Ja jestem "bezbronny" wobec cyklu Lewisa, powieści i filmów. One oczyszczają duszę

Zostały napisane jako reakcja chrześcijanina Lewisa na zanik poczucia grzechu w jego pokoleniu, które uznał za pierwsze tak go wykluczające w historii. A filmowe wersje są wspaniałe, wierne tekstowi, z bardzo dobrymi aktorami dziecięcymi i zapierającymi dech w piersiach efektami specjalnymi, które mnie, kiedyś specjalistę w demaskowaniu "jak to zostało zrobione", pozostawiają zdezorientowanym. W tej części mogą czasem nużyć sceny bitewne, właściwie bez niespodzianek, bo będą zawsze dla dzieci zwycięskie, ale nieustannie nasza wrażliwość jest pobudzana a to pięknem poetyckiej sceny (układające się w postać płatki kwiatów w pięknej scenerii), a to humorem ("No nie... mysz ze szpadą?!"). A postać, wątek Aslana, pogłębia wrażliwość, wprowadza wątek religijny (to alter ego Jezusa Chrystusa), więc jest sposobność nawet do kontemplacji religijnej.

3
  • Dobrze powiedziane, aczkolwiek nie użyłbym słowa "oczyszczanie". Bynajmniej dla tego że mi się to słowo źle z czymś kojarzy. Ale czy Lewis tak bardzo wpatrywał się w zanik grzechu w drugim człowieku? ( w jego pokoleniu) Też nie sądzę. Trochę wiem o Lewisie i wiem też że zanik poczucia grzechu umiał dostrzec w sobie, aczkolwiek to kim się stał i z czego zasłyną, też wpływało kilka czynników. Jego przyjaźń z Tolkienem i nieustanne szukanie Radości. Pojęcie że jest się grzesznym i chęć zmiany, powrót do Boga, to jest największą sztuką, najważniejszym zadaniem człowieka. Pokonać swój własny grzech, a nie przypatrywać się na grzechy innych. Wybacz jeśli cię uraziłem, ale za każdym razem gdy piszesz swoją opinię na forum zwracasz uwagę na to jak to "Lewis czuł zanik grzechu w jego pokoleniu". Nie obraź się, ale przez ciągłe wspominanie o tym robisz z Lewisa jakiegoś dumnego profesorka, który chciał pouczać innych. Lewis, jak już wynika z jego autobiografii nie był taki, a w każdym razie nie był taki po swoim nawróceniu. Co do Narnii to zgadzam się że książki i filmy są wspaniałe. Pozdrawiam :)

    • Czuł zanik grzechu, czyli nie "stwierdził", nie "zdefiniował", itd. Czuł, więc nie był profesorkiem. Doznanie zaniku poczucia grzechu pośród ludzi wokół dotyczy także mnie, a nie jestem profesorem, wcale nie trzeba być jakoś wyniesionym, oddzielonym w sensie hierarchii. A "oczyścić duszę" to określenie spotykane w tekstach, poprawne.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
o