Pottero Pottero
ocena: 5

Nastawiłem się na niewymagającą rozrywkę na nieco ponad godzinę. I prawie ją dostałem, bo Japończycy odpowiedzialni za oprawę audiowizualną swoją część zrobili nieźle – ładny projekt postaci, niezła tła i scenografie, dobra animacja (nawet renderingi niespecjalnie raziły), niezgorsza muzyka. Niestety Rosjanie swoje, czyli scenariusz, sknocili. Ja rozumiem – alternatywne realia drugowojenne w klimacie science-fiction, więc nie nastawiamy się na nic poważnego. Mimo wszystko miałkość, sztampowatość, chaotyczność i – przede wszystkim – debilizm scenariusza odbierał naprawdę wiele z zabawy. Szczytem szczytów były pseudodokumentalne wstawki... Od mniej więcej połowy salwy śmiechu komentujące głupotę scenarzystów były nieodłącznym elementem seansu, przynajmniej podczas pierwszego pokazu na 25. WFF.

wczytuję Ladowanie

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: