to jest jedyny film którego nie potrafię ocenić.

Z jednej sttrony, pod względem wizualnym, ręzyserskim, montazu etc. etc.
absolutnie genialny. Ogólnie od strony formalnej wielki, wybitny, cudowny,
przełomowy, arcydzieło. Niezwykle sugestywny, ostro działa na widza - i
właśnie dlatego kamień milowy sztuki filmowej. Scena na schodach to
kwintesencja tego co napisałem - jeden z najwspanialszych w historii
kinematografii.

Ale w gruncie rzeczy to przecież obrzydliwa komusza agitka z której Stalin
wraz z resztą bolszewii musiał być mocno zadowolony. Parszywe brednie o
"czerwonej fladze wolności" mogą dziś śmieszyć, ale w gruncie rzeczy są
nieźle przerażające. Pełny jadu i nienawiści do tzw. "wrogów ludu" film, z
perfekcyjnie opanowana sztuką robienia ludziom komuszej sieczki z mózgu
trudno uznać za niezwykle piekny obraz, czy wspaniałe arcydzieło
kinematografii. No chyba że mówimy w kategoriach marksizmu-leninizmu. Wtedy
rzeczywiście jest to największe dzieło w historii kina.

3

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: