#badcasting?

Jestem w trakcie oglądania. Wszystko gra, ciekawa, miła fabuła, Zachary Levi tworzy przyjemną postać, którą widz lubi.
ALE... Czy tylko ja zauważyłam, że Molly, tuż po tym, jak odkrywa, że Gus ją nagrywa, robi scenę życia, puszczając mimo uszu słowa chłopaka o tym, że ma uszkodzoną pamięć i wybiega strzelając dramatycznego focha, a następnie, po paru dniach, gdy dowiaduje się, od siostry bohatera, że ten jednak mówił prawdę, przyjmuje to z ZEROWĄ emocją, bez krzty wyrzutów sumienia i jakiegokolwiek zaskoczenia i jakgdyby nigdy nic, "odobrażona", biegnie do niego, mówi, że kocha, pomoże mu, ochachtakazakochanawspaniałaidobra?
Czy to kwestia montażu filmu i ajajaj, niefortunnie, scenę zaskoczenia, wewnętrznej przemiany i decyzji bohaterki przypadkiem wyrzucono, czy też może aktorkce, Alexis Bledel, nie udało się wykonać tego nieskomplikowanego zadania aktorskiego? Osobiście chyba jestem za drugą opcją...
O, masz... Zirytowałam się, zabrałam się za pisanie i minął mi film... Obejrzę go jeszcze kiedyś w całości. Bo może coś mi umknęło? Może bez sensu się czepiam?
...A może nie? :)

1
  • Taką postać grała, nie jest winą aktorki więc że rola wymagała wcielenia się w nieco naiwną, pogubioną i dość łatwo wpadającą w huśtawki emocjonalne dziewczynę.

    No i jakoś fabuła musiała pójść w chwilowe rozstanie, jak to z reguły bywa w romansidłach wg zasady: Poznanie i zauroczenie, tąpnięcie i kryzys a na końcu happy end ;)
    Aczkolwiek tu na szczęście nie wiadomo czy nastąpił. Zakończenie filmu dość otwarte.

    • Zgadzam się, rozumiem cel postaci, aczkolwiek w tym pogubieniu i rozchwianiu Molly było miesce na choć odrobinę więcej zaskoczenia. Aż się prosiło o jakąś refleksję, przecież zrobiła awanturę mężczyźnie, w którym była zakochana, oskarżyła go o kłamstwo, podczas gdy on był nieuleczalnie chory i miał dość konkretnie spaprane życie. Przeżywam to aż tak, ponieważ okropnie spłyciło mi to całą fabułę. Jeżeli aktor nie przeżywa problemu, to widz jest tak samo na ten problem obojętny. Tak miałam właśnie :)
      No, chyba, że reżyser kazał i nie było mowy o innym graniu. Wtedy jestem w stanie zrozumieć i pretensje przenoszę na reżysera
      :)

      • Jeśli o reakcję dziewczyny chodzi to nie zwróciłem na to uwagi bo przedmiotowa akcja działa się dość szybko i chyba o to reżyserowi chodziło.
        Nie chcę spoilerować gdyby ktoś kto nie oglądał filmu tu zajrzał ;) Ale w skrócie; Gus chciał jej wyjaśnić co i jak lecz ekspresowy splot nieszczęśliwych zdarzeń spowodował że zraniona łania spłoszyła się i główny bohater pozostał z karpikiem na twarzy ;)
        Po prostu w tej konkretnej sytuacji poczuła, że znów trafiła na jakiegoś ćwoka, emocje wzięły górę, w mig zbudowała żelazną kurtynę a refleksja przyszła później.

        Nie odczytałem więc tu tego tak, że aktorka "nie przeżyła problemu" bo reżyser wykombinował to tak że w tym momencie miała nie dopuścić do siebie żadnych tłumaczeń. W końcu już raz ją ktoś zranił więc jej zachowanie było moim zdaniem wytłumaczalne (choć oczywiście z pozycji faceta, absurdalne ale to już inna sprawa).

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: