Kto nazywa film pornografią ten po prostu go nie skumał, a raczej grę zmysłów

kto ma na myśli to pierwsze ten nie skumał po prostu tego filmu. Doskanale nakręcony, momentami nieco monotonny, ale wkrótce akcja nabiera tempa. Wybór Tony Leung'a na Pana Yee - strzałem w "10". Film wzrusza do głębi nie tylko płeć piękną...

  • Nie to, żebym był pruderyjny, ale każdy film zawierający autentyczne sceny sexu jest w pewnym rodzaju pornografią. Należy zadać sobie pytanie czy wydźwięk filmu byłby taki sam jakby tej sceny nie było? - wydaje mi się, że tak. Zresztą aktorstwo wywodzi się od słowa "acting" czyli odgrywać, udawać...a nikt mi nie wmówi, że wzwód można udawać- sorki. Z drugiej strony nie wydaje mi się aby taki reżyser jak Ang Lee chciał zaszokować widza, co innego Gaspar Noe i jego filmy.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: