Trudny w odbiorze

Bardzo ciężko jest mi sprawiedliwie ocenić ten film. Wynika to głównie z tego, że ciekawa,
niebanalna fabuła przeplata się tu ze specyficznym podejściem do reżyserii.

Pająk jest filmem ciekawym z bardzo dobrą grą aktorską, ale niestety nie jest to film dla
każdego. Wynika to głównie z tego, że jest fabuła jest tu poprowadzona w monstrualnie
powolny, flegmatyczny sposób. Każda scena tego filmu, każde ujęcie kamery, nawet każdy
ruch bohatera przebiega tu dramatycznie wolno, przez co film jest przepełniony dłużyznami.

Nie oznacza to jednak, że film jest nudny! Nie odczuwałem znudzenia, ciągle byłem ciekawy
co się dalej wydarzy, czekając na wyjaśnienie tego jak dzieciństwo bohatera wpłynęło na
jego stan psychiczny. Po obejrzeniu czułem się jednak strasznie zmęczony i z poczuciem
niedosytu, gdyż jestem przekonany, że można go było zrobić lepiej.

Takie poprowadzenie "akcji" powoduje, że Pająk zasadniczo jest całkowicie pozbawiony
emocji. Gdy oglądam filmy o takiej tematyce, to niestety, ale oczekuję, że czasem poczuję
się zdziwiony, może zszokowany, kilka razy się zawstydzę, a raz czy dwa się zaśmieję z
absurdu przedstawionej sytuacji. Może ogarnie mnie chwilowa rozpacz, a raz górę weźmie
złość lub irytacja, żeby zaraz potem zamienić się w westchnienie zachwytu nad
pomysłowością reżysera. Tutaj niestety nie doświadczyłem żadnej z tych rzeczy.

Film jednak nie jest płytki. Wręcz przeciwnie. Fabuła skłania do refleksji, film wywołuje
ogólne uczucie smutku i współczucia nad losem bohatera. Fabuła konsekwentnie zmierza do
punktu kulminacyjnego, który niestety jest dość przewidywalny. Nie byłby to problem, gdyby
scena finałowa była odpowiednio ukazana, niestety i tu zabrakło jakiejkolwiek próby
wywołania większych emocji. "Pająkowi" nie pomaga również muzyka ograniczona do ledwie
słyszalnego "plumkania" w tle.

Mimo tego całego narzekania, nie mogę powiedzieć, że film jest zły. Film ma niebanalną i
dobrze skonstruowaną fabułę, łamie wiele hollywodzkich standardów, do tego broni go
świetna gra aktorska bohatera. Poza tym duży szacunek wzbudza odwaga reżyserów, którzy
postawili na pełny realizm. Film bowiem pokazuje chorobę psychiczną taką, jaką jest
naprawdę. Brak więc tu surrealistycznych wizji w stylu Lyncha, jak również wartkiej
dynamicznej akcji quasi-horrorów jak np w "Sile strachu". Hollywodzkie kino wmawia nam
trochę, że obłęd to fascynujące przeżycie, wypełnione ciągłymi wrażeniami i nieprzerwanym
byciem naćpanym. Ten film zaś boleśnie sprowadza na ziemię ukazując, że to raczej
męcząca, pełna bólu próba istnienia między tym co realne a tym co urojone.

1

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
o