Bardzo dobry !

Warto iść do kina. Fani podróży kosmicznych nie będą się nudzić. Humor też na wysokim poziomie, czasem sala wybuchała gromkim śmiechem. Szczególnie przy relacjach maszyna-człowiek :)

63
  • za wizulną stronę mocne 7.

    Fajny film z cyklu, znalazłem śrubokręt i naprawię nim spejs szip. Ale ok.
    Logika pewnych rozwiązań jest niezrozumiała: 3 miesięczny pobyt ludzi w kosmosie zorganizowali kosmiczny park rozrywki z basenem, kinem, kilkoma restauracjami itd. A na pokładzie był tylko jedno łóźko do skanu, leczenia ludzi.

    Zjawiskowa Jennifer. Szkoda, tylko, ze druga część filmu została tak spłycona i na szybko rozwiązana.
    Za pozostałą część filmu daję 6

    pozdrawiam,

    • Popieram. Trochę głupotek jest. Szczególnie zirytowało mnie to jedno łóżko do leczenia na tak ogromnym statku, no ale cóż. Ogólnie, to całkiem przyjemne i lekkie sci-fi. Ja tam się przynajmniej nie nudziłem.

    • (...)"na pokładzie było tylko jedno łóżko do skanu, leczenia ludzi"(...) (jeszcze nie widziałem filmu) jeżeli był to statek transportowy z punktu A do punktu B to i tak wydatek ekonomiczny na jedno "łóżko" medyczne w razie "W" był duży.

      • To musisz obejrzeć film, bo nie był to zwykły statek transportowy ale raczej coś w rodzaju wycieczkowca i w pewnym sensie statku szkoleniowego dla przyszłych mieszkańców nowej planetu. Również uważam, że powinny być min. dwa łóżka do skanu, leczenia... w tego typu statkach wszystko powinno być duplikowane, a przynajmniej drugie łóżko powinno być gdzieś na magazynie. Było w sumie wspomniane, że praktycznie do wszystkiego mają części zapasowe.

        • Z tymi częściami zapasowymi słuszna uwaga.
          Co do 1 łózka do skanu - jak na taką ilość pasażerów, zdecydowanie powinno być ich więcej.
          Można przyjąć dwie zasadnicze opcje - ten pokój do którego dostęp miał Gus stanowił część dla załogi, gdzie przyjęto że wystarczy 1 łóżko do skanu, a na statku mogło istnieć "skrzydło szpitalne", w którym było więcej. Tu pojawia się jednak kolejna luka - czemu nie szukali manualnego sposobu dostania się tam? I dlaczego nikt o tym nie wspomniał? Trochę dziwne, że na taką kupę ludzi nie było czegoś na podobę "szpitala".
          Opcja nr 2 - w imię "żadna komora do hibernacji nigdy się nie zepsuje", przeliczyli ilość łóżek do skanu jak szalupy w "niezatapialnym" Titanicu :) Na tym idealnym, nie psującym się statku przecież nie było nawet przewidzianej procedury awaryjnej dla pasażera zbyt wcześnie wybudzonego.

    • Romansidło. Ładne, nielogiczne obrazki które prawdziwych fanów astronomii, fizyki czy lotów kosmicznych mogły jedynie irytować. W 31 roku przelatywali koło gwiazdy Arktur która znajduje się 36,66 lat świetlnych od ziemi. Czyli musieliby lecieć szybciej od prędkości światła, co niemożliwe będzie nawet w odległej przyszłości. Swobodne unoszenie się w przestrzeni w kombinezonach obok lecącego z taką prędkością statku jest tak samo absurdalne. Niedorzeczności można mnożyć.
      Pomysł i potencjał duży, nastawiłem się na fajne sci-fi, a wyszła opera mydlana.

