W tym filmie nie ma "dobrych" i "złych"

Każdy z trojga głównych bohaterów jest, na swój sposób, pokaleczony przez życie. Ma za sobą bagaż życiowych doświadczeń, które sprawiły że są jacy są. Denerwują mnie głosy, że Beata to ta biedna której należy współczuć, a Bartek do spółki z mamusią są tymi złymi.
O "złej teściowej" mogą pisać tylko młodzi, którzy uważają, że jedyną powinnością polskich kobiet po 50-tce jest utrzymywanie dorosłego syna, niepracującej, niewykształconej synowej i dwójki wnucząt na dokładkę. Stara chce sobie ułożyć życie na nowo u boku kochającego mężczyzny? A po co? Co to za fanaberia? Niech lepiej weźmie nadgodziny i 100 tysięcy kredytu na siebie, bo dwójka gówniarzy 7 lat temu zapomniała o prezerwatywie.
"Plac zbawiciela" powinien być lekturą obowiązkową dla wielu moich koleżanek święcie przekonanych, że inni zawsze będą za nie myśleć, mąż będzie zawsze kochał, a ja tylko wyciągnę łapę po nie swoje pieniądze, pracować oczywiście nie muszę. Przykład? Beata" ma teraz 50 lat, mąż zostawił, dzieci się jej wstydzą, nigdy nie pracowała, teraz ogląda świat przez szyby szpitala (wiadomo jakiego). Polska jest pełna takich Beatek...

11
  • bohaterowie - ci młodzi -są strasznie nieodpowiedzialni, i zachowują się tak jakby nie wiedzieli że kredyt trzeba spłacać a dzieci utrzymać i dać im dobry przykład pracując. A teściówka nie powinna Beatką tak pomiatać... film ku przestrodze...

    • a ja uważam, że Beata naprawdę jest biedna, przejawiając moim zdaniem "typową mentalność ofiary" nie biorąc się w garść i żebrząc o tego faceta, broniąc Go i umniejszając Jego winę. denerwowała mnie Jej postać, bo ani razu nie umiała postawić na swoim. tak nie wolno! Matka chce mieć kontrolę nad synem, czuje się samotna i boi się, że zostanie sama i nikomu do niczego niezbyt przydatna, traktując wszystkie kobiety synalka, jako zło, niby się o Niego troszcząc a tak naprawdę idealizując Go w pewnych względach strasznie, nie widząc nikogo godnego. wkurzała mnie, bo nawet nie wiedziała, jak destrukcyjny ma wpływ na syna. Bartek to pewnie jedynak- nie wiem czy cos przegapilam, czy nei bylo o tym mowiy, ale wyglada na typowego jedynaka, albo najmlodszego synka. natomiast sam Bartek..coz. nie dorol do malzenstwa, i nie pokazal sie jak prawdziwy facet, skoro najwazniejsze bylo zdanie Jego matki, natomiast zone, mial gleboko gdzies. nie zmienia to jednak faktu, ze Beata nie zachowywala sie jak kobieta, ktorej mozna pragnac, pozadac i szanowac. sama siebie uwazala za wiesniczke. nic niewarta. takie jest moje zdanie. a film genilanym zrobil na mnie ogromne wrazenie.

  • masz racje
    ale o jedno będe sie sprzeczać
    ja nie myśle, że ona oczekiwała ze całe życie będzie zajmować sie domem i dziećmi
    - bo to własnie robiła nie jak piszesz siedzić i nie pracować
    tak po prostu ustalili - było wygodniej na krótki dystans a o długim nie myśleli
    druga kwestia, że Beata w ogóle nie myślała o sobie samej
    bardziej liczyłą na to że mąż bedzie zawsze kochał i wspierał
    że nie niewykorzysta tego , że przecież ona poswięciła studia
    tego, że sam jej doradzał żeby kursów nie robiła - bo po co - w domu z dziecmi
    on przecież zarabia
    teściowa - zła nie jest - ale słaba moralnie - zle bardzo zle traktuje Beate - odregowuje cała sytuacje własnie na niej
    jedyny czarny charakter to Bartek -
    to napisania tego zdania przekonała mnie scena
    kiedy sąsiadka - przyjacióka Beaty spotyka się z nim na kawie żeby poinformować o wylewi Beaty
    on wtedy pyta - i to jest ta wazna sprawa
    soory ale niepotrafie znalezc w nim odrobiny czlowieczenstwa

  • Też tak uważam, nie ma postaci tyo dobrej i tylko złej. Współczesny film noir?

  • Nieważne, czy Beata skończyła studia. Nie ważne, skąd pochodzi. Ona nikomu krzywdy nie wyrządziła. Dbała o dzieci. Chciała pójść do pracy. I co? Teściowa, która tak ją do tej pracy wyganiała nie była w stanie odebrać wnuków z przedszkola i spędzić z nimi trochę czasu? Nie kochała chłopców? A może nie chciała pójść na rękę synowej?

    Gdzie szacunek do drugiego człowieka? Gdzie zrozumienie, empatia? Gdzie miłość?

    Mężczyźni potrafią. W małżeństwie pojawiają się problemy? Czas się ewakuować. A jak sobie była żona z dwójką dzieci poradzi za 500 PLN? To już nie jego problem.

    Niezwykle poruszający film...

    • Myślę, że problem tkwił w rodzinie Bartka I Ewy - być może Ewa pochodziła z rodziny, w której kochana nie była. Bartek też nie był chyba przez nią kochany. Ani jego rodzina. Ewa jest podobna do osoby z mojej rodziny. Wychowała tego syna ale nie tak, jakby chciała. On z kolei miał złe wzorce. Beata moim zdaniem nie jest tu niczemu winna. Zakochali się, miało być pięknie, Beata wierzyła (jak to często bardzo bywa u kobiet) w mrzonki Bartka. Ewa ma w sobie jakieś zalążki chęci dbania o tę rodzinę ale one zaraz znikają - to dowodzi o jej chwiejności emocjonalnej. Oglądałam ten film wiele razy i zastanawiam się, czy w moim otoczeniu są takie osoby? Czy widzimy ich problemy? Czy podalibyśmy im rękę? Taki przykładowy, tymczasowy wzrost franka - wielu ludzi (tych ze strefy robotniczej, nie prawię o bogaczach) będzie miało bardzo ciężko i może się załamać. Czy obecny stan naszego społeczeństwa (czytaj: oczekiwanie na porażkę innych) nie stworzy kolejnych bohaterów tego pokroju?

    • Wszystko pięknie tylko tą opiekę nad dziećmi i to nie na chwilę tyko na 5 razy w tygodniu 16-22 trzeba było z teściową USTALIĆ, a nie stawiać ją przed faktem. Taki detal.

  • Teściowa była zwykłą egocentryczną su*ą gotową upier*olić życie nawet własnym wnukom. Szkoda, że jej nie uśmiercili w tym filmie.

  • Zgadzam sie w 200%!!! Geniusz filmu polega na takim niejednoznacznym,a co za tym idzie prawdziwym przedstawieniem postaci. W prawdziwym zyciu jednostki "skrajnie zle" to osobowosci chore, doslownie psychopatyczne, stosunkowo rzadko wystepujace w szarej rzeczywistosci. Znakomita wiekszosc z nas nie jest jednak podobnie jak Bartek,Beata i Ewa, ani zla ani dobra, jestesmy, nie bojmy sie do tego przyznac-szarzy. Matka wcale nie jest tutaj czarnym charakterem- uwiklada w toksyczna zaleznosc z synem z jednej strony ulega mu, z drugiej jednak dostrzega problem, jego skutki, stara sie z nim walczyc. To ona ostrzega Beate przed Bartkiem juz na poczatku ich zwiazku, zamiast zostac wysluchana, zostaje potraktowana jak wrog, co pozniej wyraznie podkresla. Oferta skrobanki bedaca w naszym kraju najwieksza zbrodnia, jakze powszechna na zachodzie, to z jej strony danie Beacie mozliwosci ucieczki, byc moze powrotu na wies i spokojnego zaczecia wszystkiego od nowa u boku grubaska. To ona poczuwa sie do odpowiedzialnosci po ucieczce Bartka, szuka rozwiazania, zal jej Beaty, ale do czasu- wszystko ma swoje granice, ma prawo pomyslec o sobie i wlasnej spokojnej starosci, a nie kolejny raz placic za bledy syna. Bartek przez caly film aspurujacy do roli czarnego charakteru pokazuje w koncu ludzkie oblucze czym zaskakuje. Film genialny- Krauze jak zawsze do bolu prawdziwy- mistrz!

  • Film rzeczywiście jest dobry i pouczający. Ale jest jeszcze druga strona medalu. Jak się poczyta komentarze pod tym filmem, można nauczyć się, jak prosto jest innym ludziom oceniać pozostałych. I jak niewiele potrzeba, żebyś przypisać kogoś do czarnych/białych na podstawie scen wpływających na nasze emocje. I miło jest też doświadczyć, że są tacy, jak choćby założyciel tematu i kilku innych, którzy potrafią widzieć ponad to.

  • nie ma to tamto, świetnie odegrane postacie. Szacun dla trójki głownych aktorów występujących.

  • Teściowa chwiejna, ale o tym że jest zdecydowanie złą postacią świadczy ostatnia scena, jak pomimo wszystko, że nawet i ganiła wcześniej syna za postępowanie i rozbicie rodziny, postanowiła wpędzić Beatę za kratki na 15 lat

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: