Wyjasnieine -Dlaczego nie rozumiecie tego filmu

Kubrick został za ten film zamordowany. Chciał uchylić zasłony i pokazać szarym ludziom że świat tajnych organizacji masonerii , Iluminati, rządzących zakulisowo światem ,bawiących się w okultystyczną otoczkę orgie itd to fakt. Niestety tuż po ukazaniu wydawcy swojej wersji został zamordowany. To co możemy obejrzeć to wersja okrojona i cenzurowana, złożona z materiału który nagrywa się z aktorami na rozgrzewkę. Stąd problem z oceną filmu.

Ciekawostka , scena orgii została nagrana w prywatnej willi w Anglii jednego z potężniejszych illuminati Waltera Rothschilda który udawał przyjaciela Kubricka .Sam Kubrick był przez długi czas pod wpływem tego środowiska. O tym opowiada ten film. Tylko że Billowi sie upiekło a realnym życiu Kubrick został zamordowany. Zmarł na zawał serca , tylko że był zdrowy jak byk a nikt w rodzinie nie miał problemów z sercem. Zaledwie dzień po złożeniu pierwszego cięcia folii do Warner Brothers. W tym momencie film został zarekwirowany przez Warner Brothers i mocno edytowany.

45
  • Gdyby masoneria miała zabić Kubricka zrobiłaby to przed nakręceniem jego ostatniego filmu. Czysta logika nakazuje tak myśleć. Skoro są tak potężni to czy ryzykowaliby i czekali aż film zostanie skończony (praca nad nim trwała 2 lata więc mieli sporo czasu by zorientować się "co jest grane") który mówiąc łagodnie nie sprzyja im? Kubrick zmarł na zawał bo jest to bardzo częsta przyczyna śmierci. Mając na uwadze fakt, że miał 70 lat jest to coś normalnego,a zdrowy jak byk na pewno nie był. Dlatego śmieszy mnie, że są ludzie którzy wierzą w teorie spiskowe o rzekomym zamachu, ale nigdy nie przedstawiają ciekawych argumentów. Bo to, że dla Ciebie film jest ocenzurowany i masz problem z jego oceną nic mi nie mówi choćby z tego względu, że dla mnie Oczy szeroko zamknięte to arcydzieło w którym nie ma ani jednego momentu który wydawałby się niedokończony, powiem więcej - każdy wątek wydaje się pieczołowicie dopracowany tak jak to zawsze u Stanleya bywało i jeśli to miałaby być mocno okrojona wersja to nie wyobrażam sobie rzekomej pełnej bo musiałby to być zupełnie inny film - ale tak czy owak żaden materiał bez własnej woli Kubricka nie został wykasowany. W końcu był on Żydem, a oni są ponad wszystkimi :-)

    • mówisz o masonerii jakby to był kolos na glinianaych nogach co ze strachu wszystkich śledzi i boi sie byle reżysera i jego filmu. Jest odwrotnie, to sa cyniczne przez wieki bezkarne rody o sięgającym kosmos ego.To była dla nich rozrywka , gościa podpuścić , obejrzeć se film i skasować. Żydzi sa wpływowi ale to nie oni żądza światem tylko wyrośli z templariuszy i jezuitów ruch zwany illuminati który przyjął w swoje szeregi trochę żydów ale musieli się wyrzec swej religii

      • Bo masoneria jest obecnie takim kolosem na glinianych nogach, to nie te czasy gdy tak wielcy ludzie jak Beethoven identyfikowali się z illuminati. Choć w USA mają się najlepiej dlatego Kubrick chciał zwrócić na to uwagę. U nas np. wolnomularze mieli spore wpływy ale to się skończyło tuż przed wybuchem II wojny światowej. Żydzi są potężni sami w sobie , to naród wybrany a na niwie kinematografii idealnie to widać - wałkowany holocaust i wiele nagradzanych filmów fabularnych czy dokumentalnych, a o katowanych Chińczykach przez Japończyków nie ma praktycznie znanych szerzej filmów. Mogę się zgodzić z tym, że film Kubricka specjalnie nisko oceniono przez krytyków, chciano go wyprzeć aby mało kto o nim mówił poważnie - być może illuminati mieli na to wpływ, ale ja nie wierzę w żadne kasowanie materiału bo to mijałoby się z celem. Skąd w takim razie znajdowałaby się kilkunastominutowa scena ceremonii w pałacu? Ktoś zapomniał to wyciąć? Przecież nikt wcześniej ani później nie ukazał tak idealnie obrządku masonów i z pewnością gdyby ktoś był nieprzychylny Kubrickowi usunął i zniszczyłby jak najszybciej taki materiał.

        • Słuszne spostrzeżenia.
          Ciekawi mnie jak odnisół by się do hipotezy, że ten film sprzyja Iluminati
          Ponieważ siła, prawdziwa siła leży nie w symatii, a w strachu
          przeciętnego obywatela, który nie podejmuje wielu działań
          będąc świecie przekonanym, że zginie jak bohaterka filmu
          która naraziła się bo kogoś ostrzegała przed tym, że on zginie
          (czyli to już nie trzyma się kupy - aby zabić piękną modelkę,
          zamiast tego, kto mógłby zagrozić ugrupowaniu znając jego tajemnice).

          Innymi słowy, co myślisz o tym, że takie filmy nadają wagi siły tajemniczej organizacji.
          Bo prawdziwa władza jest zaszczepiana w umyśle, jako idea.
          Ludzie którzy się boją czegoś są w stanie niewoli.
          Podporządkowani jak ofiary sekty,
          lub ideologii postępują nie racjonalnie
          wg. programu, który w głowie zaszczepi im się.

          Patrz religie opierają się na strachu, przez Szatanem, piekłem, sądem, karą, bożą sprawiedliwością
          której aktualna wykładnią jest "nieomylny" papież, jaki niegdyś przewodził nawet armii na polu bitwy.

          Czyż nie trudno byłoby się oprzeć aby znając ludzką naturę zaszczepić masą programów nie zauważalnie poprzez rozrywkę - ot filmy..
          Co jest silniejsze - umysł logiczny - czy podświadomy (którego decyzji i przekonań nie znamy, bo nie widzimy, a które można zaszczepiać bardzo dyskretnie - jak w reklamie to robi się - nie tylko podprogowej).

          Pozory mogą być mylące.
          Najważniejszy jest efekt, który łatwo przewiedzieć..
          Puszczać różne spiski i przekonania w obiek, aby funkcjonowały na językach, przeszły do kultury to idealny sposób urabiania opinni..

          Kto podskoczy, kto się ośmieli zaryzykować życie (bo tak będzie myślał po seansie)
          jeśli nawet organizacja nie będzie miała realnej siły, ale 90% populacji będzie się jej bała..
          To wygrywa w każdym konflikcie jednostki na zasadzie (wybrać swoje życie - czy prawdę).

          Albo narazić się - aby zginęli jacyś niewinni ludzie (w filmie przyjacielski pianista i piękna modelka -co ma na celu wzbudzić uczucia, czyli manipulować na podświadomym poziomie).
          Główny bohater pozostaje bezsilny i z poczuciem winy, że przez CIEKAWOŚĆ, WŚCIBSKOŚĆ
          przyczynił się do śmierci dwojga niewinnych osób, które mu POMAGAŁY.
          Dzięki czemu miał też uniknąć własnej śmierci (gdyby nie wstawiennictwo piękności).

          Co widz otrzymuje - jakie przekonanie to poza świadome, silne, nacechowane emocjami przesłanie:

          NIE WTYKAJ NOSA W NASZE TAJEMNICE - bo narażasz bliskie, niewinne osoby i siebie.
          (więc jeśli nawet ciekawość silniejsza niż dbanie o siebie, miej dobro innych na uwadze).
          ------------------------------------------------------------ ------------------------------------------------------------ -----------------------------------------------
          ------------------------------------------------------------ ------------------------------------------------------------ -----------------------------------------------
          ------------------------------------------------------------ ------------------------------------------------------------ -----------------------------------------------

          Konkretnie przesłanie plus legenda Kubricka, który ponoć padło ofiarą to może być zręczna manipulacja - nastawiona na konkretne zyski. Czyli stworzenie pożądanego obrazu SILNEJ, mściwej i bezdusznej organizacji, która nie cacka się bo ma swoje dziwne reguły i każdego zabije bez pardonu.

          Nawet swojego ulubionego pianistkę oraz najpiękniejszą modelkę/prostytutkę.

          Czyż dla osoby myślącej kategoriami owoców (a nie pozorów, czyli pierwszego planu)
          ten film nie wydaje się być jednym wielkim ostrzeżeniem puszczonym w świat do milionów..

          Mamy wszystko ale jesteśmy bezwzględni.. dla zasady eliminujemy nawet użytecznych nam ludzi..
          Nie podskakuj "Kowalski", bo jeśli nasze drogi kiedyś skrzyżują się to masz wiele do stracenia - bój się nas.

          Być może Kubrick nie informuje, ale zaszczepia lęk. Lęk który jest silniejszy od rozumu i najlepiej działa. To na nim opiera się prawdziwa władza. Więc to nie informowanie, a zastraszanie być może/

          Co sądzisz o takiej koncepcji?
          ________________________________

          • Jeden do drugiego mówi.. mamy co sobotę orgię, ale wtrącają się w nasze sprawy..
            chodzą za nami.. katoliccy oszołomi.. mogą zaszkodzić interesom.. węszące psy..
            Weź drogi Kubricku nakręć taki film (jesteś chory, niedługo zejdziesz.. dorobimy
            do tego legendę.. że podpadłeś nam wydając tajemnicę.. plebs kupi to, weźmie na języki
            i zanim jakikolwiek dziennikarz będzie próbował wyrobić kolejną orgię zastanowi się 13 razy,
            po czym odpuści nie chcąc narażać siebie, rodziny i osób postronnych.
            Stworzymy etos bezpardonowej, mającej bezlitosne zasady organizacji, która zabija bez mrugnięcia oka, wszystkich, którzy zechcą złamać jej tabu. Dając jednak szansę coś o tym opowiedzieć, tak jak tobie i niby później cię dopadniemy - a głupie stado owiec to kupi.

            Nas będzie zaś chronił strach, który jest najsilniejszą bronią - dzięki twemu dziełu rozejdzie się szybko, tak jak plotki o twoim morderstwie (no gdybyś nie był chory bracie to załatwili byśmy tobie nowe życie. Bo jak już nie jeden z nas po oficjalnej śmierci nadal żyje:)
            ____________________________________________________________ ___________________________________________

            Tak to wyobrażał bym sobie - ma sens.. jak ma owoce.. co myślą ludzie jest ważne..
            Bo jak myślą tak postępują właściwie. Dobrocią się mniej zyskuje niż strachem.

          • Strach to jeden z przewodnich motywów w kółko powtarzanych przez Kubricka. Innymi były szaleństwo, wojna czy technologia. Kubrick miał osobowość lękliwą, do wielu tematów podchodził wnikliwie, racjonalnie, ale i z ogromny dystansem. Być może tak było, że film ma przerażać masy przed tajnymi stowarzyszeniami.

            • Nie znam innych dzieł, ani twórczości Kubricka.
              Skoro jak twierdzisz, miał osobowość lękliwą..
              być może łatwo dał się zmanipulować taką wizją,
              którą szczerze tutaj przedstawił.
              Strach obezwładnia, wyłącza racjonalne myślenie
              jak panika (w której ludzie tratują się itp)

              "z kim kto się zadaje taki się staje"
              "kto kogo słucha, co czyta tym żyje"
              Wszyscy oddziałujemy na siebie.

              Sensacje jak życie gwiazd są modne.
              Ale trudno robić z strasznych wizji radość życia,
              a ta jest najważniejsza - dlatego nie będę zagłębiał się w motywy Kubricka
              (tak jak chodzę po szpitalach zgłębiając motywy szaleństwa, tak też wycofuje się
              z wcześniej gorących, wciągających mnie, emocjonujących tematów różnych ..
              no jak to ująć praktycznych teorii.. z których najistotniejszą wydaje się kościół,
              który trawi całą kulturę, narzucając od dziecka swoje wzorce myślenia..
              Na czele z ideą lęku i zła.
              Bo właśnie wszystko odziały-wuje..
              a papranie się w g. na dłuższą metę powoduje nim przesiąknięcie.

              To tak piszę ogólnie do użytkowników forum - którzy fascynują się tropieniem zła.
              Po prostu sam zmądrzałem i rezygnuję bo w życiu jest wiele pięknych rzeczy wartych uwagi.

              Czym człowiek życie, na czym się koncentruje tak się czuje.
              To co każdy ma z życia to uczucia..

              Więc warto świadomie wyzierać płaszczyznę zainteresowania..
              zostawiając świnią papranie się w błocie (negatywnych, przykrych idei)
              a samemu zajmować się rzeczami twórczymi, budowaniem wolności i szczęścia.
              /dla siebie, a nie na siłę dla masy, która jak tytułowe Minionki ze zwiastuna
              z powodu głupoty i tak wszystko zepsuje.. Prawdziwa widza o świecie chyba długo pozostanie elitarna, ukryta.. Bo mało kto tym co istotne interesuje się, żyjąc głupstwami.. Wiedza to wolność.. wolność to dążenie i realizacja szczęścia.

              Tak to rozumiem.. że są 3 światy. Świat rządzących elit, świat pośredni (czego uosobieniem mogła by być klasa średnia) i świat większości spowitej w mroku.

              Z każdej perspektywy niemal wszystko wygląda inaczej (pozorne zło okazuje się być dobrem, a pozorne dobro złem. często co dla niewolnika masowej kultury cnotą, głupotą dla wolnego (myślącego niezależnie). Co dla wolnego dobrem złem dla ograniczonego.

              Każdy widzi świat przez pryzmat programów, które nabędzie w procesie wychowania.

              Einstein mawiał:
              "Tzw. zdrowy rozsądek to zbiór zabobonów i uprzedzeń nabytych do osiemnastego roku życia"

              Zachęcam aby sięgać poza to co masowe ..
              bo tam jest wolność właściwie

          • Jest tylko w tym jeden problem - przekaz podprogowy trafi do 95% ludzi którzy i tak nie byliby dla takiej organizacji zagrożeniem bo zajmują się swoimi sprawami - za to w 5% wyzwoli chęć szukania spisków lub zwykłą chęć szukania emocji u dociekliwych ludzi którzy dla takich ludzi zagrożeniem być mogą. np róznego rodzaju socjopatów i psychopatów którzy nie przejmują się takimi rzeczami jak uczucia czy zagrożenie. Wg mnie ten film na pewno nie byłby dobrym ruchem jakiejkolwiek"tajemnej" organizacji - dużo prościej możnaby po prostu Kubricka zaszantażować by takiego filmu nie robił - albo zrobił film w inny sposób. Każdy człowiek ma słabości a tym bardziej wrażliwy artysta.

            • Chciałem tylko poddać alternatywną myśl, do tej paranoicznej, która jarzy się w umysłach chyba większości branżowych "aktywistów", szukających spisków i sensacji..

              Ludzie nie zauważają tego, że podrzuca się im różne sensacje by rozwijały się niczym plotki i nabierały siły "prawdy" w tzw. masowym umyśle. Na tym polega zarządzanie, wychowanie (właściwie manipulacja) poprzez masowe kanały, kino, sztukę..

              Nie trudno sobie wyobrazić, że nic nie dzieje się przypadkowo,
              że świat jest uporządkowany i gdy nawet w polityce wypływa sensacja
              to jako część strategicznej gry, tak jak zły Saddam i jego wymyślona broń biologiczna.., dzicy terroryści grasujący na pustynnym terenie , których ileś państw zachodnich z super-technologią nie może powstrzymać.. tak jak Maybach szefa jednego radia.. a nawet wykształceni i inteligentni ludzie w to wierzą..
              Tak działa gra uprzedzeń, gra emocji wypływająca także z tego filmu..

              Są różne ośrodki władzy, mają sprzeczne interesy.. a w demokracji, nie ma to jak formowanie opinii, sympatii i antypatii (do czego służy TV i filmy).
              To najczęściej negatywne gry, bazowanie na najniższych emocjach (na lękach).
              To stara sztuka manipulacji prowadzona od wieków przez kościół (który sączy ideę zła - a szary ciemny tłum, bezmyślnych owiec traktuje to jako prawda i jak tu na forum ekscytuje się wymyślonymi sensacjami. Bo trudno mu odróżnić rzeczywistość od filmowej fabuły tym bardziej jak Internet od różnych plotek wrzy.. tak niszczy się niewygodne organizacje i ludzi.. negatywnymi obrazami, pomówieniami). To stare strategie

              • Historia kołem się oczy, ludzie jak spłoszone zwierze, mogą nie działać rozsądne, a emocjonalnie.. napuszczeni, zastraszeni (łatwi do manipulacji)
                Taką siłą masy są w sanie zrobić wszystko.. wystarczy odpowiednio ich zaprogramować (na myślenie typu - dobrzy/źli) i chodzą na wojny, mordują bez mrugnięcia oka..

                Nie doceniasz tłumu... nie raz w historia były gwałcone podstawowe zasady wolności (fałszywe oskarżenia, pogromy, nienawiść, którą buduje tu sprawnie Kubrick).

                Kiedyś ludzie wejdą na wyższy poziom i tego typu procederów nie będzie..
                (do których wszyscy w kinie chyba już się przyzwyczaili, że nawet nie wiedzą pewnie o czym pisze.. zbrodnia, zbrodnie, zbrodnią pogania..).
                o już nie zabawa, nie kreskówka, a horror który żyje w umysłach ludzi.

                Wg. mnie sztuka ma za zadanie uczyć, doskonalić, podwyższać uczucia, a nie je obniżać (Zamykając w kręgu paranoi zła). Ale w ramach wolności każdy możne stworzyć co chce i takie bagna fundować nie odróżniającej dobra od zła masie... Czyli nie posiadającej wrażliwości, intuicji.. a biorących to co im się daje za prawdę.. wystarczy tylko ilość powtórzeń (danej bzdury) i z czasem wydaje się im, że tak jest naprawdę...

                Co jest prawdą ten tylko wie co się tym bardziej interesuje...
                reszta na obce (np. prawdy z sieci i V) się zdaje..

                Te nie są miłe..
                więc już nie uczestniczę w tym jednak dość przykrym (negatywnych idei) świecie jednej wielkiej plotki..
                (a kiedyś sam dyskutowałem wiele podchwytując nie jedną - wydało się rewelację.. tym czasem teraz myślę świadomie, wyczuwam, sprawdzam i zastanawiam się co jest jakie nim powtórzę za netem kolejną głupotę).



      • Ciekawe z jakich żródeł tak wiele oń wiesz?

        • czytałem strony o teoriach spiskowych po WTC , przekonali mnie . Strony warte uwagi a nie jakieś oszołomskie powiązane z new age.

          • Jakie to są "oszołomskie powiązane z new age" (bo się nie orientuję - daj przykład tych teorii plis:)

            WTC jest jak testn ainteligencje:)
            Każdy kto myśli odrobinę samodzielnie zauważy (nie trzeba tutaj żadnej teorii).
            Budynek został wysadzony i tyle (bo inaczej tak pięknie i szybko by się nie zawaliły -to aż 3 wieżowce ze stali, która nie zapada się równo jak domki z kart).

            To, że WTC jest przekrętem to nie znaczy, że można to zrzucić na ...
            powiązawszy to z filmem i życiem Kubricka.

            Bywa, że gdy wydarzy się coś, jakiś zamach (choć to nie był on - wiemy)
            zgłasza się kilka organizacji, aby sobie go przypisać.

            Na pieczeni historii WTC może wypłynąć masa teorii.
            To stało się bardzo nośne hasło.
            Jeśli jedno jest prawdą, to nie oznacza, że drugie.


            Przy okazji - czy wiesz dlaczego wierze WTC tak błyskawicznie się zawaliły (też się tym interesowałem:)?



            • Podpowiem, że nie chodzi o wyburzenie tradycyjnymi metodami (bo to bardzo skomplikowana operacja i nie uzyskało by się takiego dziwnego efektu).

            • Bzdura z tym, że budynki nie mogły się zawalić. Tam było sporo paliwa które stopiło stał.

              • O.k. przyjmijmy hipotetycznie, że wybuchł pożar i budynek zawalił się w skutek osłabienia konstrukcji.

                1. Czy widziałeś kiedyś metalową wierzę, która zawala się na własne fundamenty.

                Coś takiego jest nie możliwe (wierze się przewracają, a nie zapadają)
                Konstrukcja wieżowców to głównie stalowa kratownica, która pracuje
                jak mosty, mogąc przyjmować huragany itp.

                2. Czy widziałeś kiedyś metalową konstrukcję, która zamienia się w stertę gruzu pod wpływem pożaru, czy czegokolwiek.
                To pół kilkometrowej wysokości olbrzymi budynek wykonany głównie jak mosty, z bardzo grubych belek (nie z betonu, a z metalu)
                Powinien być gigantyczny stos, a nie pył, który rozpierzchł się po Manhattanie.

                3. Czy widziałeś kiedyś budynek który zawala się w skutek uszkodzenia z prędkością swobodnego spadania (dokładnie tak jak byłby wyburzany.. co jest bardzo skomplikowane). To są tysiące ton i gdyby nawet część wyższych pięter zawaliła się, to reszta nie ma prawa się złożyć jak domek z kart. Bo to jest konstrukcja obliczona na wytrzymałość spełniająca rygorystyczne normy z ogromnym zapasem nośnej siły.

                Jeśli nawet coś się zawala to NIGDY w taki sposób, bez żadnego oporu.
                Porównaj wyburzenia i zapoznaj się z nieudanymi.

                BARDZO TRUDNO jest wyburzyć wieżowiec.
                Są nieudane wyburzenia robione pirotechniczni przez specjalistów,
                gdzie betonowe bloki się b=przewracają na bok, albo składają do połowy,
                a co dopiero kratownica (ze stalowych grubych belek skręconych jak most)
                ____________________________________________________________ _____________________
                W końcu szczegóły techniczne:

                4. Nie możliwe jest aby aluminiowy samolot, delikatny i lekki, więc cienki jak puszka w porównaniu do karoserii auta, mógł przebić się przez ścianę tego budynku, którego otacza gęsta palisada metalowych profili o grubości 2x przekraczającej pancerz czołgu.

                Aluminium (tym bardziej cienkie) nie ma prawa (wg. praw fizyki) przebić się przez o wiele twardszy (tym bardziej grubszy) materiał.

                Samolot powinien strzaskać się i opaść w dół (tym czasem na filmach, będących ewidentnym fotomontażem niczego takiego nie widać).
                Wprost przeciwnie na zdjęciach ściany pentagonu nie ma śladów po samolocie, a z dziury wystają papiery więc nie mógł się spalić podczas wybuchu. Potem dopiero ściana zawaliła się.. Trawnik czysty (mówi się, że podrzucono tam jakieś koła dla od podwozia samolotu czy coś..)
                Krater ewidentnie po pocisku, przebił szereg ścian pentagonu tworząc na końcu okrągłą dziurę. Samolot to nie pocisk, płaszczy się i rozpada. Jest bardzo delikatny i potrafi się ZŁOŻYĆ od siły własnego ciężaru podczas nieudanego startu, zaledwie lekko odrywając od pasa.

                Musi być lekki by się wznieść z łatwością i nie zużywać jak czołg gigantycznych ilości paliwa (bo nie jest pociskiem do niszczenia na wojny, a do częstych komercyjnych lotów).

                Więc wiesz samolot jest jak wydmuszka jajka rzucona w płytę gipsowo kartonową. Jak byś się nie starał nią rzucić zmarszczy się przy kontakcie z twardszą ścianą.

                5. Większość paliwa wypaliła by się przy wybuchu (to benzyna).

                6. Temperatura topnienia stali jest wyższa niż uzyskana z pożaru tego typu paliwa. Spróbuj spalić metalowy pręt płomieniem se spirytusowej kuchenki.

                7. Sąsiedni, sporo niższy, ale też wieżowiec -stanowiący część kompleksu "budynek nr 7" (jeden z 3 które zawaliły się tego dnia) nie został trafiony a zapadł się identycznie, czyli jak byłby wyburzony.


                • Kopiuj wklej , stek bzdur i tyle.

                  Wieża pisze się przez ż z kropką , tak apropo.

                • Jeśli sam nie potrafisz sformułować wypowiedzi potrzebując stosować metodę kopiuj wklej to nie znaczy, że inni tak robią.

                  Więc mnie nie obrażaj - nie kopiuję, tylko piszę sam od siebie!

                  Po drugie "ż" nie ma żadnego związku z tematem
                  a próby dezawuowania nie przejdą (czyli podkopywanie wiarygodności wytykając nie istotne błędy).

                  Po czwarte każdy głupiec potrafi powiedzieć/napisać
                  że coś jest "stekiem bzdur".

                  Mądry, albo co najmniej myślący argumentuje swe wypowiedzi.

                  Więc jeśli chcesz się zrehabilitować odnieś się choć do prostego faktu, że budynki z metalu nie zawalają się z siłą swobodnego spadku (bez specjalistycznych systemów JEDNOCZESNEGO zdetonowania elementów nośnych..


                  Co do zderzeń, Jeśli chcesz dyskutować z prawami fizyki zgłoś się do psychiatry (albo zastanów nad proporcją miliony ton stali i lekki, pusty w środku samolot).

                  Samolot z metalową wierzą nie ma żadnych szans i za nic nie wpadnie do środka (bo jest ze znacznie miększego, cieńszego materiału).!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

                • sorry, ale dyskusja na argumenty z kimś kto twierdzi że "samolot powinien odbić się od budynku i spaść w dół" bo wieŻa jest "twardsza" a samolot "miększy ...

                  to jest rozumowanie przedszkolaka :)

                • Przyszły mi na myśl 3 pytania

                  1. co miałeś z fizyki? (dyskutujesz z niedoszłym belfrem fizzy z NKF na UV)
                  2. czy posiadasz wyobraźnie? (pozwalającą na oderwanie się od przyjętej "prawdy" aby móc zapoznać się z alternatywną)?
                  3. otwarty umysł jest niezbędny do dyskusji (bez niego nawet jej widać nie chcesz zacząć)

                  Argumenty to argumenty i bez względu na osobę.
                  CZEGOŚ możesz nie wiedzieć kolego,
                  ale widać chcesz pozostać w swojej nie wiedzy
                  unikając konfrontacji! (a może jednak zmienisz zdanie
                  -bo nie możesz zakładać Z GÓRY czego się dowiesz.
                  Na tym polega rozmowa - ale do tego trzeba mieć ODWAGĘ
                  i minimum wyobraźni, aby uwzględnić INNY niż założenie obrót rzeczy.

                  Wg. mnie Twoje założenie jest błędnie.
                  Jeśli jego nie skonfrontujesz to się o tym NIE przekonasz.
                  To nie moja strata, bo mam obszerną wiedzę i jedna dyskusja mnie nie zmieni. Ale Tobie by się raczej przydała
                  - bo wydajesz się niezwykle pysznym, wręcz zaślepionym
                  (w tym nierzecznym, sprzecznym z prawami fizyki i logiki wyobrażeniu całego przebiegu zdarzeń).

                • Fakt, do rozmowy z oszołomem, trzeba mieć odwagę. Bo jesteś nim, jeśli uważasz że samolot nie ma prawa wlecieć do biurowca, bo jest "miększy" niż biurowiec.

                  No bo biurowiec jest taki ogromny, to jakim cudem samolot może mu podskoczyć ,

                  NO NIE Panie niedoszły belfsze fizyki na NKFUV cokolwiek to za twór jest

                • Chwileczkę, po woli

                  po pierwsze dyskusja nie polega na obrażaniu rozmówcy

                  po drugie czytaj ze zrozumieniem - mowa była o twardości materiałów

                  W ZDERZENIU to się liczy..

                  spróbuj zniszczyć syrenką czołg
                  bez względu na to jaka jest wielkość obiektów
                  bez względu na prędkość któregoś z nich

                  LICZY SIĘ TWARDOŚĆ MATERIAŁU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

                  GRUBY STALOWY PANCERZ
                  (wykonany na ogromną wytrzymałość)

                  kontra

                  Lekka blaszana, cieniutka karoseria
                  (którą siła uderzenia zwinie na pancerzu
                  bo jest wykonana pod kontem lekkości i ekonomii
                  w przeciwieństwie do czołgu)


                  TO BYŁ PRZYKŁAD

                  ściany WTC były wykonane z belek ze stali o grubości 2x większej niż PANCERZ CZOŁGU !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


                  I nie wiem jak by się starać, nie możliwe jest aby przebić je
                  aluminiowym, lekkim i miękkim kadłubem samolotu


                  Patrz zdjęcia z katastrof lotniczych przy małych prędkościach - przy starcie przed oderwaniem samolot potrafi złożyć się, bo o coś zahaczy

                  Samolot jest nastawiony na nośność, nie wytrzymałość zderzeń

                  Budynek był zaprojektowany jak mosty według surowych norm, znacznie przewyższających napór i ciśnienie podczas huraganów (więc taki samolot to dla niego nic)

                • jeśli wg Ciebie 100 ton, rozpędzone do kilkuset kilometrów na godzinę, to "pikuś"

                  to jesteś OSZOŁOMEM

                  niedoszły belfer kufa jego mać LOL

                  pewnie studiowałeś "alternatywną" fizykę, gdzie kilo piór, jest lżejsze od kilograma stali LOL

                • Prędkość działa tylko na niekożyść MIĘKSZEGO i SŁAbszego obiektu - takie są prawa fizyki.

                  Nie znając ich można zapoznać się z kwestią wytrzymałości budynków o konstrukcji stalowej.

                  Oto przykład 3 NIEUDANYCH prób wyburzenia małego, 10-ciu piętrowego wierzowca w Polsce..

                  To bardzo skomplikowane i TRUDNE..

                  Samolot nie ma możliwości zawalić budynku z METALU
                  a napewno w ten sposób, że trafi w górne piętra..

                  To wbrew wszelkim zasadą zachwania się konstrukcji..

                  Obejżyj 2 minuty filmu z 2-go nie udanego wybużenia w Polsce:

                  "Wyburzenie wieżowca w Jelczu-Laskowicach"

                  https://www.youtube.com/watch?v=fUKi57Eysgw


                  Takich przypadków jest więcej!



                • Nie jest rozsądnym wypowiadanie się w kwestiach o których nie ma się pojęcia.

                  Chodzi o FAKTY, a są one następujące:

                  1. Wyburzenie prostego budynku z przykładu w Jelczu-Laskowicach to tylko 10 pięter, a kilkadziesiąt ładunków i miesiąc pracy przy osłabianiu konstrukcji, aby miała możliwość się złożyć! I mimo to nie udało się to im 2x
                  (budynek ANI DRGNĄŁ) Bo to stalowa kratownica jak WTC

                  2. Może nie wiesz co to był za budynek "Przekrój rdzenia każdej z wież był prostokątem o wymiarach 26 × 40 metrów i powierzchni 1 040 metrów kwadratowych (!!!) Każdy z rdzeni składał się z 47 połączonych ze sobą kolumn (stalowych) zwężających się z każdym kolejnym piętrem, gdyż wraz z wysokością spada nacisk na podstawę (na przykład rozmiar kolumny CC501 u podstawy wynosił 558 × 1371mm, na 44. piętrze 482 × 1117 mm i na 78. piętrze 406 × 914 mm). W rdzeniu znajdowały się wszystkie windy i klatki schodowe (A, B, C). Jedno piętro wieży miało 3600 m², w tym 2560 m² powierzchni użytkowej, a cała wieża łącznie 256 000 m² powierzchni użytkowej. Całkowita powierzchnia użytkowa kompleksu wynosiła 1 393 500 m², co czyni go największym dotychczas zbudowanym."

                  To jest gigantyczna, zwięzła konstrukcja nie do ruszenia przez samolot lub inne tego typu drobiazgi..
                  (trzeba jednak wyobraźni i minimum wiedzy o zachowaniu stalowych konstrukcji, aby zdać sobie sprawę z mistyfikacji, którą zasugerowano głupim masom, wierzącym w cokolwiek co im się poda na wizji).


                  Zobacz jak zachowują się budynki podczas wyburzeń, gdzie coś źle SKALKULOWANO:

                  "10 niesamowitych i nieudanych wyburzeń budynków na całym świecie/10 Demolition Failures"
                  https://www.youtube.com/watch?v=xIG7GpCKLqU

                • Znalazłem czyjś filmik, który dobrze to wyjaśnia (oddziaływania fizyczne)

                  "11 września 2001: Wieże zostały wyburzone'

                  https://www.youtube.com/watch?v=ETACdX0cFE4



                  "11 września 2001: Wieże zostały wyburzone, samoloty miały odwrócić uwagę. Przeczytaj opis."

                  https://youtu.be/0WsDYaWdiEk?t=18m19s


                  ____________________________________________________________ _____

                  Jeszcze raz przemyśl TO, nie możesz wypowiadać się o czymś o czym nie masz pojęcia, a sugestie scenariusza tylko z jednego źródła (media).

                  To ignorancja, naiwność i głupota - brać coś na wiarę pierwszej lepszej osobie (źródłu).

                  Ja spędziłem godziny na studia tematu
                  i porównałem różne wersje, wyjaśniłem wątpliwości..

                  Jest ich wiele, ale kilka masz pod ww. linkami.

                  1. Budynek stalowy nie zawali się po uderzeniu samolotu
                  2. Pożar nie zawala stalowej konstrukcji.

                • 3. Nie możliwe jest zawalenie ze swobodnym spadkiem, bez oporu niższych pięter.. (ew. zgniatanych)

                  https://www.youtube.com/watch?v=dC8RZWuCV-4


                  Więc to jedna wielka mistyfikacja..

                  _________________________________________________________

                  Powstaje pytanie (na które sam odpowiedz sobie)

                  Jak trzeba być głupim, aby uwierzyć w tak ewidentny fotomontaż (jaki przedstawiły media)
                  ALBO jak trzeba być pysznym,
                  aby powtarzać tę bzdurę
                  (nie zadając sobie fatygi jej sprawdzenia)

                  od choćby oglądając taki oto krótki film
                  (i porównując i innymi materiałami)

                  Zapewne wolisz być pyszny niż głupi..
                  (poza tym zmień awatar, bo jest ...
                  przesadnie podkreślający to pierwsze)

                • Nie mam czasu czytać tych twoich elaboratów, ani tym bardziej "dyskutować" z Tobą.
                  Masa błędów ortograficznych, i rozumowanie skończonego debila który twierdzi że 100 tonowy samolot nie ma prawa wbić się w budynek.

                  Nie pochwaliłeś się gdzie to studiowałeś tę fizykę alternatywną:) Pewnie w Tworkach LOL

                • Jeśli "nie masz czasu" -czyli NIE CHCESZ
                  to się nie odzywaj (bo to jest jak troling
                  - prowokujesz i nabierasz wody w usta).

                  To wymówka - nie chcesz się. przyznać do błędu
                  (już miałem doczytania z tak pysznymi ludźmi,
                  że nie potrafili przyjąć do wiadomości faktów,
                  uciekając od rozmowy).

                  Po drugie, haskimi odzywkami określasz tylko swój poziom

                  Po trzecie nie myślisz, nie czytasz, ze zrozumieniem
                  i powtarzasz tę samą głupotę, że masa samolotu ma jakieś znaczenie..

                  FIZYKA, FIZYKA, FIZYKA i jeszcze raz logika..

                  ALUMINIUM NIGDY NIE PRZEBIJE STALI BO JEST WIELE MIĘKSZE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!!!!!!

                  Po czwarte, nie umiesz nawet rozszyfrować skrutów (które podawałem)
                  UV - Uniwersytet Warszawski
                  oraz NKF - nauczycielskie kolegium fizyki


                  Sorry - ale aby rozmawiać trzeba mieć minimum rozumu!

                • UV , Uniwersytet Warszawski,

                  jakie to oczywiste :)

                  Nic dziwnego że nie skończyłeś tam fizyki, skoro twierdzisz że masa samolotu nie ma wpływu na zniszczenia, bo samolot jest MIĘKSZY

                  tym razem już naprawdę bez odbioru kurzy móżdżku. :)

                • Dobra - jeśli jesteś taki przemądrzały
                  podaj przykład, że:

                  Miększa - jak twierdzisz (rzecz)
                  Miękki obiekt

                  niszczy, uszkadza

                  TWARDSZY

                  _____________________________________________________

                  Ciekawe - jak skomentują to obserwatorzy
                  mający większe IQ od przedszkolaka? :)

                  Bo to banalnie prosta sprawa

                  Miększa rzecz, bez względu na swą masę
                  nie uszkodzi twardszej
                  (masa i ew. prędkość,
                  czyli składowe siły zderzenia

                  ZAWSZE, ale to ZAWSZE

                  działają na niekorzyść obiektu miększego, delikatniejszego
                  (którym w tym wypadku jest cieniutki AULI MINOWY kadłub samolotu.

                  Jakbyś nie wiedział, aluminium jest lekkim, kruchym i miękkim materiałem (także jego stopy w porównaniu do STALI).

                  Dlatego nie robi się aluminiowych czołgów, słupów, ani konstrukcji budynków.. ale np. karoserie drogich aut i samoloty (które i tak rozpadną się lub uśmiercą pasażerów przeciążeniami przy katastrofie, więc nie ma znaczenia czy są to konstrukcie z metalu najwytrzymalszego.
                  Za to liczy się ciężar bo przelicza się to na bardzo drogie paliwo..


                  To tak przy okazji..

                  Proszę o przykłady..

                  Coś miękkiego uszkadza coś twardszego..
                  Poza tym echh..

                  Cieszę się, że zrezygnowałem i nie zostałem belfrem
                  bo dzisiejsza rozwydrzona młodzież to także kosmiczne beztalencia, aby nie powiedzieć głąby bez minimum wyobraźni (a ta - umiejętność abstrakcyjnego myślenia - jest niezbędna do zrozumienia podstawowych zjawisk fizycznych - takich jak oddziaływania sił)

                • Podam przykład za Ciebie (obawiając się, że nawet tego nie jesteś w stanie zrobić).

                  Lekka wydmuszka (to pusta skorupka po jajku)
                  nigdy nie przebija metalowej kratki wentylacyjnej
                  (masz takie w starych budynkach - np. w szkole)

                  Bez względu czy rzucisz 5 ton wydmuszek
                  pokruszą się o metalowe pręty z płaskiej blachy.

                  Twardość konstrukcji ma wpływ na jej wytrzymałość
                  - nie masa..

                  Skrajny przykład:
                  - Weź 5 ton ton puchu i zrzuć na szklany słoik.
                  Myślisz, że popęka.. (puch nadal będzie miękki i lekki, więc ugnie się)

                  Jeszcze inny..
                  bańka mydlana i kartka papieru.. albo kartonowe pudło.
                  Bez względu na to ile baniek zbierzesz to pękną nie przerywając papieru..

                  Jeden wojskowy inżynier od balistyki, a konkretniej wielkich bomb - wyraził się tak o tej sprawie:

                  "Aluminiowy pocisk nigdy nie spenetruje stalowego pancerza"

                  Więc gdyby ten samolot sprasować do innej, zwięzłej formy to też nie miał by szansy..

                  Jednak jest luźną konstrukcją, PUSTĄ W ŚRODKU
                  i ewidentnie nie ma szans z budynkiem, który
                  też ma swoją masę pochłaniającą siłę ew. uderzania czegoś innego, co się oń nie roztrzaska..


                  Idąc twoim prostym rozumowaniem, koncentrującym się na wadze (a nie materiale i jego konstrukcji)..

                  gdyby nawet samolot był też ze stali, to

                  masa budynku 250 000 ton
                  kontra 100 ton samolotu

                  daje proporcje 1/2500

                  innymi słowy samolot jest DWA TYSIĄCE pięćset razy lżejszy,
                  więc przy uderzeniu jego energia rozejdzie się

                  To tak jak byś zderzył samochód z wózkiem sklepowym

                • Temat WTC jest niezwykle ciekawy, bo widać jak działa manipulacja, jak wiele osób naiwnie wierzy oficjalnej wersji, mimo odrzucając inne.. (nie wiedzieć czemu skoro wystarczy zapoznać się, przyjrzeć bliżej FAKTOM) np. tu:

                  https://www.youtube.com/watch?v=IP2CPsS_ENc

                • Nie jestem w stanie odnieść się do tego o czym pisze zjonizowany, bo na fizyce zbierałem same mierne oceny, ale faktycznie gość przynajmniej przedstawia JAKIEŚ argumenty, nawet jeśli wydają się być z Twojej perspektywy oszołomowate. Ja z kolei nie staram się przyjmować tego o czym mówią w TV za prawdę absolutną i zwolennicy teorii spiskowych dotyczących WTC mają swoje racje. Przykłady podane przez zjonizowanego działają na wyobraźnię jeśli jest otwarta. Czy mają fizyczne i matematyczne podstawy? Nie wiem. Ale na pewno nie powiem, że ktoś głoszący je i potrafiący to laikom jak ja czy Ty zobrazować jest oszołomem, bo prawda jest przedstawiona tak i tak i za taką ją należy przyjąć i nie dyskutować z nią. Słabe zachowanie, posty raczej nastawione pod zbieranie lajków, bo to taki łatwy i przyjemny populistyczny zabieg nawymyślać publicznie ludzi, którzy zadają więcej pytań. Nazwałbym Cię wręcz lemingiem, ale wiem, że wtedy wyjedziesz mi z jakimś super kontrargumentem, że jestem najpewniej wyborcą PiSu czy innym prawicowym oszołomem. A to nie ma żadnego znaczenia - wydajesz się faniePanaR10 być właśnie idącym ku swojemu przeznaczeniu lemingiem.

                • Skoro do Ciebie trafiają argumenty kogoś takiego jak ten cały zjonizowany, to współczuję . Ale czy to mało świrów po świecie chodzi ?

                • To czy trafiają czy nie to osobna kwestia. Fakt jest taki, że on jakieś i jakoś swoje racje przedstawia, Ty olewasz tę kwestię i zamiast podać sensowne kontrargumenty na obronę Twoich racji skupiasz się na inwektywach, bo tak najłatwiej :)

                  Owszem, w dobie tego w co nam świat każe wierzyć to zjonizowany jest świrem a Ty tym zdrowym na umyśle. Kopernika też mieli za niespełna rozumu.

    • masoneria niczego ani nikogo sie nie boi, oni nie potrzebuja nawet stwarzac pozorow, sa zajebistymi manipulatorami i mistrzami propagandy ,

      • Nie wiem do którego fragmentu się odniosłaś, ale masz oczywiście rację.

        • Myślę, a bardziej mam nadzieję, że nie do filmu, który wydaje się być jednym wielkim nie porozumieniem (przynajmniej jeśli chodzi o ten wątek - dla którego zdecydowałem się z nim zapoznać - patrz komentarz do mej oceny).

          Jestem ciekaw skąd ludzie czerpią w ogóle wiedzę (bo to co mówią przypomina mi radio, o którym mówią, że ma ryja)?

          Gdybym nie znał FW (będąc tu pierwszy raz) zapytał bym:
          Jak można mówić o czymś czego się nie zna (a o czym się słyszało od tego zagorzałego wroga)>?

          • Nie wiem do czego się odnosisz.

          • Ano, niektórzy posiadają niesamowicie dużą wiedzę na temat TAJNYCH ugrupowań. Czytając posty i komentarze w Internecie widzę oczyma wyobraźni ludzi, którzy zamykają się w pokoju, zasłaniają okna, bajdurzą te swoje komentarze, a na noc odłączają sieć - żeby Microsoft albo Zuckerberg przypadkiem nie śledził. Żyjemy w czasach, w których człowiek chory nie pójdzie do lekarza, "bo go trują", a "lekarstwo na raka zostało dawno wynalezione, tylko koncerny farmaceutyczne to ukrywają, bo zarabiają na tonach innych leków, które są przepisywane dla chorych" - takie rewelacje czytałem. Czasami zastanawiam się, po co panikować i rozsiewać tę panikę dookoła - czemu nie można normalnie cieszyć się życiem i robić swoje, bez szukania konspiracji na każdym kroku?

            • Wiesz to...cóż mógłbym odpisać..

              To co nazywa się prawdą jest względne (każdy medal ma dwie strony).

              Nie rozumiem czegoś takiego jak "teoria spiskowa", ponieważ..
              cała historia ludzkości jest jak jeden wielki spisek:)

              Ogólnie można podzielić ludzkość na tych, którzy:

              1. wierzą w to co im się mówi oficjalnie (religia, szkoła, media)
              Robiąc to i tak jak im się powiedziało (czyli żyjąc w schemacie:
              kościół, oficjalna nauka, lekarze, sport w telewizji + fast foody, alkohol i inne trutki).

              2. nie mają zaufania to podawanej im na siłę "wizji świata"
              (która jest dość skomplikowana - mówi się, że politycy starają się, ale mylą,
              że w świecie jest jeden wielki chaos, masę zagrożeń i nikt na tym nie panuje.
              Czyli trzeba się bać, trzymać blisko kościoła i zwiększać kompetencje władzy aby ona nas broniła tak jak kościół przed grasującym po świecie złem. Patrz wiadomości to litania wszystkich nieszczęść. Tak jak by na świecie działy się tylko złe rzeczy warte uwagi). To ewidentna psychomanipulacja - jak w kościele zastraszanie).

              Ci podważają to co oficjalne i szukają alternatyw zanim pójdą do lekarza, który lobowany przez koncerny poda im taki lek, aby kuracja TRWAŁA JAK NAJDŁUŻEJ aby wyciągnąć od pacjenta jak najwięcej kasy. Bo to BIZNES i nikomu nie zależy aby ludzie byli zdrowi, albo szybko ich leczyć (bo nie było by możności na nich zarobić). Biznes farmakologiczny to gigant - patrz czego na głównych ulicach jest najwięcej - banków i aptek, wyrosło jak grzybów po deszczu - obok monopolowych (dziwne prawda - uzależniono ludzi od trucizn i sami za nie płacą rozwalając sobie umysł i organizm, oraz budżet żyjąc na kredyt).

              3. wiedzą o co chodzi w życiu, czym jest świat i nie potrzebują lekarzy, leków, ani szukania bo nie chorują i nie generują sobie zbędnych problemów (bo dbają o siebie korzystając z alternatywnej wiedzy i nie tworzą sobie problemów, przynajmniej aż tak jak większość ludzi, którzy są wrzucani na miny - poprzez indoktrynacje od kołyski, tresurę w szkole na wykonywanie poleceń i nie myślenie samodzielne, oraz pranie umysłów non stop przez media, gdzie rozwala się ich psychikę min. zalewem przemocy, agresji -popatrz na przekrój filmów akcji - to istmie rzezie).
              Kiedyś były areny z gladiatorami rozpruwającymi się dla widowni, dziś to sztuczne zbrodnie, ale dla podświadomości to nie ma większego znaczenia (wzorzec zła i trauma funkcjonuje na ukrytym poziomie co objawia się poprzez lęki przed nieznanym. Większość ludzi pracuje na etacie bo boi się ryzyka, pracują min. na korporacje pożerające rynek małych firm). Dzięki czemu ludzie dzielą się na super bogatych i względną biedotę, czyli niewolników uzależnionych od nich (tak jak było dawniej. Możni posiadający całe wsie wyrobników).

              4. Tych którzy nie potrzebują "wiedzieć" co jest prawdą bo to oni piszą historię, planując sto lat do przodu. Np. największe wojny (kto wie ten wie, że były, są dokładnie opisane na początku w IX-tego wieku). Dlań pieniądze to nie cel, a narzędzie kontroli (lub co najwyżej rozrywki -jak gry w ruletkę lub szachy).

              Zwróć uwagę, że wartość pieniądza jest zależna od deficytu, od nań zapotrzebowania. Jeśli czegoś jest nadmiar to traci znaczenie.
              W sytuacji gdy pieniądz jest bardzo pożądany można w cudzysłowu kupować ludzi,
              tzn. ich wolę (wolność dosłownie - zmuszając ich aby działali wbrew sobie za pieniądze). Ale to jest przestarzałe i nie pewne, jeśli zestawi się to z nowym sposobem kontroli - na poziomie umysłu. Jak to Stalin zauważył: Propaganda lepsza od czołgów. Mimo, że był ewidentnym katem narodu, ludzie po jego śmierci masowo płakali, bo zaszczepił im swój kult. Każde, najgorsze nawet kłamstwo stanie się prawdą (trzeba je tylko często powtarzać). Dlatego w religii masz rytuały i zadawane 2x dziennie modlitwy, dlatego reklamy powtarzają się co chwile itp.
              Podświadomość słucha i zapamiętuje (a gdy coś jest podświadome - to CIĘ z ukrycia kontroluje. Tak tworzy się wyznawców i ofiary sekty,tak tworzy się kamikadze, żywe bomby i hipnotyczną armię, która dobrze zindoktrynowana na rozkaz odda życie).

              To gra!
              Tutaj o nic nie chodzi.
              To pole rozrywki. Jedni bawią się na górze prawdziwymi żołnierzami,
              inni bawią się grami komputerowymi robiąc to samo,
              a jeszcze inni, dzieci plastikowymi żołnierzykami
              (przynajmniej tak było za moich czasów
              - samemu malowało się je jak modele).

              Życie to gra i są rożne poziomy (wtajemniczenia).
              Film "matrix" i "trzynaste piętro" zdradzają niektóre szczegóły.

              Możesz zadać sobie pytanie - kto rządzi, co jest tą maszyną - centralnym komputerem.. i czym jest świat.

              To wirtualna rzeczywistość (ale mało kto o tym wie - bo ten kto na to wpadnie, to odkryje z automatu ma władzę nad ... nie powiem, bo bo o tym trzeba się przekonać, aby móc w to uwierzyć. Bo ta masowa edukacja jest gorzej jak średniowiecze, ona odwraca kota ogonem i robi z człowieka idiotę).

              Pomyśl tylko - jeśli potrafisz oderwać się na chwilę od dogmatów, czyli społecznych prawd - komu się opłaca.. tak opłaca, czynić ludzi silnych, mądrych i niezależnych, skoro cała ta władza nie opiera się o pieniądze - jak ludzie myślą. Tylko o wiedzę i wewnętrzną siłę. Jeśli zabierzesz bogatemu biznesmenowi cały majątek i dasz biedakowi z pod mostu, to po pewnym czasie bogacz znów będzie bogaty, a biedak biedny (to mentalność, a nie posiadanie, okoliczności, znajomości - decyduje o sukcesie). Wiedza o tym jak działa ludzki umysł i czym jest świat też jest dostępna współcześnie nie płonie się na stosie, nie ma cenzury jak dawniej.
              Kto chce może sięgać po wiedzę tajemną i uczyć się jej
              (mimo, że dawniej się nie śniło, że tak będzie
              - jest. Ale ludzie są niewolnikami przyzwyczajeń.
              Oni wierzą, że świat jest taki jak ich nauczono).
              Żyją w schemacie pasąc się jak głupie owce
              Gdzie pasterz wskaże tam pójdą.
              Zrobiono o nich ostatnio komedie
              - obejrzyj koniecznie zwiastun "Minionki"

              http://www.filmweb.pl/video/zwiastun/nr+1+%28polski%29-36373


              Wg.mnie nie ma jakiś tam spisków, jest tylko dobrze zorganizowana władza, która jak każda nie jest zainteresowana aby została obalona, rozmyta..
              Dlatego osłabia ewentualną konkurencje.

              Słuchaj gdybyś miał niewolników w dawnych czasach (jak w filmie "Trudno być Bogiem") http://www.filmweb.pl/film/Trudno+by%C4%87+Bogiem-1989-37848
              To czy dał byś im technologie, aby pozabijali się lub przy okazji CIEBIE (?)
              Czy czekał byś aż dorosną (bo dziecku nie daje się zapałek bo spali dom).

              To jest pytanie retoryczne.

              Bliżej współczesności (zanim postały maszyny od niemal wszystkiego).

              Gdybyś miał pod swą komendą ludzi, którzy w zamian za wynagrodzenie
              pracują dla ciebie - czy dał byś im tak dużo wiedzy i bogactwa, aby byli silni i nie zależni, tj. samodzielni. W rezultacie czego nic od ciebie nie potrzebowali.

              Czy stwarzał byś takie pozory, że jesteś im potrzebny jako władca, zarządca, kapłan czy ktokolwiek kto stoi na górze danej piramidy, złożonej z wpatrzonych w niego ludzi (jako w źródło prawdy, prawa, powinności, albo chociażby wzór do naśladowani, idol).

              Świat to tylko jedno wielkie pole opcji wyboru. Każdy jest wolny na tyle ile uważa i wie (bo wolność to wiedza wg. mnie - Większość nie wie, że ma wybór dlatego go nie dokonuje. Np. idzie do lekarza i przyjmuje trucizny, bo myśli, że to leki - patrz film: http://www.filmweb.pl/film/Si%C5%82a+my%C5%9Bli-2011-400296)... Więc wg. WIEDZY wybierasz i doświadczasz swoich wyborów (czyli cierpisz wierząc, że to normalne, że tak trzeba, lub żyjesz w pokoju, albo cieszysz się z kontrastu).

              Możesz być kim chcesz - nie musisz być owcą gnaną trendami (robiąc większość czasu to czego nie chcesz i normalnie byś nie robił, ale wierzysz, że to nie zbędne - dlatego chodzisz do tzw. pracy, której podobno większość ludzi nie lubi - nie wiem bo nigdy nie pracowałem, mało co rozmawiając z takimi ludźmi bo w mym towarzystwie nikt nie pracuje na etacie).

              Jednak kto się z kim zadaje taki się staje.
              Media, religie, edukacja to bardzo silna władza
              organizowana na poziomie UMYSŁU.
              Czyli jak w sektach, gdzie ofiara nie wie, że jest ofiarą
              (żyjąc w błogiej nieświadomości i cierpienie biorąc za normę, albo nawet kata za wybawcę. Bo typowa ofiara sekty, ma wszystko odwrócone i nie da się łatwo wydobyć z więzienia, choćby znęcano się nad nią - syndrom sztokholmski).

              Więc wiesz - to tylko NIEWINNA informacja, powtarzanie robi swoje.
              (kto co ogląda, gdzie chodzi tym przesiąka. Kościół i szkoła tresują na ideał niewolnika, który nie ma zdania, a przestrzega prawa zawartego w formułkach,
              które latami musiał klepać na ocenę. Tak że zbudował autorytet tych instytucji.


              Więc wiesz zawsze masz wybór:

              Ograniczone, bezwolne Minionki (do złudzenia przypominające robotników, tę klasę)

              http://www.filmweb.pl/video/zwiastun/nr+1+%28polski%29-36373

              albo nie ograniczony, wolny człowiek (który sam zarządza swoim życiem, kierując się gdzie chce, tylko dlatego, że chce, a nie ktoś mówi, że ma, powinien, lub musi - lub podąża za szarą masą, w owczym pędzie nie zadając sobie nawet pytania po co i dokąd zmierza - czyli nie myśli, a powtarza coś za innymi: księdzem, rodzicem, nauczycielem, dziennikarzem lub internetem, który jest jednym wielkim śmietniskiem. Ostatecznie będąc niewolnikiem obcej prawdy, bo nie wie, nie potrafi stworzyć własnej - czyli być wolnym i kierować się własnym.. ).

              Alternatywny zwiastun to np:
              http://www.filmweb.pl/film/Jestem+Bogiem-2011-548252

              Więcej w filmie http://www.filmweb.pl/film/Sekret-2006-408150

              ____________________________________________________________ ____________________________

              Podsumowując (bo rozpisałem się jak zwykle:)

              Można sobie tłumaczyć, że to zwykła ekonomia sprawia, iż wiele rzeczy się zataja.

              Ważne aby cieszyć się życiem, ale głupio było by ograniczać się tylko do oficjalnej propagandy (myśląc i działając tak jak ona sobie tego życzy - w skrócie być jej ofiarą - czyli koncernów, które bywa, że zagalopowują się wyciskając ludzi jak cytrynę).
              Bo wszystko można wmówić i to bardzo łatwo (np. patrz film: http://www.filmweb.pl/film/Niepami%C4%99%C4%87-2013-535756)

              Problem ludzi polega na tym, że im się nie chce sięgać dalej, po nowe.
              Żyją jak w koleinie, w tym znanym sobie schemacie.
              Jeśli ich rodzice, środowisko narzekało to narzekają.
              Jeśli ich rodzice i otoczenie pracowało u kogoś to pracują.

              Życie to rozwój, a tzw. teorie spiskowe to ciekawy przystanek na drodze do poznania wyższej prawdy. To pretekst do nauki, to jakiś etap który wywala z hipnotycznego snu, który budzi. Nie chodzi aby niepokoić się (mówiąc, że wszystko jest złe, podejrzane). Chodzi o to aby pójść dalej, znaleźć alternatywie, rozwiązanie (ja znalazłem dla siebie - bo te "rewelacje" o tajnej władzy, poznałem już hen hen temu, w szkole, od kolegi którego ojciec był ogólnie mówiąc dyplomatą (tak jak dziadkowie mojej byłej). Wtedy jeszcze chyba nie było internetu w Polsce (a gdy kończyłem pierwszą szkołę, abonament miesięczny wynosił coś ponad tysiąc zł m-c, czyli tyle co pensja i mało kogo było na to stać).

              Wiedza, sposób bycia, zależy od środowiska (to ono kształtuje życie).
              Wg. kabały (która jest systemem wiedzy, a nie zabobonu jak to większość myśli, bo tak ich nauczono trzymając od mądrości z daleka - gdyż głupim łatwo manipulować).. więc wg. wiedzy uchodzącej za tajemna, to od środowiska zależy wolność w ogóle (wszystko co się myśli, pochodzi bowiem stamtąd. To kształtuje życie). Gdy ludzie oglądają g. (seriale, tą rąbankę w TV) to mają g. w głowie.
              Gdy chodzą do Kocioła i tam się ich zastrasza, łamie psychicznie (wtłaczając niegodność i poczucie winy, precyzyjnie opracowanymi rytuałami) to stają się bezwolnymi, godzącymi się z cierpieniem niewolnikami (czekającymi na "nagrodę po śmierci" - czyli nigdy, bo śmierci nie ma - ale to jest znów duża tajemnica:)

              Jeśli śmiejesz się bo tak Cie nauczono aby wierzyć tylko w to co widoczne.
              To przypomnę, że nawet Mack Planck (laureat nagrody Nobla) oświadczył, że nie ma czegoś takiego jak materia (w taki sposób jak ją rozumiemy, jako stały, niezależny nie ożywiony świat). Fizyka kwantowa wyjaśnia te fenomeny, choć (ww.) jej ojciec uważa, że jeśli komuś wydaje się, że wie o co w niech chodzi tzn. że jej nie zrozumiał (bo prowadzi do wniosków zaprzeczających naszym wyobrażeniom o rzeczywistości. Innymi słowy ŻYJEMY W CIEMNOCIE, gorzej niż średniowiecze).

              I to jest to co chciałem przekazać przy okazji.
              Ta wiedza, którą posiadają ludzie (obowiązkowa lub powszechna, choćby z UV)
              jest śmieszna. To jakieś zabobony, jakby dno (jak to określił Platon: większość żyje jak w ciemnej, głębokiej jaskini - czyli dziurze w ziemi. Nie mając pojęcia o rzeczywistości, bo wyświetlane na śniecie cienie obiektów przemykających na górze interpretując jako prawdę).

              Nie mam zamiaru straszyć, ani wywyższać się.
              Mam intencje inspirować, do sięgania dalej po za to co znane
              (wskazując na to, że jakość wiedzy jest wątpliwa i to bardzo - to jeden wielki przekręt).

              Edukacje opracowała religia, która wsławiła się w barbarzyństwie, cenzurze, łamaniu kołem i paleniu na stosach wybitnych ludzi mających śmiałość myśleć odeń nie zależnie.

              Więc to totalitarny system BIS (oparty na tresurze, dogmatach i praniu mózgu od dziecka, tylko podany w nowy sposób).

              Zabawne prawda - ludzie spierają się miedzy: kreacjonizm - ewolucja.
              Albo prawica - lewica). To stara taktyka nazywa się "dziel i rządź".

              Korzystnie jest wszystkich skłócić kierując dwoma niby walczącymi ze sobą obozami:)

              Więc możesz żyć w błogiej nieświadomości, albo połapywać się o co w życiu chodzi.
              Oczywiście są różne drogi (nie polecam unurzania w teoriach spiskowych, ale zastanawiania się i podważania tego co większość osób myśli i robi).

              Popatrz - wszystko jest proste - organizacje kierują się swym interesem.

              Kościół nie jest zainteresowany aby ludzie byli wolni bo czerpie z nich zyski
              i opiera na lęku przed złem swoją władzę.

              Tak samo farmakologia nie jest zainteresowana aby ludzie nie chorowali.
              Bo nie będzie potrzebna, straci siłę, znaczenie, pieniądze i zniknie.

              Szkolnictwo nie jest zainteresowane tym, aby ludzie mnie myśleli kategoriami.
              Muszę skończyć dobrą uczelnię aby znaleźć dobrą pracę (a najlepiej 2 kierunki).

              Władza nie jest zainteresowana, aby ludzie nie płacili podatków i oddawali jej coraz większe kompetencje, w nadziei że ochroni ich przed "złodziejami", "terrotystami", "wandalami", "zboczeńcami". Władza jest zainteresowana chaosem i podsycaniem PARANOI STRACHU. Dlatego na okładkach gazet bywają masakryczne historie (dlatego w wiadomościach masz 99% negatywnych informacji. Dlatego w TV masz programy o nieszczęściach, dlatego w serialach się non stop kłócą. Dlatego w sporcie walczą ze sobą, a w filmach akcji masz często jedną wielką rzeź).

              Mówi się, że przemoc i alkohol są nie wskazane dla dzieci bo niszczą psychikę!
              A dorośli to może przypadkiem są na to odporni?
              Nie nie są - ale to ich aż tak nie rozwala, dostają tylko małej nie widocznej paranoi, rozdrażnienia, czasem agresji i dużego spadku nastroju)
              Gdy wszyscy są chorzy na to samo, to wydaje się im, że są zdrowi.
              (nie istnieją obiektywne standardy - to złudzenia wynikające ze wpływu środowiska.
              Dlatego od środka sekty wszystko jest w porządku. Tym czasem na zewnątrz widać, że większość ludzi żyje na poziomie zwierzęcym, automatycznym, raczej wegetuje niż żyje. Ale skąd mają wiedzieć, skoro inni mają to samo, a ich krytyczne myślenie zostało osłabnie przez odurzenie alkoholem i słodyczami oraz inne. Przy okazji cukier działa jak narkotyk, a te narkotyki które nie mają skutków umoczonych i nie uzależniają są zabronione - jako ciekawostka. Bo najlepiej uzależnionych ludzi od tego co chi powoli truje, robiąc takie jakby bezwolnie zombie, trybiki w machinie systemu, a okazyjnie mięso armatnie). To łatwe i obserwujemy to na kartach historii (nawet kościół chwali się tzw. świadectwami świętych - czyli jak dobrze potrafi wyprać umysł, że na skinienie, za drobiazg, "tak" lub "nie" ludzie oddają życie).
              To toksyczna ideologia.. (a na wojnach jest prosta zasada: zpalonej ziemi, zniszczonej broni - czyli ludzi. Więc jak ktoś żywy zostanie przechwycony przez wroga, to w ramach optymalizacji - najlepiej jak się zabije. Se-puku, harakiri - jest znakomitym przykładem zaprogramowania na autodestrukcje.

              Łatwo dojść do wniosku, że jeśli wywołuje się wojny (np. dla zysku, powiększania władzy) przy okazji eliminując miliony (Hitler i Stalin mieli odmienne sposoby eliminacji ogromnych rzesz ludzi: Jeden zapraszał "do kąpieli", a drugi głodził na śmierć (odbierając chłopom ziarno i zakazując ich wpuszczania do miast).
              Oczywiście propaganda powie, że to obłąkani ludzie, że to wyjątek i w ogóle..
              (tym czasem historia świata, to same spiski i wojny często z byle powodu, czyli pretekstu).

              Więc wiesz... na chłopski rozum.. jeśli ktoś sto razy zabił milion osób (świętobliwy kościół ma też takie zbrodnie na koncie - wcinano w pień całe rzesze pogan, a teraz krzyczą, że się ich prześladuje)...

              to.. w obliczu masakrycznych czystek, co to jest wyprać umysł milionom..
              (propaganda lepsza od czołgów - to rzekł Stalin, który wsławił się w pacyfikowaniu swoich. Więc to należy czytać: pranie mózgu (edukacja, media) lepsze od państwa policyjnego i wewnętrznych obozów koncentracyjnych.

              Jeśli sekta potrafi wyprać umysł tak, że ludzie zabijają się (nie tylko masowe samobójstwa, świadectwa świętych, ale ogólnie są wierni na śmierć i życie sekcie)...
              TO WŁADZA myślisz, że nie pozazdrościła by sektom, mając nie ograniczony budżet. technologie i tego szarego obywatela, który co dnia siedzi przed TV, a obowiązkowo jako dziecko do szkoły?

              Przepraszam, za szczerość - ale to musieli by być skończeni kretyni, aby nie wykorzystać metod sekt (czyli religii, bo to jest duża masowa sekta, mniej groźna, bo czerpie miliardy zysków i już ma wielką władzę, którą przypomnę zyskała siłą - inkwizycja to jak stan wojenny, eliminacja konkurencji, oczyszczenie terenu z oporu i podmiana obcych na swoich kapłanów - czyli ucięcie łba elitom, a owcze, bezwolne stado pójdzie na nowym przywódcą).


              Więc wiesz - to co jest przymusową edukacją jest praniem mozgo.
              Włączasz TV i przechodzisz hipnotyczną sesję, na ideał niewolnika.
              Wcześniej, chrzest i wizja złego świata, zesłania za karę i cierpienia za czyiś grzech.

              Społeczeństwo jest jak jedna wielka sekta.
              To się zwyczajnie OPŁACA, mieć ogłupione stado niewolników.

              Tylko w TWOIM interesie jest być wolnym.
              (nie ma interesu mówić ci prawdy, abyś był mądry: Ksiądz, nauczyciel, dziennikarz, polityk, a też nie umie jej przekazać nawet rodzic, któremu wyprano umysł, aby być niewolnikiem i indoktrynować dzieci manipulując nimi na tej samej zasadzie jak nim - co przypomina falę w wojsku - ofiary ofiar stają się katami dla przyszłych pokoleń).
              Wiesz, że kiedyś w szkole powszechnej klęczało się na grochu za karę też nauczyciele bili linijką po palcach (to metody torturowania - łamania psychiki).

              Szkoła i religia wyewoluowały, a współczesne niewolnictwo przyjęło cywilizowany poziom (co nie zmienia faktu, że religia to sekta, a szkoła przyucza do niewolnictwa - ustawiając umysł do myślenia formułkami, wykonywania poleceń i oceniania się z nich).

              Kto ma oczy ten widzi (kto ma kompletnie wyprany umysł tego nie zauważy, bo o to chodzi. Aby ofiara sekty nie kapnęła się, że jest ofiarą i nawet gdy ktoś ją skonfrontuje z tym, aby umysł się nie przeprogramował i pozostała w podanym jej schemacie). Żyjąc tak jak to przewidziano, czyli jak trybik w machinie systemu, mający takie rozrywki jak sesje prania umysłu w TV, tudzież kościele, oraz w sporcie, wyścigu szczurów. Czyli zwiększając efektywność mechanizmu (jak w komunie, gdzie nie liczył się człowiek, a wskaźniki produkcji). Więc wyobraź sobie teraz co.. może być.. gdy większość niewolników zostaje zastąpiona maszynami..

              Zdania są podzielone. Niektórzy chcą cofnięcia świata do ery przed cywilizacyjnej, jak w starożytności, aby ciemna masa traciła ich niczym bogów, żyjąc jak na wsi i nie mając pojęcia o technice (więc nie mając cienia szans w konfrontacji z władzą).
              Niektórzy chcą czystki w imię eugeniki, by odsiać najsłabsze jednostki, znacznie przerzedzając stado dzięki czemu będzie je łatwo kontrolować..
              Zauważ, że w dobrobycie ludzie szybko się mnożą, doskonalą, uczą..
              Proporcja ciemnota do elity ilościowo i jakościowo się zmienia na niekorzyść władzy. Nawet z dobrze zorganizowanym systemem kontroli ginie ona w tłumie mogącym także stworzyć swoją elitę, która przy użyciu niezależnych technologii może tworzyć konkrecje o ile nie realne zagrożenie (od choćby chcąc rozliczyć za wieki ucisku). Tak więc wiesz.. żyjemy w ciekawych czasach wielkiej zmiany..
              Jest wielu graczy, różne kręgi wpływu i interesów, sięgających poza (to co znamy).

              Jedno jest pewne nic nie zostanie takie samo, bo obecny system wydaje się zużyć.
              Swego rodzaju przewrót jest nieunikniony, ale jaka to będzie zmiana dekoracji (bo był taką np. formalny upadek komuny). Czy zmiana przejdzie łagodnie, czy wypali połowę Ziemi.. to zobaczymy.. Ja się nie martwię, bo wiem to co możesz i TY wyczytać z moich ulubionych filmów (że świat i życie nie kończy się na tym co znamy). To tylko rodzaj zabawy, choć niektórzy bawią się lepiej, inni gorzej.

              Każdy z nas więc wybiera swoją drogę i doświadcza jej jako historii swego życia.

              Można powiedzieć, że błoga nie wiedza jest lepsza od walki z wiatrakami. Tym bardziej, że metodami, które są podsuwane tak, aby eliminować zagrożenie, czyli osłabiać lub niszczyć oponentów (Bo ten kto ma władze ten rozgrywa, dyktując zasady i sposób myślenia - jak w szachach - przewidując ileś ruchów wstecz w iluś wariantach. Co ty myślisz, że robią sztaby ludzi, którzy niczego nie potrzebują innego jak tylko bawić się w projektowanie historii świata - ileż można grać w golfa, wypoczywać w kurortach lub co.. Trzeba mieć jakieś zajęcie godne wyzwanie, czyli zabawę. Bogate społeczeństwa wymyślają sobie ekstremalne sporty, zapewniając atrakcję. Najbogatsi ludzie min. bawią się światem zza kurtyny). 2 filmowe przykłady:
              http://www.filmweb.pl/film/Wy%C5%9Bcig+szczur%C3%B3w-2001-90...
              http://www.filmweb.pl/film/Nieoczekiwana+zmiana+miejsc-1983-...

              Dzieci mają gry strategiczne, a niektórzy całe państwa...
              Co co można robić, mając więcej pieniędzy niż całe narody, grać nimi..

              Oczywiście trudno to zrozumieć temu, kto żyje zwykłymi problemami..
              bo stara się ich unikać (tak jak Polacy dziur na drodze, bo nie umieją lub nie chcą zrobić drogi, która zachowa swą pierwotną formę. Dłużej niż do rozpisania kolejnego przetargu na jej zmianę. Gdyż nie nadaje się już do łatania - dziura na dziurze i sypie się ogólnie. Np. za oceanem mając płaskie, jasne jak betonowane, a nie smoliste rozchodzące się drogi, a paliwo tanie jak butelkowana woda).. w USA dla zabawy topi się samochody w bagnach na terenowych rajdach, lub jeździ, skaczę po nich. Lub na pokaz wrzuca np. nowego Roysa do rozdrabniarki. Po prostu niszczy się dla rozrywki szukając problemów, a nie ich unikając (bo w danym zakresie się ich nie ma, a trzeba mieć w życiu wyzwania by rozwijać się, by żyć, czyli realizować coś).

              Innymi słowy kto osiągnie wszystko wymyśla problemy, aby się nimi bawić.

              ____________________________________________________________ ___________________________

              Konspiracja to natura tej gry (w biznesie, polityce, kościele układ na układzie).

              Gdyby wszystko było jawne, albo gdy wszyscy wiedzieli by i myśleli to samo...
              to byłoby ubogo. Równość, na zasadzie identyczność to utopia. Nawet gdyby to
              zawsze wyłoni się władza, która zdominuje innych pod różnymi względami.
              Choćby była to władza opiekuńcza, będzie posiadała wiedzę, która nie będzie się nadawać do popularyzacji, ponieważ umysł ludzki działa jak klocki gry domino
              (łapie tylko to co jemu pasuje, tworząc kolejną warstwę wiedzy).

              Myślisz, że posłańcowi mówi się jaka jest faktyczna intencja.
              Jeśli np. jest to misjonarz nawracający jakieś plemię na świętą wiarę
              (on wierzy, że to chodzi o zbawienie dzikusów, nie ma pojęcia, że jest narzędziem inwazji. Tak samo mówi się żołnierzowi, że walczy o słuszną sprawę - choćby wojna była ewidentnie agresywnym atakiem na obcą demokrację - PRANIE MÓZGU to nieodłączne narzędzie animacji społeczeństw).

              Więc możesz pozostawać w błogim śnie, robić i myśleć co zawsze.
              Ale choćby było to nawet wydawało się idealne, to z czasem znudzi się.
              Choćby nawet mieć wiele, ale nie zmieniać się (myśleć i działać schematycznie)
              to wieść życie UBOGIE, płytkie = nudne i walnąć przed terminem, wcześniej mając depresje i brak iskry, zapału, energii. Wiele osób może żyć w takim stanie nie zdając sobie z tego sprawy, bo standardy otoczenia, przyzwyczajania to druga natura człowieka).

              ZMIANA to jest idea, organizująca wartościowe, ciekawe życie.
              Następuje ona za sprawą rozwoju, inspiracji, wybicia z koleiny schematycznego myślenia. Jeśli tzw. "teoria spiskowa", może odegrać taką rolę tak jak np. grasujące na FB Stowarzyszenie sympatyków płaskiej Ziemi (Czy coś). To pobudza do myślenia, zastanowienia, szukania odpowiedzi. Historia zawalenia się bliźniaczych wierz i nie trafionego na ekranach telewizorów budynku obok jest jak test na inteligencje
              (pobudza do poszukiwania odpowiedzi - jak to możliwe, że coś zawaliło się samo?)
              Teorie spiskowe są podsuwane przez samych realizatorów telewizyjnych animacji.
              (żyjemy na filmowym planie jak trochę jak w teleturnieju z Serialu "Czarne Lustro"
              Ludzie produkują prąd, energie poprzez prace napędzając widowisko, w którym uczestniczą, którym się karmią http://www.filmweb.pl/serial/Czarne+lustro-2011-640699).


              Życie jest jak zaczarowana baśń, nic nie jest pewne, jak szukasz dalej to dziwisz się.
              Możesz iść przez nie wytartymi, zwykłymi drogami (myśląc, robiąc, doświadczając świata jak szary tłum - to gwarancja szarego życia). Zmieniając schematy, czeka Cię przygoda. Zawsze coś ciekawego do odkrycia (im większa wiedza tym większa wolność, bo jeśli ktoś zna tylko 3 możliwości to co to za wybór: chemioterapia, do księdza czy na wojnę jako cudzy legionista, czy na organy żeby choć rodzina skorzystała. To jakieś odcienie zła, poddania się wyrokowi choroby. Kto jednak wychodzi o krok dalej, szuka z zmotywowany odrobiną podejrzliwości do medycyny, przekona się, że rak to nie choroba nie uleczalna. Może nawet dowie, że nie ma chorób nieuleczalnych i że w wielu dziedzinach życia może być wolny, nie zależny - ale tym którzy rozdają masową wiedzę to się nie opłaca. Lepiej rządzi się głupimi i wyzyskuje ich utrzymując na poziomie bliższym zwierząt, niż wolnymi i nie zależnymi, silnymi, zdrowymi, mądrymi ludźmi. Ale to nie władza, a oni są winni swojej głupoty lub intelektualnego lenistwa. To prawo natury, prawo ewolucji, że silniejszy włada. To boskie prawo wbrew pozorom doskonałym świecie. Natura jest doskonała, a my jesteśmy jej częścią i także doskonale się organizujemy. Wymyślając sobie najróżniejsze gry, doświadczenia, misje i idee. To tylko zabawa jak gry komputerowe. To co się ma z życia to jego jakość. A dopiero gdy sięga się dalej, poza to co znane, wychodzą nowe możliwości. Istnieje tak niesamowita wiedza, że ludziom się nie śniło. Ale nie powiedzą im o tym w TV, kościele ani u lekarza - że mogą np. uzdrawiać się sami. Kościół powie, że to magia i zakaże, bo żeruje na cierpiących. Szkoła, że zabobon bo jest sponsorowana przez farmakologie, dziennikarze zasugerują, że to nie bezpieczne, że ktoś eksperymentował i zabił ileś osób - bo płacą im za to, aby utrzymywali masę w schemacie, czyli w strachu przez zmianą. Polska to podobno kraj lekomanów. Dobry lek jest tak zrobiony, aby nie leczyć, a zaleczyć. W jednym pomóc w drugim zaszkodzić, aby pacjent znów potrzebował. Bo najlepsza forma czerpania zysków to systematyczna, ratalna np. abonament).

              Wiedza dziś nie jest zabroniona. Możesz znaleźć wszystko.
              Ucząc się samodzielnie zajdziesz daleko.
              Szkoły to raczej dezinformacja.
              Kto organizuje i płaci ten wymaga efektu (czyli posłusznego, bezmyślnego niewolnika, który będzie robił to co się opłaca np. korporacjom).

              Wolność to szersze spektrum wyboru.
              Ciągły rozwój to recepta na ciekawe życie.
              Może ono być jak przygoda, a nie obóz pracy.

              Pozdrawiam - inspirator do sięgania w nieznane, aby iść dalej i dalej.

              Nie zapomnij o Minionkach (to tylko zwiastun, ale jakże wymowny)
              http://www.filmweb.pl/video/zwiastun/nr+1+%28polski%29-36373

              • a poza tym w domu wszyscy zdrowi? :D

              • Dzięki za ten wpis ! inspirujesz.

                • Wielkie dzięki za "dzięki" (za wyrażenie wdzięczności, docenienie bo to bardzo motywuje to tego typu zewnętrznej pracy, że jednak warto dzielić się dziwnymi, kontrowersyjnymi przemyśleniami).

                  Widzę, że też bardzo spodobał się "Captain Fantastic".
                  To bardzo dobry, niezwykły film. Odnoszę wrażenie, że z nie jednym symbolicznym, ukrytym przesłaniem (np. o tym, że matka zwariowała praktykując buddyzm, mimo, że dla niej była to filozofia, nie religia).

                  Buddyzm vs kabała to tak jak masowa niewolnicza edukacja, kontra elitarna, bez tresury, oceniania by wtłaczać w swego rodzaju rolę ofiary losu,świata, życia (co boi się cierpienia, widzi pełno zła i czuje się na Ziemi osaczona). Jakie myślenie, czyli jaki system wierzeń filozofia, takie życie. W odizolowaniu mierząc się z lękami lub z lużmi w raju, którym jest Ziemia,o ile tak się zechce nań patrzyć jak osoba przebudzona, do niezależnego myślenia, czyli wg uczucia, serca żyjąca, a nie wg różnych idologji z których chyba każda niewoli w jakimś sensie, karząc czegoś, szczęscia, pokoju, szukać poza sobą TERAZ. Polecam "Potęga teraźniejszości" - książka mega ceniona i fim "Życie jest piękne". O tym jak interpretacja szalenie zmienia dośwoadczenie (czyli wszytkie ideologie z idą zła służą zastraszaniu, tresurze ludzi robiąc z nich mniejsze lub większe ofiary, bojące się życia zamiast Kończysta z niego, wyznaczając i spełniając marzenia - bo o to wg. mnie chodzi jedynie. Nie o ucieczkę z kręgu sansary, albo z padołu łez albo z chłodnego kosmicznego przypadku, gdzie wszędzie czyhają zagrożenia i jest się zdanym na ślepy los. A na braniu życia we własne ręce czyli odrzucenia toksycznych idei, którymi z lewa i za prawa, z góry i z domu karmą masy na różne sposoby by postrzegali życie jako wyrok, kierat, a nie zabawę.. Polecam książki i masę publikacji w rożnych formach, od Esther H - nauki Abrahama - ta wiedza wszystko wymiata:) Dzięki temu nauczyłem się dopiero życia własnym życiem. Pozdrawiam

                • No na pewno w 100% nie zgadzam się z tym co napisałeś ale duży pozytyw za wyłożenie takiej myśli. Jeśli mogę zadać osobiste pytanie - jeśli nigdy nie pracowałeś to z czego się utrzymujesz?

                • Nie płacę za utrzymanie od dziecka obserwując, że ojciec też tak robił, organizując dom w taki sposób aby to inni pokrywali niezbędne koszty (być może dlatego, że dziadkowe także wynajmowali nieruchomości i trudno nie naśladować, nie kopiować tego sposobu życia gdzie dodatkowe źródła dochodu, jako własna praca nie będąc niezbędna na utrzymanie może być lub nie. Więc jeśli już pracować to nie dla pieniędzy, a dla przyjemności wbrew powszechnym przekonaniom, że praca musi być ciążka aby byłą coś warta albo, że wartość człowieka jest zależna od wartości jego pracy, w tym tzw. poświecenia czyli cierpienia. Bo wydaje mi się, że w ten sposób wychowuje religia oraz telewizja -by wyciskać z ludzi wyniki, a nie dbać o ich radość z samorealizacji. Z 10 lat temu jeszcze chodziłem do kościoła i katolickich wspólnot, a do niedawna interesowałem się drugą stroną.. Przekonując się, że skrajności nie są dobre. Większość ludzi walczy o coś, zamiast żyć pogodnie własnym życiem czerpiąc z niego przede wszystkim radość (a nie dostosowując się do takiej lub innej mody - od kościoła, który kojarzy się z wyrzeczeniem do walki o wyniki, by żebrać o uznanie poświęcając się jak sportowcy niszczący zdrowie, których się gloryfikuje w TV. Jak bohaterów filmowych, którzy poświęcają się). Zewsząd zdaje się płynąć manipulacja jak w sekcie piorąc ludzkie umysły na masową skalę, aby mało kto słuchał siebie, czyli robił to co mu podpowiada serce, a nie co jest święte, ważne, modne - czyli za co zyska uznanie u innych.

                  Wiesz że każde najgorsze nawet kłamstwo stanie się prawdą - wystarczy tylko ilość powtórzeń (po to w reklamach powtórki, po to mantry i modlitwy plus rytuały - to programowanie podświadomego umysłu).

                  Wolność to podążanie za własnym wyczuciem.
                  Niewola to programy w umyśle.

                  Systemy niewoli ukryte pod maską religii i filozofii (nie mówiąc już o tresurze w szkole i TV) są tak sprytne, że udało im się przekonać ludzi do tego, że ich przeznaczeniem jest NIE WOLA, czyli poświęcenie, wyrzeczenie pragnień, zapomnienie o sobie, czyli CIERPIENIE!

                  Są genialne prawda - potrafią przekonać do wszystkiego.
                  Nawet do ginięcia lub zabijania w imię miłości Boga.
                  (świadectwa świętych są jak kamikadze lub żywe bomby w islamie - to proste programowanie umysłu na tej samej zasadzie).

                  Pomyśl tylko co da się wmówić ludziom ...
                  gdy indoktrynuje się ich od dziecka na bycie OFIARĄ,
                  kult wyrzeczenia, umartwienia itp.

                  Warto zadać sobie pytanie - czego od życia się chce.
                  a nie myśleć to co inni wmawiają (choćby mieli maskę - świętych i cnotliwych).







                • Przy okazji dodam, że jest mnóstwo sposobów by nie musieć pracować na utrzymanie. Od automatyzacji i niezależności energetycznej po tzw. dochód pasywny.

                  Jeśli ktoś chce to zawsze może znaleźć coś dla siebie.

                  Wg. mnie z czasem cały świat się zautomatyzuje i nikt nie będzie musiał pracować jeśli nie chce.
                  (wszystko przyspiesza, maszyny już robią maszyny
                  i już mamy darmową energię więc kto chce może już energetycznie uniezależnić się i zautomatyzować sobie np. hodowle żywności lub zamieszkać tam gdzie owoce rosną na drzewach cały rok i żywić się nimi nic nie robiąc). Może też wynająć mieszkanie w Polsce za np. 2 tyś m-c i żyć w hotelu jak książę w jakimś pięknym egzotycznym kraju, w którym wszystko jest wiele razy tańsze.
                  Może też pracować przez net, albo napisać program, np. apkę na komórkę, którą dajmy na to z czasem zakupi w abonamencie zaledwie 1$ miesięcznie z milion użytkowników, a może z czasem 100. Tak łatwo można zarabiać pieniądze. Znajomy znajomego zarabia 1,5 mil euro m-c, inny ma cel 1 milion $, obecnie zarabia paręset tyś m-c.
                  To jest tak, że pieniądze nie zależną od pracy jak to się ludziom mówi, ale do idei. Można pracować wiele i prawnie nic nie zarabiać jak być może większość w Polsce, od pierwszego do pierwszego.. jak to się mówi. Można robić prawie nic i zarabiać dziesiątki tysięcy.. Ktoś powie szczęście - ale to nie szczęście, a myślenie.
                  Polecam Hunę (to jest wiedza o ludzkim umyśle, nie skażona żadną manipulującą ludźmi ideologią, której pełno w filozofiach i religii).

                  Mając pieniądze po rodzinie bardzo łatwo z nich żyć lub nawet je pomnażać (jeśli zrozumie się, że nie ma czegoś takiego jak "dużo". Bo wszystko jest względne i wszystko można wydać, po prostu myśląc w większej rozdzielczości).

                  Więc to wszystko, tzw. szczęście, pokój lub bogactwo (które jednak wydaje się przeceniane) to kwestia edukacji. Polecam dokumentalny film "Sekret" w moich ulubionych z 2006 roku (bo jest kilka o tym tytule).

                  Mądrość jest w książkach i każdy kto chce, kto wierzy, że może zmieniać swoje życie może sięgać po nie. Zamiast czuć się, myśleć i robić to co większość. Wystarczy odrobinę wiary i pragnienia (bo bez nie go nie wiele się uzyska - ponieważ życie człowieka jest odzwierciedleniem jego myśli).

                • troszkę przejrzałam twój profil, twój blog. chciałabym Ci polecić książkę "mgławica Andromedy" autor - Iwan Jefremow. Prosiłabym tylko byś nie oceniał po okładce tj po opisie. Sama obejrzę w niedługim czasie film "Sekret". Pozdrawiam

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: