Analiza filmu

Cała historia zaczyna się według przepisu Alfreda Hitchcocka na osiągnięcie filmowego napięcia. Na statku nocą, widzimy tragiczny finał starcia piątki przestępców z handlarzami narkotyków. Ostatni z nich siedzi zrezygnowany, patrząc na tajemniczego mężczyznę, mówi tylko "Kaiser" gotowy na swój los zostaje zastrzelony, twarzy zabójcy jednak nie widzimy. Scenę tę zobaczymy jeszcze dwa razy za każdym razem jednak z innej perspektywy. Następnego dnia Policja znajduje ciała 27 zastrzelonych mężczyzn; rozpoczyna się śledztwo. Tylko dwie osoby mogą wyjaśnić co stało się na statku: ciężko poparzony węgierski gangster oraz kaleki przestępca Roger Kint (Kevin Spacey), czekający na zwolnienie za kaucją. Agent FBI David Kujan (Chazz Palminteri) przeprowadza jednak ostatnie przesłuchanie Kinta. Następuje przedstawienie wydarzeń sprzed sześciu tygodni. Mamy więc retrospekcję przerywaną od czasu do czasu fragmentami przesłuchania, które stanowią kontrapunkty w dalszej części opowieści. A więc i cały film według teorii montażu Płażewskiego został zmontowany retrospektywnie. Narracja prowadzona jest z punktu widzenia Kinta, którego komentarze wnoszą do filmu przenikliwy fatalizm.
Reżyser Brian Singer pełnymi garściami czerpie z dorobku czarnego kina lat czterdziestych i piędziesiątych z takich choćby filmów jak "Asfaltowa dżungla" Johna Hustona czy "Trzeci Człowiek" Carola Reeda ale wykorzystuje również elementy kina klasy B. Autor scenariusza Christopher McQuarrie połączył to wszystko z zegarmistrzowską precyzją. Wpływ na ostateczny kształt scenariusza miały także doświadczenia z przeszłosci. McQuarrie pracował przez cztery lata w agencji detektywistycznej. Ciekawy jest przypadek Johna Ottmana, który skomponował muzykę i zmontował film, świetnie łącząc oba elementy. Jest to bodaj jedyny znany mi przypadek by ktoś zajmował się jednocześnie dwoma tak różnymi elementami filmu. Sama muzyka nawiązuje do twórczości Bernarda Hermanna, który do perfekcji opanował receptę Alfreda Hitchocka według której "najlepsza jest taka muzyka której nie słychać".
Według starej zasady kryminał jest na tyle dobry na ile dobry jest czarny charakter. Cała zabawa zaczyna się gdy w opowieści pojawia się Kaiser Soze. W scenie gdy Kint mówi Kujanowi że "największą sztuczką szatana było udowodnienie światu że szatan nie istnieje", a później opowiada jego historie napięcie emocjonalne sięga zenitu. Cytat zapożyczony z tomiku poezji "Kwiaty Zła" Charlesa Boudleur`a świetnie oddaje przewodnią myśl filmu. Czy zło można poznać dotknąć czy nam nie spowszedniało a przez to staliśmy się na nie ślepi. I tu Singer i McQuarrie nie tylko starają się nas zaskoczyć ale i zmusić do myślenia. Kim jest Kaiser Soze? Powoli odsłaniająca się postać budzi przerażenie, niesamowite opowieści o jego czynach przyprawiają o dreszcze nawet przestępców, do końca nie wiadomo nawet czy to postać realna, bo przecież pochodzi z Bałkanów, więc może to Drakula? W każdym razie dla słabo znających geografię amerykańskich widzów, pochodzi z miejsc zapomnianych przez Boga. Choć niewidoczna, jest to najlepsza postać w całym filmie, bo to ona kieruje wszystkimi poczynaniami bohaterów. Kiedy w sali bilardowej jego adwokat Kobayashi składa całej grupie propozycje akcji na statku, zostawia teczkę przekonując, że Kaiser Soze wie o wszystkim. Kim więc jest czyżby samym szatanem?
O tym później zajmnijmy się teraz Kobayashim, postać adwokata diabła jest majstersztykiem dla znawców kina. Sama nazwa wskazuje na japońskiego reżysera Masakiego Kobayashi, tworzącego w latach 60-tych i 70-tych. W swych filmach poruszał problemy zatarcia się wartości i prób znalezienia porządku w chaotycznym świecie. W filmie "Harakiri" widzimy upadek feudalnych stosunków, młody człowiek wobec braku perspektyw, uwikłany w dworskie intrygi musi popełnić rytualne samobójstwo (tytułowe Harakiri). Z kolei "Kwaidan" pokazuje role sztuki i religii w uporaniu się z ciężkim życiem. W skrócie można więc powiedzieć, że to taki japoński Kieślowski , w Japonii szanowany, a po za nią, znany tylko krytykom. Wartości które poruszał porządkują świat czy więc, nie jest nadużyciem ze strony twórców "Podejrzanych" wykorzystanie jego nazwiska do postaci "adwokata diabła"? Otóż nie, w finale pojawia się rozwiązanie zagadki, w scenie z filiżanką, w której zostaje ona rozbita, prawda wychodzi ostatecznie na jaw. Nazwisko Kobayashiego więc nie zostało wykorzystane do niecnych celów.
Ale wróćmy do "Podejrzanych" i jego bohaterów. Podczas pierwszego przesłuchania poznajemy pięciu przestępców podejrzanych o uprowadzenie ciężarówki. Są to: eks-policjant Dean Keaton (Gabriel Byrne), spec od techniki, Hockney (Kevin Pollack), działający razem McManus (Stephen Baldwin) i Fenster (Benicio Del Toro) oraz poznany już Roger Kint. Każdy z nich ma swoją wizje świata, myśli, że coś wie, podczas gdy tak naprawdę nie wiedzą nic. Ale o tym później. Cały film skonstruowany jest w taki sposób, że występują w nim tylko postacie drugoplanowe. Każdy aktor ma do odegrania ważną rolę. Lecz przyćmiewająca rola Spacey`ego daje nam złudzenie jakoby on był postacią pierwszoplanową. I nie mylimy się. Tylko on potrafił wydobyć z tej roli tragizm i wewnętrzną sprzeczność. Początkowo niepozorny, wręcz bezbarwny na tle pozostałej czwórki "podejrzanych", Kint stopniowo, w sposób niezauważalny staje się nie tylko postacią pirwszoplanową, ale także najbardziej skomplikowaną i, co tu kryć, najciekawszą.
W co wierzą nasi bohaterowie, jak patrzą na świat! Kolega agenta Kujana na uwagi o bałagan w jego biurze odpowiada: w tym szaleństwie jest metoda trzeba tylko spojrzeć na wszystko z dystansu. Jednak każdy z bohaterów zbyt bardzo boi się Kaisera Soze by spojrzeć na wszystko z dystansu. Agent Kujan z kolei, od początku ma swoją wizje zdarzeń i nie dopuszcza innego rozwiązania. Najbardziej skomplikowaną postacią z wszystkich pięciu przestępców jest Dean Keaton. Były policjant mający na sumieniu liczne przekupstwa naciąganie prawa, marzy o normalnym życiu. Przeszłość jednak zbyt bardzo ciągnie go w dół. Jedyna siła, która mogła by temu zapobiec to miłość do pięknej prawniczki Aige Finerand, staje się jego piętą achilesową. Miłość jest tu więc tylko ludzką słabością, którą bezwzględnie wykorzystuje Kaiser Soze.
Zbliżmy się więc do najważniejszej zagadki filmu: Kim jest Kaiser Soze? Kiedy Kevin Spacey odbierał Oscara za swoją kapitalną rolę w tym filmie, powiedział, że to Brian Singer jest Kaiserem Soze, bo to on tak świetnie pociągał za sznurki. I rzeczywiście trzeba mu przyznać rację. Reżyseria to sztuka manipulacji. Można więc za jednym z filmów Bareji dodać, że: "Mistrzowsko prowadzona narracja, sprawia, że żaden z widzów nie domyśla się ........". Fakt, następuje zaskoczenie ale nie to jest najważniejsze. Na początku Kaiser Soze budzi w nas odrazę, ale kiedy pojawia się na końcu budzi podziw. Dlaczego? Bo był zawsze o krok przed policją, odjechał nie ukarany. Możliwe, ale chyba najważniejsze jest to, że okazał się najsprytniejszy. Mądrość budzi nasz szacunek, tylko czy to nie jest film amoralny.......?
Co na to powiedziałby Kobayashi? W swym filmie z 1958 roku "Boso przez piekło" pokazuje małość człowieka wobec zła.
A więc i Singer poszedł tym śladem.







































12

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: