Nie dla biologów. Poza tym warty obejrzenia.

Jak ktoś kiedyś miał coś do czynienia z biologią molekularną i miał nadzieję do niej nigdy więcej nie wracać to może czuć się zasmucony tym filmem.

Natomiast dla osób, które nie miały do czynienia - może to być fajne doświadczenie, bo tak generalnie molekularna część naszej egzystencji to fajna sprawa.

Druga rzecz, że padła w trakcie filmu sugestia, że człowiek posiada cośtam "gadziego". Jak rozmawiam z biologami, którzy urodzili się w latach 80 i wcześniej to są przyzwyczajeni mawiać, że ssaki wywodzą się od gadów. Jednakże wg. współczesnej systematyki - opartej o analizy DNA - linia rozwojowa ssaków (synapsydy) oddzieliła się wcześniej niż powstały gady i linie te rozwijały się równolegle. Ostatni wspólny przodek ssaków i gadów byłby więc płazem, a zatem ssaki (w ujęciu potocznym) wywodzą się od płazów, a nie gadów jak kiedyś uważano. Niby systematyka to czysta teoria, ale nie warto powielać tego błędu.

13
  • Czy film ten jest pseudonaukowy? Czy treść w nim zawarta to sci-fi czy czysta nauka, z której można czerpać wiedzę? Trailer zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie i chciałbym obejrzeć ten film pod wyjątkiem że jest prawdziwy w swej naukowej treści.
    Napisz mi czym jest kurz...
    Dziękuję

    • Film w swej pierwszej (dłuższej) części jest bardzo mocno oparty na bieżącej wiedzy naukowej.
      Mówię to jako osoba, która w toku swojej edukacji uczęszczała i na wykłady z fizyki i biologii molekularnej.
      To naprawdę ciekawie zrobiony film dla osób zainteresowanych stylem "discovery channel", choć trzeba pamiętać, że dobór zagadnień jest autorski, a treść niewyczerpująca. Taki splot różnych naukowych wątków.

      Mój osobisty zarzut dotyczył w zasadzie właśnie tego, że film jest zbyt naukowy. Czułem się jak na powtórzonym wykładzie. Czasem widziałem początek jakiejś sceny i już wiedziałem do czego zmierza narracja.

      Słabym dla mnie punktem była wizja przyszłości, czyli koniec filmu. Nie przekonało mnie. To jest ta część sci-fi.

      Film niesie też (skrywane głęboko, ale jednak dostrzegalne) ateistyczne przesłanie, z którym się nie zgadzam. Mimo wszystko z jakiegoś powodu wśród fizyków i biologów jest wiele osób wierzących.

      • Co znaczy że jest "zbyt naukowy"? Czy "naukowość" może być wadą w dokumencie opowiadającym o wiedzy naukowej? Masz na mysli że jest nudny czy ma dużo ścisłych pojęć? Z czym się dokladnie nie zgadzasz?

        Osoby wierzące wśród naukowców zajmujących się naturalistycznymi dziedzinami to osoby, które potrafią oddzielać osobiste religijne filozofie i świat empirycznej rzeczywistości. Inaczej się nie da; to są dwa różne światy, z definicji niezgodne. Jeśli czyjeś religijne przekonania wpływają na jego pracę naukową, to nie powinien nazywac się naukowcem.

        Ponieważ wiara wymaga bezkrytycznej akceptacji twierdzeń niemożliwych do zbadania i udowodnienia, religijne dogmaty nie motywują do odkrywania prawdy o rzeczywistości, a więc nie prowadzą do rozwoju wiedzy o rzeczywistości. Nauka natomiast polega na obserwacjach z wykorzystaniem racjonalnego rozumu, gdzie metody naukowe są oparte na obiektywizmie, dlatego nic dziwnego że teistyczne, nadnaturalne przesądy nie są brane pod uwagę. Ateizm jest niejako domyślną, "pokojową" postawą, której niczego nie brakuje: jest zawsze bezpiecznym, obiektywnym punktem wyjścia.

        Rzecz jasna szanuję twoją wiarę i przekonania bo rozumiem że można mieć taką potrzebę - ale jakikolwiek zarzut, w którym ktoś twierdzi że naukowy lub nawet popularnonaukowy dokument niesie ateistyczne przesłanie jest przecież niedorzeczny :)

        • Zbyt naukowy oznacza, że się na nim wynudziłem.
          Ateizm nie był zarzutem, a opinią do której zastrzegam sobie prawo :-).

        • Mi się wydaje,
          że "wierzący naukowiec" tym się różni od "wierzącej babci moherowej",
          że naukowiec już nie wierzy w chodzenie po wodzie czy bóg ma brodę i białe szaty, a ksiądz to ktoś wyjątkowy i wybrany przez boga :>

          Ale "wierzący naukowiec" widzi, że nauka dochodzi do takich momentów, że ni h ja nie potrafi ich wyjaśnić, ogarnąć i nawet ... nie ma pomysłu jak zacząć ogarniać. I jest wiele rzeczy, których nie rozumieliśmy, nie potrafiliśmy odpowiedzieć "DLACZEGO TAK TO DZIAŁA". I są takie rzeczy, które działają jak "czary mary" wbrew logice, zasadom itd., więc żeby się nie załamać...naukowcy przyjmują to jako..."STAŁĄ/FAKT", dziwnie się to zachowuje, wbrew zasadom, nie wiemy dlaczego więc — stwórzmy zasadę, że to jedno może działać wbrew zasadom i .. nie zgłębiajmy tego dalej :)
          Tak jest np. ze światłem.

          Tak samo tyle tłuczemy grawitację jakby to był już chleb powszedni ale....NIKT NIE WIE CZYM JEST — grawitacja. Widzimy jest skutki, wiemy w jaki sposób wpływa — ale czym jest...
          Z nowinek — czarna materia i energia :)
          A już totalne "czary mary" dorównujące światłu to ... pewne aspekty fizyki kwantowej :)

          Czy już nawet rozważania pt. "Co było przed Wielkim Wybuchem?", ktoś rzuca hasło "na początku była ciemność" :D Co od razu brzmi jak pierwsze zdania z Biblii ;D

          I w tych wszystkich momentach gdzie nauka nie ma pomysłu na odpowiedź, "wierzący naukowiec" (wg mojej luźnej teorii) dostrzega "metafizykę". Tyle, że jego BÓG na pewno nie jest tym samym co BÓG babci moherowej.

          • jeśli naukowiec uznaje temat którego nie potrafi wytłumaczyć nauka za dzieło siły wyższej to słaby naukowiec z niego...
            100 lat temu większość tematów które dziś rozumiemy byłaby w takim razie dziełem boga, naukowcy przestaliby badać i szukać odpowiedzi i nasza wiedza zatrzymała by się ograniczona niezdolnością do wytłumaczenia, pójścia głębiej.
            Stała/Fakt nie jest tłumaczona siłą wyższą tylko naszym tymczasowym ograniczeniem i niemocą, odkłada się wyjaśnienie tego problemu na dalszy plan kiedy gatunek ludzki będzie potrafił więcej, a nie przykleja mu się łatkę "bożej ręki"
            Rick_Emski chyba wystarczająco opisał temat wierzących naukowców 2 komentarze wyżej

      • Nie wiem gdzie w tym filmie dostrzegłeś ateizm. W tym, że w pewnym momencie wskazano jak powstały religie i wierzenia?
        To film antyteistyczy, ale też antyantropocentryczny - człowiek jest pokazany jako mechanizm, jeden z wielu na tej planecie.
        Twórca filmu nie wnika,co było przed pojawieniem się punktu albo gdzie mieści się świadomość. Stawia te pytania, ale pozostawia je otwarte.
        Film też nie jest zbyt naukowy, nauka jest jego podstawą. Wynudzić na nim mogą się dwa rodzaje ludzi:
        1) naukowcy (biolodzy, fizycy, chemicy) - bo siłą rzeczy mówi o rzeczach im znanych, momentami bardzo pobieżnie;
        2) ci, którym brakuje podstaw by ten film w całości ogarnąć, tacy którzy pierwsze 20 min się nudzili, zignorowali, nie uważali. Reżyser wspomniał w jednym z wywiadów, że niektórzy powinni opuścić kino w ciągu tych 20 min. Dla swojego dobra i dla dobra filmu :)
        To wyśrodkowanie jest moim i zarzutem wobec tego dzieła, i jednocześnie jego zaletą. Bo ilu ludzi jest w tym dokładnie punkcie, by mieć podstawy do jego zrozumienia, a jednocześnie być na tyle nieświadomymi, by nie widzieć wad..

