W T F

Efekty nie mają dla mnie znaczenia - filmu nie da się bać, ale ma to swój urok. Natomiast
scenariusz?! Skąd TYLE idiotycznych zachowań postaci, przy których każdy bohater podrzędnego
horroru schodzący sam do ciemnej piwnicy, w której jest coś podejrzanego, to nic?

1. Ilość stań, czekań i wpatrywania się w coś w momencie, kiedy zombie są już metr dalej,
niewiarygodna.
2. Pilot początkowo zostawia swoją ukochaną samą i nieuzbrojoną w markecie pełnym zombie -
SERIO?
3. W momentach, kiedy to akurat wygodne, zombie nie gryzą natychmiast ani nawet szybko, tylko
stoją i macają rękami, czekając, aż bohater/ka spokojnie ucieknie.
4. Na parkingu pełnym zombie blondyn zostawia drzwi do ciężarówki otwarte, podczas gdy sam
maca coś za kierownicą, bez żadnego widoku na okolicę. Bo zamknięcie drzwi byłoby rzadkim, a
jakże genialnym pomysłem.
5. I tak dalej.

Szkoda.

4
  • Przy horrorach logika rzadko kiedy się sprawdza. W ogóle kino to specyficzna sztuka bo idąc np. takim tokiem myślenia jak Twój i analizując każdy film na chłodno gdzie wszystko ma być poukładane niektóre świetne filmy nie spodobają Ci się i tylko na tym stracisz. A liczy się także klimat, a Świtowi z pewnością nie można tego odmówić. Ba, po dzisiejszym seansie widziałem coś totalnie wariackiego (łącznie z kompletnym brakiem sensu niektórych scen , ale nie zawsze jest to przecież minus) - jak dla mnie jednak bomba! Trochę już nazwijmy to ciekawych filmów oglądałem, a mimo to byłem nierzadko zaskakiwany:)

    • Wybacz, ale "podoba mi się" to, co nie tylko jest piękne, mądre, oryginalne, klimatyczne, takie i śmakie, ale też nie jest debilne i jest dobrze zrobione. Żaden film, który jest "świetny", nie ignoruje logiki zachowań bohaterów (chyba, że są celowo chorzy psychicznie lub jest to kino totalnie abstrakcyjne, jak np. świetne "Detention"). Nie potrzebuję, żeby "Kamileki" na filmwebie mówił mi, jak mam oglądać filmy - oglądam je dogłębnie od wielu, wielu lat i mam za sobą wiele kursów filmowych na studiach, ale doceniam starania. Nie martw się, nie brakuje mi doskonałych filmów, których oglądanie sprawia mi przyjemność.

      • A czy planeta na której grasują "żywi martwi" a ludzie są masowo zjadani nie jest czymś totalnie abstrakcyjnym? Bo taki obraz przedstawia Romero w Świcie żywych trupów. Nie żebym się czepiał, ale logika byłaby tu wręcz niewskazana. To przecież te absurdalne decyzje bohaterów ciągle zapoczątkowują ciąg wydarzeń. No bo gdyby np. Roger zamknął drzwi od ciężarówki to nic by się nie wydarzyło, gdyby zombi zjadały momentalnie to nasi bohaterowie byliby już martwi na początku filmu, a gdyby Stephen pozostał ze swoją ukochaną to wiałoby nudą bo Peter i Roger radzili sobie doskonale na dole z zombiakami. Pewnie, że można zarzucić twórcy błędy w scenariuszu bo można było przecież wymyślić inteligentniejsze sposoby popychania akcji do przodu, ale nie sądzę by było to ważne w tego typu kinie. Horror działa przede wszystkim na poziomie emocjonalnym i naprawdę sądzę, że poprzez analizę z poziomu intelektualnego można stracić satysfakcję z seansu.

        • Z kim ja rozmawiam? Z kimś, kto nie wie nawet, co to znaczy abstrakcyjny film. Polecam wygooglać kino abstrakcyjne. W skrócie, nie jest to film, którego wydarzenia są nieistniejące na naszym obecnym świecie - LOL (inny komentarz się nie nasuwa). Tylko film, który został nakręcony (celowo) bez jakiegokolwiek poważania dla reguł kinematografii (takich jak np. scenariusz oparty na rozwijającej się fabule i milion innych rzeczy). Omawiany film z abstrakcją nie ma NIC wspólnego. Ponadto gwarantuję ci, że można nakręcić horror, w którym bohaterka nie schodzi samotnie do ciemnej piwnicy, z której dochodzą dziwne odgłosy. Oraz to, że w "Świcie żywych trupów" można było zawrzeć pełne emocji, fascynujące sceny, które niekoniecznie wynikły z braku jakiegokolwiek myślenia ze strony bohaterów lub z lenistwa scenarzysty. "Absurdalne decyzje bohaterów" nie muszą zaczynać każdej "groźnej sceny". Mogą to zrobić okoliczności, pomyłki i mnóstwo rzeczy innych niż brak mózgu. Może twój poziom emocjonalny nie przejmuje się głupotą, ale mi ciężko się bać, jeśli co 10 min wywracam oczami z powodu niedorzeczności. Wtedy horror zamienia się w komedię. A filmy w taki sposób jak ty oglądałam mając 12 lat i nie znając się na tym kompletnie. Proszę, zrób światu przysługę i nie próbuj się więcej wdawać w dyskusje, bo chyba zdajesz sobie sprawę, że o kinie jako sztuce i rzemiośle masz zero pojęcia.

          • Świt żywych trupów ma jednak coś wspólnego z abstrakcją. Nie pisałem przecież nic o kinie abstrakcyjnym bo na tym się nie znam, a jedynie o samym pojęciu. Za słownikiem języka polskiego abstrakcja to między innymi: "pogląd lub twierdzenie oderwane od rzeczywistości". Chyba, że uważasz iż tylko i wyłącznie kino abstrakcyjne ma prawo w pomijaniu logiki, a filmy które są nierzeczywiste w swoim założeniu jak Świt już nie. Dlatego z uporem maniaka będę twierdził że scenariusz nie ma tu większego znaczenia. Liczy się specyficzna atmosfera uzyskana za pomocą muzyki, dynamicznej akcji czy szokujących brutalnością scen. Co do głupoty to oczywiście, że za bardzo się nią nie przejmuje jeśli oglądam filmy typu Świt żywych trupów z zastrzeżeniem jednak, że muszą mnie przyciągać pod innymi względami co w tym przypadku wychodzi doskonale. Dlaczego więc mam się przejmować brakiem sensu skoro nie o to tu w tym chodzi? Co innego gdyby to był dramat czy tym bardziej kryminał. Tam nie ma wybacz, każdy błąd razi o wiele bardziej. A co do tego to w jaki sposób oglądam filmy i jakie mam pojęcie o kinie... to więcej luzu, mniej napięcia życzę :-)

            • Definicja słowa abstrakcja nie ma nic do kina abstrakcyjnego. Wbij to sobie do głowy.
              Tak, tylko i wyłącznie kino abstrakcyjne ma prawo do pomijania logiki. W dobrym scenariuszu, jeśli postać robi cokolwiek, choćby najbardziej idiotyczną/dziwną rzecz na świecie, musi być tego jakiś powód (nie kompletnie wymyślony z dupy przez ciebie, tylko istniejący, choćby dzięki wystarczającej sugestii). Jeśli ludzie na parkingu pełnym zombie, wiedząc, ze wystarczy jedno ugryzienie i koniec, kompletnie na siebie nie uważają, kiedy bez problemu mogą zapobiec swojej śmierci, ekhm, zamykając drzwi, to jest to debilizm. Jeśli zombie w jednej scenie gryzą od razu, a w drugiej czekają 2 min, aż laska ucieknie, mając zęby centymetry od jej nogi, to jest to brak konsekwencji w kreowaniu świata (=osłabienie wrażenia), debilizm + ekstremalne lenistwo twórców. Muzyka (nic specjalnego, istnieją takie soundtracki, że ten to przy nich kupa), dynamiczna (a konkretnie ciągnąca się 2x za długo, do zanudzenia powtarzalna) akcja oraz szokujące brutalnością sceny (czy ty w ogóle wiesz, co znaczy "szokujący", a tym bardziej brutalnością, czy w swoim życiu oglądałeś jedynie Muminki i Świt Żywych Trupów?) to niestety niewystarczające walory dla każdego, kto się kinem na poważnie interesuje.

              • Za bardzo to wszystko na poważnie bierzesz. Ty uważasz, że reżyser powinien kreować świat w którym wszystko ma być poukładane i racjonalne. W kryminale czy dramacie owszem, ale już niekoniecznie w horrorze. Wg mnie Romero nawet za wiele się nie zastanawiał nad przyczynowością zdarzeń tylko nad tym jak mają wyglądać sceny. A te są świetnie przemyślane, zrealizowane z pomysłem a muzyka naprawdę robi wielkie wrażenie - szczególnie ścieżka Goblinów czy kompozycja "The Gonk" Chappela. Porównywanie jej do kupy naprawdę źle o Tobie świadczy i coraz bardziej się zastanawiam czy aby te kursy filmowe na studiach nie przewróciły Ci w głowie i rozmnożyły Twoje ego do niebotycznych rozmiarów. Wiele sekwencji jak te z akcją policji na początku , a potem "przygody" naszych bohaterów w supermarkecie są zrealizowane naprawdę dynamicznie, momentami jest to wręcz kino akcji. Brutalność jest tutaj spora.To, że ona tu występuje to jest pewne tak jak 2+2 = 4, Być może dla Ciebie odgryzanie ludzkiego kawałka ciała, rozprysk głowy po strzale z shotguna czy wyciąganie wnętrzności przez zombiaki to cukierkowe sceny , Bolek i Lolek to przy nich apogeum przemocy, a wspomniane Muminki na pewno są o wiele bardziej szokujące. Jeden z najlepszych krytyków filmowych Roger Ebert powiedział o Świcie, że jest makabryczny, obrzydliwy, wstrętny, brutalny i przerażający. Ale na pewno on się myli i podobnie jak ja na poważnie kinem się nie interesuje :)

                • Boże, aż mnie boli, jak czytam twój post. Tak jakbym ja udała się na forum muzyki klasycznej i zaczęła się wymądrzać, irytując tym samym ludzi, którzy naprawdę pasjonują się każdym jej aspektem i uczą się o niej od lat/dekad. Twoja ignorancja jest niesamowita. Nie masz kompletnie pojęcia o kręceniu filmów, o tym, co się na to składa - masz tego w ogóle świadomość? Każdy reżyser, nawet kina klasy C, zastanawia się nad przyczynowością zdarzeń. Scenariusz to jedna z najważniejszych, jeśli nie najważniejsza część konstrukcji filmowej i gatunek nie ma tu nic do rzeczy. Nikt nie powiedział, że gdziekolwiek wszystko musi być "poukładane i racjonalne" - polecam podszkolić również czytanie ze zrozumieniem. Jeśli nie rozumiesz podstawowej w literaturze oraz scenariuszach koncepcji potrzeby motywu, to szkoda mi cię, ale ja cię jej na filmwebie nie nauczę. Za każdym razem, kiedy oglądasz film, jesteś świadkiem wszystkiego, o czym mówię i nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy, bo NIE POTRAFISZ oglądać filmów, wiesz tylko, co ci się "podoba", a "podobać" to ci się może bardziej fioletowy od niebieskiego. Nawet w głupich komediach romantycznych bohaterka nie rzuca się nagle pod samochód, bo taki ma kaprys - jest jakiś powód jej postępowania. Gdyby twórcy przestali myśleć nad przyczynowością zdarzeń, filmy zaroiłyby się od idiotyzmów, nic nie miałoby sensu, nie dałoby się identyfikować z bohaterem w żaden sposób, bo przestałby przypominać człowieka, a filmy przypominałyby bezładną papkę ciągu przypadkowych wydarzeń. Naprawdę polecam ci wrócić do podstawówki i zastanowić się, dlaczego ta pani na polskim tak przynudzała o motywach postępowania.

                • Brakuje Ci pełnego użycia wyobraźni. Wydaje Ci się, że filmy mają mieć taki sam schemat i według tego oceniasz niemal wszystko. Cały czas to powtarzasz zarzucając, że nic takiego nie miało miejsca. Mylę się? "Tak, tylko i wyłącznie kino abstrakcyjne ma prawo do pomijania logiki." Dlatego daruj sobie te żałosne zdania typu: "polecam podszkolić również czytanie ze zrozumieniem" bo gdy ktoś trzeci to zobaczy zapewniam Cię, że będzie miał niezły ubaw, a ja naprawdę chciałem tylko powymieniać poglądy na jakimś przyzwoitym poziomie. Zadam proste pytanie. Czy sądzisz, że tak innowacyjny reżyser jak Romero, który wprowadził postać zombi do kultury jest takim idiotą, który nie wie np. że gdy nadchodzi zagrożenie to trzeba zamknąć drzwi od ciężarówki ? Z pewnością wie, ale nie przejmuje się tym zbytnio bo jest to marginalne w tym przypadku. Ważny jest oryginalny styl, który podkreśla że jest on twórcą nietuzinkowym. Ani razu nie pisałem, że scenariusz nie jest ważny, znam doskonale proces powstania filmów. Tak naprawdę to jedynie montaż jest czystym elementem kina, cała reszta pochodzi z innych dziedzin - zdjęcia to fotografia, muzyka wiadomo a wspomniany scenariusz to literatura. Dlatego uważam, że najważniejsze jest to jak reżyser pokazuje sceny. Dobrym przykładem jest Pulp Fiction Tarantino którego scenariusz nie jest jakiś wybitny ale właśnie to jak wygląda poszczególna scena. Świt żywych trupów podoba mi się dlatego, nie dlatego że tak sobie wymyśliłem a ze względu na wysoki poziom tych elementów o których pisałem - muzyka która idealnie pasuje do sytuacji które oglądamy - kilka razy mamy nawet wyśmienitą synchronizację muzyki w stosunku do do ruchu postaci na ekranie, efekty specjalne które pełnią niemałą rolą, a są one ważne w horrorach, dynamiczne sceny w których sporą rolę pełni montaż, a wszyscy główni aktorzy spisali się przyzwoicie. Prócz kilku niedociągnięć w scenariuszu o który tyle szumu film jest zrealizowany bardzo dobrze. Nie wiem tylko dlaczego nie nauczyli Cię na tych studiach, że trzeba spoglądać na dzieło filmowe z każdej perspektywy, a nie tylko z jednej. Ty uczepiłaś się scenariusza, który nawet dla mnie jest dość słaby, ale nie zakrywa mi wielu genialnych pomysłów reżysera. Naprawdę polecam używać wyobraźnię w maksymalnym zakresie, a nie tylko cząstkowym ["Kamileki pisze, że scenariusz w horrorach jest mało ważny" dla Ciebie = "Kamileki pisze, że scenariusz w każdym filmie jest mało ważny" albo co gorsze "Kamileki mówi, że podoba mu się film" dla Ciebie = "Kamileki nie potrafi oglądać filmów" - czyli mam rozumieć, że każdemu komu podoba się film który do Ciebie nie trafił napiszesz, że nie potrafi oglądać filmów?:)] bo sama wiedza jest oczywiście bardzo potrzebna ale to tylko dobry początek do analizy nie tylko filmów, ale wszelkiej sztuki w ogóle. Czy może aż tak bardzo się boisz własnych opinii, że musisz permanentnie negować wszelkie inne? Zauważ, że ani razu nie napisałem że nie masz racji ani tym bardziej, że ja mam :). Z niewiadomych mi do końca przyczyn traktujesz wyrażanie zdania w sposób zero - jedynkowy. Ja mam rację - Ty nie masz racji. Chyba tak w sztuce to nie działa. To nie matematyka gdzie wynik jest tylko jeden i coś jest absolutnie pewne. No, a co do tych lekcji w szkole to niejaki Stanley Kubrick cholernie ich nienawidził twierdząc, że są prowadzone w monotonny i mechaniczny sposób. No ale mam nadzieję, że nie kazałabyś biednemu Stanleyowi tak jak mi cofać się do podstawówki bo jednak widzę, że lubisz jego filmy.

                • Sorry, nie skupiłam się na całości twojego postu - to takie blablabla, czuję się, jakbym czytała swoje mądrości z czasów gimnazjum. Oceniam film pod KAŻDYM względem - ale beznadziejny scenariusz psuje nawet najwybitniejszą resztę. Zresztą w przypadku wybitnych filmów beznadziejny scenariusz się po prostu nie zdarza. A to, że Kubrickowi nie podobały się jakieś lekcje, których był świadkiem, nie oznacza, że zajęcia ze światowej klasy specjalistą od filmów z kilkudziesięcioletnim doświadczeniem i fantastyczną inteligencją są be. Świt omawialiśmy szczegółowo przez dwie godziny i opinie studentów były różne, ale podparte jakąś wiedzą, a nie takim tendencyjnym gadaniem jak twoje, które nijak się ma do ogarnięcia w sprawach sztuki filmowej. Powiedziałam między innymi - a była to długa i owocna dyskusja, w przeciwieństwie do tej z tobą - że wiem, że to film kultowy, wiem, że Romero to reżyser zasłużony w pewnym swoim schemacie i tym bardziej dziwię się, że pozwolił sobie na takie karygodne wtopy (tak przy okazji - to, że ktoś ma na nazwisko Cameron czy Tarantino nie oznacza, że nie wolno go krytykować i że wszystko, co robi, jest świetnie z założenia). Naprawdę, doceniam, że zależy ci, żeby udowodnić, że coś wiesz, ale uwierz mi - to nie twoja wina - po prostu nie wiesz. Im szybciej to sobie uświadomisz, i albo weźmiesz się douczenie na temat filmów od każdej strony, albo dasz sobie spokój z próbami wymądrzania, tym lepiej dla ciebie i ogółu.

                • "czuję się, jakbym czytała swoje mądrości z czasów gimnazjum."

                  Szkoda że już nie piszesz za wielu mądrości.

                  "Oceniam film pod KAŻDYM względem - ale beznadziejny scenariusz psuje nawet najwybitniejszą resztę."

                  Nie psuje bo nie jest jednak beznadziejny jako całość. Kilka wpadek logicznych nie świadczy jeszcze o
                  wszystkim. Cała masa horrorów ma gorsze scenariusze niż Świt. Mógłbym wymienić, ale napiszesz że to blablabla :)

                  "A to, że Kubrickowi nie podobały się jakieś lekcje, których był świadkiem, nie oznacza, że zajęcia ze światowej klasy specjalistą od filmów z kilkudziesięcioletnim doświadczeniem i fantastyczną inteligencją są be"

                  Nawet lekcje ze specjalistami mogą być złe, ale ja o tym nawet nie pisałem, a jedynie o zwyczajnych lekcjach w szkołach które są fatalne bo to schemat, który wręcz blokuje samodzielne myślenie.

                  "Świt omawialiśmy szczegółowo przez dwie godziny i opinie studentów były różne, ale podparte jakąś wiedzą, a nie takim tendencyjnym gadaniem jak twoje, które nijak się ma do ogarnięcia w sprawach sztuki filmowej"

                  Gdybym pisał tendencyjnie to nie wspomniałbym np. o tym, że scenariusz nie jest zbyt dobry.

                  "Powiedziałam między innymi - a była to długa i owocna dyskusja, w przeciwieństwie do tej z tobą - że wiem, że to film kultowy, wiem, że Romero to reżyser zasłużony w pewnym swoim schemacie i tym bardziej dziwię się, że pozwolił sobie na takie karygodne wtopy (tak przy okazji - to, że ktoś ma na nazwisko Cameron czy Tarantino nie oznacza, że nie wolno go krytykować i że wszystko, co robi, jest świetnie z założenia)"

                  Każdego można krytykować, ja nawet nie lubię Tarantino ale akurat Pulp Fiction mu wyszło perfekcyjnie dlatego podałem taki przykład. Nie nazwałbym też wtopą błędów logicznych, a sytuację w której filmu oglądać się niemal nie da bo taki jest nijaki. Świt jest tak charakterystyczny, a przy tym ciekawie zrobiony że ogląda się z zapartym tchem od początku do końca. Nie dziwi mnie kompletnie, że film ma sporo fanów i nawet gdyby mi się nie spodobał też bym nie był zdziwiony.

                  "Naprawdę, doceniam, że zależy ci, żeby udowodnić, że coś wiesz, ale uwierz mi - to nie twoja wina - po prostu nie wiesz. Im szybciej to sobie uświadomisz, i albo weźmiesz się douczenie na temat filmów od każdej strony, albo dasz sobie spokój z próbami wymądrzania, tym lepiej dla ciebie i ogółu."

                  Ja nic się nie staram udowodnić. To tylko internetowy portal filmowy i nie mam zupełnie żadnych korzyści z tego co piszę. Po co miałbym się wymądrzać? Chciałem jedynie popisać o filmie, ale dyskusja przybrała groteskową formę i teraz to na pewno nikt tego nie przeczyta :)

                • Boże, takie straszne bzdury.

                • No siebie to jeszcze rozumiem, bo dopiero do podstawówki chodzę, ale Ty?

                • Teksty też masz w stylu pięciolatka. Koszmar. Typowy polaczek cebulaczek - nie znam się, ale się wypowiem.

                • No bo mam przecież 5 lat. Przyznasz, że nieźle mi idzie jak na 5 latka. No i jeszcze brakuje mi trochę do Twych inteligentnych tekstów typu "polaczek cebulaczek", ale staram się, naprawdę się staram zejść tak nisko, ale chyba nie dam rady.

                • Podszkol się albo wracaj do cebulandii.

                • Co Ty masz takie kompleksy z tym szkoleniem? Przecież pisałem, że mam 5 lat więc na pewno jeszcze się będę szkolił.

                • Podszkol się = zdobądź wiedzę. Niekoniecznie w szkole ani na uniwersytecie. Szczególnie na temat, na który się wypowiadasz. Z ignorancji nie ma się co cieszyć.

                • Cały czas myślałem, że dla Ciebie zdobywanie wiedzy może odbywać się tylko w szkole czy na studiach. A jednak nie jest z Tobą do końca tak źle. Widzę, że wyobraźnia zaczyna pracować.

                • Wnioski z dupy wyjęte. Idź się nauczyć nawet do śmietnika, tylko się naucz, bo dużo pracy przed tobą w kwestii filmów.

                • Trochę to dziwne, że na filmie używasz logiki, a w rozmowie ze mną prawie w ogóle. O tym, że brak Ci kompletnie kultury szkoda nawet pisać bo i tak spłynie to jak po kaczce.

                • Och, tak mi przykro, że brak mi kultury, kiedy ktoś jest kompletnym ignorantem i mimo wielu prób logicznego wyjaśnienia mu, że to, co mówi jest związane z niedostatkiem wiedzy, dalej upiera się przy swoim. Jak to ignorant.

                • Albo ktoś ma kulturę albo jej nie ma. A twoje logiczne wyjaśnianie ma o wiele więcej wspólnego z pychą czy poczuciem wyższości niż z logiką.

                • Twój brak pokory i poczucie racji za to ściśle wiąże się z twoją ignorancją.

                • No ja mam pokorę bo widzę, że scenariusz jest słaby. Ty np. nazywasz bardzo dobrą muzykę kupą, a gdy piszę o występowaniu brutalnych scen to wspominasz coś o Muminkach. Mimo, że zarzucasz jedynie kilka błędów w scenariuszu to nadal nie dowiedziałem się skąd taka niska ocena dla Świtu , a podobno jesteś ekspertem w dziedzinie kina.

                • Jeśli wszystkie moje wypowiedzi i próby wytłumaczenia sensu i wagi motywu, bohatera, etc. potraktowałeś jako "kilka błędów w scenariuszu", to twojej inteligencji nie pomoże już nic. Proponuję, żebyś już skończył.

                • No bo to jest kilka błędów w scenariuszu. Zdecydowana większość zachowań bohaterów jest racjonalna i sceny są świetnie poukładane. Dodając do tego, że mamy sporo akcji to nie jest tak najgorzej. A nawet te które wymieniłaś można jakoś wytłumaczyć:


                  1. Ilość czekań i wypatrywań była jednak niewielka, a nie niewiarygodna co nie uważam za spory błąd bo czasami takie sytuacje mogą wynikać z prozaicznych przyczyn - np. technicznych.
                  3.Dziwne zachowania zombi to nic nadzwyczajnego po prostu nie mają one mózgu i raz gryzą szybko a innym razem czekają.
                  4. Bohater zapomina zamknąć drzwi, ale może jest zdenerwowany ( tak tak nie każdy jest opanowany) albo się spieszy bo tego wymagała ta akcja.

                  I tylko z wymienionych przez Ciebie błędów jeden jest rażący - ten o pozostawieniu dziewczyny samej bez uzbrojenia. Jak widać motywy były w tych trzech z czterech scen o których pisałaś, może nie zbyt wykwintne bo Romero to nie pisarz ,a reżyser ale mimo wszystko całkiem niezłe.Dlaczego więc wciąż bez żadnych argumentów starasz się mi wmówić, że film jest słaby - tego nie wiem.

                • Jesteś niedorzeczny i potrzebujesz zdobyć więcej wiedzy o filmach. Nie mam ochoty po raz kolejny powtarzać tych samych rzeczy, a przez filmweb nie nauczę nikogo, kto jest przekonany, że tej wiedzy nie potrzebuje, czegoś, czego ja się uczyłam przez lata (na różne sposoby). Skończ już.

                • Bardzo słabowite te Twoje wypowiedzi. Ale ogólnie miło się rozmawia, dużo humoru jest :)

                • Dziwna ta twoja oponentka pewnie z racji wieku nie wbije się w klimat tego filmu jeszcze pamiętam jak się na VHS oglądało na pogniecionej taśmie miejscami to były czasy.

                • Oponentka wychowała się na VHS i uwielbia takie klimaty. Chyba za dużo się spodziewałam po tym filmie. Może trzeba go było oceniać jako wysoce wystylizowany... specyficzny... twór. A może wcale nie. Pewnie nie.
                  Nie wiem, tak tu wpadłam przypadkiem po roku.

                • Przecież uczęszczałaś do gimnazjum więc to jest nie możliwe , ja uczęszczałem do 8 letniej podstawówki u mnie w klatce była wypożyczalnia VHS.
                  +1 za kadr z AvP na jewzbooku

                • DVD zagościło w moim domu w późnym gimnazjum (na którego powstanie dość świeżo się załapałam). Do tego czasu namiętnie wypożyczałam kasety, więc mogę chyba powiedzieć, że się na nich wychowałam.

                • Jesteś naprawdę żałosną osobą. Już bardzo dawno nie widziałem osoby o tak narcystycznym usposobieniu, przekonanej o własnej doskonałości i zajeb*stości. I te przechwałki o studiach, kursach i innym gównie, w czasach kiedy byle idiota ze wsi może iść na studia. Że już nie wspomnę o chamskich wypowiedziach, cebulakiem to właśnie ty jesteś. Stupid bitch.

                • Ego niewyobrażalnych rozmiarów i zero pokory - coraz więcej takich ludzi dziś.

                • Taki z niego/niej ekspert, jak ze świńskiego ogona antena. Jak żyję, nie napotkałem tak głupiego pyszałka. Pospolity kretyn i tyle w temacie.

  • Mnie również ten film nie kupił. Na dobre w tym oglądaniu wyszło - iż podszedłem do Świtu z dużą dawką tolerancji i pozytywnego nastawienia. Więc udało się doholować wszystko w jednym kawałku.

  • Nie chce mi sie czytać całego tematu, ale patrząc tak chłodno jak ty to dałaś 10/10 edward nożycoręki, ale to przecież niemożliwe żeby ktoś miał nożycowate ręce tip itd, dałaś 10/10 Piękny umysł, ale patrząc chłodno i byś przeczytała co nieco o głównym bohaterze byś wiedziała że nie było tak miło jak w filmie ;)

    Tak tylko pisze, może sie czepiam, ale ten film "Poranek żywych trupów" nie patrząc na wpadki i budżet jest naprawde dobrym, bardzo dobrym filmem.

    Pozdrawiam

  • Oraz
    6. Lądując na opuszczonym lotnisku wśród hord zombie, rozdzielcie się.
    7. Kiedy typ siłuje się z zombie, to typiara bez oznak paniki, zamiast kopnąć mu młotek, najlepiej niech stanie jak wryta.
    8. Dla jednej g*wnianej torebki warto się wrócić i wpaść w stado zombie.
    9. Dobrze jest marnować paliwo na bezsensowne loty wokół sklepu.
    10. Mimo słabych umiejętności strzeleckich, dobrze jest sprowokować w pojedynkę z strzelaninę z 20 zaprawionymi w boju motocyklistami.
    11. Zamiast od razu uciekać, najlepiej jest poczekać, aż kumpel zamieniony w zombie przyprowadzi inne żywe trupy prosto do kryjówki.
    12. Po co pilnować karabinów automatycznych M16, do hord zombie najlepiej się strzela pojedyńczo ze śrutówek.

  • Nie wpadłeś na to, że to celowe? XD

  • Oczywiście wychowałem się na filmach Romero, Martwicy Mózgu, Powrocie żywych Trupów i pokrewnych filmach, tak więc ten klimat jest mi dość bliski. Potrafię jednym słowem, przymknąć oko na pewne głupoty i brak logiki w tych filmach.

    W tym filmie jednak się nie da - chociaż się starałem.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: