No jak?

Jak można dać tak niską ocenę temu filmowi? Dawno widziałem takiego aktorstwa oraz idealnie odwzorowanej rzeczywistości. Ten kto miał okazję widzieć alkoholizm i patologie wie o czym mówię. To normalnie jak ukryta kamera. W dodatku film świetnie zobrazowany a fabuła czegoś uczy.
Polecam.

47
  • nie widziałem*

  • Pewnie gimbaza myślała,że to będzie film o chlaniu wódy i o tym jaki to alkohol jest super,a tu taka niespodzianka.

    • Pewnie gdyby ten film nie był reklamowany jako komedia, tylko jako dramat, to by go "gimbaza" nie oglądał i nie dawał niskich ocen. Chociaż, ja do gimbazy niestety już dawno się nie zaliczam, a oceniłem film na 1. Po prostu, dawno nie widziałem filmu na którym bym się tak męczył z dotrwaniem do końca.

      • Nie myl gimbazy z gimnazjum.
        Gimbaza to stan myślenia. ;)

      • Reklamowaniem filmu zajmują się dystrybutorzy. Twórcy filmu z reguły nie mają wpływu na sprytnie, nierzadko nieuczciwie zmontowane zwiastuny. Gdyby było to forum zwiastunów, Twoja jedynka miała by rację bytu. Dawać jednak takiemu filmowi "1", nawet, jeśli jest się fanem arcydelikatnego kina poetyckiego, to po prostu jest tak samo nieuczciwe, jak sprytne zmontowanie "Pod mocnym ..." tak, by powstało z tego wrażenie wielkiej, "zajefajnej" draki i rechotu, oraz nazwanie filmu komedią. Tym bardziej, że na tle mizerii polskiego kina Smarzowski, to wręcz demiurg. Tak więc "1" za ten film, to dowód "gimbazy". I nie ma znaczenia, ile liczysz sobie, drogi Korasie, wiosen. Zgadzam się tutaj z @Ertixem - gimbaza, to stan umysłu.

        • ale dlaczego danie 1 "takiemu" (no właśnie - jakiemu???) filmowi jest nieuczciwe? Czy w ocenianiu nie chodzi o to żeby dać ocenę zgodną z własnym osądem? Skoro mi się film nie podoba, ba, był mega tragiczny, to mam go ocenić wyżej bo tak wypada? Sorry, ale mamy zupełnie inne podejście do kina i jeżeli ktoś dla kogo filmy są rozrywką, a nie lekcją życie z ambitnym przesłaniem jest wg Ciebie gimbazą to ok, jestem gimbazą i cieszę się z tego bardzo.

          • chodzi o to że masz bardzo małą perspektywe oceniania. To tak jakby nazwać najgorszym na świecie auto ze względu na kolor tapicerki którego nie lubisz. Film Cie znudził więc jest na minus ale sprawiedliwa ocena powinna zawierać talent aktorski szczególnie głównego bohatera, muzyke, prace kamery, dialogi, temat filmu, jaki ma przekaz itd a nie tylko bo jest powolny. Ja nie wchodze na strona z autami i ich nie oceniam bo jedyne co moge tam ocenić to ich wygląd a w aucie jest mnóstwo ważniejszych rzeczy które mi nic nie powiedzą. Bez obrazy ale z takim systemem oceniania powinieneś przestać oceniać filmy na tej stronie bo ludzie sie tu kierują głównie oceną filmu. Bez urazy

  • Myślę, że to może być dlatego, że wielu ludzi teraz jest nastawiona na porywające drmaty z happy endem. A tu proszę bruta;na męczarnia przez cały film - często męczarnia samego widza - i brzydka lepka rzeczywistość, nie tylko ponura, ale i żenująca i nudna, dlatego taka depresyjna. Na końcu trzeźwość okazuje się nie być nagrodą tylko ciężarem, z którym trzeba sobie poradzić,a nie wiadomo jak, zaś przyszłość jest bardzo niepewna. Kto doświadczył takiej patologii, czy to u siebie, czy u bliskiego otoczenia, ten myślę, ze doceni jakie uczucia wywołuje ten obraz z zawstydzeniem zachowaniem alkoholika włącznie, bo to często bliscy biorą na siebie cały ciężar zawstydzenia, czy zażenowania.

    Pozdrawiam

    • Ale mam nadzieję, że oprócz mnie są też inni, którzy delektują się w trudnym kinie z ciężkimi, życiowymi problemami :)
      Nie przeszkadza mi ponury wydźwięk filmu. Odnajduję w nim życiową mądrość. Uważam, że dobry, wybitny film przeważnie bywa smutny, ponury bądź brutalny. Choć czasem muszę odsapnąć od oglądania śmierci, wówczas włączam (głupawą) komedię.

  • Dokładnie! Dla mnie jest to absolutne arcydzieło! Trochę komedi, trochę obyczajówki i reszta Dramat, bo jak kiedyś pewnien reżyser powiedział ,,Dramat, można zrobił łatwo, ale by zrobić dramat przy użycia języka komediowego... to to jest sztuka''.

  • Jak dla mnie ten film w ogóle nie odwzorowuje rzeczywistości. Poza tym jest istną męczarnią dla widza: nudny, monotonny, chaotyczny.

  • straszna rzeczywistość, tym straszniejsza że do bólu prawdziwa, wiara że z alkoholizmu można wyjść chyba mi się ulotniła po tym filmie ;(

    • Można wyjść. Wszystko zależy od człowieka, od jego motywacji.

      • Można wyjść. Ale nie wszystko zależy od człowieka. Położyłabym większą wagę na otoczeniu i motywacji. Jeśli człowiek jest otoczony ludźmi pijącymi, są oni dla niego rodziną, grupą do której przynależy i, w której czuje się bezpieczny. Oni są jego uzasadnieniem picia i oni go rozumieją. Odejście od tej ,,rodziny'' jest równoznaczne ze znalezieniem się w gronie obcych ludzi, którzy nie dość, że nie rozumieją jego stanu, to w dodatku są wrogo do niego nastawieni. Myślę, że dla większości słowo ,,alkoholik'' kojarzy się ze śmierdzącym menelem leżącym w parku pod ławką, przytulającym do piersi swojego pluszaka (czyt. pusta butelka po piwie). Nie jest to przyjemny widok, najczęściej wywołuje obrzydzenie u odbiorców. Nie raz można usłyszeć przesycone nieuzasadnioną nienawiścią wypowiedzi przechodniów: ,,Co za ścierwo'', ,,Niech zdycha i nie niszczy krajobrazu''. Nikt nie wnika, każdy krytykuje i wkłada wszystkich do jednego worka, bo tak jest łatwiej.

        Alkohol upadla, stawia człowieka już nie na równi ze zwierzęciem, ale z czymś o wiele gorszym. Nawet zwierzę ma swój rozum, w wypadku człowieka zalanego, rozum nie istnieje. Skuteczna ucieczka od rzeczywistości. Jedynym problemem jest zdobycie kolejnych dawek alkoholu. Z takiego stanu naprawdę jest ciężko wyjść...zwłaszcza jeśli nie ma się po co? Doskonale jest to ukazane w filmie. Piję, piję, piję, nagle przestaję i co dalej? Jeśli ma się rodzinę, która pomimo wszystko czeka na niego, jest to motywacja. Jeśli czeka na niego cokolwiek, jest to motywacja. Ale w sytuacji, kiedy wyjście z alkoholizmu nie niesie ze sobą nic oprócz nudnego, trudnego, przepełnionego samotnością życia, to motywacji nagle brak. Taki człowiek nie ma po co żyć, zwłaszcza jeśli jest już w podeszłym wieku i jedyne co może w życiu osiągnąć to godna śmierć.
        Łatkę alkoholika ciężko jest zamazać, ale jeśli uda mu się z tego wyjść, to tak jakby otrzymał drugie życie.

  • Zgadza się. Ocena śmiesznie niska, to jedna z naprawdę niewielu nie sp...przonych ekranizacji/adaptacji we współczesnym polskim kinie.
    Smarzol się spisał, a aktorstwo pierwszorzędne.

  • owszem dobra obsada i aktorstwo ale sam scenariusz cienki. Poza piciem nic się nie dzieje:(
    Oczywiste te sceny.
    Zdecydowanie nieporónywalnie lepsze studium alkoholizmu w Żółtym szaliku

  • "Dawno widziałem takiego aktorstwa oraz idealnie odwzorowanej rzeczywistości. Ten kto miał okazję widzieć alkoholizm i patologie wie o czym mówię. To normalnie jak ukryta kamera."

    Sto procent prawdy! A nawet sto dwadzieścia.
    Ale ja jednak nie mam zamiaru oglądać wszystkich aspektów otaczającej mnie rzeczywistości z bliska. Gdyby bowiem tak się zdarzyło, że przypadkowo wkroczyłbym między grono zarzyganych, zasikanych i śmierdzących osobników coś tak do siebie bredzących ponad kieliszkiem, szklanką albo butelką - z z całą pewnością odwróciłbym się o 180 stopni i wymaszerował. Bo to jedyna zdroworozsądkowa postawa.
    Panie Reżyserze, ja Panu bardzo dziękuję za przewleczenie mnie Szlakiem imienia Najgorszych Pijackich Dołów, ale nie zamierzam sobie powtarzać Pańskiego dzieła. Raz jeden jedyny nagrałem je na twardy dysk zewnętrzny, raz jeden odtworzyłem i starczy. Już skasowane!

  • Smarzowski zaskoczył mnie pozytywnie tym filmem – nie żebym uważał go za słabego reżysera, wręcz przeciwnie, w poprzednich jego dziełach (może poza „Różą”) widziałem sporo efekciarskiego turpizmu, tj. takich przesadzonych scen obliczonych na efekt: rechot. W „Pod mocnym aniołem” mimo że mocnych scen nie brakuje czuć, że to film od początku do końca bardzo na poważnie. Został zrobiony z pomysłem (to ciągłe zapętlanie się, wracanie, nieznośna rutyna nałogu) i dobrze zagrany. Niektórzy z problemem alko zarzucają mu jednak, że przedstawia nałóg od strony delirycznej (tutaj można by powiedzieć, że Smarzowski wybrał jednak to, co najdosadniejsze), tymczasem alkoholizm to przecież nie tylko te najbardziej żenujące, żałosne, pełne drgawek i zwidów okresy. Tak czy inaczej – solidny film.

  • Studium zjawiska i dramat jednostki zarazem. I sporo scen humorystycznych, umiejętnie wmontowanych w całość - dobrze rozładowują napięcie. Lubię te sesje i zeznania w kółeczku, dobrze wypadają zwłaszcza monologi "Kolumba".

  • Można dać niską notę, ponieważ scenariusz się rozmywa, w pewnym momencie przestało mnie ciekawić co się dalej w tym filmie stanie, może za dużo wtrąceń, nastąpiło zerwanie więzi z bohaterem...
    Aktorstwo, zgadzam się, świetne - w końcu większość aktorów uwielbia grać takie role - jest pole do wykazania umiejętności...


Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: