikami (czekającymi na "nagrodę po śmierci" - czyli nigdy, bo śmierci nie ma - ale to jest znów duża tajemnica:)

              Jeśli śmiejesz się bo tak Cie nauczono aby wierzyć tylko w to co widoczne.
              To przypomnę, że nawet Mack Planck (laureat nagrody Nobla) oświadczył, że nie ma czegoś takiego jak materia (w taki sposób jak ją rozumiemy, jako stały, niezależny nie ożywiony świat). Fizyka kwantowa wyjaśnia te fenomeny, choć (ww.) jej ojciec uważa, że jeśli komuś wydaje się, że wie o co w niech chodzi tzn. że jej nie zrozumiał (bo prowadzi do wniosków zaprzeczających naszym wyobrażeniom o rzeczywistości. Innymi słowy ŻYJEMY W CIEMNOCIE, gorzej niż średniowiecze).

              I to jest to co chciałem przekazać przy okazji.
              Ta wiedza, którą posiadają ludzie (obowiązkowa lub powszechna, choćby z UV)
              jest śmieszna. To jakieś zabobony, jakby dno (jak to określił Platon: większość żyje jak w ciemnej, głębokiej jaskini - czyli dziurze w ziemi. Nie mając pojęcia o rzeczywistości, bo wyświetlane na śniecie cienie obiektów przemykających na górze interpretując jako prawdę).

              Nie mam zamiaru straszyć, ani wywyższać się.
              Mam intencje inspirować, do sięgania dalej po za to co znane
              (wskazując na to, że jakość wiedzy jest wątpliwa i to bardzo - to jeden wielki przekręt).

              Edukacje opracowała religia, która wsławiła się w barbarzyństwie, cenzurze, łamaniu kołem i paleniu na stosach wybitnych ludzi mających śmiałość myśleć odeń nie zależnie.

              Więc to totalitarny system BIS (oparty na tresurze, dogmatach i praniu mózgu od dziecka, tylko podany w nowy sposób).

              Zabawne prawda - ludzie spierają się miedzy: kreacjonizm - ewolucja.
              Albo prawica - lewica). To stara taktyka nazywa się "dziel i rządź".

              Korzystnie jest wszystkich skłócić kierując dwoma niby walczącymi ze sobą obozami:)

              Więc możesz żyć w błogiej nieświadomości, albo połapywać się o co w życiu chodzi.
              Oczywiście są różne drogi (nie polecam unurzania w teoriach spiskowych, ale zastanawiania się i podważania tego co większość osób myśli i robi).

              Popatrz - wszystko jest proste - organizacje kierują się swym interesem.

              Kościół nie jest zainteresowany aby ludzie byli wolni bo czerpie z nich zyski
              i opiera na lęku przed złem swoją władzę.

              Tak samo farmakologia nie jest zainteresowana aby ludzie nie chorowali.
              Bo nie będzie potrzebna, straci siłę, znaczenie, pieniądze i zniknie.

              Szkolnictwo nie jest zainteresowane tym, aby ludzie mnie myśleli kategoriami.
              Muszę skończyć dobrą uczelnię aby znaleźć dobrą pracę (a najlepiej 2 kierunki).

              Władza nie jest zainteresowana, aby ludzie nie płacili podatków i oddawali jej coraz większe kompetencje, w nadziei że ochroni ich przed "złodziejami", "terrotystami", "wandalami", "zboczeńcami". Władza jest zainteresowana chaosem i podsycaniem PARANOI STRACHU. Dlatego na okładkach gazet bywają masakryczne historie (dlatego w wiadomościach masz 99% negatywnych informacji. Dlatego w TV masz programy o nieszczęściach, dlatego w serialach się non stop kłócą. Dlatego w sporcie walczą ze sobą, a w filmach akcji masz często jedną wielką rzeź).

              Mówi się, że przemoc i alkohol są nie wskazane dla dzieci bo niszczą psychikę!
              A dorośli to może przypadkiem są na to odporni?
              Nie nie są - ale to ich aż tak nie rozwala, dostają tylko małej nie widocznej paranoi, rozdrażnienia, czasem agresji i dużego spadku nastroju)
              Gdy wszyscy są chorzy na to samo, to wydaje się im, że są zdrowi.
              (nie istnieją obiektywne standardy - to złudzenia wynikające ze wpływu środowiska.
              Dlatego od środka sekty wszystko jest w porządku. Tym czasem na zewnątrz widać, że większość ludzi żyje na poziomie zwierzęcym, automatycznym, raczej wegetuje niż żyje. Ale skąd mają wiedzieć, skoro inni mają to samo, a ich krytyczne myślenie zostało osłabnie przez odurzenie alkoholem i słodyczami oraz inne. Przy okazji cukier działa jak narkotyk, a te narkotyki które nie mają skutków umoczonych i nie uzależniają są zabronione - jako ciekawostka. Bo najlepiej uzależnionych ludzi od tego co chi powoli truje, robiąc takie jakby bezwolnie zombie, trybiki w machinie systemu, a okazyjnie mięso armatnie). To łatwe i obserwujemy to na kartach historii (nawet kościół chwali się tzw. świadectwami świętych - czyli jak dobrze potrafi wyprać umysł, że na skinienie, za drobiazg, "tak" lub "nie" ludzie oddają życie).
              To toksyczna ideologia.. (a na wojnach jest prosta zasada: zpalonej ziemi, zniszczonej broni - czyli ludzi. Więc jak ktoś żywy zostanie przechwycony przez wroga, to w ramach optymalizacji - najlepiej jak się zabije. Se-puku, harakiri - jest znakomitym przykładem zaprogramowania na autodestrukcje.

              Łatwo dojść do wniosku, że jeśli wywołuje się wojny (np. dla zysku, powiększania władzy) przy okazji eliminując miliony (Hitler i Stalin mieli odmienne sposoby eliminacji ogromnych rzesz ludzi: Jeden zapraszał "do kąpieli", a drugi głodził na śmierć (odbierając chłopom ziarno i zakazując ich wpuszczania do miast).
              Oczywiście propaganda powie, że to obłąkani ludzie, że to wyjątek i w ogóle..
              (tym czasem historia świata, to same spiski i wojny często z byle powodu, czyli pretekstu).

              Więc wiesz... na chłopski rozum.. jeśli ktoś sto razy zabił milion osób (świętobliwy kościół ma też takie zbrodnie na koncie - wcinano w pień całe rzesze pogan, a teraz krzyczą, że się ich prześladuje)...

              to.. w obliczu masakrycznych czystek, co to jest wyprać umysł milionom..
              (propaganda lepsza od czołgów - to rzekł Stalin, który wsławił się w pacyfikowaniu swoich. Więc to należy czytać: pranie mózgu (edukacja, media) lepsze od państwa policyjnego i wewnętrznych obozów koncentracyjnych.

              Jeśli sekta potrafi wyprać umysł tak, że ludzie zabijają się (nie tylko masowe samobójstwa, świadectwa świętych, ale ogólnie są wierni na śmierć i życie sekcie)...
              TO WŁADZA myślisz, że nie pozazdrościła by sektom, mając nie ograniczony budżet. technologie i tego szarego obywatela, który co dnia siedzi przed TV, a obowiązkowo jako dziecko do szkoły?

              Przepraszam, za szczerość - ale to musieli by być skończeni kretyni, aby nie wykorzystać metod sekt (czyli religii, bo to jest duża masowa sekta, mniej groźna, bo czerpie miliardy zysków i już ma wielką władzę, którą przypomnę zyskała siłą - inkwizycja to jak stan wojenny, eliminacja konkurencji, oczyszczenie terenu z oporu i podmiana obcych na swoich kapłanów - czyli ucięcie łba elitom, a owcze, bezwolne stado pójdzie na nowym przywódcą).


              Więc wiesz - to co jest przymusową edukacją jest praniem mozgo.
              Włączasz TV i przechodzisz hipnotyczną sesję, na ideał niewolnika.
              Wcześniej, chrzest i wizja złego świata, zesłania za karę i cierpienia za czyiś grzech.

              Społeczeństwo jest jak jedna wielka sekta.
              To się zwyczajnie OPŁACA, mieć ogłupione stado niewolników.

              Tylko w TWOIM interesie jest być wolnym.
              (nie ma interesu mówić ci prawdy, abyś był mądry: Ksiądz, nauczyciel, dziennikarz, polityk, a też nie umie jej przekazać nawet rodzic, któremu wyprano umysł, aby być niewolnikiem i indoktrynować dzieci manipulując nimi na tej samej zasadzie jak nim - co przypomina falę w wojsku - ofiary ofiar stają się katami dla przyszłych pokoleń).
              Wiesz, że kiedyś w szkole powszechnej klęczało się na grochu za karę też nauczyciele bili linijką po palcach (to metody torturowania - łamania psychiki).

              Szkoła i religia wyewoluowały, a współczesne niewolnictwo przyjęło cywilizowany poziom (co nie zmienia faktu, że religia to sekta, a szkoła przyucza do niewolnictwa - ustawiając umysł do myślenia formułkami, wykonywania poleceń i oceniania się z nich).

              Kto ma oczy ten widzi (kto ma kompletnie wyprany umysł tego nie zauważy, bo o to chodzi. Aby ofiara sekty nie kapnęła się, że jest ofiarą i nawet gdy ktoś ją skonfrontuje z tym, aby umysł się nie przeprogramował i pozostała w podanym jej schemacie). Żyjąc tak jak to przewidziano, czyli jak trybik w machinie systemu, mający takie rozrywki jak sesje prania umysłu w TV, tudzież kościele, oraz w sporcie, wyścigu szczurów. Czyli zwiększając efektywność mechanizmu (jak w komunie, gdzie nie liczył się człowiek, a wskaźniki produkcji). Więc wyobraź sobie teraz co.. może być.. gdy większość niewolników zostaje zastąpiona maszynami..

              Zdania są podzielone. Niektórzy chcą cofnięcia świata do ery przed cywilizacyjnej, jak w starożytności, aby ciemna masa traciła ich niczym bogów, żyjąc jak na wsi i nie mając pojęcia o technice (więc nie mając cienia szans w konfrontacji z władzą).
              Niektórzy chcą czystki w imię eugeniki, by odsiać najsłabsze jednostki, znacznie przerzedzając stado dzięki czemu będzie je łatwo kontrolować..
              Zauważ, że w dobrobycie ludzie szybko się mnożą, doskonalą, uczą..
              Proporcja ciemnota do elity ilościowo i jakościowo się zmienia na niekorzyść władzy. Nawet z dobrze zorganizowanym systemem kontroli ginie ona w tłumie mogącym także stworzyć swoją elitę, która przy użyciu niezależnych technologii może tworzyć konkrecje o ile nie realne zagrożenie (od choćby chcąc rozliczyć za wieki ucisku). Tak więc wiesz.. żyjemy w ciekawych czasach wielkiej zmiany..
              Jest wielu graczy, różne kręgi wpływu i interesów, sięgających poza (to co znamy).

              Jedno jest pewne nic nie zostanie takie samo, bo obecny system wydaje się zużyć.
              Swego rodzaju przewrót jest nieunikniony, ale jaka to będzie zmiana dekoracji (bo był taką np. formalny upadek komuny). Czy zmiana przejdzie łagodnie, czy wypali połowę Ziemi.. to zobaczymy.. Ja się nie martwię, bo wiem to co możesz i TY wyczytać z moich ulubionych filmów (że świat i życie nie kończy się na tym co znamy). To tylko rodzaj zabawy, choć niektórzy bawią się lepiej, inni gorzej.

              Każdy z nas więc wybiera swoją drogę i doświadcza jej jako historii swego życia.

              Można powiedzieć, że błoga nie wiedza jest lepsza od walki z wiatrakami. Tym bardziej, że metodami, które są podsuwane tak, aby eliminować zagrożenie, czyli osłabiać lub niszczyć oponentów (Bo ten kto ma władze ten rozgrywa, dyktując zasady i sposób myślenia - jak w szachach - przewidując ileś ruchów wstecz w iluś wariantach. Co ty myślisz, że robią sztaby ludzi, którzy niczego nie potrzebują innego jak tylko bawić się w projektowanie historii świata - ileż można grać w golfa, wypoczywać w kurortach lub co.. Trzeba mieć jakieś zajęcie godne wyzwanie, czyli zabawę. Bogate społeczeństwa wymyślają sobie ekstremalne sporty, zapewniając atrakcję. Najbogatsi ludzie min. bawią się światem zza kurtyny). 2 filmowe przykłady:
              http://www.filmweb.pl/film/Wy%C5%9Bcig+szczur%C3%B3w-2001-90...
              http://www.filmweb.pl/film/Nieoczekiwana+zmiana+miejsc-1983-...

              Dzieci mają gry strategiczne, a niektórzy całe państwa...
              Co co można robić, mając więcej pieniędzy niż całe narody, grać nimi..

              Oczywiście trudno to zrozumieć temu, kto żyje zwykłymi problemami..
              bo stara się ich unikać (tak jak Polacy dziur na drodze, bo nie umieją lub nie chcą zrobić drogi, która zachowa swą pierwotną formę. Dłużej niż do rozpisania kolejnego przetargu na jej zmianę. Gdyż nie nadaje się już do łatania - dziura na dziurze i sypie się ogólnie. Np. za oceanem mając płaskie, jasne jak betonowane, a nie smoliste rozchodzące się drogi, a paliwo tanie jak butelkowana woda).. w USA dla zabawy topi się samochody w bagnach na terenowych rajdach, lub jeździ, skaczę po nich. Lub na pokaz wrzuca np. nowego Roysa do rozdrabniarki. Po prostu niszczy się dla rozrywki szukając problemów, a nie ich unikając (bo w danym zakresie się ich nie ma, a trzeba mieć w życiu wyzwania by rozwijać się, by żyć, czyli realizować coś).

              Innymi słowy kto osiągnie wszystko wymyśla problemy, aby się nimi bawić.

              ____________________________________________________________ ___________________________

              Konspiracja to natura tej gry (w biznesie, polityce, kościele układ na układzie).

              Gdyby wszystko było jawne, albo gdy wszyscy wiedzieli by i myśleli to samo...
              to byłoby ubogo. Równość, na zasadzie identyczność to utopia. Nawet gdyby to
              zawsze wyłoni się władza, która zdominuje innych pod różnymi względami.
              Choćby była to władza opiekuńcza, będzie posiadała wiedzę, która nie będzie się nadawać do popularyzacji, ponieważ umysł ludzki działa jak klocki gry domino
              (łapie tylko to co jemu pasuje, tworząc kolejną warstwę wiedzy).

              Myślisz, że posłańcowi mówi się jaka jest faktyczna intencja.
              Jeśli np. jest to misjonarz nawracający jakieś plemię na świętą wiarę
              (on wierzy, że to chodzi o zbawienie dzikusów, nie ma pojęcia, że jest narzędziem inwazji. Tak samo mówi się żołnierzowi, że walczy o słuszną sprawę - choćby wojna była ewidentnie agresywnym atakiem na obcą demokrację - PRANIE MÓZGU to nieodłączne narzędzie animacji społeczeństw).

              Więc możesz pozostawać w błogim śnie, robić i myśleć co zawsze.
              Ale choćby było to nawet wydawało się idealne, to z czasem znudzi się.
              Choćby nawet mieć wiele, ale nie zmieniać się (myśleć i działać schematycznie)
              to wieść życie UBOGIE, płytkie = nudne i walnąć przed terminem, wcześniej mając depresje i brak iskry, zapału, energii. Wiele osób może żyć w takim stanie nie zdając sobie z tego sprawy, bo standardy otoczenia, przyzwyczajania to druga natura człowieka).

              ZMIANA to jest idea, organizująca wartościowe, ciekawe życie.
              Następuje ona za sprawą rozwoju, inspiracji, wybicia z koleiny schematycznego myślenia. Jeśli tzw. "teoria spiskowa", może odegrać taką rolę tak jak np. grasujące na FB Stowarzyszenie sympatyków płaskiej Ziemi (Czy coś). To pobudza do myślenia, zastanowienia, szukania odpowiedzi. Historia zawalenia się bliźniaczych wierz i nie trafionego na ekranach telewizorów budynku obok jest jak test na inteligencje
              (pobudza do poszukiwania odpowiedzi - jak to możliwe, że coś zawaliło się samo?)
              Teorie spiskowe są podsuwane przez samych realizatorów telewizyjnych animacji.
              (żyjemy na filmowym planie jak trochę jak w teleturnieju z Serialu "Czarne Lustro"
              Ludzie produkują prąd, energie poprzez prace napędzając widowisko, w którym uczestniczą, którym się karmią http://www.filmweb.pl/serial/Czarne+lustro-2011-640699).


              Życie jest jak zaczarowana baśń, nic nie jest pewne, jak szukasz dalej to dziwisz się.
              Możesz iść przez nie wytartymi, zwykłymi drogami (myśląc, robiąc, doświadczając świata jak szary tłum - to gwarancja szarego życia). Zmieniając schematy, czeka Cię przygoda. Zawsze coś ciekawego do odkrycia (im większa wiedza tym większa wolność, bo jeśli ktoś zna tylko 3 możliwości to co to za wybór: chemioterapia, do księdza czy na wojnę jako cudzy legionista, czy na organy żeby choć rodzina skorzystała. To jakieś odcienie zła, poddania się wyrokowi choroby. Kto jednak wychodzi o krok dalej, szuka z zmotywowany odrobiną podejrzliwości do medycyny, przekona się, że rak to nie choroba nie uleczalna. Może nawet dowie, że nie ma chorób nieuleczalnych i że w wielu dziedzinach życia może być wolny, nie zależny - ale tym którzy rozdają masową wiedzę to się nie opłaca. Lepiej rządzi się głupimi i wyzyskuje ich utrzymując na poziomie bliższym zwierząt, niż wolnymi i nie zależnymi, silnymi, zdrowymi, mądrymi ludźmi. Ale to nie władza, a oni są winni swojej głupoty lub intelektualnego lenistwa. To prawo natury, prawo ewolucji, że silniejszy włada. To boskie prawo wbrew pozorom doskonałym świecie. Natura jest doskonała, a my jesteśmy jej częścią i także doskonale się organizujemy. Wymyślając sobie najróżniejsze gry, doświadczenia, misje i idee. To tylko zabawa jak gry komputerowe. To co się ma z życia to jego jakość. A dopiero gdy sięga się dalej, poza to co znane, wychodzą nowe możliwości. Istnieje tak niesamowita wiedza, że ludziom się nie śniło. Ale nie powiedzą im o tym w TV, kościele ani u lekarza - że mogą np. uzdrawiać się sami. Kościół powie, że to magia i zakaże, bo żeruje na cierpiących. Szkoła, że zabobon bo jest sponsorowana przez farmakologie, dziennikarze zasugerują, że to nie bezpieczne, że ktoś eksperymentował i zabił ileś osób - bo płacą im za to, aby utrzymywali masę w schemacie, czyli w strachu przez zmianą. Polska to podobno kraj lekomanów. Dobry lek jest tak zrobiony, aby nie leczyć, a zaleczyć. W jednym pomóc w drugim zaszkodzić, aby pacjent znów potrzebował. Bo najlepsza forma czerpania zysków to systematyczna, ratalna np. abonament).

              Wiedza dziś nie jest zabroniona. Możesz znaleźć wszystko.
              Ucząc się samodzielnie zajdziesz daleko.
              Szkoły to raczej dezinformacja.
              Kto organizuje i płaci ten wymaga efektu (czyli posłusznego, bezmyślnego niewolnika, który będzie robił to co się opłaca np. korporacjom).

              Wolność to szersze spektrum wyboru.
              Ciągły rozwój to recepta na ciekawe życie.
              Może ono być jak przygoda, a nie obóz pracy.

              Pozdrawiam - inspirator do sięgania w nieznane, aby iść dalej i dalej.

              Nie zapomnij o Minionkach (to tylko zwiastun, ale jakże wymowny)
              http://www.filmweb.pl/video/zwiastun/nr+1+%28polski%29-36373

              • a poza tym w domu wszyscy zdrowi? :D

              • Dzięki za ten wpis ! inspirujesz.

                • Wielkie dzięki za "dzięki" (za wyrażenie wdzięczności, docenienie bo to bardzo motywuje to tego typu zewnętrznej pracy, że jednak warto dzielić się dziwnymi, kontrowersyjnymi przemyśleniami).

                  Widzę, że też bardzo spodobał się "Captain Fantastic".
                  To bardzo dobry, niezwykły film. Odnoszę wrażenie, że z nie jednym symbolicznym, ukrytym przesłaniem (np. o tym, że matka zwariowała praktykując buddyzm, mimo, że dla niej była to filozofia, nie religia).

                  Buddyzm vs kabała to tak jak masowa niewolnicza edukacja, kontra elitarna, bez tresury, oceniania by wtłaczać w swego rodzaju rolę ofiary losu,świata, życia (co boi się cierpienia, widzi pełno zła i czuje się na Ziemi osaczona). Jakie myślenie, czyli jaki system wierzeń filozofia, takie życie. W odizolowaniu mierząc się z lękami lub z lużmi w raju, którym jest Ziemia,o ile tak się zechce nań patrzyć jak osoba przebudzona, do niezależnego myślenia, czyli wg uczucia, serca żyjąca, a nie wg różnych idologji z których chyba każda niewoli w jakimś sensie, karząc czegoś, szczęscia, pokoju, szukać poza sobą TERAZ. Polecam "Potęga teraźniejszości" - książka mega ceniona i fim "Życie jest piękne". O tym jak interpretacja szalenie zmienia dośwoadczenie (czyli wszytkie ideologie z idą zła służą zastraszaniu, tresurze ludzi robiąc z nich mniejsze lub większe ofiary, bojące się życia zamiast Kończysta z niego, wyznaczając i spełniając marzenia - bo o to wg. mnie chodzi jedynie. Nie o ucieczkę z kręgu sansary, albo z padołu łez albo z chłodnego kosmicznego przypadku, gdzie wszędzie czyhają zagrożenia i jest się zdanym na ślepy los. A na braniu życia we własne ręce czyli odrzucenia toksycznych idei, którymi z lewa i za prawa, z góry i z domu karmą masy na różne sposoby by postrzegali życie jako wyrok, kierat, a nie zabawę.. Polecam książki i masę publikacji w rożnych formach, od Esther H - nauki Abrahama - ta wiedza wszystko wymiata:) Dzięki temu nauczyłem się dopiero życia własnym życiem. Pozdrawiam

                • No na pewno w 100% nie zgadzam się z tym co napisałeś ale duży pozytyw za wyłożenie takiej myśli. Jeśli mogę zadać osobiste pytanie - jeśli nigdy nie pracowałeś to z czego się utrzymujesz?

                • Nie płacę za utrzymanie od dziecka obserwując, że ojciec też tak robił, organizując dom w taki sposób aby to inni pokrywali niezbędne koszty (być może dlatego, że dziadkowe także wynajmowali nieruchomości i trudno nie naśladować, nie kopiować tego sposobu życia gdzie dodatkowe źródła dochodu, jako własna praca nie będąc niezbędna na utrzymanie może być lub nie. Więc jeśli już pracować to nie dla pieniędzy, a dla przyjemności wbrew powszechnym przekonaniom, że praca musi być ciążka aby byłą coś warta albo, że wartość człowieka jest zależna od wartości jego pracy, w tym tzw. poświecenia czyli cierpienia. Bo wydaje mi się, że w ten sposób wychowuje religia oraz telewizja -by wyciskać z ludzi wyniki, a nie dbać o ich radość z samorealizacji. Z 10 lat temu jeszcze chodziłem do kościoła i katolickich wspólnot, a do niedawna interesowałem się drugą stroną.. Przekonując się, że skrajności nie są dobre. Większość ludzi walczy o coś, zamiast żyć pogodnie własnym życiem czerpiąc z niego przede wszystkim radość (a nie dostosowując się do takiej lub innej mody - od kościoła, który kojarzy się z wyrzeczeniem do walki o wyniki, by żebrać o uznanie poświęcając się jak sportowcy niszczący zdrowie, których się gloryfikuje w TV. Jak bohaterów filmowych, którzy poświęcają się). Zewsząd zdaje się płynąć manipulacja jak w sekcie piorąc ludzkie umysły na masową skalę, aby mało kto słuchał siebie, czyli robił to co mu podpowiada serce, a nie co jest święte, ważne, modne - czyli za co zyska uznanie u innych.

                  Wiesz że każde najgorsze nawet kłamstwo stanie się prawdą - wystarczy tylko ilość powtórzeń (po to w reklamach powtórki, po to mantry i modlitwy plus rytuały - to programowanie podświadomego umysłu).

                  Wolność to podążanie za własnym wyczuciem.
                  Niewola to programy w umyśle.

                  Systemy niewoli ukryte pod maską religii i filozofii (nie mówiąc już o tresurze w szkole i TV) są tak sprytne, że udało im się przekonać ludzi do tego, że ich przeznaczeniem jest NIE WOLA, czyli poświęcenie, wyrzeczenie pragnień, zapomnienie o sobie, czyli CIERPIENIE!

                  Są genialne prawda - potrafią przekonać do wszystkiego.
                  Nawet do ginięcia lub zabijania w imię miłości Boga.
                  (świadectwa świętych są jak kamikadze lub żywe bomby w islamie - to proste programowanie umysłu na tej samej zasadzie).

                  Pomyśl tylko co da się wmówić ludziom ...
                  gdy indoktrynuje się ich od dziecka na bycie OFIARĄ,
                  kult wyrzeczenia, umartwienia itp.

                  Warto zadać sobie pytanie - czego od życia się chce.
                  a nie myśleć to co inni wmawiają (choćby mieli maskę - świętych i cnotliwych).







                • Przy okazji dodam, że jest mnóstwo sposobów by nie musieć pracować na utrzymanie. Od automatyzacji i niezależności energetycznej po tzw. dochód pasywny.

                  Jeśli ktoś chce to zawsze może znaleźć coś dla siebie.

                  Wg. mnie z czasem cały świat się zautomatyzuje i nikt nie będzie musiał pracować jeśli nie chce.
                  (wszystko przyspiesza, maszyny już robią maszyny
                  i już mamy darmową energię więc kto chce może już energetycznie uniezależnić się i zautomatyzować sobie np. hodowle żywności lub zamieszkać tam gdzie owoce rosną na drzewach cały rok i żywić się nimi nic nie robiąc). Może też wynająć mieszkanie w Polsce za np. 2 tyś m-c i żyć w hotelu jak książę w jakimś pięknym egzotycznym kraju, w którym wszystko jest wiele razy tańsze.
                  Może też pracować przez net, albo napisać program, np. apkę na komórkę, którą dajmy na to z czasem zakupi w abonamencie zaledwie 1$ miesięcznie z milion użytkowników, a może z czasem 100. Tak łatwo można zarabiać pieniądze. Znajomy znajomego zarabia 1,5 mil euro m-c, inny ma cel 1 milion $, obecnie zarabia paręset tyś m-c.
                  To jest tak, że pieniądze nie zależną od pracy jak to się ludziom mówi, ale do idei. Można pracować wiele i prawnie nic nie zarabiać jak być może większość w Polsce, od pierwszego do pierwszego.. jak to się mówi. Można robić prawie nic i zarabiać dziesiątki tysięcy.. Ktoś powie szczęście - ale to nie szczęście, a myślenie.
                  Polecam Hunę (to jest wiedza o ludzkim umyśle, nie skażona żadną manipulującą ludźmi ideologią, której pełno w filozofiach i religii).

                  Mając pieniądze po rodzinie bardzo łatwo z nich żyć lub nawet je pomnażać (jeśli zrozumie się, że nie ma czegoś takiego jak "dużo". Bo wszystko jest względne i wszystko można wydać, po prostu myśląc w większej rozdzielczości).

                  Więc to wszystko, tzw. szczęście, pokój lub bogactwo (które jednak wydaje się przeceniane) to kwestia edukacji. Polecam dokumentalny film "Sekret" w moich ulubionych z 2006 roku (bo jest kilka o tym tytule).

                  Mądrość jest w książkach i każdy kto chce, kto wierzy, że może zmieniać swoje życie może sięgać po nie. Zamiast czuć się, myśleć i robić to co większość. Wystarczy odrobinę wiary i pragnienia (bo bez nie go nie wiele się uzyska - ponieważ życie człowieka jest odzwierciedleniem jego myśli).

                • troszkę przejrzałam twój profil, twój blog. chciałabym Ci polecić książkę "mgławica Andromedy" autor - Iwan Jefremow. Prosiłabym tylko byś nie oceniał po okładce tj po opisie. Sama obejrzę w niedługim czasie film "Sekret". Pozdrawiam

                • o.k. dzięki, zapoznam się

                  Przy okazji odrobina ogólnych refleksji co do mej spontanicznej i dziwnej tutejszej twórczości.

                  (w tekst wrzuciłem kilka losowych "enterów" by nie był to zbity blok)

                  Też prosił bym o dystans do tego w jaki sposób, o czym tu piszę (powiedzmy, że ujawniam tu swoją nie tyle co ciemną, a szarą stronę.. ale każdy z nas ma wiele twarzy pewnie..
                  i cały czas możemy ciekawić, odkrywać i dziwić się, tak jak światu. Jak ludzie wszystko zmienia się w zależności do okoliczności, dostosowuje. Ja też trochę do ów forum filmowego, gdzie jak w filmach bardziej ceni się emocje. Przesadę wypowiedzi, podgrzewanie atmosfery, lub robienie z igły wideł jak to czyni się często w TV, by przykuć uwagę. Przeniknąłem taką i inną atmosferą. Co zabawne liczy się chwila, odczucia. Więc jeśli wędy sprawiało mi radość, lub bardzo wciągało mnie spieranie się godzinami to było to wartościowe.

                  Myślę że wolność polega na robieniu tego co się lubi bez przesadnego oceniania (bo tak zawsze można - skrytykować wszystkich za wszystko jak się uprze.. czasem głupio mi.. Mógłbym mieć milszy bardziej pozytywny styl wypowiedzi, oraz nie chwalić się by szukać doceniania lub uwagi.. jak wampir energetyczny.. Ale to była moja droga przemiany, wielkiej lekcji polegającej na konfrontacji w lustrze świata. By móc lepiej rozumieć siebie i ludzi przydały mi się te wielogodzinne spory i monologi z bloga, czy blogu - poza tematem).

                  Dziś patrze na to inaczej, wolał bym być bardziej aniołem dla ludzi, zważającym na uczucia jakie rodzi, niż "ważniakiem" - postać ze Smerfów, który się wymądrza.
                  Choćby coś krytykować wskazując na lepsze rozwiązania, zawsze mocniej dociera do ludzi przekaz energetyczny, czyli na poziomie uczucia. Komunikaty, wypowiedzi mogą wspierać lub osłabiać poczucie własnej mocy, radości, zaufania do siebie. Od niedawna doceniam bardziej wspieranie niż krytykę.
                  Może dlatego, dyskusje na argumenty, rozwiewanie wątpliwości nie jest mi już potrzebne.. gdyż co dziennie zauważam coraz więcej i nieraz zachwycam się dziwnymi synchronizacjami, splotami okoliczności, które już dobitnie przekonały mnie, że myśli stają się częścią rzeczywistości (mówiąc słowami z filmu Sekret:)

                  Więc mimo, że bardzo dużo o tym pisałem, do tej pory do głąbienie nie byłem przekonany, wahałem się jaką obrać drogę, przyjąć sposób na życie. Teraz już wiem.. że najważniejsze są wartości duchowe takie jak: pokój, radość, zadowolenie, miłość, tolerancja i docenianie.

                  Czyli uznanie polegające na dopatrywaniu się raczej zalet niż wad, możliwości niż przeszkód (a to co nam się nie podoba, jest zwyczajnie nie dla nas i nie musimy z tego czynić jedynie słusznej prawdy, jak ja przed kościołem starałem się bronić ludzi..
                  Cóż pewnie jeszcze nie szybko przestanę nazywać go dekadencką, przerośnięta sektą.. ale np. nie zamierzam się już o to spierać. Skoro każdy we wszystkim potrafi dostrzec to co chce.

                  W imię wolności wybierając swoją drogę. Teraz gdy bardziej podświadomie, dogłębnie uznałem, że każdy ma własną prawdę, nie potrzebuję walczyć z ludźmi o przytakiwanie, o zgodę na to co uważam za słuszne dla siebie. Wyzwolenie od dogmatu jednej prawdy jest niezwykle praktyczne. Nie ma potrzeby udowadniania innym i konfrontacji w celu upewnienia się. Można opierać się o wyczucie, czerpać z wewnętrznego świata. Czyli tworzyć i wspierać własną niezależną prawdę, wizje, teorie, przekonanie tak jak robią to niezależni artyści tworząc coś zupełnie nowego w sztuce..

                  ________________________________________________________

                  Jeszcze raz dzięki i zapoznam się z "mgławica Andromedy".
                  Cenie sobie tego typu klimaty..
                  Sam marzę aby kiedyś napisać coś co mogło być się stać scenariuszem filmowym.

                • Jest taka myśl, że człowiek nigdy nie będzie wolny. tak jak reszta zwierząt. Jesteśmy zależni od siebie. zwłaszcza w tych czasach. Każdy skrawek ziemi należy do kogoś lub czegoś (np kraju). Jeśli nawet masz swoją ziemię czy swoją maszynę w której żyjesz to i tak dalej masz ograniczoną wolność. Różne organizacje tylko czekają na sytuacje w której ty korzystasz ze swojej wolności ale w świetle prawa stworzonego przez większości ty akurat je łamiesz. Nawet twoje zachowanie może zadecydować czy nie jesteś zagrożeniem dla innych nawet jeśli żyjesz w odosobnieniu. Ograniczam się bardziej do naszego kraju czy może kontynentu. A czy może być wolny wewnętrznie, zgodnie z własnymi poglądami? Cholera, też uważam że nie :D :D Najwięcej błędów do drugiego człowieka chyba popełniamy będąc dzieckiem a potem nastolatkiem (oceniam po sobie) a co byśmy dalej nie uczynili to w głowie na pewno zostaje pamięć naszych niektórych brzydkich występków. Jedyną wolność chyba odczuwam w postaci iż nic nikomu nie jestem winna (długi,kredyty, pożyczki), żyję zgodnie z moralnymi zasadami międzynarodowymi (nie zabijam, nie kradnę, nie wyłudzam)

                  "Można myśleć samodzielnie tworząc własną prawdę.
                  Własne przekonanie i na nim opierać swoje życie.
                  To się nazywa WOLNOŚĆ myślenia w praktyce. " dobre chodź byłabym ostrożna z tworzeniem własnej prawdy. od razu mam na myśli naszych polityków. wielu z nich ma swoją prawdę, swoją słuszność nawet jeśli kompletnie się z nimi nie zgadzam czasem czuję szacunek do niektórych za tą walkę o swoją prawdę. mimo, że jest to nie raz wymierzone dosłownie i przeciwko mnie. i tu sedno problemu. pozostawić człowieka z jego wolnością. taką o jakiej napisałeś - wolność myślenia w praktyce. z tego własnie biorą się wojny, podziały itp. I tu środek zaradczy w jaki ja jeszcze wierzę (nigdy nie wiadomo kiedy trzeba będzie przewartościować swoje poglądy ha ha) Edukacja dzieci i młodzieży czyli jednak zabranie im ich wolności. Edukacja gruntowna o nauce dostosowana do wieku i chłonności wiedzy ucznia. Uczenie od małego iż zazdrość, chciwość, egoism to coś z czym się rodzimy i postęp ludzkości pokazał nam iż można się tego wyzbyć ale trzeba razem i najlepiej od małego. żeby wykształcić lepszych ludzi niż my sami jesteśmy. Chodź popieram wolność w stylu życia u nastolatków i dorosłych. Ot, takie moje refleksje o tym co napisałeś :)

                • Odpiszę tym razem precyzyjniej cytując ponumerowane kolejne fragmenty.

                  1) "Jest taka myśl, że człowiek nigdy nie będzie wolny. "
                  =>Owszem jeśli ma takie pragnienie lub przekonanie
                  Czyli w ramach swojej wolności wyboru może siebie niewolić na nieskończenie wiele sposobów, z których najistotniejszy to chyba założenie, że wolność jest nie osiągalna.
                  (Bo nie można osiągnąć tego w co się nie wierzy że jest możliwe, bo wtedy się nawet nie próbuje myśleć, marzyć o tym). Niewola w istocie to postawa mentalna (u której podstawy wydaje się być przekonanie konieczności podporządkowania) Tu przypomina się mnóstwo filmów z buntownikami, którzy jednak postanowili być wolni, choćby organizując życie z dala od regulującej wszystko cywilizacji.
                  (tak ostatecznie można stworzyć własną cywilizację na wyspie jak w filmie.. coś o raju w tytule -podam link jak znajdę. Póki co zapodaje małe, rodzinne grono w "Capitan Fantastic")
                  http://www.filmweb.pl/film/Captain+Fantastic-2016-720204

                  2) "..tak jak reszta zwierząt. Jesteśmy zależni od siebie."
                  =>nie jesteśmy i nigdy nie byliśmy zwierzętami
                  (teoria ewolucji jest niedorzeczna i nie kompletna.
                  Nigdy nie udało się znaleźć pośrednich ogniw, między człowiekiem i zwierzęciem - za to znamy prawdziwą historię, tak jednak kontrowersyjną, że niechętnie o niej tylko wspomnę.
                  Bo większość osób nie wierzy nawet w istnienie cywilizacji poza ziemskich, mimo że wszystko na to wskazuje, od prawdopodobieństwa, poprzez dawne księgi, po artefakty i współczesne obserwacje). Człowiek mimo, że niedawno jeszcze jeździł na mułach, sklonował owce.. łączy i tworzy nowe gatunki.. a co dopiero z technologią rosnącą wykładniczo za kilka tysięcy lat.. Biologia, natura to techniczna konstrukcja którą można rozkodować i przekształcać - co wiedzą znawcy DNA, które nie mogło powstać spontanicznie z uwagi, że przypomina skomplikowany system komputerowy. A bez DNA nie ma powielania, czyli rozwoju życia).

                  Więc ludzie wolą wierzyć, że coś wzięło się z niczego.
                  (Np. wielki wybuch). W kosmiczny przypadek..
                  w bycie jak zwierzęta.. Bo tak im powiedziano
                  (wyłączając samodzielne myślenie).
                  a na chłopski rozum ZDANE zwierze nie stworzyło choć namiastki cywilizacji, narzędzi, technologii.
                  Mimo że "ewoluujemy" równolegle.
                  Człowiek jest JEDYNY w swoim rodzaju na planecie!

                  Kwestia druga, to że zwierzęta żyją stadnie lub samotnie.
                  Czyli w dużej mierze nie bywają zależne od innych.
                  Zawsze znajdziemy jakieś przykłady zupełnej zależności lub nie zależności.
                  Lepiej zamiast szukać powodów do akceptacji niewoli i porównywać siebie do zwierząt i to tych chyba nielicznych gatunków żyjących stadnie, które są zależne od innych, można odkrywać swoją prawdziwą naturę (co zasygnalizowano w filmach "Jestem Bogiem" lub "Luccy", lub w wielu produkcjach o oświeceniu w podtekście). Jeśli się szuka to się znajdzie - jeśli rezygnuje to nic nowego nie będzie.. (rezygnacja z marzeń, pragnień o sile i wolności to najlepszy sposób na ich nie spełnienie). Dlatego do odważnych świat należy mówi się.. Bo tylko odważni sięgają z wiarą w nieznane, bo to aby odkrywać nowe możliwości, będące abstraktem dla większości (która żyje w swoim małym świecie schematów myślowych, po których porusza się niczym maszyny, lub w hipnotycznym śnie.. Czyli nie wybierając nic nowego świadomie. Bo nie wierząc w nic czego się nie zna, nie widzi. A logicznym jest, że jeśli się nie sięga w nieznane to się niczego nie poznaje i wiedzie, życie ubogie, ograniczone. Dlatego to prosta sprawa - wystarczy nie wierzyć w to co powszechnie uważane, zakodowane jako prawdziwe i sięgać umysłem dalej, używając wyobraźni. Jak Einstein to ujął "Wyobraźnia ważniejsza od wiedzy" Bo ta druga przy pierwszej jest szalenie ograniczona. Ludzi nauczono powiedzeń typu:
                  "indyk myślał o niedzieli i łeb mu cieli"
                  "marzenie i myślenie to strata czasu"
                  "nadzieja matką głupich"
                  "nie bujaj w obłokach"
                  "pobożne życzenie"
                  Co pomaga organizować ich od środka niczym stado owiec.
                  Czyli bezwolnych naśladujących siebie jednostek poruszających się jak szara masa, siłą ciężkości wzajemnego oddziaływania.
                  Oczywiście zarządzanych z góry.. przez pasterzy..
                  (dawniej nomenklaturę kościoła, a dziś świecką władzę)

                  Linki do wspomnianych filmów (gdzie tytuł oryginału drugiego można tłumaczyć jako NIEOGRANICZONY)

                  http://www.filmweb.pl/film/Lucy-2014-687712
                  http://www.filmweb.pl/film/Jestem+Bogiem-2011-548252
                  3) "zwłaszcza w tych czasach."
                  =>nie są to czasy niewoli, a optymalizacji organizacji
                  Raczej sprzyjają wolności, bo masz maszyny,które mogą zrobić za Ciebie niemal wszystko, a z czasem wszystko (w tym roboty). Technologia to jest dopiero wolność (nie musisz harować na roli lub łapać dzikich zwierząt, czy hodować stale chodząc przy nich).

                  Świat naturalnie zmierza do optymalizacji, celem zmniejszenia konieczności robienia czegokolwiek, czyli pracy, trudu, czasu niezbędnego do czegoś uzyskania.
                  Już teraz możesz korzystać z darmowej energii i nie musieć robić NIC (a jeszcze sprzedawać jej nadmiar).
                  Możesz też mieszkać na plaży w ciepłym kraju, żywiąc się wprost z owocujących cały rok drzew, które są też własnością wspólną, czyli Twoją..
                  Możesz wędrować choćby bez niczego, a w rożnych kulturach przyjmą Ciebie z szacunkiem jak kiedyś u nas się mówiło "Gość w domu Bóg w domu".
                  Możesz wynająć mieszkanie,nawet nie swoje, a jako pośrednik (masz nieskończone pole kreatywności zarabiania pieniędzy w sposób pasywny, czyli bez potrzeby wkładania własnej pracy) i korzystając z różnic w wartości pieniądza, za 2 tyś m-c żyć jak arystokrata w którymś z egzotycznych krajów, nic nie robiąc i mieszkając w lepszym hotelu. Bo te 2 tyś z wynajmu mieszkania to u nich będzie jak 10 lub 20 tyś zł. Wolność polega na tym, że nie musisz skazywać siebie na życie w jednym miejscu (korzystając z globalnej wioski, możliwości transferu pieniądza możesz mieć dochód na innym kontynencie co dawno temu nie było by możliwe, tak jak szybkie przemieszczanie się i większe bariery językowe... Oraz automatyzacja przedsiębiorczości.. gdzie w każdej niemal dziedzinie możesz stać się pośrednikiem, udziałowcem.. korzystając z gotowych rozwiązań np. dofinansowania typu kickstarter, spółka, giełda. Są też całe firmy zajmujące się nadzorem biznesu, np. wynajmu nieruchomości i możesz zapomnieć o istniu jakiejkolwiek pracy. Oczywiście w ramach wolności masz też wybór pracować jak większość ludzi (co wybierzesz, po co sięgniesz i w czym się rozwiniesz to tylko od Ciebie zależy! - jak sobie pościelisz tak się wyśpisz, kto się z kim zadaje taki się staje. Radził bym nie zadawać się z ludźmi, żyjącymi ograniczonymi, niewolniczymi schematami i większość życia spędzających z musu w pracy, której nie kontynuowali by gdyby nie musieli).

                  To wszystko wynika ze sposobu myślenia
                  - ludzkie losy to odzwierciedlenie systemu przekonań, myśli. Więc każdy wybiera swoje przeznaczenie (na tym wolność polega). Ci którzy wybierają niewole po prostu wierzą, że nie wola jest im pisana (lub może boją się wolności -bo masowa informacja ze świata non stop programuje ich na lęki, przed niewwodzeniami. Stąd wolą żyć w prostym, ciasnym, nie wygodnym.. ale bezpiecznym jak mówią schemacie. Tym czasem ten schemat nie jest nawet bezpieczny i wygodny - to tylko kwestia lęku przed nieznanym i przyzwyczajenia -czyni taką bierną wobec życia postawę "lepszą").

                  Więc współczesny świat oferuje więcej możliwości i znacznie ułatwia życie, tym którzy chcą być wolni.
                  Dawniej chłopi byli przypisani do ziemi i nie wolno było im się przenosić. Dziś można się przemieszczać i korzystając z techniczno-organizacyjnego zaplecza znacznie ułatwić sobie życie aż do pełnej automatyzacji (zero obozowiczu pracy). Wkrótce też będą do usług roboty przypominające ludzi (na to wbrew pozorom nie trzeba długo czekać - już mamy takie rozwiązania w laboratoriach, a na drogach w bardziej zamożnych krajach samochody które same jeżdżą, bez kierowcy korzystając z algorytmów sztucznej inteligencji). Dlatego nie będzie trzeba niewolić innych aby korzystać z wolności. Nie będzie konieczności posiadania pracowników, by jedni byli wolni kosztem drugich.. Świat naturalnie dąży do rozwoju wolności.
                  Jednak z uwagi na to, że przyzwyczajenie to druga natura człowieka, wielu broni się przed zmianami.. Stare układy opierające się na fundamencie kościoła (jak dla mnie wielkiej sekty niewolącej ludzi od bardzo dawna - inkwizycja, cezura - kult cierpienia, poddaństwa i zabijania nie swoich w imię Boga).. Więc te systemy mocno zakorzenione w społecznikostwie, bo przejmujące umysły ja typowa sekta.. bronią się przed zmianami, przed postępem wiedząc, że ich zmiecie.. odbierając im władze i nawet istnieje - bo religia oparta na wierze w zabobony wobec logicznej wierzy nie ma żadnej szansy. Bez religii i systemu zaciemniania jako taki sposób edukacji, który polega na wkuwaniu formułek jak dogmaty.. Bez tego ludzie staną się wolni. Przypomnę, że to kościół powołał ten model szkolnictwa (to jest jakby kontynuacja, wyjście na przeciw potrzebą kształcenia kary robotniczej z jednoczesnym zachowaniem układu sił. Mądry, światły człowiek stały się niezależny, więc ludzi uczy się niemal tylko tego co potrzebne aby realizowali niezbędne prace - nie filozofii, która umożliwia niezależne myślenie, a wiec decydowanie o własnej prawdzie podważając obowiązujące formuły i dogmaty, wg. których bezrefleksyjnie większość postępuje).
                  Czyli np. myśli, że nie ma nic za darmo, że na wszystko trzeba zapracować (i dziś jeszcze ortodoksi publikują filmy twierdząc, że darmowa energia nie jest możliwa do uzyskania. Co sugeruje, że przeznaczeniem człowieka nie jest wolność, a praca.. Tym czasem robi się już to już wszystko jedno.. czy ujawni się konstrukcje alternatywne czy nie. Bo sprawność urządzeń wzrasta, tak jak paneli społecznych i turbin wiatrowych, które można sobie sprawić i mieć z głowy kosztowne przyłącze prądu mieszkając na totalnym odludziu).

                  4) "Każdy skrawek ziemi należy do kogoś lub czegoś (np kraju).
                  =>nie koniecznie, są miejsca, które ludzie obwołali swoim państwami, obwołując się ich zwierzchnikami, ustalili swoje prawa - wolne od praw międzynarodowych i np. stawiają tam serwery. Na płyciznach można usypywać wyspy..
                  Można też jakieś dzikie rejony lub zajmować porzucone instalacje (jak ten przykład z serwerownią na opuszczonej wiertniczej platformie).
                  Myślę, że prawnie zajmuje się takie rzeczy przez zasiedzenie.. (5 lat wystarcza zdaje się).

                  Poza tym jeśli nie objawiasz tego nikomu pod ocenę, lub zupełnie z dala np. mieszkasz w lesie -to co za prawo Ciebie obowiązuje.. chyba w praktyce żadne.. możesz sobie na pustkowiu założyć sektę, płodzić dzieci w nadmiarze i ustalić własną religię, szkołę i cokolwiek dusza zapragnie..
                  Aby nie kuć w oczy ludzi, którzy myślą schematami.. (bo są bardzo agresywnie nastawieni - ponieważ tak ich zindoktrynowano, by stanowili przestrzegającą wytycznym samo-kontrolującą się masę).

                  Z czasem Twoja społeczność może się rozrosnąć i obwołać państwo (tak w końcu one powstają.. Kroi się wyłonienie państwa Islamskiego w Europie. Żydzi stworzyli Izrael na tej zasadzie.. migrowali w jedno miejsce.. Sąsiedzi wprawdzie się burzyli, były wprowadzane ograniczenia jako prawo narzucone przez instytucje międzynarodowe. Ale oni tego nie przestrzegali przemycając masę ludzi i z niczego stworzyli silne państwo. Z tym prawem to jest tak jak z wolnością lub religią. Wszystko jest dla tych, którzy w to wiedzą. Jeśli w coś wierzą to tak żyją.

                  Więc na ile ktoś czuje się wolny na tyle z wolności korzysta.
                  Na ile czuje się niewolnikiem na tyle się SAM ogranicza.
                  Podporządkowanie opiera się najraźniej na lęku.

                  Nawet w czasach gdzie wszytko wydaje się ustalone,
                  mieć w sobie więcej odwagi niż lęku to realizować swe wizje mimo wszystko i być wolnym w praktyce..
                  Życie to rodzaj gry dostarczającej dreszczyku emocji..
                  Gdyby wszystko było takie proste, oczywiste byłoby nudne!

                  Odpowiadam przekornie i może zaskakuje.
                  Zajrzyj na mego tutejszego bloga
                  (obecnie ostatni wpis -
                  "Podsumowanie i opis działalności na forum") o link:
                  http://www.filmweb.pl/user/zjonizowany/blog/577792-Podsumowa...

                  5) "Jeśli nawet masz swoją ziemię czy swoją maszynę w której żyjesz to i tak dalej masz ograniczoną wolność. Różne organizacje tylko czekają na sytuacje w której ty korzystasz ze swojej wolności ale w świetle prawa stworzonego przez większości ty akurat je łamiesz."

                  =>aha
                  to ciekawy temat..
                  Prawo jest dla tych, którzy wierzą, że muszą się jemu podporządkować. Przykład Kluski jest wspaniały.
                  Człowiek tak bardzo ortodoksyjny, że podczas sprzedaży firmy produkującej komputery "Olimpus" gdy dowiedział się, że w świetle PRAWA (które chroni interesy najbogatszych) jest ZWOLNIONY z podatku (kilka milionów zł) postanowił jednak zapłacić go mimo to -z jak to jemu się wydawało obywatelskiego obowiązku, wpłacił nienależny podatek.. i tu zaczęły się jego problemy jak na czarną komedię -zresztą na motywach jego przygody nakręcono film http://www.filmweb.pl/film/Uk%C5%82ad+zamkni%C4%99ty-2013-63...

                  Więc wiesz gość o miliony zł nad-płacił podatek i go zamknęli nie za niewinność, ale za nadgorliwość (w praktyce uznano pewnie, że ma za dużo pieniędzy skoro je rozdaje - każdy przedsiębiorca stara się optymalizować koszty, a on nastawia się na rozdawanie.. więc z nami ma się czym dzielić). Na przykładzie tej historii widać jakie spustoszenie w umyśle robią kościoły.. normalnie ktoś mogły pomyśleć, że on zwariował -ale on postępował irracjonalnie wg. tego czego mu nawkładano do głowy
                  i teraz jeździ po kościołach opowiadając jaką to jest ofiarą..
                  (męczennik za wiarę - coś ala świadectwa świętych).

                  Wracając do tematu prawo jest groźne i murem nie do przebicia dla tych co się jego boją, bo w nie wierzą (tak jak w religie. klątwy itp.) Są osoby, przedsiębiorcy, którzy nie wierzą i nic sobie z tego nie robią (bo w istocie sam strach jest tym niewyćwiczonym kontrolerem, strażnikiem instalowanym wewnątrz umysłu i kopiującym się niczym wirus komputerowy, poprzez relacje, przebywanie, ot nawet rozmowę. Dlatego środowisko jest super istotne do świadomego kształtowania swego życia).

                  Kto chce ten w prawie znajdzie masę luk i po to min. dlatego prawnicy tak dużo zarabiają bo znają prawne kruczki i potrafią odwrócić znaczenie, znaleźć wyjście.

                  Np. czy wiesz, że nie trzeba mieć firmy aby móc prowadzić działalność gospodarczą. Możesz robić to na fundacje lub stowarzyszenie i komornik nic nie może tobie zająć.. (otwarcie w sieci radzi uwzględniać to z góry znany właściciel szkoły biznesu - Kamil C.)

                  Zwyczajnie zawsze znajdzie się wytrych jeśli się chce.
                  A jak się nie znajdzie to też nic straconego.
                  Wielu sławnych multimilionerów bankrutowano i znów wychodziło na prostą prosperity.. Taka życia natura, zmiana
                  (raz się udaje raz nie - to normalnie i można pogodzić się z tym z góry funkcjonując w pokoju i wiodąc życie szczęśliwe, bez przesadnego przywiązywania się do rezultatu. Jak w grze lub zabawie. Gdzie nie miało by to wiele sensu, gdyby za każdym razem trafiać w dziesiątkę).

                  Wiec wiesz - problemy nie istnieją dla tych, którzy ich sobie nie stwarzają z góry jako (rozpowszechnione) negatywne myślenie. Czyli samoudręczanie (rodzaj ograniczającej swobodę działań tortury - zainstalowanej w umyśle jako nawyki i podsycanej przez telewizje). To rodzaj społecznej kontroli (negatywne historie którymi ludzi się co dziennie bombarduje).

                  Podsumowując - można wszystko robić jak się chce..
                  Albo można się bać i nie robić nic.
                  Lub iść drogą środka, na zasadzie kompromisu.
                  Dostosowania do pewnych wytycznych,
                  które nie muszą zaraz stanowić niewoli,
                  jak standardy BHP lub jakości.
                  Możemy zgodzić się z istnieniem wielu praw i regulacji jako narzędzi kontroli dla wspólnego dobra.
                  Równie dobrze możebny być wdzięczni, że ktoś dba o to jak coś sobie zorganizować aby było to użyteczne dla wszystkich i wpisywało się w system wymiany dóbr..

                  Wolność polega też na tym, że jeśli jakieś prawo się nie podoba (a wierzy się w nie czując skrępowanym) to postuluje się jego zmianę, znajdując ludzi podobnych sobie i prowadząc informacyjną kampanię ku jego zmianie.

                  Nie ma tyranii, nie zetną za brak posłuszeństwa lub herezje.. Wszystko jest łatwiejsze, mimo to, że w ramach wolności istnieją kliki i układy używające też czasem siły.
                  Ale zawsze tak było i nasze czasy nie są wyjątkowe.

                  Do odważnych świat należy - kto che ten może -mówi się:)

                  Jednak ja nie potrzebuje z niczym walczyć, bo nie jestem wyznawcą religii ani praw (będąc wewnętrznie wolnym człowiekiem zadowalam się też współpracą z ludźmi regulowaną zwyczajami. Jeśli zaś poczuję jakieś ograniczenie to zmienię je innymi sposobami..
                  o których trudno było by mi tu pisać.
                  Każdy na drodze życia wypracowuje swoje metody postępowania rozwijając się w tym kierunku w którym chce.
                  Nie ma rzeczy niemożliwych jeśli zdejmie się parametr czasu, zauważając, że w czasie wszystko zmienia się - nawet ulegają erozji i zapadają się skały).

                  Kreatywność nie zna granic..
                  wspierana przez natchnienie..
                  Życie zaś przypomina ciekawą grę,
                  właśnie dzięki pozornym trudnością.
                  Problemy są jak skocznie by rozwijać się
                  poprzez ich rozwiązywanie i wybijać w górę,
                  wznosząc na wyższe poziomy wiedzy i umiejętności.

                  Widzę że jesteś on line to wyślę nie pełną odp. (kończąc w trakcie )

                • 7) "Nawet twoje zachowanie może zadecydować czy nie jesteś zagrożeniem dla innych nawet jeśli żyjesz w odosobnieniu."

                  => tu widać, że wolność to w istocie kwestia sposobu bycia,
                  świadomości, sposobu myślenia, postrzegania świata
                  i przede wszystkim WOLNOŚCI OD LĘKU.

                  Bo taki motyw wydaje się być u podłoża ww. wypowiedzi.

                  Na logikę - co tam kogo może obchodzić co robię i kim jestem jeśli żyję w odosobnieniu jak pustelnik..

                  Każdy ma swoje sprawy, a wielkie organizacje wielkie idee i nie zajmują się jednostkami bo to zwyczajnie nie opłacalne.
                  Tak jak w kopalni odkrywkowej operator gigantycznej koparki nie schyla się po pojedyncza grudkę która wypadnie poza przestrzeń ładunkową z łyżki (biorącej na raz dziesiątki ton urobki). Ogólnie mówiąc głupotą jest zajmować się rzeczami zbędnymi, choć ludzi tak się uczy na fundowanych przez UE szkoleniach (znajomy opowiadał -ferszing, czy jak to tam się nazywa.. Miało by polegać na konieczności przewidzenia i uprzedniej eliminacji wszystkich możliwych do wystąpienia problemów.
                  Wg. moje wiedzy -sukces polega na działaniu odwrotnym.
                  Czyli na zajmowaniu się problemami dopiero gdy wystąpią, a ich istnienie mogło by poważniej zagrozić działalności.
                  By kierować energie na to co się tworzy, a nie walkę z zagrożeniami (co jest charakterystyczne dla negatywnego myślenia, którym ludzie są zainfekowani więc nie myślą twórczy najmując siły na walkę).

                  Jest też taka zasada w biznesie 20% nakładów daje 80% rezultatów. Wyklucza to zajmowanie się rzeczami, sprawami lub ludźmi nie pierwszorzędnymi (nie istotnymi).

                  Jednak system kontroli polegający na zastraszaniu (bo w tym jego największa siła) tworzy paranoje strachu, aby większość zwyczajnie bała się jemu narażać..

                  Więc ta pozorna niewola polega na poczuciu lęku.

                  ____________________________________________________________ ______
                  Aha, dodam, że może mi jest łatwiej i nie boję się ponieważ mentalnie jestem częścią systemu.. czyli jestem w zgodzie z kierunkiem zmian (po prostu rozumieją je i akceptując w dużej mierze - bo wszystko przemija, taka jest życia natura -ciągła zmiana. Konserwatyzm więc to stracona pozycja -sposób na stałe dawki cierpienia i poczucie nie mocy, narzekania gdy świat się zmienia. Na tym polega cywilizacja - dlatego nie jesteśmy jak zwierzęta, które żyją niczego nie zmieniając, zakodowane instynktem -nie kreatywne, swoją własną naturą ograniczone, zniewolone).
                  My zaś zmieniamy wszystko po kolei właściwie to też w gronie ludzi nas najpierw wyróżnia - wyobraźnia i innowacja (czyli zmiana, zamiast bierne trwanie w znanym schemacie często też oglądając za siebie i mówiąc, że dobre czasy to były kiedyś właściwie i że świat zmierza do upadku.
                  To teksty rodem z sekty, z kościoła, który od dawna zapowiada koniec świata i bo na zastraszaniu cierpieniem i sądem polega jego taktyka.
                  Cóż większość ludzi wzrastając w takiej kulturze jak w Polsce, z automatu staje się ofiarami dekadenckiej sekty
                  (która nawet gdy się do niej nie uczęszcza przenika i organizuje sposób myślenia przeciętnego Polaka).

                  To smutna sprawa, ale to też się z czasem zmieni..
                  (choć pewnie miną pokolenia -nim wypleni się z umysłów tę filozofię niewoli, która z człowieka robi ofiarę na dzień dobry - gdy się rodzi wmawiając mu, że jest tu za karę bo ktoś zjadł jabłko z nie właściwego drzewa. Twierdząc,też że teraz jest oceniany, obserwowany z góry i może trafić do gorszego miejsca jeśli się nie sprawi, a za ideał poddaje się mu postawę męczeństwa, umartwienia, wyrzeczenia i cierpienia).

                  Na marginesie to jest genialna ideologia dla zniewolenia, psychicznego złamania danego narodu i człowieka (wmówić mu , że jego życie to kara i że ma się umartwiać, znosząc wyzysk i cierpienia - to ideał dobrowolnego niewolnika -który podświadomie nie myśli w kategoriach swego dobra, dbania o wolność, dostatek, swoje interesy. Bo wpojono mu ideę wyrzeczenia, o sobie zapomnienia jako najświętsza cnota. Kościół na tym żeruje, samemu bogacąc się na afirmacji biedy.. ale świat się rozwija i ciemnota przemija).
                  Przypomnę, że ofiara religii (czyli dużej, tym bardziej groźnej sekty) nie ma świadomości bycia ofiarą bo podświadomie zastraszona mocno wierzy w to co jej powtarzano najczęściej od dziecka.
                  ____________________________________________________________ _____

                  8) "Ograniczam się bardziej do naszego kraju czy może kontynentu."
                  => czyli do Polskiej mentalności, w której religijność odgrywa większą niż gdzie indziej rolę.

                  Trzymajmy się z dala od kościoła (od ortodoksów) a nasza mentalność się z czasem zmieni.
                  Sam zauważyłem duże zmiany w swoim życiu gdy przestałem zadawać się z takimi ludźmi (opętanymi religijnymi dogmatami). Wprawdzie teraz mam jeszcze relacje z ludźmi mówiącymi na religie "tradycja" i tak usprawiedliwiających rożne zwyczaje (wtedy przypominam wcześniejsze "tradycje" które przez tą nową zostały zniszczone. Więc nie ma tu słuszności. Gdy ktoś che robić rzeczy nie racjonalne, typu pościć w wielki piątek, to podporządkowuje się jakieś obcej idei tylko dlatego, że robili to rodzice.. i tradycyjnie (czyli co - bezrefleksyjnie, bez zmian, po staremu powtarzając to co było dlatego że było - jak głupie owce, która jedna idzie za drugą nie zastanawiając się po co i gdzie).

                  Czy można rozpatrywać wolność w kontekscie bycia członekim sekty natawionej na zniewolnienie..
                  (wtedy wolność jest nie możliwa, poza choryzontem wyobraźni - bo tak organizuje myślenie sekta = religia i anumowana przezeń kultura oparta na strachu i kontroli samego siebie, aby nie narażać się Bogu i przypadkowi..)

                  Ludzie, którzy wierzą w przypadek też nie wydają się być wolnymi. Wolność polega na pewności siebie (na wierze w siebie - chce to mogę, a nie jakiś przypadków boje się..
                  czyli zaniecham działanie na wszelki wypadek bo nie znam całej drogi, nie umiejąc przewidzieć wszelkich możliwych okoliczności. To jest przepis na nudne życie i cierpienie - czyli to co afirmują religie - życie w stałym, powtarzającym się schemacie +umartwienie -zmian i spełniania odmawianie sobie).

                  9) "A czy może być wolny wewnętrznie, zgodnie z własnymi poglądami? Cholera, też uważam że nie :D :D"

                  Wszystko jest względne - wszystko da się potwierdzić i wszystkiemu zaprzeczyć (dla sprawnego umysłu to kwestia znalezienia odpowiedniego punktu widzenia).

                  Jedna prawda nie istnieje.
                  Dlatego wolność myślenia istnieje.
                  Gdyby istniała jedna prawda było by się jej podporządkowanym na zasadzie jej sprawczej mocy.

                  Ludzie w ramach swojej wolności do tworzenia własnej prawdy (inspirowani otoczeniem) przyjmują jako założenie, że nie są wolni. Następnie patrząc na świat poprzez pryzmat tego ZAŁOŻENIA widzą na to przykłady.
                  Tak to mniej więcej działa ludzki umysł,.

                  Każdy więc sam wybiera własne założenia
                  godząc się lub nie na dane sugestie ze świata.

                  Wolność wiec to kwestia wyboru.
                  Tak jak szczęście, pokój i zadowolenie
                  (które ludzie warunkują sobie zwykle,
                  myśląc że coś im jest do tego niezbędne
                  - sami ograniczają siebie).

                  Warunkowa miłość podobnie.
                  Karmi się nią ich od dziecka
                  i na tym opiera się manipulacja.

                  Ale na drodze rozwoju, można przejść ponad to
                  pozorne ograniczenie (jak i każde inne..
                  bo nie znają granic ludzkie możliwości..
                  jednak większość nie robi kroku na przód,
                  nie próbuje sięgać po to czego chce..
                  bo boi się zawodu, myśląc że to trudne, nie możliwe).

                  Czyli znów wypływa kwestia odwagi i wiary (w powodzenie, w siebie, w szczęście, świata, Boga sprzyjanie itp).
                  Tj. siła wiary ogólnie (wiary, którą wypaczyły religie sprowadzając to znaczenie do wiary w ich dogmaty i instytucje). Tym czasem to zwykłe narzędzie do poruszania się po drodze życia (poprzez wiarę, wyobraźnię wyznacza się sobie drogę -wytycza to co nowe i podświadomie realizuje ze światem we współudziale - tu odsyłam do filmu:) http://www.filmweb.pl/film/Sekret-2006-408150

                  Wiec wszystko zależy od założenia.
                  Jeśli założymy wolność i dobro to to zobaczymy.
                  Gdy założymy niewole i zło to to nam się udzieli.
                  Myśli jak i uczucia można dowolnie zaprogramować..
                  Co pokazały sekty i ideologie (mówi się "uczucia religijne").
                  Ludzie w zamian za obce interesy są w stanie poświęcać życie, bo wyprano im umysły że to jest słuszne lub święte.

                  Co dopiero poczucie szczęścia lub wolności..
                  To wyraz wewnątrznej gry, którą można regulować poprzez pracę nad sobą (ale mało kto się ją zajmuje - bo mało kto chyba ma taką potrzebę, aby być wolnym i brać z życia więcej tego co miłe, zamiast wypełniać je głównie obowiązani polegającymi na podporządkowaniu się.

                  Praca jest ok. ale można wybierać ją wg. tego co się lubi.
                  Wtedy jest to bardziej forma przyjemności niż niewoli.

                  10) "Najwięcej błędów do drugiego człowieka chyba popełniamy będąc dzieckiem a potem nastolatkiem (oceniam po sobie)"

                  =>Błąd to koncepcja jak "piekło" wprogramowana za młodu celem i kontroli (opierająca się o lęk - tu akurat napiętnowanie w szkole).
                  Zwróć uwagę, że ludzie bardzo boją się wystąpień publicznych z uwagi na katowanie ich ocenianiem w szkole.
                  Wyuczyli w sobie lęk przed błędem kojażąc go emocjonalnie - jako wewnątrzny ból, rodzaj dezaprobaty..

                  Tym czasem człowiek wewnątrzne wolny nie musi mieć takiej mentalnej obroży (jak np. artyści buntownicy - często robią rzeczy odwrotnie niż wytyczne, kanony.. Czyli oceniając wg. wzorca podporządkowania błędnie. Ale oni uznają to za dobre, bo są wolni i robiąc co chcą bawią sie dobrze. Krytyka szkodzi temu kto jest na nią podatny.

                  Można zrezygnować z idei błędu, albo osłabić ją.
                  Pozwalając sobie do bycia wolnym, orginalnym, nie skrępowanym twórcą swego życia wg. swego widzimisie.

                  Jeśli otoczenie ma wyprane umysły jak w sekcie to ich problem.. Próbując nami manipulować powołując się na ideę "błędu", "prawidłowosci" oczekując jedynego słusznego postępowania możemy powiedzieć że mamy to w d.
                  W końcu odpuszczą bo zorientują się, że nie uznajemy ich systemu wierzeń. Możemy też wykazać im głupotę (jak ja moim rodzicom, którzy powoływali się na powszechne szablony myślowe, np. obowiązek szkolny).
                  Więc nie umiejąc się wybronić, uzasadnić czegoś przestaną mieć śmiałość narzucać nam coś.. Albo zwyczajnie będą mieli dość kłótni (chodziłem do szkoły średniej w kratkę - na niektórych przedmiotach większość godzin mnie nie było niż byłem.. nie prowadziłem też zeszytów.. choć jedna nauczycielka wymusiła na mnie przepisanie takowego..
                  Ale cóż wraca wakacyjna.. miałem czas.. W innej szkole, prywatnej gdzie był większy luz, dyrektor nazywał mnie wizytatorem bo przychodziłem zwykle tylko na 2 ostatnie lekcje:) Nie miałem obowiązków stąd moja oryginalność:/
                  i odstaję od społeczeństwa pod względem wychowania.

                  11) "a co byśmy dalej nie uczynili to w głowie na pewno zostaje pamięć naszych niektórych brzydkich występków."

                  => nie ma żadnych rzeczy brzydkich lub błedów..
                  to jest kwestia WOLNEJ interpretacji.

                  Poprzez pranie muzgu można wprawdzie zakodować człowieka na myślenie i reagowanie niepokojem, niezadowolniem na coś..
                  Ale to od nas ostateczne zależny, co wybieramy
                  czy cierpienie czy pokój (czy damy sobą manipulować czy nie).

                  Najlepiej być szczęśliwym i zadowolonym z zasady.
                  Odrzucając negatywne, dręczące myśli.
                  Można się tego nauczyć.
                  Nazywa się to pozytywne myślenie i jest o tym z milion książek.. popularne na zachodzie, u nas nadal nieco egzotyczne (bo w kraju spowitym religijnym cierpiętnictwem i samoudręczeniem)

                  12) "Jedyną wolność chyba odczuwam w postaci iż nic nikomu nie jestem winna (długi,kredyty, pożyczki), żyję zgodnie z moralnymi zasadami międzynarodowymi (nie zabijam, nie kradnę, nie wyłudzam"

                  Co to za wolność, do czego do podporządkowania się kanonom cnoty, czyli z siebie zadowolenia (jak Kluska, których chciał być przesadnie dobry - powołując się na moralność - bo wg. niego bogaci nie powinni mieć chyba ulgi.

                  To niewola tego co obce ideologie, religie nakładły do umysłu.
                  To wyraz podporządkowania.

                  Jeśli jedyną wolnością miało by być odczuwanie satysfakcji z podporządkowania to nie jest to wolnością raczej..

                  ____________________________________________________________ _____
                  Można też rzec, abstrahując od (kontrowersyjnego w moim wydaniu) tematu wolności, że
                  Życie zgodnie z zasadami jakie by nie były..
                  to taka postawa, minimum, norma..
                  i jeśli tylko to miało by być celem, ideałem

                  to była by zaledwie wegetacja
                  (a przecież o to nie może chodzić w życiu.
                  Gdyby chodziło tylko o same godne przeżycie
                  to życie nie miało by żadnego sensu - trwanie dla przetrwania).

                  Zauważmy, że taka pochodna religii filozofia nie ma nam nic do zaoferowania.
                  Prócz najwyżej braku poczucia strachu -czyli względne życie w pokoju, jeśli wpiszemy się w jej wszelkie wytyczne - czyli maksymalnie zubożymy swoje życie
                  -ideał wyrzeczenia
                  -jedna miłość na jedno życie
                  -zasada nie oczekiwania więcej niż się potrzebuje (ubóstwa)

                  i wiele wiele innych..
                  nie chce wymieniać bo odrzeczeniu się od tego
                  poza tym nie mam pewności, czy jesteś osobą religijną
                  (więc to może być nie trafione).

                  Dodam jeszcze, że idea "winy" to bardziej termin religijny.
                  Na wtłaczaniu poczucia winy kościół wyraźnie się koncentruje.

                  Pamiętasz rytuał "moja wina moja wina moja bardzo wielka wina" w podniosłym momencie mszy (na klęczkach kajanie się bicie w pierś). To jest rozwalanie człowieka wewnętrznie.
                  Poczucie winy niezwykle obciąża - to służy do manipulacji.

                  Więc wiesz wolność to przede wszystkim sposób myślenia.
                  On zaś pochodzi gównie ze środowiska, wyrabia się poprzez oddziaływania. W sektach (kościołach, tu mi znanych) nie ma wolności, a kult tego co charakterystyczne dla niewoli.


                  Wolność w praktyce zdaje się polegać na dążeniu do przyjemności (na spełnianiu się w twórczej samorealizacji).

                  Niewola zaś to wyraz ograniczenia (musu, podporządkowania czyli wewnętrznego łamania człowieka z skutkiem cierpienia - duchowego lub fizycznego bólu).

                  Wolność polega na wsłuchaniu się w głos serca
                  (bycie w zgodzie z uczuciami, rozwijając szczęście i radość życia)

                  Niewola to poleganie na schematach kodowanych w umyśle jako dogmaty, wytyczne, prawa (czyli podporządkowanie się temu co zewnętrzne, obce, narzucone, oczekiwane).

                  Prost sprawa co nie.
                  Na ile cenimy sobie siebie na tyle rozwijamy wolność
                  by cieszyć się z życia, sięgać po nowe idee, wyznaczać i realizować pragnienia.

                  Niewola zaś sprowadza nas najwyżej do trwania (w tym co nazywa się poprawność polityczna lub religijna, a polegającego na nieustannym ocenianiu się, sprawdzaniu czy przestrzega się schematów, czy wpisuje się w OBCE, zewnętrzne oczekiwania i oczywiście ograniczaniu spontaniczności, kreatywności, odwagi..
                  Czyli ogólnie jakby na śmierci za życia..

                  Nawet Jezus, rewolucjonista, tworzący nową ideę, coś mówił o ludziach żyjących schematami
                  "zostaw umarłym grzebanie ich umarłych i choć za mną" ).




                • Łamał też prawa, piętnując ortodoksyjność (czyli zaślepienie).
                  Można by wiele mówić o religii (która inspiruje się bardziej Biblią niż na niej opiera:)
                  Co nie znaczy, że mili byśmy być niewolnikami jakiejś tam jednej księgi (jak to powiedział A. de Mello - autor słynnego wykładu wydanego jako "Przebudzenie").

                • 13) "pozostawiać człowieka z własną prawdą. wolność myślenia w praktyce. z tego własnie biorą się wojny,"

                  => Raczej odwrotnie, gdzieś widziałem ciekawy cytat Osho.
                  Coś w rodzaju "to poczucie obowiązku prowadzi do wojny. Gdyby nikt nie było posłuszny, nie mogła by działać żadna armia".

                  Wojna polega na odgrónym zarządzaniu stadami bezmyślnych owiec, które napuszcza się na siebie wzajemnie. Kosując ich uprzednio ideologią, nienawiścią, powinnością. Bo naturalnie, właśnie WOLNY CZŁOWIEK nie chciał by spędzać czasu w okopach podczas deszczu, daleko od domu, zabijając innych i samemu mogąc zostać zabitym. Wojna jest oparta na zniewoleniu mas..

                  Człowiek naturalnie unika cierpienia i dąży do przyjemności. Wojna to jako eskalacja przemocy to jedno wielkie cierpienie (zadawane i odbierane jako choćby obronne ciosy. Wojna to niepokój i zniszczenie. Dlatego opiera się na niewol, podporządkowaniu, posłuszeństwie, obowiązku, a najpierw zastraszeniu zagrożeniem z innej strony. Jednej i drugiej stronie mówi się, że tamta druga jest zła i knuje.. więc tak naprawdę wojny się wywołuje odgórnie, nie spontanicznie, jako wyraz wolności jednostki.
                  Ludzie są używani jak trybiki w machinie.. dawniej armatnie mięso, dziś coraz częściej biją się technologie..
                  pojazdy bezzałogowe..(może wojen robotów doczekamy się)

                  Więc gdy w mediach szczekają podburzając do wrogości, człowiek wolny, myślący świadomie wyłącza je
                  (by nie zakodować sobie lęku podświadomie).

                  Dążenie do pokoju i zgody jest naturalne,
                  niepokój i niezgodę trzeba zaszczepić
                  po to jest właśnie psychomanipulacja w koście i TV.
                  Zauważ, że filmy po 20-tej to niemal zabójstwa
                  (nie tylko wojenne, ale też tzw. thrillery, akcji.
                  Tak bardzo koduje się ideę walki i zabijania).

                  Cała religia o tę ideę jest oparta (dobra ze złem walka).

                  Więc takiemu przeciętnemu człowiekowi kultury zachodu przesiąkniętemu zewsząd ideą walki z jakimś złem, którym manipuluje się poprzez poczucie zagrożenia..
                  Wydaje się, że świat jest taki, że trzeba walczyć o wszystko.
                  I co ciekawe, że istnieje jakieś zło, które jest większe od niego, więc lgnie z lęku do systemów typu religie, które mają jego przed tym hipotetycznym złem chronić.
                  (tym czasem kodują go na te lęki, żerując na jego strachu).

                  14)".. podziały itp."
                  => Podziały są sztucznie oparte o ocenianie, programowane. Na za sadzie my oni, lepsi gorsi, źli - dobrzy. Nie wynikają z myślenia samodzielnie, a tymi schematami. Jakie dziecko wpadło by na to samo aby kogoś nienawidzić lub uważać za zagrożenie tylko dlatego że nie jest identyczny. To musi być ideologia, która jak religia wypierze umysł na myśleniu jakimiś obcymi, sztucznymi z góry podanymi prawdami.

                  15) " I tu środek zaradczy w jaki ja jeszcze wierzę (nigdy nie wiadomo kiedy trzeba będzie przewartościować swoje poglądy ha ha) Edukacja dzieci i młodzieży czyli jednak zabranie im ich wolności. Edukacja gruntowna o nauce dostosowana do wieku i chłonności wiedzy ucznia. Uczenie od małego iż zazdrość, chciwość, egoism to coś z czym się rodzimy i postęp ludzkości pokazał nam iż można się tego wyzbyć ale trzeba razem i najlepiej od małego. żeby wykształcić lepszych ludzi niż my sami jesteśmy. Chodź popieram wolność w stylu życia u nastolatków i dorosłych. Ot, takie moje refleksje o tym co napisałeś :)"

                  =>O.k. zgodzę (w końcu nie muszę być zawsze przekorny na silę;) Żartuje.. po prostu inspiruje pokazując drugą medalu stronę, która faktycznie jest mi bliższa w danym momencie.

                  Ale w tym ostatnim punkcie w jednym się nie zgodzę.
                  Egoizm mianowicie - czy aby na pewno jest nie chciany zły?

                  Myślenie o sobie jest zdrowe, naturalne
                  (ale u niewolnika nie pożądane, dlatego w niewolniczym wychowaniu się to tak piętnuje..)

                  Można zauważać, że każda przesada jest zła.
                  Mam na myśli zdrowy egoizm, bez którego człowiek nie myśląc o swoim dobru, nie oczekuje niczego od życia, stając się biernym trybikiem w machnie systemu, którego się tylko używa. Bo nie myśląc o sobie (nie decydując wg. tego czego DLA SIEBIE się chce) oddaje się innym nad sobą władzę).

                  Bo kto innym oprócz samego siebie wie co dla nas jest dobre (tylko samemu się to wie - bo tylko samemu się czuje).

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
o