      • Nawet było wspomniane że lecą z połową prędkości światła

      • Co do tego, że nie mieli szans przelecieć obok tej gwiazdy - masz rację. Ale nie masz racji, mówiąc, że musieliby lecieć z prędkością nadświetlną. Na pewno słyszałeś o Teorii Względności, ale nie wiem czy się w nią wgłębiałeś. Wystarczy, że lecieliby z prędkością 95% prędkości światła, i gdy dla nich minęłoby 10 lat, na Ziemi ludzie myśleliby, że lecą oni już przez 32 lat. Dlatego osiągając odpowiednie wielkie prędkości, mogliby się dostać w okolice tej planety, nie odczuwając więcej niż 20 lat.

      • Jezu wez bo sie osrasz. Iryrujace to sa te komentarze z d to folm sfi a nie jakis film dokumentalny

        • Sądząc po słownictwie i pisowni jesteś typem tępaka który siedzi w kinie zasypany popcornem i colą i jara się jak ekran szybko mruga i błyska a słodkie blondaski naprawiają reaktory klejem biurowym itp.
          Spróbuj czytelniej formułować swoje "ubogie myśli" bo z trudem można zrozumieć ten chaotyczny zlepek literek.
          Na szczęście współczesne kino oferuje takiemu widzowi wiele atrakcyjnych produkcji, ekranizacje gier komputerowych, komiksów, komputerowe efekty specjalne i fajerwerki, nie nadwyrężając przy tym nadto głów obciążonych bardziej makijażem niż masą mózgu.

          • Hm mialam podejsc do twoich wypocin obojetnie ale niestety sie nie da. Do twojej wiadomosci inteligentny kretynie nie wpier.dalam popcornu w kinie bo nie przychodze tam jesc tylko ogladac film. Poza tym tepakiem jestes ty i nie wiesz o co ci chodzi wytykasz tutaj jakies bledy z punktu widzenia fizycznego ale nikogo to nie obchodzi pustaku bo kazdy idzie sie rozerwac na film ale widocznie ty jestes trollem w kinie i jedyne co robisz to czekasz az bedzie jakis blad w filmie zeby potem trollowac na filmwebie ze jest blad och och. Jak jest sie fanem astronomii to sie ku.rwa nie wybiera na film z hollywood (czy jak to sie pisze) tylko wlacza sobie film dokumentalny cepie i tam mozna dopiero se czepiac jak ktos cos zle pokaze. Tak wiec zegnam cie stad idz na inne forum pisac kociopoly . I dla twojej wiadomosci tepy debilu jestem inzynierem i jakos nie wypisuje tutaj jakie sa bledy w filmie bo kazdy normalny czlowiek filmy takiego typu ktore nie sa dokumentem traktuja z przymruzeniem oka i ida sie zrelaksowac a nie czatowac na blad

            • Za pierwszym razem, gdy przeczytałem Twój wpis pomyślałem, że to szympans tłukł bezmyślnie w klawiaturę, ale jeden wyraz był poprawnie napisany i tym sposobem domyśliłem się kontekstu wypowiedzi.
              Ten wpis jest niestety dłuższy i nie mam chęci odszyfrowywać tego bezładnego zlepku literek.
              Używając tylu wulgaryzmów i inwektyw ubliżasz tylko sobie w oczach postronnych czytelników. Bo nie sądzę, że normalny człowiek pisząc takie rzeczy czuje się lepszy, ważniejszy czy tym bardziej mądrzejszy. Jesteś anonimowy w sieci, ale świadomość, że inni ludzie mają Cię za wulgarnego prymitywa nie napawa Cię chyba dumą?
              Normalny choć nawet niezbyt mądry człowiek potrafi się zreflektować, a idiota będzie brnął w zaparte.
              Powszechny dostęp do nauki, kultury, sztuki, wiedzy powinien skutkować rosnącym poziomem młodzieży, ale skutek jest odwrotny. Zezwierzęcenie obyczajów i co gorsza duma z tego jest szokująca, zwłaszcza wśród dziewcząt.
              Na politechnice się Pan tak wykształcił w mowie i piśmie?
              Żegnam Pana równie ciepło. Nasza konwersacja dała mi dużo do myślenia, lecz nie będzie mi jej brakować.

              • Hm po ostatatnich zdaniach doszłam do wniosku że jesteś skończonym idiotą i nawet nie wiesz baranie komi odpisujesz na awatarze widzisz tłuku zdjęcie kobiety? Hm myślę że jesteś głupi i ślepy haha w dodatku to jak piszę świadczy o tym ze polemizujesz z kobietą niedouczony patafianie, tak sprawia mi przyjemność gnojenie takich bezmózgów jak ty ktorzy myślą ze są najmadrzejsi i sami ubliżają ludziom pisząc że są debilami i nie umieją sklecić zdania. Prawda jest taka że przeczytałeś wypowiedź i doszedłeś do wniosku że jesteś tępy :D. Zresztą czego sie spodziewać po typie który nawet nie wie z kim wdał się w dyskusję i nie umie czytać ze zrozumieniem :D Pa kretynie nie pozdrawiam

            • Bravo bravo świetnie powiedziane , też mam dość racjonalnych trolli filmwebowych , po co nam naukowcy wystarczy zajrzeć na filmweb , pozdrawiam Aiva1993 !

  • Popieram też mi się podobały te rozmowy z barmanem! :D

  • a jak dla mnie wielkie rozczarowanie.
    strasznie przereklamowany film - może moja ocena byłaby lepsza gdyby nie fakt, że po zwiastunie i reklamach człowiek nastawił się na coś wielkiego, a tu taki tam romansik, tyle, że w kosmosie. w dodatku z mnóstwem naciąganych scen i akcji w stylu śrubokrętu mc gyvera.

  • Miał być ckliwy melodramat, a wyszedł całkiem dobry film.

  • Właśnie po seansie. Baaardzo przyjemny film. Jestem fanem filmów i literatury sf i wyobrażam sobie, że książka jeśli film by powstał na jej podstawie byłaby super - długie opisy co gościu z sobą robił żeby nie zwariować samemu i dylematy nad wybudzeniem Aurory. W filmie chcąc nie chcąc wszystko to jest skrócone ale i tak nieźle pokazane. Może końcówka mogła by mieć mniej słodką otoczkę - tzn. mogło by się skończyć tak samo ale bez cukierkowych kolorków i słodkiej muzyczki na koniec. Fajne kwestie komediowe, niezłe widoki statku i kosmosu (mogło by być więcej i bardziej majestatycznie) no i co by nie powiedzieć Jennifer świetnie gra i jeszcze lepiej wygląda. Dodała baardzo dużo subtelnego i nienachalnego (tak niespotykanego w obecnych filmach i serialach) erotyzmu. Sam bym z nią został na tym statku :) Oczywiście jakiś tam technik naprawiający statek to lekko za dużo, ale można to tłumaczyć sobie, że wszystko na statku było modułowe i przygotowane do szybkiej wymiany i naprawy. Mogli by jedynie dać mu do naprawy np. system grawitacji czy podtrzymywania życia, bo reaktor to już grubiej nie mogli. Ale ogólnie, nawet jeśli są małe zgrzyty to bardzo słabo zgrzytają i nie przeszkadzają w bardzo przyjemnym odbiorze.

  • Niestety, nie zgodzę się. Wyszło im tandetne, przewidywalne romansidło, z bohaterskim uratowaniem setek ludzi, śrubokrętem. Słaby, bardzo słaby. Maks 6.

  • [poniższy tekst może zawierać lekkie, ogólnikowe spoilery]

    Zdecydowanie nie warto iść do kina. Oryginalny scenariusz z 2007 roku - zgodnie z doniesieniami (ja osobiście scenariusza nie czytałem, jedynie podsumowania na różnych stronach www) - był jednak mroczniejszy i mocniej zgłębiał psychologię głównych bohaterów. Ja sam miałem nadzieję, że film zrobi zwrot o 180 stopni i z głównego męskiego bohatera zrobi antagonistę, jeszcze bardziej podkreślając wpływ tak długiego pobytu na statku kosmicznym z biletem w jedną stronę.

    Potencjał filmu nie tyle nie został wykorzystany, co został stłamszony. Ponad połowa filmu to zbiór scen praktycznie nic nie wnoszących do rozwoju fabuły - o uniwersum dowiadujemy się zdecydowanie za mało, właściwie to o samych bohaterach wiemy tylko jakieś strzępy informacji. Ich akcje również niewiele mówią o nich samych, pomijając jakieś śmieszne klisze (on jest zaradny, ona nostalgiczna, oboje są alkoholikami...)

    Sam przedpremierowy zwiastun wprowadza potencjalnego widza lekko w błąd - insynuując, że wybudzenie pasażerów było działaniem absolutnie celowym. Niestety, żadna wielka tajemnica za tym nie stoi. Mało tego, kluczowe (dla mnie) zdanie z trailera chyba nawet nie pada w samym filmie ("jest powód, dla którego się wcześniej wybudziliśmy").

    Nie ma wielkiej tajemnicy. Film jest zlepkiem nudnych, powtarzalnych scen. Bohaterowie niewiele sobą reprezentują. Zostaje nam tylko bardzo droga i ładna wydmuszka. I jak ktoś takie ładne wydmuszki lubi, to będzie się bawił świetnie. Dla mnie jednak Pasażerowie są kolejnym filmem wyrabiającym kiepskie zdanie całemu gatunkowi science-fiction.

    • Nie zgadzam się z takim podejściem do filmu z gatunku przygodowy sc-fi. Przecież nikt w np. w Obcym nie zagłębiał się w psychologię. Już prędzej ekranizacje książek Lema mogą zmuszać do przemyśleń i analizy zachowań bohaterów ale nie ten film. Oczekiwałem prostej rozrywki osadzonej w kosmosie i taką dostałem. To nie dramat.

      • Obcy może pochwalić się fantastycznymi projektami niespotykanych stworzeń, wyjętymi prosto z głowy Hansa Gigera (polecam zapoznać się z twórczością). Sam film mocno zgłębiał jedno zagadnienie - strach przed nieznanym. W końcu był horrorem, ze sci-fi jako otoczką. Co ważne, prawie 40 lat (!) po premierze nadal można go obejrzeć bez większego zażenowania. Nie jestem jasnowidzem, ale wątpię, by to samo można było za 40 lat powiedzieć o Pasażerach. Ten film nawet jako kino rozrywkowe/przygodowe sprawuje się po prostu słabo, ciągnąc się niemiłosiernie i dopiero gdzieś pod koniec przypominając sobie, że wypadałoby jakoś popchnąć akcję do przodu. To już nawet głupawkowate komedie pokroju The Last Man on Earth ciekawiej podchodzą do tematu osamotnienia w stylu Robinsona Crusoe.

        • Jeżeli piszesz takie rzeczy o The Last Man on Earth, to wydaje mi się, że zwyczajnie nie powinieneś zabierać głosu w dyskusjach o filmach tego typu. Fakt, film nie był jakoś mega wybuchowym dziełem, ale no kurna! Porównywanie pasażerów do obcego, albo the last man on earth. Film miał niedociągnięcia, ale nie był bez sensu, a już szczególnie nie rozumiem zarzutu, że film się dłużył. Nie wiem czego oczekiwać od filmu o relacjach międzyludzkich w pierwszym planie. Na discovery chanel też twierdzisz, że akcja się za powoli rozwija?

      • No tak, ty nie spodziewałeś się zagłębiania w psychologię, a jednak wielu widzów tego właśnie oczekiwało. Obejrzeli trajler, który dawał nadzieję, że będzie to głębokie SF, a nie "przygodowy SF". Przeżyli rozczarowanie i stąd nieco zaniżona nota.

        Poza tym - na miły Bóg - to, że ktoś zakwalifikował film jako "przygodowy, SF" to nie znaczy, że miał rację. Widziałem na FW wiele zupełnie nietrafionych klasyfikacji gatunku. Ten film jest tego przykładem - wystarczy, że pobieżnie przejrzysz komentarze i policzysz, ile razy występuje w nich słowo "romans". A klasyfikator gatunkowy tego zupełnie nie zauważył.

    • Bingo. Też pamiętam że w trailerze byłą mowa o jakimś celowym, dziwnym wybudzeniu. I miałem nadzieję że filmm jako sf, będzie skupiał się na rozwikłąniu tej zagadki i uratowaniu reszty pasażerów. Nie było mowy, że ten film to romans. Dobrze że w środy w cinemacity cena biletu jest niższa, więc aż tak nie szkoda kasy. Ogólnie średnio to wyszło.

    • Kurde, nareszcie ktoś to zauważył! Ja dokładnie uczepiona tych słów, że jest powód, czekam na ten spisek rządowy/korpo, układy z innymi koloniami, albo że ten statek wcale nie ma dolecieć, cokolwiek. A tu nic.
      Trailery nie mają zdradzać całego filmu, ale też nie mogą w błąd wprowadzac. No serio, jakby w trailerze nie było tego tekstu i nie sugerowali, że coś będzie grubo podejrzanego, to bym nie poszła do kina, tylko obejrzała sobie w domu...

    • Zawsze wydawało mi się, że nie jestem bardzo wymagającym widzem, ale ten film mnie zawiódł. I to zakończenie... Nie wiem, wyszłam z kina ze 3-4 godziny temu i czuję niedosyt. Szkoda, że tak spartolili robotę. Mógłby być porządny film.
      Czekałam na ten moment w filmie "jest powód, dla którego się wcześniej wybudziliśmy". Po seansie "podsłuchałam" rozmowę jakiejś pary. Chłopak myślał, że może to będzie eksperyment psychologiczny - zostali wybudzeni za wcześnie, co zrobią itd. No cóż...

    • fakt, słabe to było i jakieś takie płytkie. Zwłaszcza ten szmat czasu, kiedy bohaterowie byli pokłóceni i nie rozmawiali ze sobą (chyba rok) był praktycznie tylko wzmiankowany. Nie można się było wczuć w ich emocje. Potencjał film miał duży - pomijając nawet wątek kosmiczny, bo mógł przedstawić napięcia między bohaterami, przeciwstawne uczucia - złość i tęsknotę, które nimi na pewno wstrząsałyby w takich okolicznościach. Więcej skupiono się na dystrybutorze żarcia....
      Dawno w kinie nie widziała przekonywującej chemii między bohaterami. Wychowałam się na serialach jak "Przystanek Alaska" albo "Z archiwum X" czy "Duma i uprzedzenie". Tam atmosfera była naelektryzowana do granic możliwości. Każde spojrzenie (albo jego brak) było wiele mówiące i przekonywujące.

  • Mocne 6/10, trafilem na ten film przez przypadek, akurat go grali w kinie. Dla zabicia czasu warto. Nic o tym filmie nie wiedzialem i wlasnie dlatego jestem mile zaskoczony. Oczywiscie duzo w nim bajkowych momentow ale jak sie go nie potraktuje na serio to jest to calkiem solidny produkt z mądrym przesłaniem ze nie liczy sie tylko cel ale sama podróż oraz kto bedzie u naszego boku, brzmi to moze jak banał ale zapominamy dzisiaj o tym. Polecam.

    • Napiszę tak krótko, warto iść na ten film z kobietą, bo to romantyczna podróż przez kosmos i ludzkie uczucia. Ktoś może zbytnio sugerować się inny recenzjami, ja postanowiłem po prostu zobaczyć o co chodzi i powiem, że miłe zaskoczenie.
      Nie oglądałem go w 3D dlatego sądzę, że bardzie zaciekawiła mnie sutuacja przedstawiona w filmie niż efekty, które nawet w 2D są świetne.
      O grze aktorskiej pisać nie będę, ale o tym, że scenariusz został świetnie poukładny w tym filmie. Praktycznie film dla zakochanych, tak to nie jest thriler moim zdaniem, rczej właśnie romantyczna odyseja o parze ludzi, którzy poznali się miliony kilometrów od matki Ziemi.

  • dobrze to ująłeś "fani kosmicznych podróży"

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: