Nie tak złe, jak sądziłam.

Po przeczytaniu tysiąca komentarzy na temat tego filmu, spodziewałam się prawdziwego koszmaru. To, co obejrzałam dokładnie wczorajszej nocy wcale nie było jednak takie złe. Nie powiem, żeby było wybitne, ale nie było złe. Ot, zwykła komedia romantyczna o kobiecie, która zakochuje się w nieodpowiednim facecie, chce go zmienić, on nie umie i koniec części pierwszej (a będą w ogóle kontynuacje?).
Gra aktorska nie jest wybitna, bo i nie było za bardzo co grać, ale to co zagrane zostało, nie mogę ocenić na totalne dno. Fabuła... Cóż, powiem szczerze - nie widziałam w filmie żadnej konkretnie zarysowanej fabuły. Dużo postaci (prócz oczywiście dwójki głównych), które prawie nic nie wnosiły do całości. I w ogóle takie no... Nic szczególnego, ale jednak nie oglądałam z myślą "Dalej, chcę to już wyłączyć, niech się kończy". Pierwsze 15 minut po prostu się śmiałam z absurdu tekstów (albo mam dziwne poczucie humoru, nie wiem). Później mniej, ale też się zdarzało zaśmiać. Pomijam, że ten obraz nic nie wniósł do mojego życia, ale wciąż - oglądanie tego niejako było dla mnie przyjemne, odprężające, a sceny seksu, o których tyle się naczytałam... Proszę was, serio?
Ostatecznie daję filmowi ocenę 5/10, przy czym 4/10 jest za sam film, a dodatkowe +1 za muzykę, która po prostu mnie urzekła na długo przed tym, jak się zdecydowałam to obejrzeć.

53
  • Mam podobne odczucia, może nieco lepsze, spodziewałem się, że sceny erotyczne będą słabe i takie były. Do tanga trzeba dwojga, aktor grający Greya był momentami bardzo średni, ale i tak lepszy niż miał być po tym co zrobiły z nim media. Poza tym nie wygląda mi na gościa co na niego każda poleci co sugeruje książka, ale to niech może ocenią Panie. Końcówka świetna, dobór aktorów fatalny, nie pierwszy raz w kinie z USA, Rita Ora ... Książka konkretnie sugerowała jaki kto ma być.
    No może ochroniarz był w miarę OK. Wiele rzeczy dla mnie istotnych zupełnie pominięto, jak sposób komunikacji, podpisy maili, te niby szokujące bardziej rzeczy zrobiono prawie cukierkowo.
    Ogólnie nie było tak źle jak miało być, ale to detale rządzą, a tu mi ich dużo zabrakło.

    • szanuje wasze zdanie. Ale moim zdaniem film jest Ok podoba mi sie. aktorzy mi pasuja Dakto mi sie podoba i ma bardzo przyjemny glos. Co do gry aktorskiej Dakto zagrala bardzo dobrze fajna dowcipna a Jamie super oddal postac Greya bo w ksiazce Grey wlasnie taki jest nie pokazuje zbyt wiele emocji i to wlasnie Jamie pokazal, a w jednyn wywiadzie powiedzial ze w filmie jest wiecej Any niz Greya i to prawda bo tak jest w 1czesci tp jest adaptacja ksiazki wiec Jamie nie mial duzego pola do popisu , . Dodam ze aktorzy nie graja tak jak chca tylko tak jak rezyser i mowi.

      • Dakota* sory za bledy ale moja klawiatura qwerty szwankuje

        • książka....
          gdy jesteśmy nastolatkami marzy nam się rycerz na białym koniu, gdy jesteśmy już kobietami, marzy nam się dobry kochanek, który wie, co i jak, a gdyby do tego był przystojny..., myślę, że Anastasia choć ma więcej lat, marzy jak nastolatka, a tutaj spełnia się jej bajka i dotego rycerz jest bogaty, to nie chodzi o czysty materializm, raczej rzeczy, który zwykły śmiertelnik może nigdy nie doświadczyć (latanie szybowcem), Christian od początku stawia sprawę jasno, ale jak to nastolatki, one słyszą to, co chcą szłyszeć, także skoro on pokazał taki fajny seks, to na pewno będzie cudownie i cukierkowato, i my kobiety mamy taką manierę, że chcemy na siłę zmieniać mężczyzn, wierzymy, że się da, ich związek wypala, każde z nich na początku ma inne założenia, on szuka uległej- jakaś dziwna forma radzenia sobie z tym , że matka była prostytutą, a alfons gasił papierosy na jego klatce piersiowej, dlatego nie lubi być dotykany , jego granica bezwzględna, wzajemnie biegną w tej mgle zauroczenia, pożądania i może przez to, że ona była dziewicą, zaczyna mu się stawiać, on oczekiwał takiej, co wie o co chodzi, i tu nagle włącza mu się instynkt opieki ,że może ją czegoś nauczyć i jeżeli fajnie jej ten świat seksu pokaże to może ona będzie chciała po jego myśli, ona zaczynąjąc rozumieć siebie, buntuje się, co u niego wywołuje szok, i tak wzajemnie nieświadomie, zaczynają się zmieniać razem, ona bardziej ku pokojowi zabaw,on ku miłości ( na którą myśli, że nie zasługuje) , ale że Anastazja i Christian dopiero uczą się rozmowy, dopiero po biciu paskiem zostają otrzeźwieni, ona pozwala mu choć może użyć hasłabezpieczeństwa, a on skoro widzi, że może wtedy dostaje szoku jak ona go zostawia, mgła mija i powoli dociera do nich, do Anastazji, że chyba nie zmieni go i przecież on cały czas taki był,i gdyby nie mgła, która uniemożliwiła jej rzeczywisty ogląd sytuacji- nie używa hasła bezpieczeństwa, a Christian przerzał, to jak bardzo ją to dotkneło, funkcjonował wobec prostych reguł, które pozwalały mu kontrolować swoje życie w każdej strefie , potrzebne im było to rozstanie i wiedza, że Anastazja w nim zakochała, on musi to przetworzyć, i długo będzie docierało do niego, że zasługuje na miłość, to że się nauczył grać na fortepianie, latania , to po to by być wartym nowej kochającej rodziny

          na pierwszym seansie się śmiałam w głos ona dziewica a on przystojny bogacz, do tego obłędne Seattle, ale przczeczytałam trylogię( dałam Grey'owi szansę) i tu nie chodzi o to że chcemy ostrego seksu z biciem, chodzi raczej o to, że dwoje ludzi; kobieta i mężczyzna, określając swoje granice względne i bezwzględne, może czerpać dużą przyjemność z seksu, i jak ważna jest wzajemna komuniacja, bo skoro nie mówimy prosto "nie", to facet nigdy się nie domyśli, to w książce jej matka mówi, że mężczyzna co myśli to mówi, a my nie potrzebnie to analizujemy, ale takie już jesteśmy i też mamy swoje potrzeby i pragnienia, lubimy bardzo różnie nie tylko waniliowy seks :P
          po drugim seansie się mi spodobało, Jamie-Christian ( ten jego uśmiech, gdy zjawia się u niej w pracy i stoi między regałami) bardzo pomógł , książka bardziej pokazuje, że każdy z nas ma różne odcienie, różne twarze...
          ale kończę lecę po krawat i miłej zabawy z męźem :P

          • Pięknie to napisałaś. Chciałam tylko dodać że Christian miał 16 kobiet przed Anastacią ( które mu się nie sprzeciwiały,wiedziały co chciały). Kazały się bić itd. Wyobraz sobie jakie zadanie miała Ana jako 17 kobieta! Ale poradziła sobie.....
            Z dalszych części wynika że najlepszy lek na zrozumienie partnera jest .... rozstanie ....

            • Tobie się, jak czytam podoba, to może mi wyjaśnij tytuł, dlaczego 50 twarzy, skoro facet, tak samo jak aktor jedną minę, ma jedną twarz?

              Zaznaczam, że zauważyłam jego ciężką inicjację i wypływające z niej następstwa, ale wcale nie daje mu to innej twarzy, bo jak dla mnie, on jest tylko i wyłącznie egoistycznym, bogatym sybarytą. Czy ta pani co napisała książkę zabierze mu w jakiejś dalszej części kasę, żeby się dało zobaczyć jak otrzymuje drugą twarz, zubożałego sybaryty, to byłoby ciekawe.

              • 50 shades of grey - 50 odcieni szrości , nie jesteśmy biali-idealni, ani czarni- całkowicie źli, jesteśmy odcieniami szarej rzeczywistości, i jeżeli trafiamy na dobrych ludzi, szarość może być kolorowa,a jak na złych ( np,pani robinson, i jego matka prostytutka) to nasza osobowość ciemnieje, wygląda czasem jakby była czarna, przeczytaj ksiązkę, całą trylogię ,Anastazja też ma różne odcienie swojej osobowości, i zawsze to jacy jesteśmy zależy od środowiska, które nas otacza; ludzie, bieda lub bogactwo, miasto czy wieś itp. Christian oczywiście był bogaty, ale zdobył to wszystko własną pracą, choć nowa rodzina umożliwiła mu lepszy start, to cały czas chciał zasłużyć na ich miłość, tak przepełniała go szarość chorego dzieciństwa, nauczył się grać na fortepianie, latać, tańczyć, szybować (pięknie to pokazali w filmie) , Anastazja pojwiając się w jego życiu dodała światła jego mrocznej szarości, życie zaczeło być kolorowsze, bo po co komu kasa, skoro nie ma się z kim jej wydawać ;)

                • Ja rozumiem definicję światłocienia ludzkiej natury i nie o tym mówię, mówię o tym co zobaczyłam w filmie, jedną twarz Greya i taki powinien być tytuł filmu. Anastazja pojawiając się w jego życiu spowodowała jedynie to, że jego jedna twarz miała chwilowo jej, Anastazji, towarzystwo, książki to ja nie zamierzam czytać, bo sadząc po filmie musi mieć straszliwie spłycone i podciągnięte pod łzawo-kiczowaty schemat osobowości, skoro w krótkim obrazie filmowym nie zdołano uwiarygodnić postaci. Nie mówiąc już o drewnianych dialogach, jakby gadały ze sobą dwa kołki.

                • książka jest całkiem niezła, wtedy film jest lepiej zrozumiany, bo trudno 600 stron streścić w 120 min.

                • zgadzam sie! Podoba mi sie ksiazka, wlasnie godzine temu skonczylem czytac "Nowe Oblicze Greya" ostatnia czesc, musze przyznac ze urzekla mnie ta cala historia Christiana i Any po prostu bardzo mi sie spodobala od poczatku do konca zarowno ksiazka jak i postacie . I po przeczytaniu wszystkich czesci mam niedosyt i "chce wiecej" chcialby poznac wiecej losow Christiana i Anastasi szkoda ze ta historia dobiegla konca. mam zamiar od poczatku ponownie przeczytac wszystkie 3 czesci no i bede czekac na kolejne dwa filmy.

                • Zgadzam się z Tobą. Każdy reżyser musi coś ,,dać swojego,, w filmie. A nie tylko naśladować książkę,zrzynać wszystko: np.ubiór.

              • Każdy człowiek ma kilka twarzy. Christian ma rózne zachwowania; od słodkiego po wybuchowego i agresywnego.Dlatego Ana często bała sie żeby go nie w........yć.
                Trochę przypomina to bajkę Piękna i bestia :) Haha

              • Jak dla mnie tytuł, co do mężczyzny jest nielogiczny. W przypadku kobiety, jest to bardziej możliwe do pokazania, zwłaszcza u takich "bizneswoman." Kobieta fizycznie i psychicznie może mieć 50 twarzy. Może to uczynić przy pomocy makijażu, używając różnych odcieni podkładu, fluidu, pudru, cieni do powiek, różu, szminki, tuszu do rzęs, czy nawet zmieniających kolor oczu szkieł kontaktowych. Może też sobie zrobić u kosmetyczki różne kształty brwi. Ułożyć odpowiednio fryzurę, dodatki itp. Psychicznie cały kalejdoskop w zależności od dnia i pogody ;) Dlatego właśnie w sytuacja biznesowych wiele kobiet radzi sobie lepiej od mężczyzn, bo mają większe pole do popisu. np. Usłyszy, że kontrahent, czy klient jest przesądny i włoży sobie chociażby pod bluzkę jakąś, nie wiem poduszeczkę i może udawać, że jest w ciąży, a z ciężarną się nie wolno kłócić. I taki klient ulegnie. W innej sytuacji może być twarda i nieugięta, a innego dnia słodka i niewinna. A kiedy rozmawia z facetem w sprawach biznesowych może wykorzystać urodę i go rozpraszać. Natomiast w przypadku facetów, to zazwyczaj rzadko zmieniają wyraz twarzy, to zależy od dzieciństwa, albo są ciągle, bez przerwy uśmiechnięci, jak jeden mój znajomy, którego znam już z sześć lat i nie było chyba dnia żeby wyglądał na smutnego, czy był smutny, a jeśli kiedykolwiek był, to najwyraźniej wszystko ukrywa pod maską chorobliwego szczęścia, a inni przybierają wyraz twarzy typu "Poker Face" i rzadko kiedy się uśmiechają, czy cokolwiek, jeszcze inni, którzy okazują tylko skrajne szczęście, albo smutek, gdzie są wstanie się rozpłakać żeby coś zdobyć, jak mój drugi kolega, który np. w szkole kiedy dostał słabą ocenę potrafił się momentalnie rozpłakać i to w szkole średniej, też znam go z jakieś 10 lat i z tym się nie zmienia i są jeszcze faceci, którzy zachowują się jak błazny, tak zwani spryciarze, oni rzeczywiście mają więcej takich twarzy, ale nie 50 i Grey do nich nie należy i szczerze to Grey nie zachowuje się tak, jakby miał takie wahania nastrojów niemal, jak kobieta, albo jak "Zmierzchowy Edward" Więc wydaje mi się, że tytuł jest kompletnie nietrafny, tytuł następnej części jest bardziej trafny, bo szczerze to każdy ma swoją jakąś ciemną stronę, czy jakieś sekrety, a nowe oblicze, tak jak brzmi tytuł 3 części mówi, że każdy nawet najgorszy człowiek może się zmienić. I mam nadzieję, że kolejne części filmu będą lepsze od tej pierwszej.

                • Ja obejrzałam ten film z ciekawości o co cały hałas i czemu tylu ludków wystawia mu 1 nawet nie oglądając. No i właśnie mnie zdenerwował tytuł, wymuskany, bogaty goguś, z taką samą miną je, pie...rzy i wycina beczki samolocikiem, a tu 50 twarzy, oszustwo i tyle. Ta kobieta co napisała książki założę się, że nie potrafiłaby wyliczyć pięćdziesięciu odcieni jego jaźni, tak że nawet się aktorowi nie dziwię, że nie popracował nad środkami wyrazu, nie wiedział biedak co ma dokładnie pokazać, a na przykład ciekawe by było, gdyby ukazali w reminiscencjach, jak to on cierpiał zanim sam polubił zadawania takiego samego cierpienia innym, bo w tym filmie miał taką samą głupią minę jak lał po tyłku A, i jak ją pozbawiał dziewictwa rezygnując wspaniałomyślnie ze swoich zabawek. Jedno mnie przeraża, to że te książki i film robią z kobiet dziwki co lecą na kasę, gdyż żadna cecha charakteru praktycznie nie pociąga Anastazji, ją tylko i wyłącznie porwał nimb bogactwa, pozycji połączony z urodą.

                • Widzę że tu nikt nie rozumie że tytuł jest przenośnią. Nie oznacza że co chwilę inaczej wygląda. Przecież to logiczny więc o co tyle szumu. Chodzi przecież o to jak szybko zmienia mu się nastrój ,nastawienie do świata i ludzi. Koniec.

            • 10 ???????????????? WTF ???????????? :))) Masz 15 lat czy co?????

          • Ostry sex i bicie kobiet nie miało nic wspólnego z jego biologiczną matka tylko z Panią Robinson. Jedynie brak dotyku i uległe do niej podobne był z nią wiązany

          • Kobiety są przede wszystkim próżne, puste i egoistyczne.
            Sławni mężczyźni (aktorzy, piosenkarze, sportowcy)
            nierzadko zaliczają kilka tysięcy kobiet.
            Bardzo bogaci (nie muszą mieć przebojowego charakteru czy super wyglądu)
            nierzadko zaliczają kilkaset kobiet.
            Bardzo pewni i przebojowi (nie muszą być bogaci czy mieć super wyglądu)
            nierzadko zaliczają kilkaset kobiet.
            Bardzo przystojni (nie muszą być bogaci czy mieć przebojowy charakter)
            nierzadko zaliczają te kilkadziesiąt kobiet, a czasem ponad 100.
            Morał taki, że kobiety ignorują moralnych i bardziej wartościowych facetów.
            Lecą na sławę, kasę, pewność siebie i przebojowość, dobrą bajere, dobry wygląd.
            A więc na próżność, cwaniactwo, egoizm.
            Dla kobiet miłość to w większości przypadków dawanie dupy najmniej moralnym facetom z
            największym powodzeniem.
            Z takimi godzą się na seks bez zobowiązań i z takim chcą związków.
            Nie ma różnicy czy kobieta jest nastolatką, czy ma 20-kilka czy 30-kilka.
            Dla mnie główna bohaterka jest dziwką i niczym więcej.
            Nic się od dziwki nie różni, od początku wiedziała, że taki ktoś traktuje kobiety jak przedmiot,
            że jest mało moralny, a takiemu najchętniej oddaje dziewictwo,
            takiemu pozwala zrobić ze sobą wszystko, z takim się zakochuje.
            Chciała zmienić faceta ? Żadnej się nie udało jeszcze :)
            Kobiety gustują w facetach, którzy traktują kobiety przedmiotowo, chcą mieć kogoś,
            kogo zazdrościć będą jej inne kobiety. Ja osobiście, gdybym się dowiedział,
            że taka kobieta dała komuś takiemu brzydziłbym się nawet jej dotknąć.
            A gdyby była taka kobieta zataiła takie coś, została moją żoną i mielibyśmy udane małżeństwo i wspólne dzieci, a taka prawda wyszłaby po np: 10 latach małżeństwa zerwałbym z nią kontakt i
            sprawiłbym, ze nigdy nie zobaczyłaby już mnie, ani dzieci.
            Szkoda, ale większość kobiet to puste szmaty.

            • Tak, a Ci mężczyźni co z nimi sypiają to są cudowni i wspaniali, tylko kobiety są winne!
              Prawda taka, że zachowanie kobiet to w dużej mierze wynik lansowanych przez mężczyzn trendów - faceci zachwycają się puszalskimi, pustymi lalami, to potem kobiety próbują je naśladować, bo co mają zrobić? Znalezienie wartościowego faceta graniczy z cudem. Jeszcze do tego to lansowanie, że miłość na całe życie nie istnieje, trzeba zaliczać laski, małżeństwo to zło, dzieci to zło - a jak ktoś już ma to go dziewczyna pewnie wrobiła, a poza tym i tak wszyscy się zdradzają więc związki to fikcja itp. Sami o tym wszędzie rozpowiadacie mając po 20 lat, a potem w wieku 30 Ci co dorośli są bardzo zdziwieni, bo nie mogą znaleźć "normalnej" kandydatki na żone ;).

              • ""Tak, a Ci mężczyźni co z nimi sypiają to są cudowni i wspaniali, tylko kobiety są winne!"""

                Bzdura. Nikt nie powiedział, że są cudowni. W większości przypadków są albo
                prostakami, albo głupcami, albo kłamcami, albo traktują kobiety jak szmaty, albo okłamują i zdradzają. Ale kobiety uwielbiają takich najbardziej wybierać.

            • Bardzo smutna prawda, ale prawda jak sk*rwysyn.

            • Szkoda, że większość facetów to prostackie imitacje "mężczyzn". Niech sobie dalej płaczą, że większość kobiet jest pusta, zepsuta i pozbawiona wszelkiej moralności, a ich egzystencja opiera się na "dawaniu dupy" bogatym, przystojnym, przebojowym facetom, a później dziwią, dlaczego nie ma takiej, która chce choćby się do nich zbliżyć.
              Mężczyźni wcale nie interesują się pięknymi kobietami, wcale nie są wzrokowcami, zawsze zwracają uwagę na charakter, kulturę i wnętrze kobiet :). Twój komentarz to czysta hipokryzja.
              Rzygam jak patrzę na komentarze tobie podobnych, jesteście idiotami do kwadratu, którzy oceniają wszystkich na podstawie jednostki, z którą przyszło im się spotkać.

              • Brednie.

                Kobiety najłatwiejsze są dla najpłytszych facetów -
                przystojnych lub zamożnych lub przebojowych, którzy:
                -najbardziej bajerują kobiety
                -zaliczają najwięcej kobiet
                -traktują je jak zabawki do seksu
                -okłamują
                -zdradzają
                -są nijacy, najpłytsi

                A kobiety:
                -takimi się zachwycają, bo ktoś przystojny lub zamożny lub przebojowy
                -takim najłatwiej dają seks, miłość, związek
                -z takimi godzą się na seks bez zobowiązań
                -z takimi godzą się na seks licząc na związek i są wykorzystane
                -nie chcą starań, wolą po stokroć wybrać same płytkiego faceta, który im się podoba niż mieć starania wartościowszego, który im się nie podoba
                -przez takich są okłamywane i zdradzane
                -gdy mają wartościowszych facetów same okłamują i zdradzają

                Prawie każda kobieta na świecie jest najłatwiejsza dla najpłytszych facetów.

                Kobiety nie oceniają po przeszłości facetów. Dlaczego ?
                Dobrze wiedzą, że przystojni lub zamożni lub przebojowi to trzy typy facetów,
                którzy najwięcej zaliczają kobiet i traktują kobiety najbardziej przedmiotowo.
                Wiedzą też, że największa szansa, że ją też potraktują przedmiotowo lub w przyszłości będą zdradzać, a mimo to najchętniej z takimi wolą ryzykować poznanie i najłatwiej takim dają seks czy miłość.

                Same też nie chcą być oceniane po przeszłości, bo nie chcą być oceniane jako dziwki., że najgorzej traktują wartościowszych, a są łatwe dla najpłytszych facetów (zamożnych/przebojowych/przystojnych).
                Że z takimi godziły się na seks bez zobowiązań.
                Że z takimi godziły się na seks licząc na związek i były wykorzystane.
                Że dawały się takim na tacy.
                Że przez takich były okłamywane i zdradzane.
                Bo te fakty o przeszłości powiedzą facetowi dużo o kobiecie, że w drodze selekcji naturalnej najgorzej traktowały wartościowych, a były łatwe dla najpłytszych facetów, którzy traktują przedmiotowo kobiety więc kobieta jest próżna, płytka, egoistyczna.


                Mnóstwo płytkich facetów pada do stóp kobietom pięknym i jest z byle jaką pustą ładną lalą i nie mają wymagań, gdy nie jest inteligentna, wartościowa, że jest egoistką, materialistką, wariatką, że nie ma żadnych pasji i hobby, że nie jest zgodna, że nie jest spójna i godna zaufania, że ma złą przeszłość itp

                Co jest najbardziej atrakcyjne dla kobiet:
                Na 100% nie wygląd. Przystojni mają powodzenie, ale nie największe.
                Najwięcej kobiet zaliczają:
                sławni > przebojowi > zamożni > przystojni > faceci bez tych atutów
                Kobiety najłatwiejsze są dla:
                sławnych > przebojowych > zamożnych > przystojnych > facetów bez tych atutów

                Więc nie chodzi im aż tak bardzo o wygląd jak o bezpieczeństwo, męski przebojowy charakter czy emocje.
                Z tym, że zamożny czy przystojny nie musi wiele, może być byle jaki, a jakieś chętne samice same się znajdą i dają na tacy.
                O sławnych same kobiety się starają.
                Natomiast przebojowi mężczyźni nie muszą mieć wyglądu dobrego wyglądu czy kasy,
                ale to, że mają większe powodzenie od statystycznego zamożnego czy przystojnego mężczyzny wynika, że dają z siebie dużo więcej, by mieć większe powodzenie od zamożnych czy przystojnych i muszą mieć dużo bardziej atrakcyjniejszą osobowość nad którą musieli poświęcić trochę swojego życia.

                • Czytam ten bełkot któryś raz z rzędu. Cóż za bezsensowna paplanina ograniczonego mentalnie dzieciaka. Jakieś uzasadnienie, jakiś argument, jakieś COKOLWIEK? Chyba to za ciebie za trudne i twoim przekonaniu niepotrzebne. Lepiej sobie wypisać jakieś śmieszne wyliczanki, przy których aż mi się chciało dopisać "po cholerę?". Nie, żartowałam. To nawet nie jest śmieszne, to jest kretyńskie.
                  Bez odbioru.

      • Jeśli chodzi o grę aktorską to nie mam pojecia o co wszystkim chodzi, była conajmniej bardzo dobra. Chemię między bohaterami również można zauważyć. A to, że Grey, był jaki był to już inna historia. Myślę, że było to spowodowane jego trudnym dzieciństwem o którym wspomniał i że matka znęcała się nad nim jak był małym chłopcem, a to zostało w jego psychice mimo, że tego nie pamięta. Dlatego nie potrafii się zakochać i stąd te skłonności sado-maso. Ale myśle, że jednak się zakochał. Osobiście wolałbym aby film skończył się happy endem, ale jakby dopowiedzieć sobie ostatnią scenę to tak by właśnie się stało. Z chęcią zobaczył bym jednak drugą część. A co do samych aktorów, to idealnie dobrani :)

      • Tak czytam Twoje wypowiedzi i się zastanawiam ile masz lat. Strzelam, że 15 góra. W takim wypadku raczej powinieneś oglądać bajki a nie filmy dla dorosłych na podstawie książki napisanej przez klasycznie, wręcz wzorcowo, głupią babę.

    • Jestem kobietą, przyznam szczerze rozczarowałam się panem Grey'em, to nie typ, na którego lecą kobiety. Ogólnie film mi się podobał, nie był tak koszmarny jak go opisywano, sceny seksu bardzo mi się podobały, sam tajemniczy pokój pana Grey'a jest bardzo intrygujący ;).

      • słaby aktor na pana Grey'a? prosze o propozycje kto w zastępstwie :P ?

        • Jak ktoś już wyżej nadmienił - Jude Law byłby świetnym Grey'em, ale trzeba pamiętać, że Christian Grey miał 27 lat! Szukanie aktora do tej roli pośród starszych byłoby rażącym błędem. Z drugiej strony... niech Robert Pattison zostanie przy Zmierzchu, jeśli dostałby rolę Grey'a, ten film byłby stracony zupełnie, to za duży bagaż, aby zrzucać go na film tego gatunku ;)

          • Jude Law zdecydowanie nie pasowałby do roli (moim skromnym zdaniem) zbyt bardzo przypomina mi lekko ciapowatego Watson'a. Obsadzony koleś moim zdaniem bardzo pasuje. Natomiast jakby został ten co pierwotnie miał być to bym się "zapłakała". Fajny był w Pacific Rim ale na tym koniec :P
            Ja w tej roli widziałabym młodego Ralpha Fiennsa (z czasów Angielskiego Pacjenta). Wiem, ze fryzurą nie pasuje ale wydaje mi się, że właśnie mniej więcej podobnie magnetyczny miał być Grey.

    • Moim zdaniem Jamie faktycznie nie za bardzo wpasował się w rolę Greya, jednak tylko z wyglądu. Jego gra aktorska za to zdecydowanie inna bajka - generalnie odnoszę wrażenie, że bardzo dużo włożył w postać, aby ją ożywić, ale zabrakło mu po prostu wyglądu książkowego milionera, za co już nie może odpowiadać. Chłopięca twarz mu po prostu nie posłużyła. Co więcej, scenariusz również nie dał mu pola do popisu, banalne teksty i operowanie kamerą spłyciły jego wysiłki. Niestety nie jest to jego rola życia, ale w moim przekonaniu jest na najlepszej drodze ;)

  • Tylko szkoda, że nie pokazali tego czerwonego tyłeczka od razów Christiana xD

  • Też myślałem, że będzie tragedia, ale nie było źle. Myślałem, że nie zniosę aktorów, ale po pół godziny się przyzwyczaiłem.

    • Mam takie same odczucia. Jako kobieta dodam, że jest to film fantazja: dla kobiet. Biedna nijaka szara myszka i łapie najbardziej pożądanego a potem cóż, nie może z nim być. Nie, że on jej nie chce, nawet się dla niej zmienia choć nie zmienił się dla żadnej innej! Wszystkie baby marzą o złym chłopcu, który się dla nich zmienia :) A już taki, co bierze na randkę do śmigłowca? :) Więc to jest tylko film dla kobiet, żeby mogły identyfikować się z Aną. Jako kobieta powiem też, że aktor grający Greya nawet mi się spodobał, te miny spod byka, głęboko osadzone oczy. Działa nieźle. Dakota fajnie zagrała, taką durną trzpiotkę. Jedyne co mnie wkurzało, że aktorzy praktycznie wiecznie szeptali, nawet będąc w głośnym klubie. Dopiero mama Greya wprowadziła nieco podniesionego głosu i życia,

  • Obejrzałam z nudów. Fabułę znałam, bo jakoś moi znajomi mieli ogromną chęć opowiedzenia mi o tym filmie :)

    Bardzo zwracam uwagę na dialogi w filmach. W PTG były one dziwne :) Jak Cristian opowiadał o tym pokoju... Nie wiem, jak dla mnie czytane to było z promptera :D Niektóre były urocze, jak choćby ten z początku filmu, kiedy Ana, na propozycję stażu w firmie Greya (tak btw: czym on się w ogóle zajmuje? Nie wyłapałam tego z filmu) mówi, że tu nie pasuje i dodaje "Look at me!". Na co Grey "I am" - czy jakoś tak.

    Parsknęłam śmiechem na scenę z helikopterem... Tandeta :D

    I jeżeli ten film pokazuje fantazje kobiet... To trochę mnie smuci ta myśl. Gościu myśli sobie, że jak kupi kilka drogich prezentów, to kupuje też sobie całego człowieka. Cała relacja ma być na jego warunkach - bo tak! To takie typowe dla bogatych bubków.

    Ktoś wyżej dobrze napisał, że ten film/ta książka to taka fantazja kobiet na temat tego, że będą pierwsze, które zmienią mężczyznę. Kiedyś byłam nastolatką i podobali mi się łobuzy, którzy źle się uczyli i nie szanowali nikogo, a ja wmawiałam sobie, że są niezrozumieni i byłam zachwycona, jak byli wobec mnie mili. Ha, to chyba klucz do PTG: to fantazja nastolatek :)

    Co do samego filmu: nudził mnie. Mimo, że miałam ochotę, to go nie przewijałam, nie wyłączyłam w trakcie. Zatem film ujdzie.

    • też tak miałam bez czytania książki, bo film nie wiele pokazuje, płakałam ze śmiechu, on milarder a ona dziewica, ale jak przeczytałam książki, to się przekonałam, ale wcale atutem nie były opisy seksu, bo jak opisała autorka, że on jej wyjmuje tampon i wiadomo co dalej, to się zniesmaczyłam , przeczytanie książek pozwala zrozumieć jego i jej psychikę i ich relacje, i wtedy film fanie to obrazuje, podobała mi się ta scena co tobie, i jeszcze jak się uśmiecha, gdy ją widzi między półkami w sklepie, a może to aktor grający Christiana, odskakując od tematu, świetnie zagrał w The Fall- seryjego mordercę

      Film za to ma niesamowitą ścieżkę dźwiękową
      Ellie Goulding - Love Me Like You Do
      The Weeknd - Earned It (Fifty Shades Of Grey)
      i moja ulubiona z szybowania Vaults - One Last Night
      cały soundrack jest fajniutki

      • Oj tak ścieżka dźwiękowa wybrana doskonale. (Idealnie wpada w ucho.)

        Ktoś wyżej napisał, że w filmie są "liczne sceny sexu". Zanim poszłam do kina też słyszałam wiele takich opinie. Koleżanka powiedziała mi, że prawie cały film to tylko sceny łóżkowe i nie ukrywam, że będąc w kinie trochę się zdziwiłam, bo to wcale nie prawda. Nie prawda, że cały film byli tylko w łóżku. Owszem jest sporo takich scen, bo przecież film ma tematykę erotyczną. Ale stwierdzenie "Dwie godziny samego sexu" to przesada.

  • Spodziewałam się całkowitej katastrofy po recenzjach, ale się zgadzam, że rzeczywiście nie było aż tak źle. Książkę czytałam - uważam, że głównych aktorów dobrali całkiem nieźle - potrafili oddać charakter postaci książkowych, szczególnie Dakota Johnson - identyczna ciapka jak książkowa Anastasia i do tego irytowała mnie mniej niż w książce :P Film oglądałam z przerwami, bo nie był aż tak wciągający, ale miałam ochotę obejrzeć go w całości, co kwalifikuje go do oceny wyższej niż 1 czy 2. Dałam 5 jak autorka posta z identycznym podziałem - 4 za film + 1 za naprawdę fajną ścieżkę dźwiękową.

  • Film obejrzałam bo z ciekawości oglądam zawsze to o czym jest głośno, nawet jak nie wpasowuje się to w kanony moich preferencji. I zgadzam się- film zły nie jest, dobry też nie. Takie ot, można sobie puścić wieczorem, czasem przysnąć, ale tyłka nie urywa :D

  • Film o zwykłej kobiecie jakich miliony, która daje dupy najchętniej facetom, którzy traktuja kobiety jak ku..wy.
    Co za różnica i tak każda kobieta ma siano we łbie. Wy kobiety i tak dajecie dupy byle komu.
    Kobiety ciągną od zawsze do najpłytszych facetów -
    próżnych przystojniaków lub przebojowych cwaniaków lub zamożnych, a sława to w ogóle afrodyzjak dla kobiet.
    Czyli ogólnie kobiety uwielbiają najmniej moralnych facetów z powodzeniem,
    którzy w swoim życiu zaliczają najwięcej kobiet i traktują kobiety najbardziej przedmiotowo.
    A kobiety z takimi typami mężczyzn najczęściej godzą się na seks bez zobowiązań na jeden raz,
    kilka razy, układy bez zobowiązań, romanse, a potem ukrywają to lub nie chcą być po tym oceniane.
    Z takimi najczęściej godzą się na seks licząc na związek i są wykorzystane.
    Nie chcą starań facetów z mniejszym powodzeniem, wolą o wiele bardziej same wybierać facetów,
    którzy im się podobają, a więc starania są już bezcelowe, wręcz same chcą się starać o takich z powodzeniem,
    których będą im zazdrościły inne kobiety.
    Kobiety nie oceniają facetów po przeszłości, nie ma znaczenia czy facet miał 2, 20, 200 czy
    ponad tysiąc kobiet jeśli kobiecie się bardzo podoba mężczyzna i ona się przy nim świetnie czuje.
    Wybierają kobiety najchętniej facetów z powodzeniem, z dużą tendencją do kłamstw/zdrad,
    a potem nierzadko wybaczają im kłamstwa/zdrady tłumacząc czymś tak tandetnym jak miłość.
    Nie ma możliwości, by kobieta chciała się poznawać z mężczyzną/dać mu seks/dać miłość/dać związek,
    jeśli jej nie przyciągnie jedną z 3 rzeczy:
    -dobrym wyglądem (próżnością)
    -przebojowością i dobrą bajerą (cwaniactwem)
    -zamożnością/statusem społecznym/sławą
    Miłość w większości przypadków najłatwiej i najczęściej dostają najpłytsi ludzie.
    Miłość to zwykła fascynacja seksualna, szukanie jak najlepszych genów,
    kopulowanie z najmniej moralnymi jednostkami płci przeciwnej. Mocno przereklamowana.
    Kobiety wydają się dość mocno zaprogramowane od dzieciństwa przez społeczeństwo,
    że ideałem jest książe - przystojny, wygadany, zamożny.
    Ale czy ktokolwiek powie nastolatce/kobiecie, że taki książę/król/władca/ktoś sławny/z wysokim statusem społecznym
    zawsze miał kilkaset kobiet i traktował kobiety jak ku..wy. Wątpię. Kobiety widzą to inaczej :)
    Wolą ryzykować i być dla takich szmatą choćby na jeden raz niż umawiać sie z przeciętnymi,
    a bardziej wartościowymi mężczyznami. Dla większości kobiet wartość facetów to dobry wygląd, przebojowość czy kasa.
    Kobiety nie mają sentymentów, kierują się próżnością i egoizmem, w drodze selekcji naturalnej zawsze skreślają tych
    bardziej moralnych i wartościowych facetów, a ciągną do próżnych przystojniaków lub przebojowych cwaniaków z dobrą bajerą lub zamożnych, dla takich najczęściej są tylko darmowymi dziwkami lub ewentualnie mają związki,
    gdzie są dość często okłamywane/zdradzane. Gdy dają szansę wartościowszym to przeważnie wtedy, gdy mają dość niepowodzeń z tymi, którzy im się bardziej podobali. Nie chcą przez tych wartościowszych z mniejszym powodzeniem być oceniane po przeszłości, takich same dość często okłamują/zdradzają/opuszczają, bo są mniej pociągający dla kobiet.
    Czy istnieje choć jeden powód dla którego warto współczuć kobietom obojętnie co je złego spotyka ze strony mężczyzn skoro
    to kwestia ich wyborów kogo skreślają, a do kogo ciągną :)
    Kobiety czy chcą tego czy nie, zamieniają facetów w drani, jeśli ktoś już wiele wie o kobietach i chce mieć u nich powodzenie.
    Bycie draniem to jedyny sposób, by mieć duże powodzenie. To co kręci kobiety to flirt, humor, seksualna wibracja, męskie zdecydowanie, cechy męskiego charakteru, emocje, to jak się czuje przy facecie kobieta.
    Bonusem jest też jego wygląd, kasa czy ewentualnie sława.

    • Nie wiem jakie nieszczęście cię w życiu spotkało, ale koniecznie musisz zmienić środowisko kobiet które poznajesz, bo później bzdury w sieci wypisujesz wrzucając wszystkie panie do jednego worka. To tak jak powiedzieć, że każdy mężczyzna chce tylko lasek, sławy i pieniędzy, czyli o ironio - tego czego twoim zdaniem kobiety od facetów oczekują. Ewentualnie to tak, jakby powiedzieć, że każdy facet to drań jak napisałeś - a jak wiadomo, nie jest to prawda. Także fajnie się czytało twoje wywody, ale nie ma w nich prawdy a jedynie subiektywna ocena. Swoją drogą napisz jakąś książkę w temacie, chętnie poczytam ;). Pozdrawiam serdecznie.

      • Nie spotkało mnie nic złego. Życie miałem zawsze beztroskie.
        Powodzenie miałem zawsze duże, mam dobry wygląd, więc miałem fory na starcie,
        do tego jestem bardzo przebojowym i kreatywnym mężczyzną.
        Od dawna mam fajną żonę i dziecko, więc jestem spełniony.
        Chodzi o to, że jestem świetnym obserwatorem ludzkich zachowań i
        na 100% kobiety najgorzej traktuja wartosciowych facetów, a najlepiej najpłytszych i
        to potwierdzają fakty jakie są wyjątkowo trudne do podważenia oraz opinie osób,
        które wiedzą bardzo dużo o kobietach, znacznie więcej niż większość facetów.

        Potrafiłbyś/aś choć przez moment myśleć logicznie ? Spróbuj.
        Po co kobiety ciagną do próżnych przystojniaków...przebojowych cwaniaków z dobrą bajerą...do zamożnych,
        do 3 typów męzczyzn, którzy najczęsciej traktują kobiety jak darmowe ku..wy na
        raz, kilka razy, układy bez zobowiązań, romanse ? Bo widocznie lubią najbardziej ryzykować z takimi
        i są potem potraktowane jak darmowe ku..wy.

        Po co ciągną do próżnych przystojniaków...przebojowych cwaniaków z dobrą bajerą...do zamożnych skoro
        tacy najmniej się starają, bo nie muszą ? Widocznie nie chcą starań, wolą same się starać.

        Po co wchodzą najchętniej w związki z takimi typami facetów z największym powodzeniem,
        z próżnymi przystojniakami...przebojowymi cwaniakami z dobrą bajerą...lub zamożnymi,
        którzy mają największą tendencje do zdrad ?
        Bo widocznie lubią ryzykować z takimi, a potem są okłamywane/zdradzane i wolą atakować kochanki.

        Prawie każda kobieta zanim została czyjąś żoną była tylko szmatą do seksu dla pierwszych lepszych, zwykłą darmową dziwką do seksu. Oboje wiemy, że kobiety najchętniej dają seks najpłytszym typom facetów - przystojnym lub przebojowym lub zamożnym.
        A zatem facetom, którzy zaliczają zdecydowanie najwięcej kobiet i wygodnie im, że kobiety godzą się
        z nimi na seks bez zobowiązań lub dają im seks licząc na związek i dają się wykorzystać.
        Potem nie chcą być oceniane po tym, że były darmowymi dziwkami dla pierwszych lepszych,
        ukrywają niewygodną przeszłość, albo nie chcą być po niej oceniane.
        Każda kobieta wchodzi w mniejszym stopniu lub większym w te ramy jakie opisywałem.
        To nieuniknione. Kobiety gdy są wykorzystane twierdzą, że faceci są świetnymi manipulatorami, obiecują, bajerują, kłamią i dlatego dają się wykorzystać. Niezła hipokryzja.
        Najpierw ciągnąć do próżnych przystojniaków lub przebojowych cwaniaków z dobrą bajerą lub zamożnych,
        a potem tłumaczyć się nie wiedziałem :) ok 90% relacji seksualnych to nie seks w związkach,
        a seks na jeden raz, kilka razy, układy, romanse, krótkie relacje seksualne.
        Kobiety ciągną do najpłytszych facetów, dają dupy byle komu i nie chcą być oceniane.
        Dlaczego nie oceniają po tym z iloma/kim/dlaczego ? Po czynach/wyborach ? Najważniejszym.
        Nie robią tego. mało tego faceci z powodzeniem (preselekcja-powodzenie u wielu kobiet)
        przyciągają najmocniej kobiety. Kobiety tym samym swoimi wyborami/czynami pokazują,
        że uwielbiają facetów, którzy ruchają wiele kobiet i traktują je przedmiotowo i same chcą z takimi ryzykować.

        1) Kobiety lubią mieć makaron nawijany na uszy - są podatne na dobrą bajerę, najlepszych w tym fachu.
        2) Kobiety są istotami emocjonalnymi i seksualnymi, które czują się najbardziej kobieco przy mężczyznach pociągających, którzy mają największe umiejętności flirtu, humoru, dawania emocji, są najbardziej męscy, zdecydowani, a ich cechy męskie są najbardziej pożądane np:
        (cierpliwość, wytrwałość, niezależność, dojrzałość emocjonalna, wychodzenie z inicjatywą, nie oddawanie kontroli, pewność siebie, inteligencja, zaradność, ambitność, poczucie humoru, seksualność, mężczyzna z pasjami, z ciekawym stylem życia, z dobrym statusem społecznym, preselekcja - powodzenie u kobiet itp) Do tego elegancja, ładne wysławianie, prezencja, męska mowa ciała, emanowanie pozytywną energią, otwartość na dotyk to wszystko sprzyja, by zaciągać do łóżka piękne kobiety, mieć w życiu bardzo dużo pięknych kobiet. Mieć ogólnie w życiu wiele kobiet i być mało moralnym draniem, który tak przyciąga kobiety.

        Fakty, które pokazują, że kobiety są płytkie, próżne i egoistyczne:
        1) Tysiące biografii sławnych ludzi, którzy mieli ponad tysiąc kobiet lub mocne kilkaset
        2) Książki uwodzicieli - ludzi, którzy kiedyś byli wartościowi, ale widząc ku..estwo kobiet spasowali.
        Stali się najlepsi w uwodzeniu, dawaniu emocji, zaskakiwaniu, zaciąganiu do łóżka, bo stworzyli osobowość i ciekawy styl życia znacznie przewyższający 99% facetów . Poznawali ok 5tysięcy kobiet,
        zaciągneli do łóżka mocne kilkaset pięknych kobiet. I wiedzą wszystko na temat kobiet, każdego rodzaju kobiet i w ich społeczności przecież są inni co poznawali dość podobną liczbę więc wymieniają się wiedzą.
        Na moje pytanie jeden z nich odpowiedział, że wszystko co zaobserwowałem jest 100% prawdą,
        ale trzeba prowadzić w pozytywnym kierunku kobiety, przymykać oko na to jakie są, taka ich natura.
        Mnie zadziwia, że nie mają dobrego wyglądu i kasy, a mają powodzenie porównywalne z sławnymi ludźmi,
        bo dają kobietom niesamowity flirt, humor, seksualną wibrację, męskie zdecydowanie, rzadkie i pożądane cechy męskie, emocje itd a większość dzisiejszych facetów jest na ich tle byle jaka.
        3) Selekcja naturalna na dyskotekach pokazuje, że kobiety ciągną do najbardziej płytkich facetów:
        próżnych przystojniaków...przebojowych cwaniaków z dobrą bajerą...zamożnych
        I z takimi się prowadzają i dają im dupy.
        4) Już w szkołach można zaobserwować, że kobiety lgną do facetów, którzy wyśmiewają, biją słabszych,
        a unikają tych wartościowszych poniżanych, wyśmiewanych, bitych
        5) Z wszystkich moich znajomych własnie ci najpłytsi traktujący kobiety jak ku..wy mieli zawsze najwięcej kochanek, dziewczyn na jakiś czas, teraz mają piękne żony, które pewnie nierzadko są zdradzane,
        natomiast ci wartościowsi mieli małe powodzenie i mają byle jakie żony z których nie są aż tak zadowoleni.
        6) Testy na czacie. Wystarczy napisać do 100 tych samych kobiet z 2 profili.
        Z jednego być facetem porządnym szukającym dziewczyny, miłości, związku, a z drugiego być facetem lubiącym seks, dającym flirt, humor, seksualną wibrację - kobiety o wiele bardziej lgną do 2 typu, chcą sie wtedy umawiać, są bardziej otwarte, szczere, są gotowe nawet od razu umówić się na seks. A pierwszy profil ma nędzne powodzenie u tych samych kobiet.
        7) Testy na portalach ze zdjęciami. Wystarczy znów napisać do 100 tych samych kobiet z 2 profili.
        Ja z ładnymi zdjęciami mogę pisać byle co i mam powodzenie nawet nie wysilając się,
        a kolega z brzydkimi zdjęciami może produkować się i ma marne zainteresowanie.

        • Nigdy nie dyskutuję z osobami, które mają swoje zdanie i są do niego uczepione, bo bez sensu jest na siłę zmieniać czyjeś zdanie - nie zamierzam więc tego robić, bo mi krzywdy nie robisz tym, że takie masz myśli w temacie. Ja mam wokół siebie inny typ ludzi, żadna z moich znajomych nikomu dupy nigdy nie dawała, nigdy nie leciała na zamożnego/przystojnego/cwaniackiego mężczyznę/chłopaka. Stąd ze SWOICH doświadczeń MOJA ocena jest zupełnie inna i taka pozostanie. Na twoje argumenty mogłabym odpowiedzieć, ale odpowiem tylko na jeden: tak jak twoim zdaniem kobiety lecą na zamożnych/przystojnych/cwaniaków, tak samo faceci lecą na cycate, szczupłe i głupiutkie kobiety chcące ich pieniędzy, a później płaczą, że mają próżną głupiutką kobietę u boku bo na to też są dowody - i skoro jesteś facetem, tak jak i ty wrzucasz kobiety do jednego worka, tak i ja mogę cię wrzucić do tego? Prawda? Nie wydaje mi się. I nie sądzę też, że taka jest większość facetów. Nigdy nie możesz mówić o jakichkolwiek procentach, bo nie znasz nawet 1/10000 z tych ludzi, którzy chodzą po świecie. Wrzucanie do jednego worka jest bardzo przykre i raniące dla osób, które jednak w tym worku się nie znajdują. Wciąż bierzesz pod lupę konkretną GRUPĘ KOBIET nie bacząc na to, że są też inne grupy i to wcale nie w takiej mniejszości, jak ci się wydaje. Grupa kobiet o której mówisz to właśnie ta, co częściej bywa na dyskotekach, częściej wchodzi na czaty szukając przygodnego seksu, czy seksu przez internet. Wciąż więc posługujesz się jedynie subiektywną oceną na podstawie własnych doświadczeń (choćby punkt o twoich znajomych - ja mam inne doświadczenia). Nie mniej szanuję twoje zdanie, ale jednocześnie cieszę się, że nie każdy ma takie samo zdanie w temacie jak ty. Ponownie pozdrawiam i cieszę się, że mimo takiej demonizacji kobiet masz żonę i jesteś szczęśliwy. :)

          PS: Zdziwiłbyś się jak wiele dziewczyn/kobiet jest dziewicami długo, a ich pierwszy partner seksualny zostaje później ich mężem na wiele lat. Nie mówiąc już o tym, że twoje 90% kobiet chyba pochodzi jedynie z Europy i Ameryki (a to i tak zbyt wiele), bo w krajach Azjatyckich często czeka się z seksem do ślubu.

          • To dziwne, bo jestem uśmiechniętym człowiekiem.
            Zawsze miąłem powodzenie u kobiet.
            Od dawna mam fajną żonę i jestem szczęśliwym mężem i ojcem. Ale nie byłem ślepy podczas życia.
            Prawie wszystkie kobiety to zwykłe ku...wy ciągnące do tych najmniej moralnych i płytkich facetów co zaliczają najwięcej kobiet - próżnych przystojniaków, przebojowych cwaniaków z dobrym gadanym, zamożnych.
            Niezależnie od wszystkie jedyne co decyduje, że kobieta daje szanse, że kogoś chce poznać to:
            -dobry wygląd (próżność)
            -pewność siebie, przebojowy charakter i dobre gadane (cwaniactwo)
            -kasa/wysoki status
            Więc głownie to decyduje, że potem ktoś ma seks/miłość/związek

            Czemu to przystojni lub przebojowi lub zamożni mają najwięcej seksu i najwięcej/najczęsciej/najłatwiej miłość od kobiet ?

            Chcesz mi powiedzieć, że wszystkie kobiety jakie znasz lecą na wartościowszych brzydkich/nieśmiałych/biednych ? Że tacy mają powodzenie ? Nie kompromituj się.
            To co kobieta ma w głowie to ku..estwo. Do kogo czuje słabość i komu chce dać dupy/komu daje najczęściej dupy podczas swego życia.

            Najczęściej używane „argumenty” kobiet, kiedy usłyszą nieprzychylną opinię (prawdę) o sobie samych:
            1) Jak się nie podoba zostań gejem.
            Pomijam już tutaj fakt, że jedynym argumentem kobiet jest snucie teorii na temat osoby, która głosi opinie, jak te zacytowane na początku. Gdyby nie istniało słowo generalizacja i zlikwidowano wszelkie agresywne formy wypowiedzi to przedstawicielki płci żeńskiej nie miałyby ani
            jednego kontrargumentu. Dlaczego? A słyszeliście kiedykolwiek coś innego niż „nie generalizuj”, „ja taka nie jestem”, oprócz tego oczywiście snucie chybionych teorii o facecie, że został skrzywdzony, że dostał kosza, że jest frajerem, który nie potrafi zdobyć kobiety? Oczywiście, że nie słyszeliście nic innego.
            Odpowiedź dlaczego nie słyszeliście jest prosta.
            2) Zraniła Cię kobieta, jesteś frajerem, nie jesteś nic wart i teraz płaczesz.
            A kim Ty kobieto jesteś, żeby oceniać kogoś w taki sposób? Nie wiedząc o nim zupełnie nic? Nawet jeśli ktoś dostał kosza, jeśli mu nie wyszło, to nie oznacza, że jest nic nie warty. Nie znacie przyczyn, z których jego związek nie skończył się szczęśliwie, co jednak nie przeszkadza Wam mieszać go z błotem. Przez myśl Wam nie przejdzie, że rozpad mógł nastąpić w wyniku zdrady, bądź płytkim
            podłożu relacji. Nie, to musi być wina faceta.
            3) Bo to wina facetów, to przez to że jesteście podli, kłamiecie, szydzicie, wykorzystujecie, to wasza wina męskie świnie!
            Nasza wina? Siłą was do wyra ciągniemy? Gwałcimy? Nie. Same się na to godzicie, aby móc usprawiedliwić swoje prymitywne żądze i możliwości intelektualne. Ale rozumiem Was, w końcu chodzi wyłącznie o to,
            żeby poczuć się czystszą, wybielić. To jest żałosne. Nikt do niczego was nie zmuszał. W czym jest nasza wina? Owszem facet potrafi być świnią, potrafi oszukać. Nie macie mózgów? Nie potraficie kogoś poznać? Bardzo łatwo jest przejrzeć, czy facet oczekuje związku, czy „darmowej ku....wy". I w tym momencie to wy jesteście „frajerkami” i „jesteście nic nie warte”, skoro potraficie tylko płakać i używać wyssanych z palca argumentów, zwalając za swoją ku.....ewską naturę i ułomność winę na facetów.
            4) Równouprawnienie ujęte w rozmaity sposób /a jak facet zalicza to mu wolno, tak?
            Jeśli dla kobiet równouprawnienie to zaliczanie facetów tak jak oni to robią z kobietami, to nie jesteście nawet godne miana szmaty, która jest w tym momencie komplementem. Facetowi nie wolno zaliczać niczego i nikogo. Tak samo jak wam nie wolno robić tego samego, aby pokazać, że nie jesteście gorsze. Brawo, prześcignęłyście nas, potraficie robić to samo, nawet lepiej niż my. Mam nadzieję, że czujecie się wreszcie docenione faktem, że to wy stoicie na podium, a nie faceci – świnie. Gratulacje. Warto było? Zdeptać marzenia innych, zdeptać uczucia, starania, miłość w imię waszych idei i wypaczonego poczucia równouprawnienia i walki z męskim zachowaniem? Jeśli mnie się coś nie podoba, to nie robię tego samego. Poziom Waszej inteligencji zatrzymał się gdzieś na pograniczu epoki kamienia łupanego.
            5) Kobieta nie będzie z frajerem, bezdomnym, zaniedbanym, bla, bla, bla / a wy to nie patrzycie na wygląd?!
            Oczywiście, że nie będzie. Ale w takim razie dlaczego faceta oceniacie po portfelu i majątku? Dlaczego faceci, którzy zarabiają mało mają być nieszczęśliwi? Dlatego, że wy, księżniczki musicie mieć jelenia, który was utrzyma? Bo szukacie bezpieczeństwa, zapewnienia bytu? To jest równouprawnienie o które tak walczycie?
            Same nie potraficie zarobić, utrzymać siebie, wspomóc kogoś? Nie mówię tutaj o
            utrzymywaniu nieroba, ale zarobki nie są wyznacznikiem wartości człowieka, tak jak nie jest nim uroda. A dla was jedyne 3 wartości to dobry wygląd (próżność)...przebojowość i dobra bajera (cwaniactwo)...kasa.
            Nie ma ktoś dobrego wyglądu jest zerem. Nie ma ktoś przebojowości i gadanego jest zerem. Nie ma ktoś kasy jest zerem. Pomijam już fakt, że faceci przystojniejsi, bardziej przebojowsi czy bardziej zamożni są najczęsciej najpłytsi i traktują kobiety najczęściej bardzo przedmiotowo. Kobieca logika to najchętniej dawanie seksu facetom, którzy traktuja kobiety jak darmowe dz.....wki i imponowanie takim facetom, staranie się o takich.
            6) Pewność siebie, bla, bla, bla
            Rozumiem… nieśmiałych w kąt, to nie ludzie, to tylko frajerzy. Nie warto nawet myśleć o tym, że może nie umie zaufać, że nie chce cierpieć, widząc wasze jakże wyzwolone zachowanie. Przecież wy macie to gdzieś. Chcecie FACETA… tylko czym dla was jest facet? Bo z tego co słyszę i widzę to musi być to cyborg,
            a nie człowiek. Dlaczego bycie dobrym od razu jest równe byciu frajerem?
            Kiedy na tym świecie, wszystkie wartości zniknęły?
            Żeby jeszcze było mało, na sam koniec całej farsy to facet zawsze będzie ten zły.
            Kobieta przeliże się z 5cioma typami na imprezie, na której akurat nie ma faceta i będzie to jego wina. Puści się z połowa osiedla, a będzie to jego wina.
            Zawsze wszystko co kobieta zrobi będzie faceta winą.To z faceta będą szydzili, że to ona się puściła.
            Taki mały apel. Gubicie się w emocjach, w złości, gadacie bzdury, że to wina facetów, aby móc robić to co najmniej warci przedstawiciele płci męskiej czyli zaliczać w swoim życiu jak najpłytszych facetów i jak najwięcej (czego ja nie pochwalam) i
            czuć się rozgrzeszone. Potraficie wręcz zabić swoją logiką. Odrzeć kogoś z godności, zostawić kogoś, bo coś się wypaliło, bo to już nie to, bo jest inny. Dlaczego? Ponieważ nie potraficie używać nawet tych 5% mózgu. I jak tu lubić kobiety, istoty, które potrafią zdradzić z ciekawości, dla przygody, dla kasy,
            nawet wtedy kiedy niczego wam nie brakuje, kiedy ktoś stara się jak może, ale nie. Wam jest mało, wam jest nudno, zawsze znajdzie się pretekst, aby zachowywać się jak zwykła ku....wa. Zawsze to wina faceta, bił, pił, nie interesował się. Zawsze to słyszą. Ale kobieta jest święta. Nic nie zrobiła złego. Jesteście gorsze od facetów. Wiecie dlaczego? Nie? To radzę się zastanowić.
            Co wam strzeliło do głowy, aby stać się takie same jak ci, najpłytsi mężczyźni? Jaki w tym sens? Nareszcie „wyzwoliłyście się spod męskiego panowania i postanowiłyście zostać wyzwolonymi kobietami, gratulacje, naprawdę w świetny sposób to zrobiłyście,
            a z jaką klasą, wasza delikatność i wdzięk z jakim wygrałyście walkę mnie poraża.
            Liczna normalnych i wartościowych kobiet w tych czasach jest bardzo znikoma.
            Być z kobieta, która przez całe życie najlepiej traktowała najpłytszych facetów, bo przystojni, bo przebojowi, bo zamożni i takim też dawała chętnie dupy bez zobowiązan bo miała ochotę lub liczyła na coś więcej i dawała się takim wykorzystywać,
            a potem poznać taką i przymykać oko na całe jej ku....estwo jakie ma w głowie i co mówią o niej jej czyny/wybory.
            Nie istnieje choć jeden powód dla którego warto żałować kobiety.
            Same dokonywały selekcji naturalnej skreślając zawsze wartościowszych, a wybierając najpłytszych.
            Dla kobiet zawsze facet będzie tym złym, frajerem, niegodnym niczego.
            kobiety są dużo gorsze od facetów. Mają wredny, dwulicowy charakter, potrafią robić różne żałosne głupoty, byle zaimponować płytkiemu mężczyźnie, którym są zainteresowane. Jeżeli jest na szczycie, będą się miziać do niego,
            jeżeli zobaczą że facet jest przegrany, zostawią w mgnieniu oka. Wstyd mi za facetów, którzy tak latają za kobietami, starają się o nie, poniżają swój własny gatunek chcąc zaimponować istocie o wiele głupszej, płytszej, naiwniejszej, słabej i mają i tak dużo mniejsze powodzenie od facetów sławnych/przebojowych z dobrym gadanym/zamożnych/przystojnych, którzy nie muszą się starać wcale lub zwyczajnie zakładać przynęty, które są wabikiem dla każdej kobiety.
            Przy anonimowych sondażach ok 30tys kobiet z Europy Zachodniej prawie 95% kobiet zadeklarowało, że zdradzało lub zdradziłoby swego małżonka/chłopaka, gdyby była okazja i nigdy nie wyszłoby to na jaw, duża część z nich stwierdziła, że nawet jakby wyszło na jaw i doszło do rozpadu to nie czułoby żalu, bo faceta co pewien czas fajnie zmienić by było znów ciekawie.
            TAK ZWANA MIŁOŚĆ KOBIETY
            Kobieta nie ma pojęcia czym jest miłość i na szczęście w ostatnim czasie dochodzi do coraz większego zdemaskowania kobiety i jej "tzw miłości" - być może największego kłamstwa w dziejach świata. O miłości może ona co najwyżej poczytać w książce lub obejrzeć film. I tak jej nie zrozumie. Co do prawdziwego uczucia kobiety można podywagować chociaż próba zrozumienia czegoś co nie istnieje jest jak "taniec o architekturze" a ma sens taki jak pływanie w kałuży lub obieranie gruszki wiertarką. Kobieta myli chemię w mózgu, "motylki w brzuchu" z miłością, które siłą rzeczy mogą u niej trwać co najwyżej kilka lat. Naukowcy nawet obliczyli, że góra siedem. Kobieta oczywiście potrafi popaść w "stan zakochania" gdy władze w pierwszym etapie znajomości przejmują nad nią kontrolę jej substancje chemiczne w mózgu zmiksowane z hormonami i bywa zdolna w takich momentach nawet do "wydrapania oczu" potencjalnej rywalce o względy „księcia”. Natomiast z miłością ma to NIEWIELE wspólnego. Miłość pojawia się lub może pojawić wtedy gdy pojawiają się poważne kłopoty i "rutyna"(współczesna kobieta w takim momencie zazwyczaj ucieka - bo tak jest łatwiej, znajdzie się przecież inny jeleń mający spełniać jej zachcianki – w rezultacie jej genetyczne zapotrzebowanie na spłodzenie dziecka). Prawdziwa miłość pojawia się wtedy gdy zaczyna się wdzierać przewidywalna codzienność. Może zaistnieć, wtedy gdy zaczyna się dostrzegać piękno w codziennym trudzie życia. Przykład twardej kostki masła, którą rozsmarowuje się dzien w dzień na chlebie. W tym, że facet obok którego kobieta budzi się cały czas, jest właśnie tym samym facetem (który teoretycznie nie jest w stanie jej niczym zaskoczyć) i kocha się za to, że po prostu jest. W codziennym schemacie małego "domowego realizmu". Może pojawić się wtedy gdy kończą się tzw "motylki" i tylko wtedy. Inaczej miłości nie ma.
            Trudno zresztą o miłość gdy przecież w każdej współczesnej kobiecie działa ten potworny mechanizm rozglądania się za potencjalnie "lepszym" facetem czyli w jej prymitywnym postrzeganiu: bogatszym, przystojniejszym, z większym sprzętem na dole. Nie ma w tym żadnej miłości. Facet potrafi kochać kobietę za to, że jest- tak po prostu bezwarunkowo a tylko w bezwarunkowości istnieje milość.
            Tzw "miłość kobiety" jak i cała egzystencja z nią zawsze podszyta jest warunkowością.
            Mężczyzna musi cały czas spełniać jakieś warunki, zaczynając od najbardziej idiotycznego "bycia czy bywania właśnie mężczyzną". Co to w ogóle znaczy być mężczyzną? Bycie kobietą usprawiedliwia przecież dokładnie każde, nawet najbardziej podłe nikczemne zachowanie... hmm. Łysiak wspaniale o tych sprawach pisał w „Statku”... Kobieta chce żeby „motylki” nie mijały, ale one zawsze mijają. Muszą mijać, to naturalny mechanizm tak samo jak fakt, że po zimie następuje wiosna, woda jest mokra a doba ma 24 godziny. Nie mniej, nie więcej. Nigdy nie jest tak "jak na początku" – czy gdy zjadasz trzecią kostkę czekolady to ona smakuje tak jak ta pierwsza? O co kobieta zawsze ma pretensje. To tak jakby mieć pretensję do wody o to, że jest mokra. Zresztą teoretycznie nawet gdyby „ motylki” nie minęły (ten fakt zresztą również mógłby "unieszczęśliwić" kobietę przy jej naturalnej tendencji do karmienia swojego kobiecego ciała bolesnego. Polecam książki Eckharta Tolle. Zauważ, że kobieta na najbogatszego faceta na świecie, powie, że np. zamknął ją w "złotej klatce" lub "kochał za mocno lub za słabo ale nigdy nie jest to "w sam raz". Będzie tęsknić za spoconym hydraulikiem, lub ubrudzonym kominiarzem. Żona górnika będzie fantazjować o kolesiu w garniturze a gdyby mąż nosił gajerek i krawat będzie wzdychać do budowlańca w roboczych ciuchach. I to jest fakt. Żaden jeden mężczyzna na świecie nie jest w stanie "uszczęśliwić" kobiety bo to po prostu niemożliwe. Najbardziej pożądani mężczyźni świata - nie są w stanie stworzyć "wiecznej relacji". Kobiety bywają z nimi nieszczęśliwe i odchodzą. Miłość mężczyzny do kobiety jest inna. Prawdziwa. Wystarczy, że kobieta jest przy jego boku i nie zdradza – po prostu. A facet zmuszony jest wpadać ten w gruncie rzeczy straszny mechanizm, że ciagle musi się starać "zaskakiwać", nie wchodzić w rutynę (przy okazji spełniając tysiące sprzecznych, niewykonalnych warunków). To jest coś na dłuższa metę męczącego bo i tak to nie zadowoli trwale kobiety a na początku przecież ona chciała " poczucia bezpieczeństwa" - największy banał i kłamstwo, które sprowadza się do przynoszenia kasy do domu i łożenie na nią i dziecko. Ciągły dramat. Wiedz, że czegokolwiek byś nie zrobił jej i tak długotrwale nie zadowolisz. To niewykonalne. Po kilku, czasami większej ilości latach – gdy poczujesz na sobie jej dłuuugie spojrzenie i zobaczysz jej ściśnięte usta, gdy próbujesz ją przytulić lub pocałować- już wiesz tak? Ona właśnie zaczęła Cie nienawidzić, albo zaczęła już dawno ale już tego nie ma siły dłużej ukrywać. Jej grządką zaopiekował się nowy ogrodnik albo – sasiad lub kolega z pracy… i już masz pozamiatane…
            Kobieta która zdradza nigdy nie ujrzy winy w sobie - zawsze to facet jest winny, bo on już tak nie dba itd... - a zwykle nie dba bo "haruje jak wół" i po iluś tam godzinach pracy nie ma już sił na wielkie fajerwerki w domu. Ona oczywiście nie zrobi nic ,żeby poprawić ten stan rzeczy. Starać się masz tylko ty i ty jesteś wszystkiemu winny. Zawsze winny – ona zdradza – więc jego wina. Gdy facet zdradza to też jest jego wina. Ty na prawde pokochałeś bo jesteś mężczyzną i kochać potrafisz bezwarunkowo. Jeszcze nie wiesz, że tzw „miłość” twojej żony skończy się gdy zacznie się Twoje dłuższe bezrobocie. Jeszcze tego nie wiesz bo to Cię nie spotkało.
            Kochasz tę kobietę, za sam fakt jej istnienia i niczego nie oczekujesz w zmian poza odrobiną ciepła i zrozumienia. Tyle Ci wystarczy. Wiesz, że będziesz kochał nawet gdyby po wypadku straciła nogę (Tak, w świecie kobiecym coś zupełnie nie do pojęcia) i żadna Angelina Jolie nie byłaby Ci w stanie jej odebrać – a podrywały Cię i dużo ładniejsze i bogatsze itd od Twojej obecnej laski. A kobiety ? Prawie zawsze, gdy młody chłopak/mąż 18-30 lat ulegnie ciężkiemu wypadkowi dziewczyna/żona ucieka daleko, by szukać silnego samca zostawiając bezużyteczną kalekę.
            Oczywiście nie przyjmujesz do wiadomości, że gdyby Twojej kochanej małżonce oświadczył się ktoś taki jak George Clooney – wystarczyłoby, że kiwnąłby palcem i Twoja najcudoffniejsza pod słońcem żabcia zapomniałaby i o dzieciach i o Tobie, zobaczyłbyś ślady jej ucieczki gdy smarowałaby ulice wyciekiem ze swojego ogrodu rozkoszy…ale przecież powie Ci, ze byłoby inaczej prawda. Czytasz i zaprzeczasz… Tzw "miłość" kobiety pamiętaj to, powtarzam po raz kolejny zawsze obwarowana jest jakimiś warunkami a cały czas jest to taniec na brzytwie, bo na horyzoncie może pojawić się bogatszy, z lepszym statusem społeczny czyli większą władzą, przystojniejszy, młodszy... czyli dla kobiety "lepszy" facet, który wystarczy, że tak naprawdę powie dobry dowcip - zabawi kobietę lub ją podnieci w odpowiedni sposób i dotychczasowy facet idzie w odstawkę bez najmniejszych skrupułów. Gdzie w takiej postawie jest miłość? W imię jej "zakochania się" - więc chemii i nie ma to nic wspólnego z miłością bo ta prawdziwa pojawia się wtedy gdy pojawia się wspomniana już rutyna, a to jest prawdziwe piękno życia - powtarzalność zjawisk, znajdować miłość w robionej po raz kolejny „jajecznicy”, obserwowanie ukochanej twarzy - obok po raz milionowy, wspólne starzenie się, małe domowe czynności, prawdziwe piękno w powtarzalności codziennych obowiązków. Kobiety wychodzą z założenia, że nic nie muszą bo powiedzą zawsze "kobieta zmienną jest" a facet to ma być facet, ale jakim ma być współczesny facet w dobie feminizmu? Same nie wiedzą jakim ma być mężczyzną. Współczesna kobieta jak już wiesz gdy tylko pojawiają się problemy, codzienność lub możesz stanąć na JEJ drodze do kariery bierze nogi za pas. Ty robisz swoja karierę zwykle dla niej – żeby oglądać jej uśmiechniętą, niegderającą bez sensu twarz. Ona robi swoją karierkę dla siebie – zawsze.
            Spróbuj przeszkodzić jej w tym w jakikolwiek sposób. Słodkie - spadaj na do widzenia i pozew rozwodowy oczywiście, zabierając Ci dziecko (mamusia jest przecież najważniejsza a Ty byłeś niegodziwym facetem – swojego diabelskiego egoizmu nie widząc). Na końcu zwykle pozostawiając popioły i złamane serce, a gdy na końcu się jeszcze jakoś "rozkleisz" – gdy zobaczy Twoje łzy - ofiarowałeś jej już przecież całe swoje życie , dałeś się z miłości zmienić według jej oczekiwań traktowany jest jeszcze zwykle jak rzecz od mycia podłogi. Rozumiesz tak – na końcu jeszcze metafizycznie nasika na Twój "grób". Kumasz już? W kobiecie w takich chwilach budzi się demon zagłady. Kobieta potrafi kochać jedynie siebie, bardzo często co najwyżej swoje dziecko. Kobieta co najwyżej - ta obdarzona instynktem macierzyńskim potrafi rzeczywiście kochać bezwarunkowo swoje dziecko - zdarza się, chociaż zwykle chodzi o całkowite przejęcie władzy nad dzieckiem i odepchnięcie ojca, który oczywiście po czasie staje się "nikim", "nie sprawdził" się, bo jest inaczej niż "na początku". Żadna oczywiście nie przyjmie do łba , że robi dziecku największą z krzywd – w imię własnego egoizmu – pozbawiając dziecko pełnej, szczęśliwej rodziny. Oczywiście jedna z druga zaraz spyta – to lepiej żeby rodzice się nie dogadywali – Odpowiadam – Tak , nawet jeżeli się nie dogadują – to w imię poświęcenia dla dobra dziecka należy zapewnić mu pełną rodzinę i zrobić wszystko żeby się „dogadywać”. Poświęcenie w tych zdegenerowanych czasach – obśmiewane przez bezduszne stwory. Poświecenie - hasło z zamierzchłych czasów. Nie ma w poświęceniu niczego złego, niczego wulgarnego , nie oznacza wcale automatycznie wyzbycia się siebie lub własnego „szczęścia”. Pokolenie współczesnych potworów egoistek – odbierze dziecku ojca – bo przecież nie dom i ciepło rodzinne jest najważniejsze ale „KARIERA”, Współczesne Bóstwo współczesnej zdemoralizowanej kobiety.… Wyznawana religia czy jej brak nie ma tu nic do rzeczy.
            To ludzkie uniwersalne uczucie. Jesteś pewna , że zrobiłaś absolutnie wszystko? Porozmawiałaś, ale tak szczerze z ręką na „sercu” tak u Ciebie to ten aparat do tłoczenia krwi pod cyckiem… Co to w ogóle znaczy, że się nie dogadują? Zwykle autorytarnie stwierdza to kobieta. W pewnym momencie związku – gdy facet już kocha totalnie, (u bab oczywiście ich tzw. "miłość" z czasem przemija) - zależy wszystko właściwie od kobiety. Prawda jest taka, że jeżeli się nie dogadują, w 95 przypadkach na 100 – to ona nie chce się dogadać… Jak to wygodnie powiedzieć, że się nie dogadują. To bardzo „elegancko” brzmi, prawie zawsze u współczesnej kobiety oznacza to po prostu znudzenie mężem. Jedyną sytuacją w której można odebrać dziecko ojcu – to patologia – pijaństwo, przemoc, wykorzystywanie ale to chyba oczywiste… Wracając do meritum – samotny ojciec jest lepszym rodzicem i powie to każde badanie niż samotna matka, która skazuje dzieci na wychowywanie się w piekle jej szaleńczego zalewu hormonów, histerii, „obłędu” dając bardzo złe wzorce i rujnując dziecku emocjonalnie życie. Wiesz ponieważ poznałeś już klasyczny scenariusz związku z kobietą w tych czasach. Teraz gdy wywalczyły już upragniony od zawsze dostęp do władzy i ukochanej
            KASY wygląda to zwykle jednakowo. Ona w Twoim najtrudniejszym momencie, w najciemniejszej godzinie, kiedy potrzebujesz jej właśnie najbardziej. Gdy zmęczony, sponiewierany, smutny i przegrany, kiedy potrzebujesz wsparcia, odrobiny zrozumienia i ciepła – tylko odrobiny od osoby, którą uważasz za najbliższą na świecie dobije Cię najbardziej w najmniej oczekiwanym momencie, strącając w otchłań, chcąc zniszczyć do końca. I choćbyś przeniósł góry i zrobił wszystko co w Twojej mocy, żeby to zmienić, nie zdziałasz nic bo jesteś nieświadomy jednej rzeczy. Tej najbardziej podstawowej. Otóż ona przez cały ten czas który spędziła z Tobą, w każdej sekundzie waszej relacji, gdy było jak myślałeś wspaniale i gdy bywało też trochę gorzej miała Cię głęboko i kompletnie gdzieś.
            Nigdy nie liczyłeś się Ty. Ani przez moment nie liczyło się nic innego niż zaspokajanie jej egoistycznych, niedających się zaspokoić potrzeb.
            „Miłość” kobiety to zazwyczaj bardzo kiepski żart, kobiety nie potrafią po prostu kochać, dla nich to uczucie zwyczajnie nie istnieje. Tym czym miłość naprawdę jest nie mieści się w możliwościach kobiecych. Oczywiście wmówią sobie zawsze coś zgoła innego.
            I jako konkluzja tego punktu, teraz najważniejsza rzecz. Alert! Jeżeli ona ma do wyboru mężczyznę przy dużej kasie (bądź nawet POZORNIE przy kasie!) oraz ubogiego (albo POZORNIE ubogiego!), to zawsze, ale to zawsze - bez względu na pozostałe, najbardziej szlachetne cechy - wybierze właśnie tego zamożnego. Wymyślać będzie zawsze rozmaite preteksty i wymówki mające wybielić ją w oczach innych i przede wszystkim jej własnych. Zawsze zakłamie prawdę, że po prostu popuszcza w majty na myśl o dużym majątku (lub wręcz POZÓR jego posiadania) gdyż to byłby cios prosto w jej zdegenerowane ego.
            Jeżeli przeczyta to kochający swą kobietę jakiś mężczyzna to niech uświadomi sobie jedno bądź trwa dalej w swojej iluzji: Twoja kobieta NIGDY ani przez chwilę, przez te wszystkie długie lata ANI TROCHĘ Cię naprawdę nie kochała... TAK... To nie jest pomyłka... ANI „na jotę”, „ani ćwiartkę”. Chcecie czy nie jesteście ze „stworzeniem”, które całe życie kładło Wam do głowy to w co chcieliście wierzyć i to co chcieliście by okazało się być prawdą. Ludzie jako ziemski gatunek lubią oszukiwać samych siebie i są w tym świetni. Łatwiej się żyje w złudzeniach. Kobiety są doskonałe w oszukiwaniu innych, najbardziej siebie oczywiście. Niezależnie od wieku, któregoś dnia pojmiesz cholernie bolesną prawdę, w zależności od "samooświecenia" wcześniej lub później jedną brutalną w swej wymowie rzecz. Mimo tych wszystkich związków tak naprawdę ZAWSZE byłeś sam. Wy również jesteście i ZAWSZE będziecie. Nie trafiliście na wyjątek, bo wyjątków nie ma i nigdy nie było. Kobiece działanie i tok rozumowania determinuje w zasadzie jedno, poza oczywiście nieskończonym egoizmem, brakiem skrupułów, empatii i uczuć wyższych (oprócz śladowych ilości niektórych z nich dla dzieci i zwierząt). Brzmi ono tak: SKORO WSZYSCY ROBIĄ TAK A NIE INACZEJ JA TEŻ MUSZĘ.
            Wiesz doskonale, że z niczym nie liczy się tak bardzo jak z opinią o niej innych ludzi. To jest dla niej wyznacznikiem jej wartości. Oczywiście jedna z drugą krzyknie, że to nieprawda. Wiesz, że dla niej liczy się w gruncie rzeczy jedynie to co jest powierzchowne. Stąd ślepe podążanie za każdą, nawet najbardziej kretyńską modą. Szalenie boją się krytyki otoczenia w którym jak w lustrze przegląda się ich potrzeba akceptacji. Sama siebie tak naprawdę nie akceptuje. Problem samoakceptacji jest podstawowy dlatego kolorowe kretyńskie czasopisma które wchłania tępo jak pelikan tak krzykliwie strzelają hasłami typu: „Akceptuj siebie”. „Jesteś wspaniała taka jaka
            jesteś” itd. Ona musi to usłyszeć i wmawiać sobie cały czas. Jeżeli nie odczuwają akceptacji popadają szybko w różne stany depresyjne i „czarną rozpacz”. Bycie sobą jest dla niej równoznaczne z ubieraniem się tak jak miliony innych – bo takie się teraz nosi ciuchy, buty… Muszą nieustannie kopiować wszystko: zachowania, zwyczaje, posiadanie plazmowego telewizora, ciuchy i inne gadżety niezbędne dla jej wypaczonego poczucia wartości. Stąd moda na istnienie wszelkich portali społecznościowych. Mają niesamowitą umiejętność adaptacji do nowego środowiska. Potrafią się wstrzelić w panujące zasady i normy społeczne. Jak stado baranów wpasowują się idealnie w tłum. W tłumie czują się bezpiecznie, czują się wkomponowane w otoczenie. Jasnym staje się dlaczego one poszukują sposobów by móc zaimponować swoim znajomym, chwaląc się wszystkim i cieszyć się ich pochwałą i komplementami. Są oczywiście też nieskończenie ciekawskie. Ich ciekawość oczywiście nigdy nie dotyczy tego, co dzieje się w TWOJEJ DUSZY, W Twoim świecie, co zrobić by Tobie pomóc jako partnerowi, byś poczuł się lepiej, by dowiedzieć się jakie masz potrzeby, lęki, obawy, pragnienia, marzenia (chyba, że mogą mieć z tego jakąś korzyść). To wszystko nie dotyczy jednak pierwszej fazy znajomości – „fazy motylków”. Zobaczysz, że bardziej niż Tobą zainteresowane są swoimi znajomymi na Fejsbooku. Fejszbuk to jeden z ich współczesnych Bożków. Nie wierzysz? Jak pisałem, nie dodaj swojej niuni do znajomych na fejsie. Spróbuj wytłumaczyć jej , że można iść pod prąd, zrobić inaczej niż reszta. Wytłumacz jej jak pusty i niebezpieczny w gruncie rzeczy jest ten prąd… Już leżysz. Ona powie kłamliwie jak zwykle, że nie jest uzależniona. Przypatrz się. Zgadnij od czego większość z nich rozpoczyna dzień… Od sprawdzenia fejsa czy czegoś innego w necie. Co nowego u znajomych itd… klikanie kretyńskich lajków, dzielenie się sprawami które jako intymne powinny zostać w domowym zaciszu. To internetowe badziewie w tych chorych czasach zastępuje dla wielu z nich spotkania w świecie rzeczywistym. Jesteś na imprezie, wyjeżdżacie gdzieś razem, robicie zdjęcia na wakacjach. Większość z tych pustych stworzeń jak nie wszystkie robią je po to, nie żeby nacieszyć się z Tobą piękną chwila i utrwalić ją – to nie przejawia wielkiej wartości w jej myśleniu, chodzi o to , żeby pochwalić się internetowym znajomym gdzie była oczekując na lajki itd czyli potwierdzić w ten sposób pojętą „własną wartość”. Ośliniony, otumaniony wielbłąd na pustyni. Słitaśna focia pod piramidą, fotka pod palmą z drinkiem z parasolką na basenie. To tylko się liczy dla pustych stworzeń. FB to mnóstwo strasznych historii. Słyszałeś o tym może nie raz. Może udało Ci się dotrzeć do prawdziwych historii skrzętnie skrywanych przed gawiedzią lemingów… Okradziono i spalono czyjś dom bo wyjechał na wakacje i zamieścił informacje na stronie, ktoś nieopatrznie po kilku drinkach napisał coś o szefie, wyleciał z pracy. Można powiedzieć ignorant – po co zamieszcza takie informacje, ale skoro nie może napisać nawet tego na co ma ochotę na swojej własnej stronie, a musi uważać z każdym najdrobniejszym ruchem to nie jest człowiekiem wolnym. Zgadza się - głupota kogoś takiego wychodzi na jaw tak samo jak ich bladzia natura, z którą już dłużej nie mogą się nawet ukrywać. Gęboksiążka demaskuje wiele a najbardziej te „drogie, uduchowione, wzniosłe i anielskie istoty” jakimi są kobiety ;) Nie chcę zgłębiać fenomenu tego niebezpiecznego internetowego gówienka, które tylko w teorii powstało jako narzędzie do znajdowania znajomych rozproszonych po świecie, a poza byciem narzędziem całkowitej kontroli, którym w istocie jest, stał się już na zachodzie co 3 przyczyną rozwodów. Spytasz jak to? Przecież to od Ciebie zależy co tam zamieszczasz, ale w tych czasach ich podła natura właśnie w fejsie odbija się jak w krzywym zwierciadle. Rodzi się tam najwięcej flirtów. Wystarczy, ,że jakiś płytki przystojny dżolo zagada do xiężniczki, ponawija trochę makraron na uszy (bajera) ,początkowo ona niby niechętna… Mówi: nie wiem kto to jest… Nie misiu, to nie jest nikt ważny, czepiasz się ale wiesz, że raczej gość dopnie swego. Gdy nie posłuchasz któregoś z rozkazów xiężniczki pojawią się potajemnie wysyłane wiadomości. Możesz jeszcze liczyć na jej niezachwianą lojalność i wierność. Tak, jak możesz liczyć na wyjście zwycięsko w starciu z głodnym lwem. Jak ktoś kiedyś napisał: gdy wypuścisz dzikie zwierzę z klatki, nie licz, że samo do niej wróci. Rozumiesz mnie dobrze, wiesz o czym piszę. Spróbuj ją zapytać np. kim jest ten facet, którego dodała do znajomych (rodzi się w Tobie zatrute ziarno zazdrości z czasem) bo wyczuwasz „przez majty” czym to pachnie. Zaczynają do siebie pisać. Nie przyzna Ci się do tego oczywiście spytana wprost. Jak w banku masz to, że zacznie Cię wyzywać od paranoików i zazdrośników. Jej fałszywe koleżaneczki (które w głębi duszy życzą jej źle) już to wiedzą. Zaczynasz ją przecież „kontrolować” i „nie ufasz jej”. Ona może oczywiście od Ciebie wymagać nie dodawania nowych koleżanek do znajomych... Najdalej (jeżeli nie jest finansowo od Ciebie zależna), teoretycznie z innych powodów za rok nie jesteście już razem. Ty jej przecież nie ufałeś… Któryś z facetów z którym wypisywała wiadomości (ten właśnie „Nikt - nieważny") oprowadza ją teraz roześmianą po mieście i ma kolejną zbajerowaną darmową dz...kę. Tak wygląda scenariusz wielu historii. Poznawanie facetów na imprezach lub portalach społecznościowych. To jest dla niej tysiąckroć ważniejsze – świecenie gębą na jakimś gównianym portalu, który jest nową modą a z jej potrzebą bycia „taśmowym produktem jak miliony innych” – jeżeli spróbujesz przeszkodzić jej w tym dążeniu zostajesz na lodzie. Zawsze przegrasz z modą, z „pazłotkiem”. W jej zwierzęcym widzeniu świata jesteś dla niej mniej ważny niż „nowe buty czy torebka.” A zawsze przegrasz np. z brakiem zmywarki czy dobrej plazmy w domu. Wiesz, że dla niej jesteś tyle warty na ile Cię stać w sensie materialnym. Nie będę pisać o samym fejsie czy wszystkich innych portalach społecznościowych, które wiadomo całkowicie obnażyły ku...ewską naturę kobiet. Do niej jak wiesz i tak żaden logiczny argument nie trafi, który stoi w opozycji do jej ślepego podążania za każdą nawet najgłupszą modą, o ile wychwalają ją koleżaneczki, zakłamana tivi i prasa. Coraz więcej kobiet świadomie połyka różne rzeczy, żeby schudnąć lub cokolwiek innego. Której chce się trwale ruszyć tyłek, żeby pobiegać… Zeżrą to, bo tak dyktuje im obowiązująca, nieludzka doktryna mająca zrobić z podążającą nią lemingów bezmózgich, dających się łatwo sterować niewolników. Nie próbuj nawet walczyć z nią w tej sprawie. To skazane na porażkę. Ona tego nie zrozumie. Usłyszysz: Miś, co ty za głupotki wygadujesz… Takie argument trafiałyby tylko do ludzi, którzy potrafią NIEWYBIÓRCZO korzystać z mózgu. Oczywiście wiesz, że ona zawsze będzie wymagać od Ciebie odpowiedzialności zawsze i wszędzie, sama nie potrafiąc się nią kierować chyba, że w grę wchodzi kasa, władza albo jej własna "karierka"…Zostałeś wychowany i wyedukowany w przekonaniu, że to istoty „nie z tego świata”, uduchowione i wrażliwe, skomplikowane, zmysłowe, nieodgadnione i subtelne. Już wiesz ile z tego jest w ich postępowaniu i czym się kierują. Jedyna jaką przedstawiają sobą „wartość”, to ta estetyczna - fizyczna powłoka, uroda, która przecież jest przereklamowana, bo piękno jest powszechne, można się z nim urodzić lub je kupić, niestety poza urodą w kobiecie nie ma jednak nic … Wszystko co ich dotyczy jest z gruntu powierzchowne. Chodzą po świecie i czynią zło. Zastanów się ile tego zła wyrządzają. Pamiętaj, za prawie każdym przypadkiem samobójstwa mężczyzny stoi kobieta. Czy jakiemuś facetowi na świecie wpadłoby do głowy tak jak niektórym wywłokom, żeby wysyłać zdrowe, normalne dzieci na operacje plastyczne?… Inny temat - konkursy piękności małych miss… Widzisz te potworne mamusie malujące swoje córki, które prawdopodobnie również będą w przyszłości wypaczać i robić wodę z mózgu, zaszczepiając niewłaściwe wzorce z kolei swoim dzieciom… że wygląd jest ważny, że faceci przystojni są naj naj i inne żałosne bzdety pustych laluń. Właśnie czytam w necie artykuł o rodzimej „gwieździe” śpiewu, która zostawiła swoje dziecko w kraju i wyjechałą za granicę robić „karierkę” śpiewając mdłe piosneczki do kotleta. Czytam opinię internautek – „No co, to chyba lepiej, że go nie „wyskrobała”. Już wiesz co jest dla bab najważniejsze. Karierka jest najważniejszą życiową podnietą… Kobieta jest złem i w obecnych czasach ostatnie warstwy tej mistycznej walki o kobiecej „dobroci” same z siebie ściągają. Upadek wszelkich wartości ludzkich zaimplementowały kobiety. Wiesz o kobietach z portali społecznościowych. Wiesz o kobietach z imprez. Wiesz o studentkach. Wiesz o galeriankach. Czujesz jak bardzo obrzydliwe jest to wszystko. "bo one muszą mieć lepszą komórkę, nowy ciuch, lepszy malunek…” Kolorowe feminazistyczne gazetki krzyczą o tym, że musisz mieć to, ten gadżet, taki, owaki, żebyś nie poczuła się gorsza, z drugiej strony - Lub siebie! Akceptuj! Wiesz tez jak wiele kobiet lubi przygodny seks. Wiesz jak wiele kobiet same szukają lub godzą się na układ bez zobowiązań, oparty tylko na seksie. Przy całej kobiecej schizofrenii i hormonalnej zawierusze te piekło się jeszcze bardziej pogłębia. Kiedyś miały jakieś wzorce – wpajane wartości w społeczeństwie, szkole, rodzinie. Liczyla się właśnie rodzina, troska o dziecko, wychowanie je według prawdziwych wartości, troska o czysty – również w sensie dobrej atmosfery dom, szacunek dla kochającego męża i jego pracy. Wiedziały, nawet jeżeli tego nie czuły. Mówiło się: twoje ciało jest świątynią. Mówiło się, że należy to ciało szanować i to co się mówi. Kiedyś wartość miało danie komuś słowa. Niezależnie od tego jak bardzo zdegenerowany był od wieków duch kobiecy to niektóre - zdarzało się, że potrafiły się tych wartości trzymać. Wiedząc jak ważna jest dla nich opinia innych nie puszczały się tak jak teraz, może trochę ze strachu przed opinią „sąsiadów” właśnie a trochę ponieważ wpajane tak często to, że należy się szanować wchodziło im jakoś w głowę. Wiedziały bo słyszały od dziecka, że wierność jest dobra, a zdrada jest zła. Słowa przysięgi małżeńskiej miały znaczenie a nie tak jak teraz . Nie wartościuję tu męskiej i kobiecej zdrady. Gdy zdradza kobieta jest zwykłą s....atą, zerem i śmieciem. Gdy zdradza facet też jest zwykła s.....atą, zerem i śmieciem. Pamiętaj tylko kobieto, że przy męskiej bardziej kruchej – tak – kruchej i delikatnej psychice i większej – tak, dokładnie – wrażliwości, dla prawdziwie wartościowego i kochającego faceta Twoja zdrada jest morderstwem. To może go zabić, w sensie psychicznym i emocjonalnie kupiłaś mu już dębową trumnę. Ty się jakoś podniesiesz. Twoja natura wyposażyła Cię w duuużo mocniejszy mechanizm ochronny. Pochlipiesz trochę koleżaneczkom i w miarę szybko zacznie to po tobie spływać. Swoją zdradą fundujesz facetowi podróż w zaświaty. Przeanalizuj dlaczego tak się dzieje, od etosu rycerstwa, szacunku jakie wpajano nam do kobiet - matek - nie tylko Polek, naszym idealiźmie, potrzebie opiekowania się „słabszą istotą” – kobietą, romantycznej wierze w czystą, bezwarunkową miłość (tak, wy na to sracie, mężczyźni wartościowsi w to jeszcze wierzą). Zastanów się czym był fakt zdrady żony kiedyś i tak dalej i tak dalej. Możesz odrobić tę pracę domową. Kloaczna mentalność kobiet teraz jak nigdy wcześniej w historii wychodzi na światło dzienne. Już nawet niespecjalnie chcą się z tym kryć – tłumacząc wszystko w sposób prymitywnie egoistyczny. Wytłumaczeniem dla nich każdego ku...ewstwa jest przecież : samorealizacja, własna kariera. Usłyszysz: „no co, mi też się od życia coś należy…” i kupę innych bździn, którymi próbują wytłumaczyć swoje jedyne wartości, które są dla nich ważne (a do których się nawet nie są w stanie przyznać) czyli: kasę i władzę. Jasne, że niczego nie ma złego w samorozwoju, karierze, ale SĄ rzeczy ważniejsze. Jak pisze tu nie raz - facet robi „karierę” bo musi zarabiać. Żadna kobieta nie będzie bardzo długo z facetem, który trwale nie zarabia… Czy kobieta musi zarabiać żeby być z facetem? Przemilczę. Facet robi tzw. „karierę”, idzie do pracy tak naprawdę po to żeby jego żonie było lepiej. Szczęśliwa żona będzie dla niego ważniejsza niż jego „karierka”. A spróbuj stanąć nawet jako wspaniały mąż na drodze do „kariery” swojej małżonce. W nagrodę dostaniesz po jakimś czasie pozew rozwodowy. Szczęśliwa, pełna rodzina nie ma dla niej (w takich przypadkach to widać) właściwie żadnego znaczenia… I fakt, że przynosisz pieniądze do domu i opiekujesz się tym domem to dla tych egoistek tyle co pierd. Swoje cele potrafią osiągnąć każdym moralnie podejrzanym kosztem. Potrafią zes....macić się dla osiągania swoich małych interesów każdym sposobem. Zobacz np. na studentki, które dają seks za wpis w indeksie na uczelni, zobacz na galerianki, zobacz na kobiety puszczajace sie z pierwszymi lepszymi facetami poznanymi na dyskotece czy portalach społecznościowych… zdegradować się jako człowiek dla drogich ciuchów? O ilu kobietach się słyszy, że ku...wią się tylko i wyłącznie dlatego, żeby nie zejść poniżej pewnego bardzo wysokiego standardu życia, do którego przyzwyczaiło je ich DOBROWOLNE ku..ewstwo. Istnieje zalew stron z takimi ogłoszeniami.
            Kto bawi się w uwodzenie urzędników, chcąc załatwić sobie jakieś korzyści, kobiety czy mężczyźni ? Kobiety czy mężczyźni przy rozwiązywaniu wszelkich konfliktów zawsze próbują załatwić sprawy poprzez zachowania uwodzicielskie? Sprzedawanie swojej cielesności, czyli czegoś co powinno być czyste, integralne, darzone szacunkiem, właśnie - święte w zamian za rozmaite dobra to jest domena kobiet i takie są fakty. Wychodzą z założenia, że skoro mają ciało, którym mogą wszystko załatwić, to nie potrzebują argumentów intelektualnych. To właśnie dlatego już w szkole, gdy jakaś xięzniczka chce poderwać chłopaka, nie będzie nawet próbowała go zainteresować dłużej prowadzeniem rozmowy, zamiast tego wyśle mu z czasem kilka swoich „odważnych” fot aby mu się przypodobać lub zaproponuje macanie czy sekoralny. Na portalach społecznościowych, zwłaszcza fejsie widnieje niezliczona ilość upiększonych komputerowo zdjęć dziewcząt, które wdzięczą się w kuszących pozach wywijając usta w dziubko-ryje (skąd ta moda?) chcąc zaskarbić sobie zainteresowanie i uwagę samców. Oczywiście potem twierdzą, że samce są fe, bo dla nich liczy się tylko wygląd. A same ciągną do najpłytszych facetów, którzy tylko patrzą na ich wygląd. Rzeczywiście, właściwie cóż więcej współczesna kobieta może mieć do zaproponowania światu. Internet w gruncie rzeczy po prostu zdemaskował do końca całkowicie naturę kobiet, jeśli jeszcze ktoś powątpiewał.
            CO JEST NAJWAŻNIEJSZE DLA KOBIETY – RZECZY NAJMNIEJ WARTOŚCIOWE:
            1. PIENIĄDZE
            … lub raczej wrażenie ich posiadania, złudzenie lub potencjał – „obietnica” posiadania ich w przyszłości. Nigdy i to najważniejsze nie „kochając” Ciebie jako indywidualną jednostkę ludzką, „kochają ha ” POZORY jakie stwarzasz.
            Wiesz, że w czasach jaskiniowych facet musiał zabić mamuta i przynieść go do jaskini żeby nakarmić samice. Tylko jednostkom silnym się to udawało. Słabszego samca taki mamut roznosił w pył. Silniejszy przynosił to mięso i mógł wykarmić samice, młode i rzucić ochłapy reszcie w jaskiniach. Samice więc leciały na takiego bo było to warunkiem przeżycia ich i ich dzieci... To teraz wiesz czemu samice ciągną na najpłytszych i najmniej moralnych facetów ! Imponuje im mężczyzna kopulujący z największa ilość samic, bo ma powodzenie, a skoro ma powodzenie to ma kasę, wysoki status, silę, wygląd. Kobiety od zawsze miały gdzieś prawdziwe wartości. Wiesz skąd wzięlo się zamiłowanie do malowania ust i oczu (poza podświadomym strachem, że przejrzysz jej prawdziwe, podłe i zdemoralizowane jako wiecznej aktorki oblicze ha ”?). Musiały zawsze i muszą teraz na tle innych samic jakoś się wyróżnić żebyś zwrócił na nie uwagę – w rezultacie oczywiście powodują, że SĄ dokładną marną kopią miliarda innych…dygresja. Otóż tę pierwotną siłę umożliwiającą zabicie mamuta obecnie zastępują pieniądze. Z kasiorą, w swoim pojęciu utożsamiają pierwotną siłę i władzę. Gdy idziesz ulicą , gdy poznajesz kobietę, jeżeli „wpadłeś jej oko” ona zawsze stwarza sobie po kilku chwilach jakiś wymyślony obraz Ciebie. Argumentację do tego bierze zazwyczaj z „księżyca”.. Sama do końca nie wie dokładnie jak to powstaje. Tłumaczy to sobie podświadomie wyprostowaną sylwetką ciała, Twoim wzrostem, zapachem, tembrem głosu, tym jak patrzysz…pewnością siebie NAJWAŻNIEJSZE - Twoimi możliwościami trzepania kasiory. Wyryj to w pamięci. Nie ma w tym żadnego wysublimowania – żadnego romantyzmu (o którym tak często bredzą) i uczuć wyższych, zresztą czego można się spodziewać po kobietach. Liczą się tylko atawistyczne, pierwotne instynkty mające na celu zapewnienie jej komfortowego i pasożytniczego życia w przyszłości. Przemawia więc tylko jej czyste wygodnictwo, egoizm, lenistwo i chęć usidlenia Cię jako roboczego wołu który będzie płodził jej dzieci aby jakoś Cię do niej trwale przywiązać. To i tak nie wystarczy bo do pełni szczęścia potrzebny jeszcze będzie przecież kochanek i ten trzeci, żeby Ciebie ostatecznie zdegradować. Na przestrzeni wieków kobietom w związku z ich próżniaczą, nastawioną jedynie na branie naturą nie chciało się do niczego wzniosłego dochodzić poza oczywiście dostępem do upragnionych: władzy i kasy. Tak, to jedyny realny cel działania feministek chociaż prawdziwymi kobietami jak powszechnie wiadomo nie są. Ich istnienie należałoby miłosiernie pominąć milczeniem gdyby nie fakt , że doprowadzą ten świat do całkowitego upadku i absolutnego zniszczenia są więc bardzo niebezpiecznym i realnym zagrożeniem dla ludzkości. Jak więc wiadomo kobiety na przestrzeni wieków wolały zawsze wykorzystywać do wszystkiego mężczyzn. W ciągu tysięcy lat ewolucji wykształciły przeróżne mechanizmy bazujące głównie na, w ich pojęciu szczegółowej obserwacji i analizie rzeczy ich zdaniem istotnych czyli właśnie kasy. Zwracają uwagę przede wszystkim na przedmioty mające wyrażać zamożność faceta, odróżniając go od innych mniej zamożnych. Taksowanie wzrokiem… Gdy Ty np. patrzysz na kobietę i po prostu podziwiasz jej fizyczne piękno (trudno w początkowym etapie znajomości docenić przecież „kryształowe piękno jej duszy i nieskazitelnego jak wiadomo – to płeć „piękna” charakteru) ona buduje obraz Ciebie na podstawie np. Twoich butów czy zegarka ale również tego jak gestykulujesz… Obserwuje czy jesteś opanowany, pewny siebie. To wszystko w teorii opowiada jej o Twoim statusie majątkowym. Pomijając jak bardzo żałośnie płytkie i powierzchowne jest takie podejście, nie wgryzając się nawet głębiej w jego stronę etyczną to jest to podejście jak właściwie wszystko co je znamionuje - głupie bo kochają pozór bogactwa. Wystarczy, że koleś pożyczy np. złoty łańcuch od kolegi lub dobrą skórzaną kurtkę i drogi samochód, jest pewny siebie a łapie szybciutko do wyra już taką „uduchowioną przecież poszukującą a jakże miłości księżniczkę”. Zdarza się, że facet, który może być naprawdę zamożny, posiadać np. własna firmę i piękną willę (czyli to do czego Xiężniczka lgnie najbardziej na świecie) a wystarczy, że siedzi spokojnie, przygarbiony w niekrzykliwym wdzianku pochylony nad filiżanką kawy, gdy próbuje zagadać do tej wspaniałej kobiety, zostaje spuszczony na drzewo. Dlaczego? Dlatego, że nie widziała nawet pozoru bogactwa. Bywasz w świecie, więc wiesz , że na bogatym zachodzie bywa czasami tak (a nawet w pewnych kręgach staje się obowiazującą modą), że im bogatszy człowiek tym np. gorzej ubrany. Niemieccy czy amerykańscy „hipstersi” wolą jeździć zdezelowanym starym rowerem lub podróżować metrem – tak dla wygody lub dlatego, że mają taką fantazję chociaż mogliby przemieszczać się np. porsche… Można się więc na podstawie pozorów w życiu bardzo pomylić. One nie wgłębiają się w to. Liczy się więc tylko i wyłącznie pozór bogactwa jaki dany facet tworzy. Jeżeli nawet bardzo bogaty facet swoim zachowaniem stworzy pozór ubóstwa xsiężniczka może mu kazać spadać na szczaw. Oj biedna, nie trafiła… Jakie to żałosne - ale jak może nie być żałosne cokolwiek co dotyczy kobiety. Więc jeżeli „kocha Cię” – to tylko za pieniądze, lub wygląd lub pozycję społeczną o których będzie dalej. Czyli kocha najbardziej żałosne i płytkie rzeczy. Pamiętaj, że wystarczą pozory jakie stwarzasz. Jeżeli ona widzi, że np. rozkręcasz jakiś mały biznesik powiedzmy sklepik z warzywami ona oczami wyobraźni widzi, że masz zaraz całą sieć sklepów. Posiadanie jednego jej oczywiście nigdy nie zadowoli jako istoty nieskończenie chciwej i nie umiejącej się trwale cieszyć z niczego. Ciekawy przypadek dotyczy studenta. Może być biedny jak to student. Mówi się: pokochała biednego studenta - bo to w jej wykrzywionej nieludzkiej ocenie obietnica posiadania kasy w przyszłości. Właściwie kierunek jego studiów nie ma dla niej większego znaczenia. Ważne , że ona dostrzeże finansowy potencjał w przyszłości…Tak zawsze było, jest i będzie niezależnie od ewolucji, rewolucji i wszelkich mód.
            2. WYGLĄD.
            My oceniamy jej wyglad bo potrafimy dostrzec i docenić jej fizyczne piękno: cudowny błękit jej oczu, fantastyczne usta, krągłe piersi, piękne, długie palce, czy wszelkie krągłości od tyłka do bioder. Tak po prostu – jesteśmy estetami. Potrafimy zachwycić się pięknem każdego rodzaju: pięknem przyrody, pięknem jakim obdarza ludzi i świat natura… Oczywiście piękne piersi i krągły tyłek też mogą nas estetycznie zachwycić bo zdążają się takie. Możesz spojrzeć, uśmiechnąć się pod nosem i odejść w milczeniu myśląc o tym jaką piękną dziewczynę widziałeś dziś w tramwaju, uśmiechniesz się jeszcze kilka razy pod nosem wspominając jej cudowne, gęste, kręcone rude włosy zastanawiając się jak pachną popijając łyk herbaty. Nie zawsze będziesz myślał o seksie. Jakiś prostak w ten sposób będzie patrzył na kobiety chociaż on też miewa wysublimowane potrzeby. Też marzy o tym, żeby przytulić taką urodziwą dziewczynę do mocarnej piersi, objąć ja ramieniem, otoczyć czułością i ochroną. To nie tylko myślenie o seksie… Widzisz studentki przed uniwersytetem wczesną wiosną i zachwycasz się po prostu gdy słyszysz ich śmiech. Są ubrane w sukienki które zakrywają więcej niż odkrywają pozostawiając drogę Twojej wyobraźni i nie zawsze myślisz o seksie. Zdarza się, oczywiście ale wiesz, że nie zawsze. Napawasz oczy w cichym zachwycie przy budzącej się wiośnie. Wchłaniasz to piękno, bierzesz głęboki wdech i myślisz np. o miłości. O budzeniu się do życia po długiej i wykańczającej zimie. Patrzysz bo masz rozwinięty zmysł estetyki i potrzebę wchłaniania piękna…Chciałbyś chwycić ją za rekę, pobiec do najbliższej kwiaciarni i kupić największe i najpiękniejsze jakie tam znajdziesz, niech będzie - róże. Pragniesz słuchać z nią cudownej muzyki, zaprosić do swojego świata i dzielić romantycznie czas… Dla kobiet wygląd jest niesamowicie ważny. Mają jednak głęboko w dupie te wzniosłe sprawy którymi Ty się kierujesz. Czasami widujesz laskę gdzieś w centrum handlowym uwieszoną na ramieniu kolesia o aparycji salcesonu. Na widok takiego miksu zastanawiasz się zawsze gdzie ona ma oczy. Otóż jak już wiesz, one nie mają pojęcia estetyki i żadnych wzniosłych uczuć, poezją gardząc, pięknem np. muzyki klasycznej czy filozofią również. Może poza „uduchowioną” studentką, która i tak w rezultacie zresztą jak wiesz wybierze gościa z większym portfelem - lub jego pozorem. Laska z centrum handlowego kłamliwie będzie wmawiać sobie i innym: „bo liczy się dla mnie jego wnętrze”. Litościwie nie będę zgłębiał tematu wnętrza rzeczonego Salcesona. Może i ten nawet jest wartościowy ale Ty wiesz, że to nie jego wnętrze ją uwiodło…bo te oczywiście ma głęboko w dupie. Sama nawet przed sobą nie przyzna się nigdy do swojej mentalnej pustki i materializmu. Otóż jak wszystko co dotyczy kobiet i tymi wyborami kierują prymitywne i jakże płytkie drogowskazy. Taki Salceson więc prawie na pewno ma – lub sprawia pozór posiadania kasy albo jego wygląd jest obietnicą posiadania siły fizycznej. Kierują się i tutaj bezduszną, chłodną kalkulacją. Powiedzą oczywiście, że jest inaczej. Szerokie bary owego Salcesona, napakowane muskuły, jego wzrost, wielkie jak bochny chleba łapy. To instynktownie przechowują w genach z czasów jaskiniowych. Taki osobnik zapewniał im i dzieciom przetrwanie. Tylko taki przynosił mięso mamuta. To jest dla nich obietnicą zdrowia i siły. Oczywiście w tym przypadku również chodzi tylko o pozory. Taki paker może mieć rozwinięte muły od brania tylko sterydów. Może być sztucznie napompowany. Wiadomo co dzieje się z niećwiczonymi mięśniami po kilku latach. Nie oznacza też to zdrowia. Wręcz przeciwnie - taki facet może mieć masę schorzeń. Przyglądają się Twoim zębom (jak koniowi) bo w nich jak w zwierciadle odbija się kondycja Twojego organizmu. Wytrzymałość też ma istotne znaczenie, być może dlatego codziennie bredzą jakieś pierdoły wystawiając Twoją cierpliwość na nowe próby. Ważna też jest dla nich np. symetria twarzy, to, że się nie garbisz - wyczuwają niepewność. Zwracają oczywiście kolosalną uwagę na Twój tyłek. To tak odnośnie zarzutów o męskim myśleniu tylko o wyglądzie tych diabelskich hipokrytek. Widzisz więc, że Ty po prostu potrafisz docenić piękno i np. odejść w romantycznym nastroju do domu. One w jakże prymitywny w swej wulgarności sposób oceniają Twoją fizyczność na podstawie tego jakie posiadasz przydatne dla NICH cechy. Nie mówiąc o tym, że oczywiście można zawsze popisać się przed przyjaciółkami słuchając ich pochwał jakie to „ciacho” udało jej się złowić. Osobiście gdy słyszę jak kobieta oceniając mężczyznę mówi „ale ciacho, albo ale przystojniak” napawa mnie to obrzydzeniem. Wiem, że nie mam o czym rozmawiać z taką płytką kobietą .
            3.POZYCJA SPOŁECZNA LUB WŁADZA
            Związane z punktem pierwszym i drugim. Tutaj możesz nie mieć wyglądu. Właściwie władza jest dla nich ważniejsza niż wygląd. Gdy widzisz gdzieś słabo wyglądającego faceta, np. niskiego, łysiejącego „o mało rock & rollowym” wyglądzie a obok widzisz np. młodą laskę o wyglądzie modelki, nawet zdarza się (wyższą od niego) w drogim futrze i biżuterii prawie na pewno ten facet jest jakimś dyrektorem, szefem firmy lub właścicielem dobrze prosperującego biznesu. Tak, oczywiście dla niej liczyło się tylko jego wnętrze. Ten koleś (jeżeli jeszcze tego nie wie) liczy się z tym, że ona choć „zakochała” się w jego kasie i tak pewnie wkrótce odejdzie obdarzając go na końcu jakimś farmazonem typu „bo ty chciałeś zamknąć mnie w złotej klatce”. U takiej pustej lali, studni bez dna w morzu jej niekończących się potrzeb i pretensji nawet fakt, że facet daje jej upragnione w jej pojęciu bogactwo, gdy je w końcu osiąga zaczyna tęsknić za biednym, płytkim przystojnym studentem… On jeszcze nie wie, że tu działa ten okrutny mechanizm niemożności jej zaspokojenia, bo to niemożliwe. W jej postrzeganiu świata facet, który dobrze wygląda i ma kasę, odniósł w życiu sukces zawodowy. Ma więc władzę, a do tego lgnie jak magnes. Wystawia ten swój babski radar i podświadomie wyłapuje takiego. A nic tak kobiety nie kręci jak świadomość, że facet którego złowiła ma w np. w swojej firmie pod sobą ludzi, którymi może rządzić i sterować. Chodzi o te pierwotne poszukiwanie samca alfa - najsilniejszego ze stada. Świadomość, że ona wygrała z innymi samicami - i to on „wybrał ją”, a jakże spośród innych wielu samic z którymi kopulował spowoduje, że ma kisiel.
            Stąd najmniej moralni faceci z powodzeniem kopulujący z największą ilością samic przyciągają najbardziej kobiety.
            Jako, że myśl własna jest kobiecie nieznana i brzydzi się nią organicznie jedyne co dopuszcza do siebie to kopiowanie wzorców innych kobiet i jeżeli zauważa, że taki facet podoba się mocno również innym kobietom (preselekcja), uzna zatem dopiero wtedy, że jest atrakcyjny i wart ich „miłości”. Nieważne, że zaliczył z 200 czy 300 kobiet, ważne że ma wielkie powodzenie. Ten sam prymitywny i egoistyczny tok rozumowania wyznaje dokładnie każda kobieta, niezależnie od jej statusu materialnego i poziomu wykształcenia. Takie same „wartości” wyznaje i pani doktor i pani po podstawówce. Wiek i doświadczenie nie ma żadnego znaczenia chyba, że gdy już jako staruszka wysycha jej „źródełko”. Przywdziewając berecik z antenką (nie obrażając tu nikogo) nastawia fale pewnego radia i temu poświęca cały swój czas mając świadomość tego jak głęboko niemoralna i zepsuta była w głębi przez te wszystkie lata, że przyciągała ją próżność (dobry wygląd)...przebojowość (cwaniactwo)...kasa/status społeczny. Mogłyby oczywiście na przestrzeni wieków przejrzeć na oczy i wiedzieć co na prawdę jest w życiu ważne ale ich diabla, próżna i egoistyczna natura zawsze była i pozostaje niezmienna.
            4 PEWNOŚĆ SIEBIE, PRZEBOJOWY CHARAKTER, DOBRA BAJERA (CWANIACTWO) – mężczyzna dający emocje, dający flirt, humor, seksualną wibracje, meskie zdecydowanie, cechy męskiego charakteru z interesującą osobowością i ciekawym stylem życia. Kobieta wtedy się nie nudzi.
            Ogólnie wszystko co sprzyja cwaniactwu i zbajerowaniu kobiety.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: