Typowo amerykański... SPOILER!!!!!!!!

Wszyscy napotkani ludzie giną z zimna, lecz nasz bohater przemierza pół świata w poszukiwaniu syna i nie ma nawet odmrożenia.. ehh... a synek oczywiście bezpiecznie czeka na ojca w bibliotece, nie mówiąc o tym, że przemieszczał się po zlodowaciałym statku jakby chodził po drabince a nie lodzie ... w sumie jeszcze bym to przełknęła, w końcu to tylko fikcja, lecz te happy endy też mnie już denerwują. Nie ważne co się na świecie dzieje, rodzina musi się odnaleźc chocby nie wiem co...... Przyjemnie byłoby obejrzec w końcu film katastroficzny, który byłby bardziej realny...

7

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
o