      • No to się zaczęło :>

  • Mógłbyś podać źródło odnośnie pochodzenia ssaków od płazów? Jak możesz - to podaj, proszę. Czytałem, że przodek ssaków łożyskowych pojawił się ok 100 mln lat temu, zaś pierwszy torbacz ok 125 mln. Z tego co czytałem, żadne źródło nie wskazuje na wcześniejszy okres niż trias - jako moment pojawienia się pierwszych ssaków. Do płazów-przodków ssaków nie dotarłem wertując net.

  • Ok zgodzę się że film mógłby komuś się nie podobać (za mną nawet ktoś zasnął) ale żeby narzekać że film jest naukowy i akurat porusza kwestie biologii molekularnej, której się nie lubiło na studiach?! - to niepoważna ocena. Wtf, Miałeś oczy z guzika jak wybierałeś film? "Gadzia część mózgu" to nie tyle błąd systematyki co semantyka w ogóle- upraszczając (cośtam z anatomii i neurologii też mam) to określenie na część mózgu, która przetwarza reakcje i procesy, na tyle proste, że są wspólne (po przodkach) z innymi formami życia, Np gadami- Ale to tylko nazwa, równie dobrze mogłaby pochodzić od przybliżonego okresu geologicznego i też okazałoby się że ktoś źle przybliżył czas. Sformułowanie nieistotne, to tak jakby rozwodzić się, że wyrostek kruczy sugeruje nasze powinowactwo do tych akurat ptaków. Po prostu mózg rozwija się jakby przez nadbudówki- wiadomo że gady współczesne maja bardziej rozwinięty mózg, bo one wcale nie zatrzymały się w rozwoju ewolucyjnym w stosunku do nas (nie są od nas gorsze tylko inaczej wyspecjalizowane jako organizmy, ewolucja to nie drabina). Więc uważam że naukowość filmu jest na właściwym poziomie. Tak jak powiedzieli że na same synapsy musiałby wypaść osobny serial, tak w każdej innej kwestii temat jest skrócony i uproszczony- P.S. Jak ja bym chciała taki serial o fizyce, chemii i biologii molekularnej ^^.

  • Słyszałem fragment wywiadu z reżyserem filmu.
    Powiedział intrygującą rzecz :) Gdy pytał naukowców jak pokazać pewne rzeczy (na poziomie atomów i głębiej) to oni nie potrafili mu powiedzieć konkretnie bo..."to są już elementy czasami mniejsze niż cząsteczki fotonu i od tych elementów nie odbija się światło więc stwierdzenie 'jak wyglądają?' .... nie ma miejsca bytu".
    No właśnie! :)
    Ja mam takie pytanie. Uczy się nas 'obrazkowo' jak wygląda atom, jak wyglądają pierwiastki, że to są takie kuleczki połączone patyczkami. I połączone w ODPOWIEDNI SPOSÓB (tworzą jakby specyficzny dla danego pierwiastka kształt).
    Ale to nie jest obraz rzeczywistości tylko 'schemat modelu' (?)
    Czyli, że człowiek tak naprawdę NIE WIE jak - WYGLĄDAJĄ - atomy, pierwiastki? Nie da się tego 'zobaczyć'?

    Ale czy np. DNA, ta specyficzna struktura....to też tylko wynik rysowania schematu 'kuleczkowo-patyczkowego' czy też człowiek jest w stanie (pod jakimś mikroskopem) zobaczyć cząsteczkę DNA?

    • Nie jest w stanie. Niewidoczne w klasycznym tego słowa znaczeniu jest to, co jest zbyt małe, aby odbić falę świetlną o długości w spektrum widzialnym dla człowieka.

    • Kuleczki i patyczki to oczywiście duże uproszczenie, bo wiązania cząsteczkowe i atomowe polegają na działaniu sił fizycznych w bardzo małej skali. Patyczki to symboliczne przedstawienie tych wiązań, ich nie zobaczysz w rzeczywistości, natomiast pojedyncze atomy jak najbardziej, widać je wyraźnie pod mikroskopem elektronowym. Nauka potrafi badać jeszcze mniejsze składniki atomu, nawet mniejsze niż elektrony, ale pośrednio, badając ich oddziaływania - robi się to m.in. w Wielkim Zderzaczu Hadronów. Wygląd fizyczny tych cząstek chyba nie ma już znaczenia, liczy się to że wiemy że istnieją :)

  • "coś gadziego" było chyba użyte przy opisie mózgu, chodzi o tzw lizard brain, czyli najstarszą część mózgu odpowiedzialną za podstawowe funkcje biologiczne i odruchy.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: