Niezrozumiany...

To nie jest komercyjne pleple, to dzieło dla osób użytkujących swój narząd do myślenia i posiadających jakąś tam zdolność analizy. Wybrałam się na to z grupą znajomych do kina, ciężko mi było z faktem, że większość z 8-osobowej grupki po prostu filmu nie zrozumiała lub nie próbowała zrozumieć. I choć można to usprawiedliwiać tradycyjnie hałaśliwowesołą atmosferą tego typu wyjść młodych ludzi, obawiam się, że to bardziej powszechna prawda - tak dobry film spotyka się z bardzo średnim odbiorem z powodu braku zrozumienia dla jego treści, znaczenia...

20
  • Alkoholizm. Pije prostak, pije inteligent. Alkoholizm. Pije człowiek sukcesu, pije przegrany. Alkoholizm. Banały. Gdzie tu człowiek? Pozornie wszędzie, w rzeczywistości upadki i próby powstania pozostają widza obojętnym. Komu współczuć (taki los alkoholika?), komu kibicować (taki los alkoholika?)?
    Nuda przełamana niesmakiem, nie jest odważnym paradokumentem z poetyckim zacięciem, to raczej łatwy w upichceniu wielowątkowy jarmark dla… Dla kogo?

  • Już któryś raz czytam Twoją wypowiedź, Enterraz, i zgadzam się z nią. Mało kto docenia i przemyśli samą zawartość tego filmu, a szkoda, bo ma dużo więcej do zaoferowania pod tym płaszczykiem obrzydliwej, zarzyganej dosłowności.
    Miałem to napisać w prywatnej wiadomości, bo w sumie dużo czasu minęło od twojego posta, ale nie mogę ci jej wysłać, więc zdecydowałem się docenić twój post tutaj.

  • Zgadzam sie, ten film raczej powinno sie ogladac w samotnosci lub ew.max.w dwie osoby, bo jest to film trudny, ciezki i robiacy piorunujace wrazenie, oczywiscie na osobach choc troche empatycznych lub takich ktore badz same przezyly tego typu traume lub zetknely sie blisko z tematem

  • Zgadzam się z Tobą i z Ewiatko poniżej. Oglądanie tego filmu w grupie jest dość ryzykownym posunięciem, bowiem wymaga on skupienia, refleksji nad słabościami własnymi i ogólnie homo sapiens. Grupa wyzwala w jej członkach często źle pojętą odwagę, brawurę, obniża poziom empatii. Członkowie grupy często zakładają maski, by nie dać po sobie poznać ludzkiej słabości. Dlatego też prawdopodobne jest, że grupa będzie śmiała się z rzygów, miast próbować zobaczyć coś więcej.

  • Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, że swoim komentarzem wywyższasz się ponad innych opierając się tylko i wyłącznie na ocenie filmu. Innymi słowy mówisz coś takiego: jeśli Tobie ten film się nie spodobał to znaczy, że jesteś głupi i go nie zrozumiałeś. Ja jestem mądra, bo go zrozumiałam. Formułujesz tu dwa błędne założenia. Raz - zakładasz, że skoro komuś ten film nie przypadł do gustu, to znaczy że go nie zrozumiał, co przecież niekoniecznie musi być prawdą. Dwa - zakładasz że ludziom nie posiadającym, jak to nazywasz, zdolności analitycznych, ten film nie przypadnie do gustu, co też przecież nie musi być prawdziwe. Uważam też, że nie jest to tytuł, który zmusza widza do jakiejś szczególnej analizy. Co tu analizować, skoro wszystko jest podane jak na tacy? Dla mnie Smarzowski w swoim filmie banalizuje problem alkoholizmu sprowadzając go do obrazu żulerstwa. Innymi słowy - obraz alkoholika to obraz osoby śpiącej w wymiocinach, załatwiającej się do szafy i kończącej każdy tydzień w wytrzeźwiałce, a najgorsze jest to, że alkoholizm potrafi być dużo, dużo straszniejszy i wcale nie rzucający się tak w oczy. Założę się, że przynajmniej połowa alkoholików w naszym kraju jeździ świetnymi samochodami, piastuje dobre stanowiska w firmach i na pierwszy rzut oka nie wpadłoby Ci do głowy nawet, że może mieć problem z alkoholem.

    • świetnie ujęte Harry, dość jednostronny obraz alkoholika, a jeszcze widzka chyba młoda i zakochana w swoich recenzjach, mam wrażenie, że Smarzowski trafia do młodej widowni, która mało widziała (przede wszystkim starego amerykańskiego kina w stylu "Nędzne psy" oczywiście pierwsza wersja z Hoffmanem, 71, czy "Hi mom" z de Niro, tego kina nie da się podrobić), poza tym my mamy już niezłe polskie kino o alkoholizmie, Mocny Anioł zdecydowanie nie dorasta "Żółtemu szalikowi" z Gajosem czy "Tylko strach" z Dymną, a przede wszystkim "Wszyscy jesteśmy Chrystusami" z nowszych, książka Pilcha też słaba: autor nie mógł się zdecydować czy wychodzić z alkoholizmu czy się nim fascynować

    • @Harry, odnosząc się do drugiej części twojej wypowiedzi odnoszę wrażenie, że teoretyzujesz na podstawie tego co usłyszysz, zobaczysz, przeczytasz. Tak się składa, że w mojej rodzinie jest 3 alkoholików w tym jeden wyleczony. Także ja mogę pisać na podstawie doświadczenia.

      Film pokazuje ostatnie stadium alkoholizmu. Niestety jego osiągnięcie jest konieczne do wyleczenia. Moim subiektywnym zdaniem dobrze oddaje realia tego stadia.

  • Cóż za ciężkie widowisko. Musiałem przemyśleć kilka spraw, aby w pełni docenić ten film. Gryzie za gardło. Ciężko go ocenić jednoznacznie. Można rozpatrywać na kilku różnych płaszczyznach. Trudne.

    Smarzowski bardzo odważnie.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: