Najlepsza jak dotąd ekranizacja "Opowieści Wigilijnej"

Gorąco polecam, film słowo w słowo zgodny z książką, pominięto według mnie tylko fragment, kiedy Scrooge widzi swoją dawną narzeczoną już jako dostojną matronę, wśród gromadki dzieci, z których najstarsza córka jest uderzająco podobna do niej samej w młodości; myśli sobie wtedy, że gdyby nie jego głupota, to ta rodzina mogłaby być jego własną.
Poza tym, film ma niezwykły klimat. Chwilami przerażający, innym razem wzruszający. Nie widzę powodu, dla którego miałby się komuś nie podobać. Ponadczasowa historia + piękna grafika + niesamowity klimat tamtych czasów.

Polecam przed lub po seansie przeczytać książkę(która, w zależności od wydania, ma tylko około 100 stron), wtedy można w pełni docenić jak reżyser był jej wierny tworząc "Opowieść Wigilijną". A tego zazwyczaj oczekujemy - zgodności z oryginałem :)

Film oczywiście nie dla dzieci. Nic nie zrozumieją, ale z pewnością się wystraszą.

  • Proszę?! Zgodna słowo w słowo z książką?! To albo żartujesz, albo po prostu nie czytałeś książki ze zrozumieniem. Dlaczego? Bo tutaj jest wiele scen, których w książce w ogóle nie było bądx były, ale przedstawione w inny sposób, niż w tym filmie.
    Po pierwsze, dzieci, które Duch Teraźniejszych Świąt pokazuje głównemu bohaterowi, w książce nie wypowiedziały ani słowa (a w filmie mówią). Po drugie, Duch przyszłych Świąt nie posiadał żadnego mroczego powozu i koni ( a w filmie jest taki wątek). Miała też miejsc taka sytuacja przy Duchu przyszłych świąt, że Scrooge nagle stał się człowieczkiem małych rozmiarów, o piskliwym, wręcz śmiesznym głosie ( w książce czegoś takiego nie było).
    Przeczytaj książke jeszcze raz.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: