Czyżby ostatni "Ostatni Władca Wiatru"

ostatnia wypowiedź: lelen_lis
patryks83 patryks83

Zacznę od początku. Nie jestem jakimś wielkim fanem Avatara , mimo to zdążyłem już trzy razy obejrzeć wszystkie trzy sezony serialu. Nie wiem czemu ( bo nigdy nie byłem wielkim entuzjastom anime) ale serial bardzo mi się spodobał. I nadal planuję obejrzeć go od nowa, a może nawet mieć nadzieję na jakąś kontynuację.
Pierwszy raz usłyszałem o nim właśnie w momencie kiedy to pojawiły się oficjalne informacje odnośnie ekranizacji. I tak "Ostatni Władca Wiatru" mimo że ze zmienionym tytułem stał się jednym z najbardziej oczekiwanych filmów roku 2010.
Teraz kiedy wreszcie miałem okazję go obejrzeć mogę podzielić się z wami moimi refleksjami. Na pierwszy etapie trzeba zaznaczyć że film M. Night Shyamalan zbiera jak na razie bardzo słabe recenzje i opinie. Już zacząłem się bać iż pójdzie w ślady "Złotego kompasu", który okazał się całkiem niezłym filmem ale przypadł w USA Box Office i projekt dalej upadł. Stało się jednak inaczej, mimo słabych opinii "Last Airbender" sprzedaje się naprawdę nieźle co może skutkowa tym iż powstanie kolejna część.

A jak wyszedł tak naprawdę film.

Największą wadą Avatara jest największa jego siła, otóż Shyamalan zrobił tylko film z myślą o fanach, nie zważając na tych co nigdy się nie spotkali z kreskówką. Poszczególne sceny zmieniają się niczym w kalejdoskopie, co skutkuje tym że wiele scen jest nieczytelnych i pozbawionych sensu. Reżyser albo spieszył się aby jak najwięcej zmieścić w filmie ( 94 minuty to za mało ) albo po prostu producenci mu okroili film,co za skutkowało tym że brakuje wielu istotnych scen dla filmu a projekt wydaje się bez sensowny.
Kolejnym minusem jest słaba gra aktorów, nie liczyłem może na nic wielkiego ale Aang, Sokka, Zuko, Katara i reszta wypadli naprawdę słabo. Dużo się mówiło o dobrej roli Irocha - Shaun Toub niestety tez podobnie jak Lord Ozai zagrali słabo. To nie ci bohaterowie z kreskówki, z krwi i kości ale jakieś sztywne podróby.
Baty powinny być dla tych którzy tworzyli casting.
Również dialogi nie należą do najlepszych a szkoda bo były mocnym punktem serialu.
Miało być epickie dzieło a wyszła niemrawa bajeczka kręcona w studio, z nieciekawymi scenami walk i kiepskim zakończeniem.
Całość pomyślana jest tylko o zaspokojeniu najmłodszych i fanów serialu co skutkuje tym że nawet najwierniejsi się od niego odwrócą.
Jednak największy minus ekranizacji to brak poczucia humoru który był tak uwydatniony w serialu.

Są jednak i dobre strony, choć jest ich naprawdę mało. Największe brawa należą się za muzykę i efekty specjalne. Appa wygląda naprawdę świetnie choć jest go jak na lekarstwo, także scen z magią jest niewiele i nie wgniatają w fotel ale wyglądają dobrze. Za 150 mln myślałem ze wyjdzie coś lepszego ale widać twórcy pomyśleli że dzieciaki i tak to łykną i nikt nie zauważy a pieniądze pójdą na zapłacenie rachunków lub "dz..ki".
Sam Shyamalan pozostaje jak na razie twórcą jednego filmu. Tylko "Szósty zmysł" utrzymał jakiś poziom a co do reszty to już nie miał szczęscia.

Będę szczery ten film przypomina mi Eragona z 2006 roku, ekranizację naprawdę dobrej książki która niestety okazała się rozczarowaniem. Pytanie pozostaje więc czy jest sens kręcenia kontynuacji, wydaje mi się że jest ale tylko jeśli twórcy naprawdę się za to wezmą a nie odwalą fuszerkę dla jednej grupy docelowej jak to wyszło w tym przypadku. Taki film jaki dostaliśmy teraz jest po prostu nie do przyjęcia i powoduje że "Last Airbender" okazał się największym rozczarowaniem a jeśli nawet nie to największym niedosytem roku.

Teraz mały apel do fanów którzy się zawiedli i tych co się nie zawiedli po tym filmie, pomyślcie także o ludziach którzy nigdy się z Avatarem nie zetknęli i wtedy się okaże dlaczego są tak słabe opinie i recenzje.


Moja ocena w skali od 1 do 6 3,5


P.S. Nie jesteś fanem kreskówki nie idź do kina bo się zawiedziesz, jesteś fanem kreskówki możesz obejrzeć film ale i tak gwarantuję ci że serial jest o wile lepszy.

  • utena17 utena17

    Reżyser nie miał zbyt dużych możliwości , kiedy fabułę mieszczącą się w dwudziestu 24-minutowy odcinkach ,musiał upchnąć w nieco ponadgodzinnym filmie.

    • lelen_lis lelen_lis
      ocena: 3

      Masz rację ale nie wszystkie odcinki są ważne dla całości pierwszej księgi i nie wszystkie popychają fabułę na przód - gdyby film trwał ok.150 - 180 minut i skupiał się na osi fabuły to na pewno mogłoby to być naprawdę dobre widowisko,nawet na miarę Władcy Pierścieni - ba,nawet nowe Gwiezdne Wojny Lucasa trwają ok.150 minut / przynajmniej Atak Klonów i Zemsta Sithów /,dlatego dziwi mnie takie podejście wytwórni,żeby zrobić jak najkrótszy i pozbawiony treści film - cóż,pewnie kasy nie starczyło ...

      • lavrenzo84 lavrenzo84
        ocena: 8

        lelen lis dobrze piszesz .Wszsytko to wina wytwurni a rezyser tak naprawde mial malo do powiedzenia.Tak czy inaczej film mi sie bardzo podobal ale jak by trwal o wiele dluzej to by to mogl byc spokojnie cos na miare wladcy albo gwiezdnych wojen.

  • patryks83 patryks83

    Ok.Ale 94 minuty to zdecydowanie za mało. Okrojenie wielu scen, spowodowało że film jest w ogóle nie czytelny. Twórcy zrobili raczej dzieło tylko z myślą o tych co widzieli kreskówkę i są wstanie sobie resztę dopowiedziec.
    No proszę was ,Ostatni Władca kosztował 150 mln $ , a trwa tyle co TOY STORY 3.
    Niestety jak dla mnie to największa porażka roku, mimo iż w box office radzi sobie nieźle , to nie czekam na następną część.

    • speiderman speiderman

      A takie Opowieści z Narni: Lew, czarownica i stara szafa niby też dla dzieci, a spokojnie trwało 140 minut. Książę Kaspian nawet 150...

      • lavrenzo84 lavrenzo84
        ocena: 8

        Ja powiem tak ze jesli Book 2 tez takie krotkie bedzie to naprawde sie zawiode !.Jeszcze darowalem twurcom krutki czas w the last airbenderze Book 1 ale juz Book 2 nie daruje im tego !.

        • jorwa jorwa
          ocena: 6

          lavarenzo....piiisoooowniaaa..... ^.^

          • bartekwrx bartekwrx
            ocena: 3

            w sumie raz oglądałem władce pierścieni jakaś wersja rozszerzona uwierzcie mi trwała aż 4 godziny wiec ten film też może tyle trwać

            • jorwa jorwa
              ocena: 6

              też oglądałem władcę pierścieni rozszerzonego i wg mnie 4 h filmu to już przegięcie pały (wg mnie ideałem jeśli chodzi o montarz i wykonanie to były kinówki, te wydania rozszerzone często się dłużą niesamowicie, mimo że dodatkowe sceny dodają masę smaczków). Film powinien być wyważony, ofkoz tla nie wyszedł dobrze na skróceniu go do 100 minut bo on się prosi o conajmniej 2 h, ale też zrobienie z niego 3 h było by błędem w drugą mańkę, wg mnie. Jeśli dużo się dzieje na ekranie to mógłby być przy długim czasie projekcji męczący.

              Jendak nie ulega wątpliwości że shymalan powinien twardo walczyć z wytwórnią na temat długości filmu, bo mu uległość na zdrowie nie wyszła.

              • lavrenzo84 lavrenzo84
                ocena: 8

                jorwa dokladnie zgadzam sie z toba.Tez ogladalem rezyserska wersje Wladcy o powiem szczerze ze masakra !.Stracil klimat i wogole nie pasuja te sceny juz do filmu kinowego.Dlatego wlasnie darowalem sobie rezyserska wersje.Ale jesli chodzi The last airbender to juz doczekac sie nie moge kiedy zobacze w edycji DVD rezyserska wersje z 30 min dodatkow.Cos mi sie wydaje ze nie stety przez slabe recenzje nie bedzie drugiej czesci :(.

                • lelen_lis lelen_lis
                  ocena: 3

                  Stracił klimat i nie pasuje do filmu kinowego? - być może niedokładnie oglądaliście te filmy
                  " Władca Pierścieni " według Jacksona nie jest ideałem ( moim zdaniem najlepsza jest " Drużyna Pierścienia ' ) ale wersje reżyserskie biją na głowę te kinowe,są bardziej szczegółowe,jest tam sporo wątków pominiętych w kinówkach a najwięcej zyskuje właśnie czterogodzinny " Powrót Króla ",choć i tu reżyser nie ustrzegł się kiczowatych i mało zrozumiałych scen,jak moim zdaniem tandetna śmierć Sarumana Białego czy scena gdy Pippin odnajduje rannego Merrego po bitwie na polach Pelennoru - w wersji kinowej dzieje się to w dzień i jest logiczne natomiast w wersji rozszerzonej mamy noc i nijak to nie pasuje do filmu.
                  Ogólnie jednak wersje reżyserskie są dużo lepsze od tych kinowych a i tak są dla mnie za krótkie - ja bym chętnie zobaczył " Władcę " jako film co najmniej 15-16 godzinny ;)

                  • jorwa jorwa
                    ocena: 6

                    zgadzam się że pierwsza jest najlepsza a druga i trzecia jadą kapuchą na kilometr (za dużo batalii, za mało klimatu).

                    Ale nie zgodzę się że dodanie ponad pół godziny scen zbawia ten film, bo np nasadzenie ich w drugiej i trzeciej części nie dorzuciły wcale klimatu, a momentami powodowały dłużyzny. Zresztą ciężko mi mówić bo nie do końca pamiętam jak wyglądały kinówki, wiem jedynie że druga i trzecia część w wersji rozszerzonej zdają się przydługie, jedynka jeszcze się broni, ale dlatego że w niej uratował się klimat który był w kinówce a nie dla tego że nowe sceny wnoszą jakieś konkrety. Bo jak ktoś nie czytał książki to nowe sceny mu nie wiele pomogą, a jak czytał , to jak mówiłem - smaczki i już.

                    • lelen_lis lelen_lis
                      ocena: 3

                      " Batalii " nie było za dużo,wręcz przeciwnie - brakowało tylko brutalności i emocji,bo kogo emocjonuje naparzanie się dwóch komputerowych armii?
                      brakuje mi trochę większej brutalności ( tak jakby po DP stwierdzono że film był zbyt mroczny i kolejne dwa są w trochę innej tonacji,choć wszystkie trzy filmy kręcono jednocześnie ),brakuje,min.ciemności która zaległa w nocy tego dnia gdy Gandalf i Pippin przybyli do Minas Tirith i minęła dopiero gdy na miejsce bitwy przybyli jeźdźccy Rohanu ) - Jacksonowi najlepiej wyszli bohaterowie ci ich emocje a gorzej monumentalność ;)

                      Ja jako fan literackiego pierwowzoru ( do tej pory trylogię Tolkiena czytałem 7 razy ) bardzo dobrze bawiłem się oglądając wersje reżyserskie wszystkich trzech części i żadna z nich mi się nie dłużyła,wręcz przeciwnie,jak już pisałem filmy mogłyby być jeszcze dłuższe bo i tak pominięto wiele ciekawych wątków i szczegółów oraz w drugiej i trzeciej części poprzestawiano akcenty ( walka Sama z Szelobą w Powrocie Króla? ... ) ,nie uważam też że wersje rozszerzone nie zawierały klimatu,wręcz przeciwnie - Frodo i Sam na Rozstaju Dróg i Posąg Króla,Gandalf i Pippin rozmawiający o historii Gondoru,Merry pasowany na rycerza przez króla Rohanu ,genialne,wydłużone i dodatkowe sceny na Ścieżce Umarłych - a to tylko kilka przykładów z samego " Powrotu Króla " w wersji reżyserskiej.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
WTF:false,ads:true