Kinowy spektakl

Nie da się ukryć, że to w dużej mierze teatr telewizji. Dystyngowane mieszkanie intelektualistów, gdzieś na przedmieściach Londynu, z małym patio, siedem osób na scenie, akcja.
Sally Potter łapie nas na haczyk - minimalizm sceniczny obiecuje kino intelektualne. Tyle tylko, że jednocześnie pokazuje jak miałkie i płytkie potrafią być niektóre wzniosłe i błyskotliwe hasła w ustach rozsiadłych w wygodnych fotelach elit;) Zwłaszcza jeśli są jednocześnie skonfrontowane z pogłębiającym się na ekranie chaosem.
Największą radość sprawia chyba rola Bruno Ganza. Miło go zobaczyć i zapamiętać w jakiejś innej roli, niż... no sami wiecie, tego gościa z filmików na youtube;)
Ogląda się to z dużą przyjemnością, chyba najbliżej The Party duchem do niedawnego Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie, no i oczywiście Rzezi.

Pełna recenzja: https://www.youtube.com/watch?v=bAky6AXB0o0

7

    Zgłoś nadużycie

    Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: